Ryszard Czarnecki: Dwie planety. „To co nas podzieliło – to się już nie sklei..."

Tegoroczna kampania wyborcza pokazała przepaść między szeroko rozumianym obozem patriotycznym a lewicowo-liberalną opozycją.
Marcin Bielecki Ryszard Czarnecki: Dwie planety. „To co nas podzieliło – to się już nie sklei..."
Marcin Bielecki / PAP
Mam wrażenie, że ten podział pogłębia się z wyborów na wybory. Nie widać też specjalnie mostów budowanych między tymi dwiema planetami. Planetą polską i planetą opozycji. Modne w niektórych środowiskach jest powtarzanie, że polityczny konflikt w Polsce przypomina krwawą rzeź między plemionami Hutu i Tutsi w Rwandzie i Burundi. To kompletny – choć efektowny – absurd. 

Innym absurdem jest sugerowanie, że konflikt ten dzieli Polskę zgodnie z geograficznym podziałem. Północ i zachód – za liberałami i lewicą, południe i wschód za prawicą; wielkie miasta – obóz kosmopolityczny, mniejsze miasta, miejscowości, wieś – obóz patriotyczny. 


Geograficzna polaryzacja Polski to już przeszłość 


To drugie wydaje się bardziej skomplikowane, niż się to przedstawia. To pierwsze jest fałszem, bo o ile tak było mniej więcej dekadę i trochę więcej temu, o tyle z wyborów na wybory Prawo i Sprawiedliwość odbija kolejne województwa, poszerzając strefę swoich wpływów. Dzieje się to szczególnie intensywnie i z godną podziwu systematycznością w ostatnich pięciu latach, gdy PiS jest u władzy. 
Czy taka sytuacja układu w praktyce politycznej stricte bipolarnego, występująca przecież w klasycznej wersji w USA, a w Europie choćby w Irlandii, jest w polskich dziejach czymś nowym i zaskakującym? Jednak tak. Przestrzegałbym w sposób bardzo zdecydowany przed porównywaniem III RP z okresem II Rzeczypospolitej. Dlaczego? Przecież wtedy temperatura politycznych zmagań też była olbrzymia. Naczelnikowi Państwa Józefowi Piłsudskiemu zdarzały się wulgarne określenia odnoszące się do Sejmu RP, a w samym Sejmie posłowie zionęli do swoich przeciwników żywiołową niechęcią i, jako żywo, nie bawili się w Wersal. Jeśli ktoś czytał sejmowe diariusze z tamtego czasu lub choćby ówczesną prasę cytującą parlamentarne wystąpienia, to wie, o czym piszę. W Sejmie mówiono językiem niesłychanie ostrym, nie brano jeńców, argumenty ad personam były normą, a hejt, jak byśmy to dziś nazwali, unosił się nad sejmowymi fotelami, przypominając momentami nieco gorszą stronę sejmików szlacheckich i sejmów elekcyjnych. 


II RP: dwa patriotyczne obozy i zdrajcy z KPP 


Czy to, co jest teraz, jest kontynuacją ostrej walki politycznej z czasów I RP, a potem podczas odzyskanej państwowości polskiej w okresie między I a II wojną światową? Absolutnie nie. W II Rzeczypospolitej zdarzały się rzeczy haniebne, jak zabójstwo pułkownika Włodzimierza Zagórskiego, pobicie publicysty Adolfa Nowaczyńskiego, Brześć i Bereza Kartuska. Ale jednak były to spory pomiędzy patriotami, którzy często się nie znosili, często przesadzali w sporach i braku szacunku dla oponentów, ale niewątpliwie kierowali się interesem Polski, polską racją stanu, interesem narodowym czy państwowym. Komunistyczna Partia Polski (KPP), która chciała, aby Górny Śląsk trafił do Niemiec, bo miało to zwiększyć szansę na światową rewolucję mającą torować drogę Moskwie do zaprowadzenia „Pact Sovietica” – była na kompletnym marginesie. Także dlatego, że w polskiej opinii publicznej towarzysze z KPP uważani byli po prostu za zdrajców. Czy nam to coś przypomina? 
Zwracam uwagę na wzajemne relacje między dwoma przywódcami największych orientacji politycznych czasów walki o niepodległość z okresu II RP. Mowa o Romanie Dmowskim i Józefie Piłsudskim. Oto dwóch polityków, w wielkiej mierze – tak, tak – pragmatyków. Dwie szkoły myślenia, działania, inne metody i środki, dwie orientacje, nieraz drastycznie sobie przeciwstawne. Ciekawe, że lider Obozu Narodowego Roman Dmowski, atakując PPS czy szerzej: nurt niepodległościowych socjalistów, z punktu widzenia wdrażania innej taktyki politycznej i ideologii, wyraźnie oddzielał Józefa Piłsudskiego od reszty socjalistycznych przywódców, uważając go – i podkreślając to publicznie – za człowieka uczciwego i prawego, który swoje życie, także osobiste, podporządkował sprawie niepodległości. Dmowski publicznie podnosił osobiste zalety Piłsudskiego, podkreślał, że jego polityczny przeciwnik świadomie znosił trud ukrywania się, zmiany miejsc pobytu, nieustabilizowanego trybu życia, wyrzeczeń. Mówiąc wprost: Dmowski uważał Piłsudskiego za szlachetnego idealistę w nieskłonnym raczej do wyrzeczeń społeczeństwie. 
Właśnie taka była wymowa artykułu Romana Dmowskiego, który w 1903 r. opublikował w bardzo ważnym i opiniotwórczym piśmie obozu endeckiego – „Przeglądzie Wszechpolskim”. Tytuł owej publikacji mówił sam za siebie: „Historia szlachetnego socjalisty”. 
Co prawda już rok, dwa lata po publikacji tego tekstu drogi Dmowskiego i Piłsudskiego całkowicie się rozeszły – w związku z różną oceną sytuacji międzynarodowej, ze stosunkiem do Rosji i stanowiskiem Japonii, do której przecież obaj udawali się z tajnymi misjami politycznymi. Jednak w latach późniejszych obaj ci przywódcy funkcjonowali na tej samej polskiej planecie. 
Artykuł Romana Dmowskiego wywarł na Piłsudskim kolosalne wrażenie. Gdy „Dziadek” wyruszał na akcję ekspropriacji rosyjskich pieniędzy pod Bezdanami, napisał list, który jego zdaniem miał być jego ostatnim. Adresatem tej korespondencji przewidującego własną śmierć Piłsudskiego był Feliks Perl. „Komendant” tak pisał: „Chcę właśnie sobą, którego nazwano i szlachetnym socjalistą, i człowiekiem, o którym nawet wrogowie paskudztwa głośno nie powiedzą, człowiekiem zresztą, który ma trochę zasługi w kulturze ogólnonarodowej, podkreślić tę gorzką bardzo prawdę, że w społeczeństwie, które cofa się przed każdym batem, padając na twarz, ludzie muszą ginąć nawet w tym, co nie jest szczytnym, pięknym i wielkim” (za: „Idea i Czyn Józefa Piłsudskiego”, Warszawa 1934, s. 100). 


To się już nie sklei? 


Czy widać fundamentalną różnicę między tymi słowami i opisem relacji Dmowski – Piłsudski a językiem i praktyką postępowania Donalda Tuska wobec śp. prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego? Tak, te różnice są spektakularne. Sto lat temu konkurencyjni, ba, zwalczający się przywódcy różnych nurtów politycznych mieszkali, żyli, działali, znów używając tej przenośni – na tej samej planecie. Teraz już tak nie jest, niestety. Ale nie tylko teraz. Tak nie jest od co najmniej piętnastu lat. Od momentu, gdy Prawo i Sprawiedliwość wygrało prezydenturę na rzecz śp. prof. Lecha Kaczyńskiego, Platforma niespodziewanie przegrała wybory parlamentarne, „premier z Krakowa” okazał się sennym majakiem, a ludzie z dawnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego kierujący PO wydali bezwzględną wojnę Prawu i Sprawiedliwości kierowanemu przez ludzi dawnego Porozumienia Centrum (z silnym komponentem ZChN).
Mówiąc słowami poety Jarosława Marka Rymkiewicza: „To co nas podzieliło – to się już nie sklei”... 

Ryszard Czarnecki

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (13.07.2020) 
 

 

POLECANE
Izraelskie media o zachowaniu polskich kibiców.  Wroga atmosfera z ostatniej chwili
Izraelskie media o zachowaniu polskich kibiców. "Wroga atmosfera"

Izraelskie media szeroko komentowały mecz reprezentacji ich koszykarzy z Polakami, który odbył się w Katowicach. Znaczna część relacji dotyczyła nie tylko przebiegu spotkania, lecz także atmosfery na trybunach, która była wyjątkowo napięta.

Pilny komunikat dla mieszkańców Krakowa z ostatniej chwili
Pilny komunikat dla mieszkańców Krakowa

Od poniedziałku mieszkańców Krakowa czeka podwyżka opłat za wywóz śmieci – stawki wzrosną o około 30%. Za odpady segregowane mieszkańcy zapłacą 35 zł miesięcznie (wcześniej 27 zł), a za niesegregowane – 70 zł (zamiast 54 zł). Decyzję podjęli krakowscy radni podczas lipcowej sesji Rady Miasta.

Dzieci imigrantów w polskich szkołach. Której nacji przybywa najszybciej? Wiadomości
Dzieci imigrantów w polskich szkołach. Której nacji przybywa najszybciej?

12 proc. wszystkich dzieci zapisanych do krakowskich szkół podstawowych stanowią uczniowie cudzoziemscy, co oznacza, że z zagranicy jest co 8-9 wychowanek. Zdecydowana większość to dzieci, które po lutym 2022 r. opuściły z rodzinami Ukrainę, ale najbardziej dynamiczny wzrost dotyczy uczniów z Indii.

Wypłynął wewnętrzny sondaż PiS. Do samodzielnych rządów niewiele brakuje  Wiadomości
Wypłynął wewnętrzny sondaż PiS. Do samodzielnych rządów niewiele brakuje 

Z wewnętrznego badania opinii publicznej, do którego dotarł portal Onet, wynika, że Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na około 35 proc. poparcia – to dane po odjęciu niezdecydowanych wyborców. Władze partii uważają jednak, że rzeczywisty poziom poparcia jest wyższy, co najmniej o jeden punkt procentowy.

Niemcy zapowiadają ostre cięcia w socjalu. Od lat żyliśmy ponad stan z ostatniej chwili
Niemcy zapowiadają ostre cięcia w socjalu. "Od lat żyliśmy ponad stan"

Podczas partyjnego zjazdu CDU w Nadrenii Północnej-Westfalii, Friedrich Merz zaapelował o głębokie reformy w Niemczech, zwłaszcza w zakresie systemu socjalnego. Jak zaznaczył, państwo nie jest już w stanie finansować świadczeń w dotychczasowej formie, a konieczne będą trudne decyzje i cięcia.

Duże zmiany w rozkładach jazdy. Pilny komunikat PKP z ostatniej chwili
Duże zmiany w rozkładach jazdy. Pilny komunikat PKP
Tragedia na drodze. Zginęli podczas zmiany koła z ostatniej chwili
Tragedia na drodze. Zginęli podczas zmiany koła

W nocy z soboty na niedzielę, na drodze ekspresowej w miejscowości Panieńszczyzna (powiat lubelski), doszło do tragicznego wypadku. Zginęli dwaj mężczyźni, którzy zatrzymali się na pasie awaryjnym.

Co z polską tarczą medyczną? Wojskowi lekarze alarmują z ostatniej chwili
Co z polską tarczą medyczną? Wojskowi lekarze alarmują

O tym, ile osób uda się uratować podczas wojny, zdecyduje liczba miejsc intensywnej terapii, bloków operacyjnych i zespołów gotowych do pracy w trybie całodobowym - powiedział PAP dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego, gen. broni Grzegorz Gielerak. Dodał, że bezzwłocznie trzeba zacząć szkolenia personelu medycznego. Z raportu "Bezpieczni w czasie kryzysu" wynika, że tylko 8 proc. szpitali ma pełne zaplecze do działania w warunkach zagrożeń chemicznych, biologicznych, radiacyjnych, nuklearnych (CBRN).

Mecz Polska–Izrael. Hymn Izraela wygwizdany, na trybunach flagi Palestyny z ostatniej chwili
Mecz Polska–Izrael. Hymn Izraela wygwizdany, na trybunach flagi Palestyny

W sobotę o godz. 20:30 rozpoczął się mecz koszykówki pomiędzy Polską a Izraelem. Tuż przed meczem kibice wygwizdali hymn narodowy Izreala. Warto przypomnieć, że dwa tygodnie temu izraelscy kibice podczas meczu Maccabi Hajfa wywiesili skandaliczny transparent skierowany do Polaków: "Mordercy od 1939".

KE przyspiesza ws. Mercosur? Jacek Saryusz-Wolski alarmuje z ostatniej chwili
KE przyspiesza ws. Mercosur? Jacek Saryusz-Wolski alarmuje

"Komisja Europejska planuje w przyszłym tygodniu w środę 3 września przedstawić tekst dwóch porozumień handlowych z Mercosurem i Meksykiem, rozpoczynając proces ratyfikacji" – alarmuje były europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Dwie planety. „To co nas podzieliło – to się już nie sklei..."

Tegoroczna kampania wyborcza pokazała przepaść między szeroko rozumianym obozem patriotycznym a lewicowo-liberalną opozycją.
Marcin Bielecki Ryszard Czarnecki: Dwie planety. „To co nas podzieliło – to się już nie sklei..."
Marcin Bielecki / PAP
Mam wrażenie, że ten podział pogłębia się z wyborów na wybory. Nie widać też specjalnie mostów budowanych między tymi dwiema planetami. Planetą polską i planetą opozycji. Modne w niektórych środowiskach jest powtarzanie, że polityczny konflikt w Polsce przypomina krwawą rzeź między plemionami Hutu i Tutsi w Rwandzie i Burundi. To kompletny – choć efektowny – absurd. 

Innym absurdem jest sugerowanie, że konflikt ten dzieli Polskę zgodnie z geograficznym podziałem. Północ i zachód – za liberałami i lewicą, południe i wschód za prawicą; wielkie miasta – obóz kosmopolityczny, mniejsze miasta, miejscowości, wieś – obóz patriotyczny. 


Geograficzna polaryzacja Polski to już przeszłość 


To drugie wydaje się bardziej skomplikowane, niż się to przedstawia. To pierwsze jest fałszem, bo o ile tak było mniej więcej dekadę i trochę więcej temu, o tyle z wyborów na wybory Prawo i Sprawiedliwość odbija kolejne województwa, poszerzając strefę swoich wpływów. Dzieje się to szczególnie intensywnie i z godną podziwu systematycznością w ostatnich pięciu latach, gdy PiS jest u władzy. 
Czy taka sytuacja układu w praktyce politycznej stricte bipolarnego, występująca przecież w klasycznej wersji w USA, a w Europie choćby w Irlandii, jest w polskich dziejach czymś nowym i zaskakującym? Jednak tak. Przestrzegałbym w sposób bardzo zdecydowany przed porównywaniem III RP z okresem II Rzeczypospolitej. Dlaczego? Przecież wtedy temperatura politycznych zmagań też była olbrzymia. Naczelnikowi Państwa Józefowi Piłsudskiemu zdarzały się wulgarne określenia odnoszące się do Sejmu RP, a w samym Sejmie posłowie zionęli do swoich przeciwników żywiołową niechęcią i, jako żywo, nie bawili się w Wersal. Jeśli ktoś czytał sejmowe diariusze z tamtego czasu lub choćby ówczesną prasę cytującą parlamentarne wystąpienia, to wie, o czym piszę. W Sejmie mówiono językiem niesłychanie ostrym, nie brano jeńców, argumenty ad personam były normą, a hejt, jak byśmy to dziś nazwali, unosił się nad sejmowymi fotelami, przypominając momentami nieco gorszą stronę sejmików szlacheckich i sejmów elekcyjnych. 


II RP: dwa patriotyczne obozy i zdrajcy z KPP 


Czy to, co jest teraz, jest kontynuacją ostrej walki politycznej z czasów I RP, a potem podczas odzyskanej państwowości polskiej w okresie między I a II wojną światową? Absolutnie nie. W II Rzeczypospolitej zdarzały się rzeczy haniebne, jak zabójstwo pułkownika Włodzimierza Zagórskiego, pobicie publicysty Adolfa Nowaczyńskiego, Brześć i Bereza Kartuska. Ale jednak były to spory pomiędzy patriotami, którzy często się nie znosili, często przesadzali w sporach i braku szacunku dla oponentów, ale niewątpliwie kierowali się interesem Polski, polską racją stanu, interesem narodowym czy państwowym. Komunistyczna Partia Polski (KPP), która chciała, aby Górny Śląsk trafił do Niemiec, bo miało to zwiększyć szansę na światową rewolucję mającą torować drogę Moskwie do zaprowadzenia „Pact Sovietica” – była na kompletnym marginesie. Także dlatego, że w polskiej opinii publicznej towarzysze z KPP uważani byli po prostu za zdrajców. Czy nam to coś przypomina? 
Zwracam uwagę na wzajemne relacje między dwoma przywódcami największych orientacji politycznych czasów walki o niepodległość z okresu II RP. Mowa o Romanie Dmowskim i Józefie Piłsudskim. Oto dwóch polityków, w wielkiej mierze – tak, tak – pragmatyków. Dwie szkoły myślenia, działania, inne metody i środki, dwie orientacje, nieraz drastycznie sobie przeciwstawne. Ciekawe, że lider Obozu Narodowego Roman Dmowski, atakując PPS czy szerzej: nurt niepodległościowych socjalistów, z punktu widzenia wdrażania innej taktyki politycznej i ideologii, wyraźnie oddzielał Józefa Piłsudskiego od reszty socjalistycznych przywódców, uważając go – i podkreślając to publicznie – za człowieka uczciwego i prawego, który swoje życie, także osobiste, podporządkował sprawie niepodległości. Dmowski publicznie podnosił osobiste zalety Piłsudskiego, podkreślał, że jego polityczny przeciwnik świadomie znosił trud ukrywania się, zmiany miejsc pobytu, nieustabilizowanego trybu życia, wyrzeczeń. Mówiąc wprost: Dmowski uważał Piłsudskiego za szlachetnego idealistę w nieskłonnym raczej do wyrzeczeń społeczeństwie. 
Właśnie taka była wymowa artykułu Romana Dmowskiego, który w 1903 r. opublikował w bardzo ważnym i opiniotwórczym piśmie obozu endeckiego – „Przeglądzie Wszechpolskim”. Tytuł owej publikacji mówił sam za siebie: „Historia szlachetnego socjalisty”. 
Co prawda już rok, dwa lata po publikacji tego tekstu drogi Dmowskiego i Piłsudskiego całkowicie się rozeszły – w związku z różną oceną sytuacji międzynarodowej, ze stosunkiem do Rosji i stanowiskiem Japonii, do której przecież obaj udawali się z tajnymi misjami politycznymi. Jednak w latach późniejszych obaj ci przywódcy funkcjonowali na tej samej polskiej planecie. 
Artykuł Romana Dmowskiego wywarł na Piłsudskim kolosalne wrażenie. Gdy „Dziadek” wyruszał na akcję ekspropriacji rosyjskich pieniędzy pod Bezdanami, napisał list, który jego zdaniem miał być jego ostatnim. Adresatem tej korespondencji przewidującego własną śmierć Piłsudskiego był Feliks Perl. „Komendant” tak pisał: „Chcę właśnie sobą, którego nazwano i szlachetnym socjalistą, i człowiekiem, o którym nawet wrogowie paskudztwa głośno nie powiedzą, człowiekiem zresztą, który ma trochę zasługi w kulturze ogólnonarodowej, podkreślić tę gorzką bardzo prawdę, że w społeczeństwie, które cofa się przed każdym batem, padając na twarz, ludzie muszą ginąć nawet w tym, co nie jest szczytnym, pięknym i wielkim” (za: „Idea i Czyn Józefa Piłsudskiego”, Warszawa 1934, s. 100). 


To się już nie sklei? 


Czy widać fundamentalną różnicę między tymi słowami i opisem relacji Dmowski – Piłsudski a językiem i praktyką postępowania Donalda Tuska wobec śp. prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego? Tak, te różnice są spektakularne. Sto lat temu konkurencyjni, ba, zwalczający się przywódcy różnych nurtów politycznych mieszkali, żyli, działali, znów używając tej przenośni – na tej samej planecie. Teraz już tak nie jest, niestety. Ale nie tylko teraz. Tak nie jest od co najmniej piętnastu lat. Od momentu, gdy Prawo i Sprawiedliwość wygrało prezydenturę na rzecz śp. prof. Lecha Kaczyńskiego, Platforma niespodziewanie przegrała wybory parlamentarne, „premier z Krakowa” okazał się sennym majakiem, a ludzie z dawnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego kierujący PO wydali bezwzględną wojnę Prawu i Sprawiedliwości kierowanemu przez ludzi dawnego Porozumienia Centrum (z silnym komponentem ZChN).
Mówiąc słowami poety Jarosława Marka Rymkiewicza: „To co nas podzieliło – to się już nie sklei”... 

Ryszard Czarnecki

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (13.07.2020) 
 


 

Polecane
Emerytury
Stażowe