Cezary Krysztopa: Dlaczego Syn nie ogląda ze mną meczów?
19.09.2019 21:50

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Nie cierpiałem oglądać meczów z Tatą. Był nauczycielem WF-u i trenerem siatkówki, więc uważał, że wszystko wie najlepiej. Ile on się zawsze przy meczu nagadał. Na bieżąco ustawiał drużynę na ekranie, wydawał dyspozycje i motywował opętanym wrzaskiem. Żeby móc obejrzeć mecz na spokojnie, no powiedzmy trochę spokojniej, musiałem czasem pójść do kumpli.
Mundialem w Hiszpanii cieszyliśmy się razem, to akurat był ten mundial, który sprawił wszystkim wiele radości, mecz po meczu, aż do trzeciego miejsca. Miałem wtedy osiem lat, ale później jeszcze latami potrafiłem wymienić wszystkie kolejne mecze i z grubsza opowiedzieć ich przebieg. Miałem też album z naklejkami naszych bohaterów.
Podczas o wiele mniej udanego kolejnego mundialu w Meksyku musieliśmy już zabierać Tacie telewizor, kiedy go złapał i niósł na balkon, żeby wyrzucić z drugiego piętra. Może to i brzmi dziwnie, ale gdybyśmy tego nie zrobili, znając Tatę, z całą pewnością nasz czarno-biały gruchot wylądowałby pośród grządek marchewki w ogródkach pod balkonami bloku z wielkiej płyty.
Potem różnie z tym moim kapciowym kibicowaniem polskiej reprezentacji bywało. Były wzloty, zachwyty Juskowiakiem, olimpiady, podczas których polska reprezentacja niespodziewanie zaczynała wygrywać, ale przeważnie ciemna noc upadku polskiej piłki nożnej, którą przeżywałem razem z milionami polskich kibiców, którzy w wyjątkowy chyba na światową skalę sposób łączyli miłość do piłki nożnej z głębokim przekonaniem, że jesteśmy w tej dyscyplinie skazani na najbardziej upokarzające porażki.
A potem trafił się Jerzy Engel, który jakby na nowo tchnął nadzieję, że coś się jednak da, co niestety skończyło się jak zawsze, potem nasza zagraniczna nadzieja Leo Beenhakker, który ostatecznie również poddał się fatum, Fornalik, gdzieś jak meteory przelecieli Boniek, Majewski, ale też pokazał charakter Smuda i w końcu znowu dał poczucie imperialnej siły Adam Nawałka, co nawiasem mówiąc, również skończyło się jak zawsze.
Raz śledziłem wszystko od deski do deski z wypiekami na twarzy, kiedy indziej znowu, ogryzając paznokcie, upierałem się, że nie poświęcę czasu na kolejne obrażanie murawy, która zwykle oglądała piłkarzy z dobrych lub najlepszych klubów, ale czasem z jakichś tajemniczych powodów grających razem na poziomie trampkarzy ligi okręgowej.
Niestety dwa ostatnie mecze reprezentacji pod wodzą Jerzego Brzęczka: przegrany ze Słowacją i zremisowany z Austrią, przypomniały mi najciemniejsze lata upadku polskiej reprezentacyjnej piłki nożnej. Brak myśli przewodniej, lęk, chaos. Byłem wściekły. Ciężko mi się te mecze oglądało. W dodatku Starszy Syn nie chciał ich ze mną oglądać. Zapytałem go, dlaczego?
- Dlatego, że drzesz się podczas meczu, ciągle się wymądrzasz, tego się nie da wytrzymać. Wolę iść na podwórko - odpowiedział.
Aha.
.

Podczas o wiele mniej udanego kolejnego mundialu w Meksyku musieliśmy już zabierać Tacie telewizor, kiedy go złapał i niósł na balkon, żeby wyrzucić z drugiego piętra. Może to i brzmi dziwnie, ale gdybyśmy tego nie zrobili, znając Tatę, z całą pewnością nasz czarno-biały gruchot wylądowałby pośród grządek marchewki w ogródkach pod balkonami bloku z wielkiej płyty.
Potem różnie z tym moim kapciowym kibicowaniem polskiej reprezentacji bywało. Były wzloty, zachwyty Juskowiakiem, olimpiady, podczas których polska reprezentacja niespodziewanie zaczynała wygrywać, ale przeważnie ciemna noc upadku polskiej piłki nożnej, którą przeżywałem razem z milionami polskich kibiców, którzy w wyjątkowy chyba na światową skalę sposób łączyli miłość do piłki nożnej z głębokim przekonaniem, że jesteśmy w tej dyscyplinie skazani na najbardziej upokarzające porażki.
A potem trafił się Jerzy Engel, który jakby na nowo tchnął nadzieję, że coś się jednak da, co niestety skończyło się jak zawsze, potem nasza zagraniczna nadzieja Leo Beenhakker, który ostatecznie również poddał się fatum, Fornalik, gdzieś jak meteory przelecieli Boniek, Majewski, ale też pokazał charakter Smuda i w końcu znowu dał poczucie imperialnej siły Adam Nawałka, co nawiasem mówiąc, również skończyło się jak zawsze.
Raz śledziłem wszystko od deski do deski z wypiekami na twarzy, kiedy indziej znowu, ogryzając paznokcie, upierałem się, że nie poświęcę czasu na kolejne obrażanie murawy, która zwykle oglądała piłkarzy z dobrych lub najlepszych klubów, ale czasem z jakichś tajemniczych powodów grających razem na poziomie trampkarzy ligi okręgowej.
Niestety dwa ostatnie mecze reprezentacji pod wodzą Jerzego Brzęczka: przegrany ze Słowacją i zremisowany z Austrią, przypomniały mi najciemniejsze lata upadku polskiej reprezentacyjnej piłki nożnej. Brak myśli przewodniej, lęk, chaos. Byłem wściekły. Ciężko mi się te mecze oglądało. W dodatku Starszy Syn nie chciał ich ze mną oglądać. Zapytałem go, dlaczego?
- Dlatego, że drzesz się podczas meczu, ciągle się wymądrzasz, tego się nie da wytrzymać. Wolę iść na podwórko - odpowiedział.
Aha.
.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.09.2019 21:50
Cezary Krysztopa: Z dumą oddaję w Państwa ręce nowy portal historycznego „Tygodnika Solidarność”
26.03.2026 13:40
Incydent w meczu Liverpool - Galatasaray. Poważna kontuzja zawodnika
19.03.2026 16:12

Komentarzy: 0
Galatasaray złożył skargę do UEFA z żądaniem zbadania incydentu związanego z kontuzją swojego piłkarza. Noa Lang doznał urazu palca w meczu Ligi Mistrzów w Liverpoolu. Poinformował o tym sekretarz generalny klubu ze Stambułu Eraya Yazgana, na którego powołał się Portal HT Spor.
Czytaj więcej
Pewny awans Barcelony. Dwie bramki Lewandowskiego w Lidze Mistrzów
18.03.2026 22:03

Komentarzy: 0
Barcelona pokonała przed własną publicznością Newcastle United 7:2 w rewanżowym meczu 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów i awansowała do kolejnej rundy. Dwie bramki uzyskał Robert Lewandowski. W ubiegłym tygodniu w Anglii był remis 1:1.
Czytaj więcej
Barcelona chce zatrzymać Lewandowskiego? Jest jasny sygnał
18.03.2026 19:24

Komentarzy: 0
Wybór Joana Laporty na prezesa FC Barcelona na kolejną kadencję daje szansę na przedłużenie kontraktu Roberta Lewandowskiego. Sam działacz przyznaje, że chciałby, aby Polak, który pomógł klubowi w trudnym momencie, dalej nosił koszulkę „Dumy Katalonii”.
Czytaj więcej
Niepokojące wieści dla kadry. Polski bramkarz z urazem
15.03.2026 19:26

Komentarzy: 0
Podstawowy bramkarz piłkarskiej reprezentacji Polski Łukasz Skorupski doznał kolejnej kontuzji. W wyjazdowym meczu 29. kolejki włoskiej ekstraklasy z Sassuolo (1:0) miał w końcówce problem z mięśniem uda, ale nie mógł zejść z boiska, bo jego zespół wykorzystał już limit zmian.
Czytaj więcej
