Jacek Matysiak: Gen. Anders i Monte Cassino...

Był polskim Mojżeszem, który wyprowadził na bliskowschodnie pustynie (wbrew decyzjom Rządu Londyńskiego) z domu sowieckiej niewoli wymęczonych łagrami, wynędzniałych i obdartych niedobitków, żołnierzy, dzieci, sieroty, kobiety i starców. Ratował życie, był wybawcą ponad 115 tys. Polaków z sowieckiej niewoli i zwycięskim wodzem na przegranej wojnie.nNie było Polaka, którego rządzący krajem komuniści nienawidzili bardziej, był przecież symbolem męstwa, nieufności wobec Rosjan, niezależności i zwycięstwa, rycerskiej godności i wierności ideałom, liderem i legendą, z którą komuniści nie mogli sobie dać rady. Ta wizja Andersa na białym koniu. Był biało-czerwoną płachtą na czerwonego byka.
/ wikipedia/public domain

Oczywiście można zadawać pytania o sens decyzji gen. Andersa użycia 2 Korpusu, kiedy wiedział już o ustaleniach w Teheranie, o zbliżającej się niemieckiej przegranej, no i polskiej przegranej niepodległości. Czy trzeba było w tej sytuacji wykrwawiać polskiego żołnierza o skały wzgórza Mt. Cassino?  Przecież sam był dobitnie krytyczny wobec decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego, która według niego była zbrodnią i niepotrzebnym rozlewem polskiej krwi… Wygraliśmy bitwę, ale przegraliśmy wojnę. Wśród żołnierzy nadchodziła świadomość goryczy, przekonanie, że sprawy polskie mają się beznadziejnie (zgodnie z prawdą), nie udzielono pomocy powstaniu warszawskiemu. Niepodległość kraju, o który zaczęła się II wojna światowa  została przez szmalcowników/sojuszników sprzedana Stalinowi, którego ci żołnierze dobrze znali.

Wstęp

Gen. Władysław Albert Anders (1892-1970), weteran I w. ś. (armia rosyjska), wojny polsko-bolszewickiej 1919-20 i II w.ś., 8 krotnie ranny, szef sztabu powstania wielkopolskiego. W zamachu majowym marsz. Piłsudskiego, po stronie rządu, był szefem sztabu d-cy obrony Warszawy.  Mistrz zawodów kawaleryjskich w Europie (1932 r. Puchar Narodów w Nicei). We wrześniu ‘39 r. dowodził Nowogródzką Brygada Kawalerii (m.in. Bitwa nad Bzurą), ranny (Ukraińcy), w niewoli sowieckiej. Wzięty z Lwowskiego szpitala do Moskwy (Łubianka), po bezskutecznym nakłanianiu go do wstąpienia do Armii Czerwonej, przesłuchaniach/torturach został na podstawie umowy Sikorski-Majski, 08/04/41 r, uwolniony i desygnowany na organizatora i dowódcę tworzącej się armii polskiej w Rosji Sowieckiej.  Na skutek szykan i nieporozumień i na prośbę Churchilla, Anders wyprowadził (jednak wbrew opinii Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego) w dwóch etapach w 1942 r. 115,000 żołnierzy i ich rodzin z Rosji do Persji. Z początkiem 1944 r. 2 Korpus Polski, dobrze wyszkolony, uzbrojony i zgrany z Brytyjczykami na Bliskim Wschodzie, został przesunięty na front włoski w rejon górzystego Monte Cassino.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e1/Wladyslaw_Anders.jpg/179px-Wladyslaw_Anders.jpg

Włochy – układ sił na Linii Gustawa

Głównodowodzącym Grupy Armii Sprzymierzonych był gen. Sir Harold Alexander, dowódcą 5 Armii (US) był gen. Mark Clark, d-ca 8 Armii (brytyjskiej) był gen. Sir Oliver Leese, (2 Korpus gen. Andersa wchodził w skład tej armii).

Frontem niemieckim we Włoszech dowodził marszałek polny III Rzeszy Albert Kesselring, (oficer Luftwaffe, wywodzący się z bawarskiej katolickiej rodziny). Kesselring nie chcąc zniszczeń słynnego  zwanego Atenami Średniowiecza wywodzącego się z 529 r. klasztoru św. Benedykta, nie obstawiał go wojskiem. Niemiecka linia obronna Gustawa biegła od Adriatyku na wschodzie, do Morza Tyrreńskiego na zachodzie.  Opactwo św. Benedykta dominowało nad doliną rzeki Rapido od wschodu i rzeki Liri od zachodu, wzdłuż której biegła główna droga na północ do Rzymu.

Nieudane szturmy

Pierwszy atak na zaciekle bronioną i silnie umocnioną linię Gustawa, rozpoczęła 5 Armia (US) 01/22/44 przy współdziałającym desancie na Anzio.  Opactwo szturmowali pierwsi Amerykanie, obok Francuzi, jednak natarcie przyniosło klęskę 30 Dywizji Piechoty (ponad tysiąc zabitych). Następny krwawy szturm Mt. Cassino przez 30 DP z 02/11/44, przyniósł straty do 90% pierwotnego stanu i doprowadził do jej rozwiązania. Trzeba przyznać, że Niemcy dołożyli wszelkich starań, aby nie dać Sprzymierzonym pretekstu do zbombardowania średniowiecznego klasztoru, który był klejnotem w historii religii katolickiej. Jednak naczelne dowództwo, jak i media w USA i W.B. wywierały silny nacisk nawołując do szybkiego przełamania oporu niemieckiego nawet za cenę zburzenia opactwa. Gen. Clark, na wniosek d-cy 2 Korpusu Nowozelandzkiego gen. Bernarda Freyberga (a właściwie d-cy Dywizji Hinduskiej, gen. Harry Dimoline), poparty przez gen. H. Alexandra, nakazał 02/15/44 zbombardowanie klasztoru.

Przeciwnikami bombardowania klasztoru byli generałowie Geoffrey Keyes i Charles Ryder. Ten pierwszy kilkakrotnie latał nad klasztorem i zapewniał, że nie widział tam żadnych niemieckich żołnierzy. Niemiecki marsz. Kesselring dowiedział się o planach bombardowania i wywiózł bezcenne zabytki oraz mnichów z klasztoru, zaś po nalotach, które tylko lepiej przygotowały teren do obrony, wzmocnił ruiny pododdziałami wyborowej 1 Dywizji Spadochronowej (d-ca gen. Richard Heidrich). Obronę odcinka Mt. Cassino powierzono gen. Fridolin von Senger und Etterlin (d-ca XIV Korpusu Pancernego).

15 lutego 239 amerykańskich bombowców (w połowie latające fortece B 17) pod dowództwem mjr Bradforda Evansa i mjr Franka Chappella w przeciągu 3 godzin barbarzyńskiego bombardowania zamieniło w gruzy ten unikalny zabytek chrześcijańskiego świata. Zginęło ok. 1000 okolicznych uchodźców, którzy pewnie w tym świętym miejscu czuli się bezpiecznie. Nie zginął ani jeden Niemiec.

W USA i W.B. w mediach zapanowała nieopisana radość sławiąca zburzenie silnej niemieckiej twierdzy, która powstrzymywała pochód sprzymierzonych. Niestety najlepiej (nie tylko propagandowo) wyszli na tym Niemcy sprawnie obsadzając ruiny klasztoru zniszczonego głupotą sprzymierzonych i z nich wykrwawiając przez kilka miesięcy atakujących wojsk alianckich, w tym Polaków. W tej bitwie na moment po bezmyślnym tym zbombardowaniu klasztoru, moralnymi zwycięzcami zostali Niemcy.

Kolejny szturm z 02/15/44 wykonały dywizje: brytyjska, hinduska i nowozelandzka, zakończył się on niepowodzeniem i ogromnymi stratami (ok. 4 tys. poległych).

2 Korpus atakuje Mt. Cassino

Wobec trudnej sytuacji operacyjnej sprzymierzeni zmontowali wspólną ofensywę 5 Armii i 8 Armii, mającą doprowadzić do złamania oporu niemieckiego aby otworzyć drogę na Rzym. D-ca 8 Armii gen. Leese zaproponował gen. Andersowi wykonanie natarcia przez 2 Korpus na najtrudniejszym odcinku obejmującym klasztor, dając Andersowi 10 min. do podjęcia decyzji.  W skład 2 Korpusu wchodziły: 5 Dywizja Piechoty (d-ca ppłk. Nikodem Sulik, 3 Dywizja Strzelców Karpackich (d-ca gen. Bronisław Duch) i 2 Brygada Pancerna (d-ca gen. Bronisław Rakowski).                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ef/M_Cassino_7.png/220px-M_Cassino_7.png

11 maja o godz 11 pm, rozpoczęło się artyleryjskie piekło, a w ślad za nim już 12 maja, do natarcia ruszył 2 Korpus Polski.  W piekielnie trudnym terenie i dobrze wstrzelanej artylerii niemieckiej, za cenę ciężkich strat 2 Korpus rozpoznał niemieckie pozycje ogniowe, częściowo wycofując się ze zdobytych skalistych przyczółków, pod ciągłym ogniem wiążąc siły niemieckie i ułatwiając tym samym sojusznikom powodzenie w ich walkach.  Następne decydujące uderzenie z 16 i 17 maja doprowadziło wyczerpane do granic wytrzymałości oddziały do zwycięstwa. Niemcy nie mogąc utrzymać pozycji (bali się też okrążenia), wycofali się w nocy na 18 maja. Patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich o godz. 10.20, 18/V/44 zatknął na gruzach Opactwa Mt. Cassino biało czerwoną flagę, a sierżant Czech odegrał melodię Hejnału Mariackiego.  Zwycięstwo!.

Straty własne i zajęcie Rzymu

Straty polskie to 924 poległych żołnierzy i oficerów, 2,930 rannych i 345 zaginionych.  Zbudowano i uroczyście z honorami poświęcono polski cmentarz na Mt. Cassino 09/01/45 (pochowano 1,072 poległych i zmarłych z ran).

Polski wysiłek pomógł wydatnie nacierającemu w sąsiedztwie Francuskiemu Korpusowi Ekspedycyjnemu (d-ca gen. Alphonse Juin) z jego marokańskimi góralami.  Zwycięstwo pod Mt. Cassino, jako część sojuszniczego natarcia pomogło otworzyć drogę do Rzymu, do którego wkroczył gen. Clark - 8 Armia (ku niezadowoleniu gen, Alexandra, który zalecał dalszy pościg i osaczenie sił niemieckich). Kiedy gen. Anders złożył propozycję, aby w defiladzie zwycięstwa w Rzymie wystąpiły też oddziały 2 Korpusu, gen. Clark wyraził się, że nie przewiduje udziału jednostek straży pożarnej, czy też polskich jednostek.

Oceny

Bitwy o Mt. Cassino (4 bitwy, od stycznia 44) były jednymi z najcięższych w II wojnie światowej.  Zginęło w nich, bądź zostało rannych ok. 80 tys. sprzymierzonych i co najmniej 55 tys. żołnierzy nieprzyjaciela.  Wyniszczające natarcia przypominały nieodparcie okrutne i krwawe bitwy z I wojny światowej.

2 Korpus dalej walczył zaciekle, zdobywając Piedimonte, Ankonę, aż do zdobycia Bolonii.

Plany Churchilla, aby uderzeniem przez Bałkany zająć przed Sowietami: Belgrad, Wiedeń, Pragę w kierunku polskim, został zmieniony przez Roosevelta, który na prośbę Stalina, chciał otworzyć drugi front w północnej Francji.  Wobec tego kampania włoska i cały front włoski stały się drugorzędne, a 2 Korpus nie miał szans na dotarcie do Polski. Dotarł tylko na emigracje w Anglii...

Zwycięstwo pod Mt. Cassino miało znaczenie nie tylko wojskowe (planu natarcia nie popierał wizytujący 2 Korpus, Wódz Naczelny gen. broni Kazimierz Sosnkowski, przepowiadając ogromne straty i niepowodzenie), ale przede wszystkim moralno polityczne.  Zaprzeczało ono sowieckiej propagandzie, że Polacy z Niemcami nie chcą się bić, pokrzepiało żołnierzy 2 Korpusu i Naród w Polsce, pozwalając przetrwać kolejne tragedie i okupacje, stanowiąc źródło patriotycznej siły duchowej. Po klęsce wrześniowej potrzebowaliśmy zwycięstwa nad doborowymi dywizjami niemieckimi, bo nie można tylko wspominać niedoli i klęsk.  Bitwa ta pomogła w utrzymaniu higieny naszej pamięci historycznej, była bitwą o honor, a także depozytem dla Niepodległej Polski. Rozsławiła ona imię oręża polskiego w świecie i pozwoliła czerpać ze zwycięstwa wolę walki i wiarę w przyszłość.

Oczywiście można zadawać pytania o sens decyzji gen. Andersa użycia 2 Korpusu, kiedy wiedział już o ustaleniach w Teheranie, o zbliżającej się niemieckiej przegranej, no i polskiej przegranej niepodległości. Czy trzeba było w tej sytuacji wykrwawiać polskiego żołnierza o skały wzgórza Mt. Cassino?  Przecież sam był dobitnie krytyczny wobec decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego, która według niego była zbrodnią i niepotrzebnym rozlewem polskiej krwi… Był oskarżany )wdowa po generale, premier Mikołajczyk) o udział w zamachu na gen. Sikorskiego (Gibraltar), ponieważ wcześniej był w ciągłym konflikcie z Sikorskim.

Niemądrym pomysłem była sama idea frontalnego ataku na dobrze uzbrojone przez naturę wzgórze, której zwolennikiem był d-ca Nowozelandzkiego Korpusu gen. Bernard Freyberg, posiadający duże wpływy w naczelnym sztabie sprzymierzonych. Przeciwnikiem tej koncepcji, która oznaczała zburzenie klasztoru, był d-ca francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego gen. Alphonse Juin, który proponował natarcie oskrzydlające prowadzące na tyły niemieckie (po bitwie jego arabskie  oddziały gwałciły Włoszki i kradły co popadło). Władysław Anders i George  Patton 1944   https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0f/Polish_General_Wladyslaw_Anders_and_American_Lieutenant_General_George_Patton.jpg/240px-Polish_General_Wladyslaw_Anders_and_American_Lieutenant_General_George_Patton.jpg

Amerykański geniusz wojskowy gen. Patton odwiedził gen. Andersa i 2 Korpus Polski i w swoich wspomnieniach ciepło wspominał Polaków:

“Oddziały polskie prezentują się najlepiej ze wszystkich, jakie kiedykolwiek widziałem, łącznie z brytyjskimi i amerykańskimi. Śmiejąc się powiedział mi, że jeśli jego korpus dostanie się pomiędzy armię niemiecką i armię rosyjską, będzie w kłopocie, z którą bardziej pragnąłby walczyć.”

Wygraliśmy bitwę, ale przegraliśmy wojnę.  Wśród żołnierzy nadchodziła świadomość goryczy, przekonanie, że sprawy polskie mają się beznadziejnie (zgodnie z prawdą), nie udzielono pomocy powstaniu warszawskiemu. Niepodległość kraju, o który zaczęła się II wojna światowa  została przez szmalcowników/sojuszników sprzedana Stalinowi, którego ci żołnierze dobrze znali. Sam gen. Anders (w kraju została żona z 2 dzieci), przeciwny był wybuchowi powstania w Warszawie, ponieważ taka decyzja nie mogła prowadzić do zwycięstwa w istniejącym tam układzie sił.  Na przestrzeni lat przeprowadził kilka rozmów z Churchillem (Kair, jesień’ 42, 08/26/44 w 2 Korpusie we Włoszech i 02/21/45 w Londynie). W czasie ostatniej rozmowy nie było już gratulacji i podziwu dla męstwa i ofiar. Na protesty w/s oddania Polski Stalinowi Churchill odparował:

„Mamy dzisiaj dosyć wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy.  Może Pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich.”

Gen. Anders – po wojnie

Po upadku Powstania Warszawskiego i odejściu do niemieckiej niewoli mianowanego Wodza Naczelnego gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego (też znakomitego kawalerzysty), gen. Anders otrzymał nominację na p.o. Wodza Naczelnego (od września 1946 r. Generalny Inspektor Sił Zbrojnych). Będąc jednym z liderów Polonii gen. broni Wł. Anders przewodniczył Głównej Komisji Skarbu Narodowego i był członkiem ekskluzywnej Rady Trzech.  

Dnia 26 września 1946 r., działająca z nadania sowieckiego, Rada Ministrów w Warszawie pozbawiła gen. broni Władysława Andersa, polskiego obywatelstwa.  Jednocześnie namiestnicy Stalina pozbawili obywatelstwa innych 75 generałów i starszych oficerów (m.in gen. Stanisława Maczka).

Testamentem gen. Andersa dla nas, niech będzie jego credo:

Odrzućmy wszystko co nas dzieli, a bierzmy wszystko, co nas łączy”.  

Jak w przeszłości gen. Henryk Dąbrowski - chciał gen. Anders doprowadzić swoich żołnierzy „z ziemi włoskiej do Polski”, niestety sprzymierzeńcy mieli inne plany, żołnierze 2 Korpusu zostali skazani na tułaczkę po całym świecie, a w ich domu rządził ich wróg. Pod koniec wojny w 2 Korpusie służyli też trzej bracia gen. Andersa: Tadeusz, Karol i Jerzy.

Niektórzy zarzucają mu zdradę interesu polskiego przez wyjście z Rosji (bliżej ze Stalinem do wyzwolenia Polski), ale tak naprawdę Anders ratował Polaków- łagierników przed głodową śmiercią, a zerwanie stosunków dyplomatycznych w 1943 r (odkrycie katyńskiego ludobójstwa) tylko przyznaje rację decyzjom Andersa. Przecież Stalin traktował Polaków jak armatnie mięso i zapowiedział Andersowi sukcesywne wysyłanie każdej stworzonej polskiej dywizji zaraz na front.

Po wydostaniu się z Rosji Sowieckiej, podczas pobytu na Bliskim Wschodzie z 2 Korpusu zdezerterowało ok. 3 tysięcy polskich Żydów (jednak w Korpusie pozostało ok. 900), którzy tak jak Polacy postanowili walczyć o własną ojczyznę, jednym z nich był kapral Mieczysław Biegun (Menachem Begin, późniejszy premier Izraela). W odróżnieniu od Brytyjczyków Polacy nie ścigali i nie karali żydowskich dezerterów, Biegun podobno nawet poprosił o zwolnienie go z wojskowej przysięgi. W rzeczywistości gen. Anders sprzyjał polskim Żydom i nawet ich oficjalnie urlopował, żeby oszczędzić im nękań Brytyjczyków. Te 3 tysiące wyszkolonych przez Polaków żołnierzy stanowiło fundament  sił zbrojnych rodzącego się Izraela...

Pierwszą żonę Andersa (Irena Maria Jordan-Krąkowska) i dwoje dorastających dzieci (Anna i Jerzy) przerzucono, przed zbliżającymi się wojskami sowieckimi, do Włoch. Córka Anna przybyła z mężem Jankiem i wnuczką Ewą. Następnie udali się oni na emigrację do Kanady, gdzie w 1983 r. jedynego syna Andersa (ekonomista, miał syna Władysława) zastrzelił jakiś szaleniec.  Córka Anna odwiedzała ojca w Londynie (zm. 2006), “Mój Ojciec generał Anders”.

A sam gen. broni Wł. Anders był liderem niepodległościowej emigracji, uczestnicząc w jej chwalebnych i mniej chwalebnych wewnętrznych starciach i przepychankach (konflikt z prezydentem Augustem Zaleskim). Druga żona 28 lat młodsza gwiazda estradowa Irena Jarosiewicz (pseudonim artystyczny Renata Bogdańska) była Ukrainką.  Są opinie, że to dzięki jej wpływom gen. Anders uratował 14 Dywizję Grenadierów SS (u Churchilla) przed powrotem do Rosji i niechybną zagładą.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/66/WA_tombstone.jpg/240px-WA_tombstone.jpg

Odszedł z życia w legendę 12 maja (w rocznicę zamachu majowego - kiedy to opowiedział się po stronie rządu, śmierci J. Piłsudskiego i natarcia polskiego na Mt. Cassino i w dniu 50-tych urodzin swojej żony) 1970 r. W Londynie gdzie mieszkał z drugą żoną Ireną i córką Anną Marią, dzisiaj senatorem RP i przewodniczącą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa,oraz sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnikiem premiera do spraw dialogu międzynarodowego.

Powrócił wódz na miejsce zwycięskiej bitwy i tam spoczął wśród swoich żołnierzy. W maju 2011 r. obok niego na Polskim Cmentarzu Wojennym obok niego pochowano prochy jego ukochanej żony Ireny.

W  swoje bibliotece mam też jego wydane w 1949 r. wspomnienia z lat 1939-46: “Bez ostatniego rozdziału”, Newtown, 1949, “Klęska Hitlera w Rosji 1941-1945” (Londyn 1972) i “Sin Capitulo Final” (Barcelona 1948)

Po raz ostatni gen. Anders uczestniczył w uroczystych obchodach rocznicy bitwy w 1969 r, był już ciężko chory, na miejsce został podwieziony przez włoskich oficerów, którzy pomogli mu również dojść do mównicy, z której wygłosił płomienne i prorocze przemówienie obiecując wobec ok. 20 000 weteranów, ich rodzin i gości z Polski, że część z nich dożyje Wolnej Polski…

Tu mu apel zagrała

Samotna trąbka

Ta ziemia - ta góra - skała

Tak polskością nasiąkła jak gąbka,

Tak polskim nasiąkła męstwem

I legendą i epopeją

I ostatnim zwycięstwem

I ostatnią polską nadzieją..."

          fragment "Werbel na pożegnanie Generała" Marian Hemar

W 1979 r w 35-rocznicę bitwy na polski cmentarz przybył Papież Jan Paweł II i osobiście odprawił mszę świętą wobec ponad 6 tys. Polaków przybyłych z całego świata i 30 tys. Włochów.  Zebranych przywitał premier rządu włoskiego Giulio Andreotti.

Był polskim Mojżeszem, który wyprowadził na bliskowschodnie pustynie (wbrew decyzjom Rządu Londyńskiego) z domu sowieckiej niewoli wymęczonych łagrami, wynędzniałych i obdartych niedobitków, żołnierzy, dzieci, sieroty, kobiety i starców.  Ratował życie, był wybawcą ponad 115 tys. Polaków z sowieckiej niewoli i zwycięskim wodzem na przegranej wojnie.

Nie było Polaka, którego rządzący krajem komuniści nienawidzili bardziej, był przecież symbolem męstwa, nieufności wobec Rosjan, niezależności i zwycięstwa, rycerskiej godności i wierności ideałom, liderem i legendą, z którą komuniści nie mogli sobie dać rady.  Ta wizja Andersa na białym koniu. Był biało-czerwoną płachtą na czerwonego byka.

Był szanowany i kochany i jak każdy wielki wódz w historii, Anders, ostatni hetman Rzeczypospolitej, najpierw wygrał bitwę o serca żołnierskie, aby mógł wygrać bitwę o Mt. Cassino. Gdy więziony na Łubiance, gen. Anders wyprowadził z równowagi śledczego NKWD, Rosjanin mu szyderczo przepowiedział:
„Wy nie myślcie, że wam kiedyś pomnik postawią w Warszawie!”

NA ŚMIERĆ GENERAŁA ANDERSA

Matko, któraś w posiołkach i łagrach Workuty

Była łachmanem ludzkim z godności wyzutym,

Niewolnicą, skazaną w skwarnym Kazachstanie

Nie na śmierć lecz na długie, powolne konanie,

Gdy cię wszy obłaziły i cynga cię żarła . ..

Ty, któraś miała umrzeć - aleś nie umarła,

Westchnij dziś za Tego, co cię z tej niedoli

Wywiódł wtedy i Siebie, przeżyć ci pozwolił!

Sieroto, strzępie ludzki, mała kreaturko,

Szkieleciku, pokryty przeźroczystą skórką,

Skazany na zagładę w syberyjskiej kniei.

Mrący z głodu i zimna bez cienia nadziei

Na przeżycie... Zmów pacierz za Tego, co wtedy

Ciebie, gdyś był półmartwy, wyciągnął z tej biedy

I przywrócił do życia... Dziś Jemu potrzeba

Twej modlitwy, by drogę ułatwić. Do nieba.

Żołnierzu, zagubiony w azjatyckiej zimie,

W odludnych tajgach Komi, w tundrach na Kołymie,

Zniewolony, zaszczuty, ze złudzeń obdarty...

Wyniszczony szkorbutem, próchnicą przeżarty...

Pomódl się dziś za Tego, który dłońmi swemi

Wyprowadził cię wtedy z tej nieludzkiej ziemi

Poniżenia i brudu, hańby i zgnilizny,

Byś mógł stanąć na nowo w służbie dla Ojczyzny!

Polaku w którejkolwiek znajdujesz się stronie,

W Kraju czy poza Krajem -jeśli w tobie płonie

Umiłowanie tego, co wolnością zwie się

I haseł, które żołnierz na sztandarach niesie:

Bóg, Honor, i Ojczyzna - pomyśl, że dziś zgasło

Serce do końca wierne tym żołnierskim hasłom...

Pojmij to i schyl głowę, i westchnij! O, Panie,

Daj mu u Siebie wolność i odpoczywanie...!
 

(Chicago, 13 maja l970), FELIKS KONARSKI (REF-REN)

Jacek K. Matysiak ,                                                                                                                                                                                         Kalifornia, 2019/05/12


 

 

POLECANE
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu z ostatniej chwili
Zima sparaliżowała kolej. 180 osób utknęło w pociągu

Problemy na kolei w województwie warmińsko-mazurskim. Kilometr przed stacją Sterławki zepsuła się lokomotywa pociągu „Biebrza”, jadącego z Białegostoku do Gdyni Głównej. Z powodu wysokiego śniegu pociąg zatrzymał się w miejscu, z którego pasażerowie nie mogą bezpiecznie opuścić wagonów.

Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje Wiadomości
Przełom w astronomii. Nowy typ planet naprawdę istnieje

Międzynarodowy zespół astronomów, w tym - z Polski, odkrył tzw. planetę swobodną i wyznaczył jej dokładną masę, dostarczając ostatecznego dowodu, że takie obiekty faktycznie istnieją. O „przełomowym pomiarze” w dziedzinie badania planet pozasłonecznych poinformowało „Science”.

Nie żyje najcięższy człowiek świata Wiadomości
Nie żyje najcięższy człowiek świata

Juan Pedro Franco, znany na całym świecie jako najcięższy człowiek świata, zmarł w Wigilię 24 grudnia 2025 roku. Miał 41 lat. Meksykanin odszedł w szpitalu w Aguascalientes w wyniku powikłań związanych z infekcją nerek.

Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona Wiadomości
Pies na zamarzniętej rzece. Strażacy użyli drona

Nietypowa interwencja służb miała miejsce w Nowy Rok na Mazowszu. W środę po południu strażacy zostali wezwani do zgłoszenia dotyczącego psa, który znajdował się na tafli lodowej rzeki Bug w rejonie miejscowości Kuligów w powiecie wołomińskim. W działaniach brały udział zastępy OSP RW Ślężany, OSP Kołaków oraz dron ratowniczy.

Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat Wiadomości
Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat

Najbliższe dni przyniosą w Polsce typowo zimową aurę, choć bez tak silnych opadów śniegu jak ostatnio. Przez chwilę do kraju napłynie nieco cieplejsze powietrze, jednak już w weekend i na początku przyszłego tygodnia temperatury ponownie spadną, także w ciągu dnia.

Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia Wiadomości
Eksplozja w kurorcie w Szwajcarii. Podano nowe ustalenia

Większość osób rannych wskutek pożaru w Crans-Montana w Szwajcarii ma od 16 do 26 lat - podała w czwartek stacja BBC, powołując się na władze jednego ze szwajcarskich szpitali.

Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo tylko u nas
Fascynująca rozmowa z Anonimowym Niemcem: kilka miesięcy temu odebrałem polskie obywatelstwo

- Polski deep state, jeśli ma kiedykolwiek powstać, nie może być partyjny ani represyjny. Musi być oparty na jasnej racji stanu, na własnych punktach odniesienia cywilizacyjnych i na lojalności wobec państwa jako dobra wspólnego, a nie wobec ideologii czy obcych struktur. Bez tego Polska zawsze będzie polem gry cudzych deep states - mówi w rozmowie z Cezarym Krysztopą świetnie wykształcony i biegły z zakresie zbiorowej psychologii własnego narodu, jednak proszący o zachowanie anonimowości Niemiec. Ciąg dalszy nastapi.

Samuel Pereira: Na Nowy Rok tylko u nas
Samuel Pereira: Na Nowy Rok

Końcówka roku ma tę dziwną właściwość, że rzeczywistość lubi dopisać własny, ironiczny scenariusz. Gdy premier zapewnia, że „pokój na Ukrainie jest możliwy”, choć sam nie uczestniczył w kluczowych rozmowach i bazuje na relacjach pośredników, w kraju trwa kolejny pokaz chaosu i improwizacji.

Coraz więcej migrantów przeprawia się przez kanał La Manche z ostatniej chwili
Coraz więcej migrantów przeprawia się przez kanał La Manche

Według statystyk brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych (Home Office) 41 472 migrantów pokonało w 2025 roku nielegalnie kanał La Manche na łodziach i pontonach, docierając do Anglii. To o 13 proc. więcej w porównaniu z rokiem 2024 i o 41 proc. więcej niż w 2023 roku.

Wyrwa w wale na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pola, służby w akcji z ostatniej chwili
Wyrwa w wale na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pola, służby w akcji

We wsi Komorowo Żuławskie pod Elblągiem doszło do uszkodzenia wału przeciwpowodziowego na rzece Elbląg. Woda wylewa się na pobliskie pola, a na miejscu pracują strażacy, którzy zabezpieczają wyrwę i monitorują sytuację hydrologiczną po ostatnich dniach cofki.

REKLAMA

Jacek Matysiak: Gen. Anders i Monte Cassino...

Był polskim Mojżeszem, który wyprowadził na bliskowschodnie pustynie (wbrew decyzjom Rządu Londyńskiego) z domu sowieckiej niewoli wymęczonych łagrami, wynędzniałych i obdartych niedobitków, żołnierzy, dzieci, sieroty, kobiety i starców. Ratował życie, był wybawcą ponad 115 tys. Polaków z sowieckiej niewoli i zwycięskim wodzem na przegranej wojnie.nNie było Polaka, którego rządzący krajem komuniści nienawidzili bardziej, był przecież symbolem męstwa, nieufności wobec Rosjan, niezależności i zwycięstwa, rycerskiej godności i wierności ideałom, liderem i legendą, z którą komuniści nie mogli sobie dać rady. Ta wizja Andersa na białym koniu. Był biało-czerwoną płachtą na czerwonego byka.
/ wikipedia/public domain

Oczywiście można zadawać pytania o sens decyzji gen. Andersa użycia 2 Korpusu, kiedy wiedział już o ustaleniach w Teheranie, o zbliżającej się niemieckiej przegranej, no i polskiej przegranej niepodległości. Czy trzeba było w tej sytuacji wykrwawiać polskiego żołnierza o skały wzgórza Mt. Cassino?  Przecież sam był dobitnie krytyczny wobec decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego, która według niego była zbrodnią i niepotrzebnym rozlewem polskiej krwi… Wygraliśmy bitwę, ale przegraliśmy wojnę. Wśród żołnierzy nadchodziła świadomość goryczy, przekonanie, że sprawy polskie mają się beznadziejnie (zgodnie z prawdą), nie udzielono pomocy powstaniu warszawskiemu. Niepodległość kraju, o który zaczęła się II wojna światowa  została przez szmalcowników/sojuszników sprzedana Stalinowi, którego ci żołnierze dobrze znali.

Wstęp

Gen. Władysław Albert Anders (1892-1970), weteran I w. ś. (armia rosyjska), wojny polsko-bolszewickiej 1919-20 i II w.ś., 8 krotnie ranny, szef sztabu powstania wielkopolskiego. W zamachu majowym marsz. Piłsudskiego, po stronie rządu, był szefem sztabu d-cy obrony Warszawy.  Mistrz zawodów kawaleryjskich w Europie (1932 r. Puchar Narodów w Nicei). We wrześniu ‘39 r. dowodził Nowogródzką Brygada Kawalerii (m.in. Bitwa nad Bzurą), ranny (Ukraińcy), w niewoli sowieckiej. Wzięty z Lwowskiego szpitala do Moskwy (Łubianka), po bezskutecznym nakłanianiu go do wstąpienia do Armii Czerwonej, przesłuchaniach/torturach został na podstawie umowy Sikorski-Majski, 08/04/41 r, uwolniony i desygnowany na organizatora i dowódcę tworzącej się armii polskiej w Rosji Sowieckiej.  Na skutek szykan i nieporozumień i na prośbę Churchilla, Anders wyprowadził (jednak wbrew opinii Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego) w dwóch etapach w 1942 r. 115,000 żołnierzy i ich rodzin z Rosji do Persji. Z początkiem 1944 r. 2 Korpus Polski, dobrze wyszkolony, uzbrojony i zgrany z Brytyjczykami na Bliskim Wschodzie, został przesunięty na front włoski w rejon górzystego Monte Cassino.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e1/Wladyslaw_Anders.jpg/179px-Wladyslaw_Anders.jpg

Włochy – układ sił na Linii Gustawa

Głównodowodzącym Grupy Armii Sprzymierzonych był gen. Sir Harold Alexander, dowódcą 5 Armii (US) był gen. Mark Clark, d-ca 8 Armii (brytyjskiej) był gen. Sir Oliver Leese, (2 Korpus gen. Andersa wchodził w skład tej armii).

Frontem niemieckim we Włoszech dowodził marszałek polny III Rzeszy Albert Kesselring, (oficer Luftwaffe, wywodzący się z bawarskiej katolickiej rodziny). Kesselring nie chcąc zniszczeń słynnego  zwanego Atenami Średniowiecza wywodzącego się z 529 r. klasztoru św. Benedykta, nie obstawiał go wojskiem. Niemiecka linia obronna Gustawa biegła od Adriatyku na wschodzie, do Morza Tyrreńskiego na zachodzie.  Opactwo św. Benedykta dominowało nad doliną rzeki Rapido od wschodu i rzeki Liri od zachodu, wzdłuż której biegła główna droga na północ do Rzymu.

Nieudane szturmy

Pierwszy atak na zaciekle bronioną i silnie umocnioną linię Gustawa, rozpoczęła 5 Armia (US) 01/22/44 przy współdziałającym desancie na Anzio.  Opactwo szturmowali pierwsi Amerykanie, obok Francuzi, jednak natarcie przyniosło klęskę 30 Dywizji Piechoty (ponad tysiąc zabitych). Następny krwawy szturm Mt. Cassino przez 30 DP z 02/11/44, przyniósł straty do 90% pierwotnego stanu i doprowadził do jej rozwiązania. Trzeba przyznać, że Niemcy dołożyli wszelkich starań, aby nie dać Sprzymierzonym pretekstu do zbombardowania średniowiecznego klasztoru, który był klejnotem w historii religii katolickiej. Jednak naczelne dowództwo, jak i media w USA i W.B. wywierały silny nacisk nawołując do szybkiego przełamania oporu niemieckiego nawet za cenę zburzenia opactwa. Gen. Clark, na wniosek d-cy 2 Korpusu Nowozelandzkiego gen. Bernarda Freyberga (a właściwie d-cy Dywizji Hinduskiej, gen. Harry Dimoline), poparty przez gen. H. Alexandra, nakazał 02/15/44 zbombardowanie klasztoru.

Przeciwnikami bombardowania klasztoru byli generałowie Geoffrey Keyes i Charles Ryder. Ten pierwszy kilkakrotnie latał nad klasztorem i zapewniał, że nie widział tam żadnych niemieckich żołnierzy. Niemiecki marsz. Kesselring dowiedział się o planach bombardowania i wywiózł bezcenne zabytki oraz mnichów z klasztoru, zaś po nalotach, które tylko lepiej przygotowały teren do obrony, wzmocnił ruiny pododdziałami wyborowej 1 Dywizji Spadochronowej (d-ca gen. Richard Heidrich). Obronę odcinka Mt. Cassino powierzono gen. Fridolin von Senger und Etterlin (d-ca XIV Korpusu Pancernego).

15 lutego 239 amerykańskich bombowców (w połowie latające fortece B 17) pod dowództwem mjr Bradforda Evansa i mjr Franka Chappella w przeciągu 3 godzin barbarzyńskiego bombardowania zamieniło w gruzy ten unikalny zabytek chrześcijańskiego świata. Zginęło ok. 1000 okolicznych uchodźców, którzy pewnie w tym świętym miejscu czuli się bezpiecznie. Nie zginął ani jeden Niemiec.

W USA i W.B. w mediach zapanowała nieopisana radość sławiąca zburzenie silnej niemieckiej twierdzy, która powstrzymywała pochód sprzymierzonych. Niestety najlepiej (nie tylko propagandowo) wyszli na tym Niemcy sprawnie obsadzając ruiny klasztoru zniszczonego głupotą sprzymierzonych i z nich wykrwawiając przez kilka miesięcy atakujących wojsk alianckich, w tym Polaków. W tej bitwie na moment po bezmyślnym tym zbombardowaniu klasztoru, moralnymi zwycięzcami zostali Niemcy.

Kolejny szturm z 02/15/44 wykonały dywizje: brytyjska, hinduska i nowozelandzka, zakończył się on niepowodzeniem i ogromnymi stratami (ok. 4 tys. poległych).

2 Korpus atakuje Mt. Cassino

Wobec trudnej sytuacji operacyjnej sprzymierzeni zmontowali wspólną ofensywę 5 Armii i 8 Armii, mającą doprowadzić do złamania oporu niemieckiego aby otworzyć drogę na Rzym. D-ca 8 Armii gen. Leese zaproponował gen. Andersowi wykonanie natarcia przez 2 Korpus na najtrudniejszym odcinku obejmującym klasztor, dając Andersowi 10 min. do podjęcia decyzji.  W skład 2 Korpusu wchodziły: 5 Dywizja Piechoty (d-ca ppłk. Nikodem Sulik, 3 Dywizja Strzelców Karpackich (d-ca gen. Bronisław Duch) i 2 Brygada Pancerna (d-ca gen. Bronisław Rakowski).                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ef/M_Cassino_7.png/220px-M_Cassino_7.png

11 maja o godz 11 pm, rozpoczęło się artyleryjskie piekło, a w ślad za nim już 12 maja, do natarcia ruszył 2 Korpus Polski.  W piekielnie trudnym terenie i dobrze wstrzelanej artylerii niemieckiej, za cenę ciężkich strat 2 Korpus rozpoznał niemieckie pozycje ogniowe, częściowo wycofując się ze zdobytych skalistych przyczółków, pod ciągłym ogniem wiążąc siły niemieckie i ułatwiając tym samym sojusznikom powodzenie w ich walkach.  Następne decydujące uderzenie z 16 i 17 maja doprowadziło wyczerpane do granic wytrzymałości oddziały do zwycięstwa. Niemcy nie mogąc utrzymać pozycji (bali się też okrążenia), wycofali się w nocy na 18 maja. Patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich o godz. 10.20, 18/V/44 zatknął na gruzach Opactwa Mt. Cassino biało czerwoną flagę, a sierżant Czech odegrał melodię Hejnału Mariackiego.  Zwycięstwo!.

Straty własne i zajęcie Rzymu

Straty polskie to 924 poległych żołnierzy i oficerów, 2,930 rannych i 345 zaginionych.  Zbudowano i uroczyście z honorami poświęcono polski cmentarz na Mt. Cassino 09/01/45 (pochowano 1,072 poległych i zmarłych z ran).

Polski wysiłek pomógł wydatnie nacierającemu w sąsiedztwie Francuskiemu Korpusowi Ekspedycyjnemu (d-ca gen. Alphonse Juin) z jego marokańskimi góralami.  Zwycięstwo pod Mt. Cassino, jako część sojuszniczego natarcia pomogło otworzyć drogę do Rzymu, do którego wkroczył gen. Clark - 8 Armia (ku niezadowoleniu gen, Alexandra, który zalecał dalszy pościg i osaczenie sił niemieckich). Kiedy gen. Anders złożył propozycję, aby w defiladzie zwycięstwa w Rzymie wystąpiły też oddziały 2 Korpusu, gen. Clark wyraził się, że nie przewiduje udziału jednostek straży pożarnej, czy też polskich jednostek.

Oceny

Bitwy o Mt. Cassino (4 bitwy, od stycznia 44) były jednymi z najcięższych w II wojnie światowej.  Zginęło w nich, bądź zostało rannych ok. 80 tys. sprzymierzonych i co najmniej 55 tys. żołnierzy nieprzyjaciela.  Wyniszczające natarcia przypominały nieodparcie okrutne i krwawe bitwy z I wojny światowej.

2 Korpus dalej walczył zaciekle, zdobywając Piedimonte, Ankonę, aż do zdobycia Bolonii.

Plany Churchilla, aby uderzeniem przez Bałkany zająć przed Sowietami: Belgrad, Wiedeń, Pragę w kierunku polskim, został zmieniony przez Roosevelta, który na prośbę Stalina, chciał otworzyć drugi front w północnej Francji.  Wobec tego kampania włoska i cały front włoski stały się drugorzędne, a 2 Korpus nie miał szans na dotarcie do Polski. Dotarł tylko na emigracje w Anglii...

Zwycięstwo pod Mt. Cassino miało znaczenie nie tylko wojskowe (planu natarcia nie popierał wizytujący 2 Korpus, Wódz Naczelny gen. broni Kazimierz Sosnkowski, przepowiadając ogromne straty i niepowodzenie), ale przede wszystkim moralno polityczne.  Zaprzeczało ono sowieckiej propagandzie, że Polacy z Niemcami nie chcą się bić, pokrzepiało żołnierzy 2 Korpusu i Naród w Polsce, pozwalając przetrwać kolejne tragedie i okupacje, stanowiąc źródło patriotycznej siły duchowej. Po klęsce wrześniowej potrzebowaliśmy zwycięstwa nad doborowymi dywizjami niemieckimi, bo nie można tylko wspominać niedoli i klęsk.  Bitwa ta pomogła w utrzymaniu higieny naszej pamięci historycznej, była bitwą o honor, a także depozytem dla Niepodległej Polski. Rozsławiła ona imię oręża polskiego w świecie i pozwoliła czerpać ze zwycięstwa wolę walki i wiarę w przyszłość.

Oczywiście można zadawać pytania o sens decyzji gen. Andersa użycia 2 Korpusu, kiedy wiedział już o ustaleniach w Teheranie, o zbliżającej się niemieckiej przegranej, no i polskiej przegranej niepodległości. Czy trzeba było w tej sytuacji wykrwawiać polskiego żołnierza o skały wzgórza Mt. Cassino?  Przecież sam był dobitnie krytyczny wobec decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego, która według niego była zbrodnią i niepotrzebnym rozlewem polskiej krwi… Był oskarżany )wdowa po generale, premier Mikołajczyk) o udział w zamachu na gen. Sikorskiego (Gibraltar), ponieważ wcześniej był w ciągłym konflikcie z Sikorskim.

Niemądrym pomysłem była sama idea frontalnego ataku na dobrze uzbrojone przez naturę wzgórze, której zwolennikiem był d-ca Nowozelandzkiego Korpusu gen. Bernard Freyberg, posiadający duże wpływy w naczelnym sztabie sprzymierzonych. Przeciwnikiem tej koncepcji, która oznaczała zburzenie klasztoru, był d-ca francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego gen. Alphonse Juin, który proponował natarcie oskrzydlające prowadzące na tyły niemieckie (po bitwie jego arabskie  oddziały gwałciły Włoszki i kradły co popadło). Władysław Anders i George  Patton 1944   https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0f/Polish_General_Wladyslaw_Anders_and_American_Lieutenant_General_George_Patton.jpg/240px-Polish_General_Wladyslaw_Anders_and_American_Lieutenant_General_George_Patton.jpg

Amerykański geniusz wojskowy gen. Patton odwiedził gen. Andersa i 2 Korpus Polski i w swoich wspomnieniach ciepło wspominał Polaków:

“Oddziały polskie prezentują się najlepiej ze wszystkich, jakie kiedykolwiek widziałem, łącznie z brytyjskimi i amerykańskimi. Śmiejąc się powiedział mi, że jeśli jego korpus dostanie się pomiędzy armię niemiecką i armię rosyjską, będzie w kłopocie, z którą bardziej pragnąłby walczyć.”

Wygraliśmy bitwę, ale przegraliśmy wojnę.  Wśród żołnierzy nadchodziła świadomość goryczy, przekonanie, że sprawy polskie mają się beznadziejnie (zgodnie z prawdą), nie udzielono pomocy powstaniu warszawskiemu. Niepodległość kraju, o który zaczęła się II wojna światowa  została przez szmalcowników/sojuszników sprzedana Stalinowi, którego ci żołnierze dobrze znali. Sam gen. Anders (w kraju została żona z 2 dzieci), przeciwny był wybuchowi powstania w Warszawie, ponieważ taka decyzja nie mogła prowadzić do zwycięstwa w istniejącym tam układzie sił.  Na przestrzeni lat przeprowadził kilka rozmów z Churchillem (Kair, jesień’ 42, 08/26/44 w 2 Korpusie we Włoszech i 02/21/45 w Londynie). W czasie ostatniej rozmowy nie było już gratulacji i podziwu dla męstwa i ofiar. Na protesty w/s oddania Polski Stalinowi Churchill odparował:

„Mamy dzisiaj dosyć wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy.  Może Pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich.”

Gen. Anders – po wojnie

Po upadku Powstania Warszawskiego i odejściu do niemieckiej niewoli mianowanego Wodza Naczelnego gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego (też znakomitego kawalerzysty), gen. Anders otrzymał nominację na p.o. Wodza Naczelnego (od września 1946 r. Generalny Inspektor Sił Zbrojnych). Będąc jednym z liderów Polonii gen. broni Wł. Anders przewodniczył Głównej Komisji Skarbu Narodowego i był członkiem ekskluzywnej Rady Trzech.  

Dnia 26 września 1946 r., działająca z nadania sowieckiego, Rada Ministrów w Warszawie pozbawiła gen. broni Władysława Andersa, polskiego obywatelstwa.  Jednocześnie namiestnicy Stalina pozbawili obywatelstwa innych 75 generałów i starszych oficerów (m.in gen. Stanisława Maczka).

Testamentem gen. Andersa dla nas, niech będzie jego credo:

Odrzućmy wszystko co nas dzieli, a bierzmy wszystko, co nas łączy”.  

Jak w przeszłości gen. Henryk Dąbrowski - chciał gen. Anders doprowadzić swoich żołnierzy „z ziemi włoskiej do Polski”, niestety sprzymierzeńcy mieli inne plany, żołnierze 2 Korpusu zostali skazani na tułaczkę po całym świecie, a w ich domu rządził ich wróg. Pod koniec wojny w 2 Korpusie służyli też trzej bracia gen. Andersa: Tadeusz, Karol i Jerzy.

Niektórzy zarzucają mu zdradę interesu polskiego przez wyjście z Rosji (bliżej ze Stalinem do wyzwolenia Polski), ale tak naprawdę Anders ratował Polaków- łagierników przed głodową śmiercią, a zerwanie stosunków dyplomatycznych w 1943 r (odkrycie katyńskiego ludobójstwa) tylko przyznaje rację decyzjom Andersa. Przecież Stalin traktował Polaków jak armatnie mięso i zapowiedział Andersowi sukcesywne wysyłanie każdej stworzonej polskiej dywizji zaraz na front.

Po wydostaniu się z Rosji Sowieckiej, podczas pobytu na Bliskim Wschodzie z 2 Korpusu zdezerterowało ok. 3 tysięcy polskich Żydów (jednak w Korpusie pozostało ok. 900), którzy tak jak Polacy postanowili walczyć o własną ojczyznę, jednym z nich był kapral Mieczysław Biegun (Menachem Begin, późniejszy premier Izraela). W odróżnieniu od Brytyjczyków Polacy nie ścigali i nie karali żydowskich dezerterów, Biegun podobno nawet poprosił o zwolnienie go z wojskowej przysięgi. W rzeczywistości gen. Anders sprzyjał polskim Żydom i nawet ich oficjalnie urlopował, żeby oszczędzić im nękań Brytyjczyków. Te 3 tysiące wyszkolonych przez Polaków żołnierzy stanowiło fundament  sił zbrojnych rodzącego się Izraela...

Pierwszą żonę Andersa (Irena Maria Jordan-Krąkowska) i dwoje dorastających dzieci (Anna i Jerzy) przerzucono, przed zbliżającymi się wojskami sowieckimi, do Włoch. Córka Anna przybyła z mężem Jankiem i wnuczką Ewą. Następnie udali się oni na emigrację do Kanady, gdzie w 1983 r. jedynego syna Andersa (ekonomista, miał syna Władysława) zastrzelił jakiś szaleniec.  Córka Anna odwiedzała ojca w Londynie (zm. 2006), “Mój Ojciec generał Anders”.

A sam gen. broni Wł. Anders był liderem niepodległościowej emigracji, uczestnicząc w jej chwalebnych i mniej chwalebnych wewnętrznych starciach i przepychankach (konflikt z prezydentem Augustem Zaleskim). Druga żona 28 lat młodsza gwiazda estradowa Irena Jarosiewicz (pseudonim artystyczny Renata Bogdańska) była Ukrainką.  Są opinie, że to dzięki jej wpływom gen. Anders uratował 14 Dywizję Grenadierów SS (u Churchilla) przed powrotem do Rosji i niechybną zagładą.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/66/WA_tombstone.jpg/240px-WA_tombstone.jpg

Odszedł z życia w legendę 12 maja (w rocznicę zamachu majowego - kiedy to opowiedział się po stronie rządu, śmierci J. Piłsudskiego i natarcia polskiego na Mt. Cassino i w dniu 50-tych urodzin swojej żony) 1970 r. W Londynie gdzie mieszkał z drugą żoną Ireną i córką Anną Marią, dzisiaj senatorem RP i przewodniczącą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa,oraz sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnikiem premiera do spraw dialogu międzynarodowego.

Powrócił wódz na miejsce zwycięskiej bitwy i tam spoczął wśród swoich żołnierzy. W maju 2011 r. obok niego na Polskim Cmentarzu Wojennym obok niego pochowano prochy jego ukochanej żony Ireny.

W  swoje bibliotece mam też jego wydane w 1949 r. wspomnienia z lat 1939-46: “Bez ostatniego rozdziału”, Newtown, 1949, “Klęska Hitlera w Rosji 1941-1945” (Londyn 1972) i “Sin Capitulo Final” (Barcelona 1948)

Po raz ostatni gen. Anders uczestniczył w uroczystych obchodach rocznicy bitwy w 1969 r, był już ciężko chory, na miejsce został podwieziony przez włoskich oficerów, którzy pomogli mu również dojść do mównicy, z której wygłosił płomienne i prorocze przemówienie obiecując wobec ok. 20 000 weteranów, ich rodzin i gości z Polski, że część z nich dożyje Wolnej Polski…

Tu mu apel zagrała

Samotna trąbka

Ta ziemia - ta góra - skała

Tak polskością nasiąkła jak gąbka,

Tak polskim nasiąkła męstwem

I legendą i epopeją

I ostatnim zwycięstwem

I ostatnią polską nadzieją..."

          fragment "Werbel na pożegnanie Generała" Marian Hemar

W 1979 r w 35-rocznicę bitwy na polski cmentarz przybył Papież Jan Paweł II i osobiście odprawił mszę świętą wobec ponad 6 tys. Polaków przybyłych z całego świata i 30 tys. Włochów.  Zebranych przywitał premier rządu włoskiego Giulio Andreotti.

Był polskim Mojżeszem, który wyprowadził na bliskowschodnie pustynie (wbrew decyzjom Rządu Londyńskiego) z domu sowieckiej niewoli wymęczonych łagrami, wynędzniałych i obdartych niedobitków, żołnierzy, dzieci, sieroty, kobiety i starców.  Ratował życie, był wybawcą ponad 115 tys. Polaków z sowieckiej niewoli i zwycięskim wodzem na przegranej wojnie.

Nie było Polaka, którego rządzący krajem komuniści nienawidzili bardziej, był przecież symbolem męstwa, nieufności wobec Rosjan, niezależności i zwycięstwa, rycerskiej godności i wierności ideałom, liderem i legendą, z którą komuniści nie mogli sobie dać rady.  Ta wizja Andersa na białym koniu. Był biało-czerwoną płachtą na czerwonego byka.

Był szanowany i kochany i jak każdy wielki wódz w historii, Anders, ostatni hetman Rzeczypospolitej, najpierw wygrał bitwę o serca żołnierskie, aby mógł wygrać bitwę o Mt. Cassino. Gdy więziony na Łubiance, gen. Anders wyprowadził z równowagi śledczego NKWD, Rosjanin mu szyderczo przepowiedział:
„Wy nie myślcie, że wam kiedyś pomnik postawią w Warszawie!”

NA ŚMIERĆ GENERAŁA ANDERSA

Matko, któraś w posiołkach i łagrach Workuty

Była łachmanem ludzkim z godności wyzutym,

Niewolnicą, skazaną w skwarnym Kazachstanie

Nie na śmierć lecz na długie, powolne konanie,

Gdy cię wszy obłaziły i cynga cię żarła . ..

Ty, któraś miała umrzeć - aleś nie umarła,

Westchnij dziś za Tego, co cię z tej niedoli

Wywiódł wtedy i Siebie, przeżyć ci pozwolił!

Sieroto, strzępie ludzki, mała kreaturko,

Szkieleciku, pokryty przeźroczystą skórką,

Skazany na zagładę w syberyjskiej kniei.

Mrący z głodu i zimna bez cienia nadziei

Na przeżycie... Zmów pacierz za Tego, co wtedy

Ciebie, gdyś był półmartwy, wyciągnął z tej biedy

I przywrócił do życia... Dziś Jemu potrzeba

Twej modlitwy, by drogę ułatwić. Do nieba.

Żołnierzu, zagubiony w azjatyckiej zimie,

W odludnych tajgach Komi, w tundrach na Kołymie,

Zniewolony, zaszczuty, ze złudzeń obdarty...

Wyniszczony szkorbutem, próchnicą przeżarty...

Pomódl się dziś za Tego, który dłońmi swemi

Wyprowadził cię wtedy z tej nieludzkiej ziemi

Poniżenia i brudu, hańby i zgnilizny,

Byś mógł stanąć na nowo w służbie dla Ojczyzny!

Polaku w którejkolwiek znajdujesz się stronie,

W Kraju czy poza Krajem -jeśli w tobie płonie

Umiłowanie tego, co wolnością zwie się

I haseł, które żołnierz na sztandarach niesie:

Bóg, Honor, i Ojczyzna - pomyśl, że dziś zgasło

Serce do końca wierne tym żołnierskim hasłom...

Pojmij to i schyl głowę, i westchnij! O, Panie,

Daj mu u Siebie wolność i odpoczywanie...!
 

(Chicago, 13 maja l970), FELIKS KONARSKI (REF-REN)

Jacek K. Matysiak ,                                                                                                                                                                                         Kalifornia, 2019/05/12


 


 

Polecane