Szukaj
Konto

Michał Ossowski, red. naczelny „TS”: Spadkobiercy reżimu mają się dobrze

10.12.2018 19:01
Michał Ossowski, red. naczelny „TS”: Spadkobiercy reżimu mają się dobrze
Źródło: Wikipedia domena publiczna
Komentarzy: 0
13 grudnia 1981 roku wprowadzony został w Polsce stan wojenny. W czasie jego trwania internowano ponad 10 tys. osób. Wprowadzony został nielegalnie na mocy niejednogłośnie – co warto podkreślić – podjętej uchwały Rady Państwa na wniosek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Pierwsze plany wprowadzenia stanu wojennego rozważane były już w czasie fali strajków w sierpniu 1980 roku, jednak ostatecznie władze komunistyczne nie zdecydowały się na jego wprowadzenie. Oficjalnym powodem ogłoszenia stanu wojennego była pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju, jednak za najważniejszy uznano groźbę interwencji zbrojnej przez państwa Układu Warszawskiego. 
Do dzisiaj zarówno wśród historyków, jak i polityków toczy się spór, na ile była ona zasadna. Nie ulega jednak wątpliwości, że nawet jeśli wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego było brane pod uwagę, było ono bardzo mało realne. Świadczy o tym chociażby wypowiedź radzieckiego polityka, członka Biura Politycznego KC KPZR Jurija Andropowa, który powiedział: "Nie możemy ryzykować. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski (…) nawet jeśli Polska będzie pod władzą Solidarności, to będzie to tylko tyle, a jeśli na Związek Radziecki rzucą się kraje kapitalistyczne, to będzie to dla nas bardzo ciężkie...". Z kolei zdaniem rosyjskiego historyka Rudolfa Pichoi interwencja Armii Radzieckiej w ogóle nie była brana pod uwagę, a domagała się jej strona polska z generałem Jaruzelskim na czele.

W 2006 roku IPN oszacował liczę ofiar stanu wojennego na 56 osób. Z kolei Nadzwyczajna Komisja Sejmowa do zbadania działalności MSW oszacowała liczbę zgonów na skutek działalności MSW w latach 1981-1989 na nie mniej niż 91. Warto pamiętać o tych faktach i przypominać je w każdą kolejną rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Jest to istotne zwłaszcza w kontekście lansowanej przez III RP tezy o konieczności jego wprowadzenia i uczynienia z generała Jaruzelskiego męża opatrznościowego i niemalże zbawcę narodu polskiego. Jest to istotne także dlatego, że spadkobiercy tamtego reżimu wciąż żyją i mają się dobrze. Przywdziawszy barwy postępowców i reformatorów, stali się w nowej rzeczywistości tubami postępu i autorytetami moralnymi, często robiącymi kariery w strukturach Unii Europejskiej. I to właśnie oni bardzo często marginalizują zarówno skutki, jak i koszty jego wprowadzenia. Nie twierdzę, że są oni bezpośrednio odpowiedzialni za stan wojenny. Nie odmawiam im też prawa do rozwoju i własnych przekonań. Nie jestem wreszcie zwolennikiem stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Niewątpliwie jednak byli oni beneficjentami tamtego systemu, aktywnie włączając się w jego funkcjonowanie.

Michał Ossowski

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (50/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.12.2018 19:01