Kuba na celowniku Trumpa. Możliwy scenariusz wenezuelski?
Co musisz wiedzieć:
- Armia Stanów Zjednoczonych dokonała rajdu na zespół prezydencki w Caracas w Wenezueli i aresztowała nieuznawanego za prezydenta dyktatora Wenezueli Nicolasa Maduro.
- Mówi się o tym, że kolejnym celem Donalda Trumpa może być zaprzyjaźniony z wenezuelskim reżimem reżim kubański.
- W Hawanie wylądował transportowy rosyjski Ił-76
Również Meksyk przestraszył się Donalda Trumpa i w tej sytuacji jedynym ratunkiem dla pogrobowców Castro może być Rosja – tylko czy Moskwa jest w stanie zrobić coś ponad to, co zrobiła w przypadku Wenezueli?
Po Wenezueli Kuba
Po akcji w Wenezueli było jasne, że to dopiero początek forsowania doktryny Monroe 2.0. Logicznym jest, że kolejnym celem musi być Kuba. Po pierwsze, z racji na silne związki z Caracas. Po drugie, z racji na osobę sekretarza stanu Marco Rubio. Więc mniej więcej po akcji w Wenezueli Amerykanie przykręcają śrubę Kubie.
Prezydent Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, uruchamiające proces nakładania sankcji na towary z krajów, które przekazują ropę Kubie. Wygląda więc na to, że amerykańska administracja wybrała jeden ze scenariuszy: wprowadzenie całkowitej morskiej blokady dostaw ropy na wyspę, od których Kuba jest niemal całkowicie uzależniona, by „zagłodzić” reżim. Wyspa jest niemal całkowicie uzależniona od importu paliw, potrzebnych do produkcji prądu, do transportu i łączności.
Meksyk wstrzymuje dostawy ropy
Po zablokowaniu dostaw ropy z Wenezueli Meksyk stał się głównym dostawcą paliwa na wyspę. Pod naciskiem USA wstrzymał jednak eksport ropy. Meksyk wysyła Kubie „czarne złoto” od 1993 roku, ale w 2024 roku znacznie zwiększył transporty, prowadzone częściowo w ramach pomocy humanitarnej. Z dostępnych danych wynika, że Meksyk przekazywał wyspie około 17 000 baryłek ropy dziennie, co pokrywało mniej więcej jedną piątą zapotrzebowania. I koniec. Prezydent Claudia Sheinbaum zapowiedziała wysłanie na Kubę żywności i innych towarów pierwszej potrzeby w ramach pomocy humanitarnej. Podkreśliła, że jej rząd zabiega o wznowienie dostaw ropy, wstrzymanych z powodu gróźb celnych administracji USA.
Zapytany o komentarz do słów Sheinbaum, że blokada może doprowadzić do kryzysu humanitarnego, Trump odparł, że nie musi to się skończyć kryzysem humanitarnym, jeśli władze Kuby „zawrą układ”.
- Myślę, że prawdopodobnie przyjdą do nas i będą chcieli się dogadać. Wtedy Kuba znów będzie wolna. Przyjdą do nas i zawrą układ.
- powiedział Trump. Jak podał „Financial Times”, powołując się na szacunki firmy analitycznej Kpler, kubański reżim ma zapasy ropy na „maksymalnie 20 dni” i nie może liczyć na jakąś zewnętrzną pomoc.
Reżim na Kubie
Komuniści byli w stanie trwać przez ponad pół wieku tylko dzięki zewnętrznemu wsparciu. Początkowo, po dojściu Fidela Castro do władzy (1959) był to Związek Sowiecki. Po jego upadku nastąpił ciężki kryzys, z którego Hawanie udało się wyjść dzięki rosnącemu wsparciu Chin, częściowej odbudowie pomocy ze strony Moskwy (za rządów Putina), a przede wszystkim dzięki sojuszowi z Wenezuelą, gdy tam do władzy doszedł Hugo Chavez.
Przez lata Caracas wysyłało na Kubę tanią ropę w zamian za wsparcie ze strony kubańskich służb bezpieczeństwa i armii. Surowiec nie tylko pozwalał na zaspokojenie potrzeb krajowych, ale też reżim część odsprzedawał po cenach rynkowych – zarabiając nawet 10 mld dolarów rocznie. Jeszcze w grudniu Wenezuela transportowała około 46 tys. baryłek ropy dziennie na Kubę, ale od kiedy Amerykanie wywieźli do USA Nicolasa Maduro, dostawy surowca na wyspę spadły do zera.
Reżim napina mięśnie
Braki w zaopatrzeniu w ropę na wyspie sprawiły, że przerwy w działaniu tamtejszych elektrowni wynoszą nawet do 20 godzin na dobę. To wyrok śmierci dla reżimu. Co dziesiąty Kubańczyk żyje w biedzie, siedmiu na 10 musi rezygnować z co najmniej jednego posiłku dziennie. Do tego niemal codzienne przerwy w dostawie prądu i długimi kolejkami na stacjach benzynowych. Brakuje wody, na ulicach miast zalegają tony niewywożonych śmieci. Komuniści na to nie poradzą. Mogą co najwyżej napinać mięśnie. Władze Kuby ogłosiły w sobotę „zwielokrotnienie działań obronnych” w całym kraju w ramach „przygotowań bojowych” w obliczu możliwego ataku ze strony USA. Szef kubańskiego MSZ Bruno Rodriguez ogłosił w piątek „stan zagrożenia międzynarodowego” w związku z zapowiedzią władz USA, że będą karać cłami państwa dostarczające ropę na Kubę. W połowie stycznia kubańska Rada Obrony Narodowej przyjęła „plany i środki” na wypadek wojny, ale państwowe media nie podały szczegółów na ich temat.
Tajemniczy Ił-76
Być może to Rosja? Wszak to odwieczny sojusznik komunistycznego reżimu kubańskiego. Ciężki rosyjski samolot transportowy, który wcześniej przewiózł systemy obrony powietrznej do Wenezueli, w niedzielę późnym wieczorem wylądował na lotnisku wojskowym w pobliżu Hawany. Ił-76, po wylocie z Sankt Petersburga przez Soczi w Rosji pod koniec stycznia wykonał kilka międzylądowań w drodze na Kubę, m.in. w Dominikanie, Mauretanii i Algierii. W niedzielę wieczorem czasu lokalnego wylądował w bazie lotniczej San Antonio de los Baños na Kubie, około 50 kilometrów na południe od Hawany.
Samolot Il-76 może przewozić do 50 ton ładunku lub do 200 osób. Samoloty tego typu są znane z tego, że w przeszłości dostarczały broń strzelecką, zaopatrzenie wojskowe, a nawet najemników w imieniu Rosji. Nie jest jasne, jaki ładunek przewoził samolot podczas podróży na Kubę. Wiele jednak wskazuje na uzbrojenie, być może systemy obrony powietrznej. W marcu 2025 r. Rosja i Kuba podpisały i ratyfikowały nową umowę o współpracy wojskowej, która ustanowiła ramy prawne dla wspólnych operacji wojskowych, ćwiczeń szkoleniowych, wymiany specjalistów wojskowych, konsultacji i dostaw sprzętu wojskowego. Ale czy jeden transport coś zmieni?




