Duch Akcji T4 nad Niemcami. Lekarz nawołuje do debaty nt. wręcz przymusowej eutanazji
Co musisz wiedzieć:
- Andreas Gassen mówi o „automatyzmie” w tzw. uporczywym leczeniu
- W jego opinii chodzi o dobro pacjenta, nie o koszty czy wiek
- Utrzymuje, że brak jednej, uniwersalnej odpowiedzi na pytanie o stosowanie procedur medycznych u chorych
„Automatyzm” w leczeniu ciężko chorych
Szef zrzeszenia lekarzy kas chorych Andreas Gassen wezwał do publicznej dyskusji na temat postępowania wobec osób ciężko i nieuleczalnie chorych.
To rzeczywiście bardzo trudny temat. Uważam jednak, że musimy zadać sobie pytanie, czy nie istnieje pewien automatyzm polegający na maksymalnym wykorzystywaniu wszystkich medycznych i technicznych możliwości, nawet wtedy, gdy nie w każdym indywidualnym przypadku leży to w interesie pacjenta
– powiedział w rozmowie z „Neue Osnabrücker Zeitung”.
- Wyłączenia prądu na Śląsku. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
- PKP Intercity wydał pilny komunikat
- Znika trzecia największa marka bankowa w Polsce
- Jest oficjalna reakcja Chin i Rosji na atak USA w Wenezueli
- Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego
- Prognoza IMGW: Nadciągają arktyczne mrozy. Nawet -20°C
- Energa wydała pilny komunikat dla woj. warmińsko-mazurskiego
- Znika trzecia największa marka bankowa w Polsce
- Masz piec kaflowy, kominek lub „kozę”? Możesz zapłacić karę nawet do 5 tys. zł
Lekarze boją się powiedzieć: nie da się już pomóc
W wywiadzie nawiązał on do wypowiedzi polityka CDU zajmującego się ochroną zdrowia oraz federalnego pełnomocnika ds. narkotyków Hendrika Streecka, który postawił pytanie, czy u bardzo starych i ciężko chorych ludzi rzeczywiście zawsze należy wykorzystywać wszystkie dostępne możliwości medyczne.
Dla wielu lekarzy jest to zrozumiale bardzo trudne
– przyznał szef lekarzy kas chorych.
Zrezygnować z leczenia, powiedzieć: nic więcej nie mogę zrobić – to odbierane jest jak porażka
- dodał.
To nie kwestia wieku ani pieniędzy
Szef lekarzy kas chorych stwierdził, że nie jest to debata dotycząca do rachunku ekonomicznego lub wieku pacjentów.
Nikt przecież poważnie nie chce stawiać pytania, ile warte jest ludzkie życie
- powiedział.
Zaznaczył również, że na oddziałach onkologicznych i paliatywnych przebywają nie tylko osoby w podeszłym wieku, ale także pacjenci w średnim wieku.
Nie ma jednej właściwej odpowiedzi
Zdaniem Gassena kluczowe jest otwarte i wrażliwe podejście do tematu.
I tak nigdy nie będzie jednej jedynej słusznej odpowiedzi
– podkreślił.
Ostatecznie to pacjenci, jeśli są w pełni świadomi, powinni wspólnie z lekarzami prowadzącymi decydować, co robić – co zresztą zazwyczaj ma miejsce
- dodał.
Zwrócił uwagę, że w niektórych przypadkach odwaga polega na tym, by doradzić pacjentowi kilka tygodni spędzonych w domu zamiast kolejnych tygodni intensywnej terapii w szpitalu.
Ostrzeżenie przed „komercjalizacją umierania”
Gassen zaznaczył również, że należy stanowczo przeciwdziałać „komercjalizacji umierania”. Jednocześnie podkreślił, że w tej debacie nie widzi szczególnej roli dla ustawodawcy.
Akcja T4
W latach 1939–1944 w III Rzeszy realizowano program znany jako fizyczna „eliminacja życia niewartego życia” (niem. Vernichtung von lebensunwertem Leben).
W jego ramach mordowano osoby chore psychicznie i niepełnosprawne – w tym cierpiących na schizofrenię, pląsawicę Huntingtona, niektóre przypadki padaczki, otępienie, stany po zapaleniu mózgowia, osoby niepoczytalne oraz chorych przebywających w zakładach opiekuńczych powyżej pięciu lat. Ofiarami padali także ludzie z wybranymi wrodzonymi zaburzeniami rozwojowymi.
Dokładna liczba ofiar jest trudna do ustalenia. Program miał charakter częściowo półoficjalny, a później został utajniony. Dodatkowo chorych przenoszono między zakładami opiekuńczymi, a losami wielu osób rodziny zajmujące się nimi nie interesowały się.
Szacuje się, że w okresie szczytowym, w latach 1940–1941, w ramach programu zabito 70 273 osoby chore i niepełnosprawne, w tym pacjentów szpitali psychiatrycznych na terenach okupowanych. Ogółem w latach 1939–1945 liczba ofiar – rozstrzelanych, zagazowanych lub otrutych – sięga około 200 000 ludzi upośledzonych i niepełnosprawnych.




