Szukaj
Konto

Remigiusz Okraska: Akademiki za wiele złotówek

06.05.2025 19:34
Remigiusz Okraska
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Niemal żadna obietnica wyborcza Koalicji 13 grudnia nie została dotrzymana. Oprócz, rzecz jasna, próby wyniszczenia „pisowców”. Jedno z największych łgarstw dotyczyło studentów.

"Akademiki za złotówkę" - tak brzmiała obietnica wyborcza Szymona Hołowni. Po sformowaniu rządu wywodzący się z lewicy minister nauki i szkolnictwa wyższego Dariusz Wieczorek podtrzymywał takie obiecanki. Dużo opowiadał, jak ważne są tanie lokale dla studentów.

Później przestał. W audycji Bogdana Rymanowskiego już tylko rechotał w odpowiedzi na pytanie, czy "akademiki za złotówkę" to była "ściema". Również Hołownia "zapomniał" o swoich obiecankach.

Coraz drożej i coraz gorzej

W roku 2024 studenci za miejsca w publicznych akademikach zapłacili niemal pół miliarda. Opłaty za akademiki rosną, nie maleją. 500-600 zł miesięcznie za miejsce w dwuosobowym pokoju to norma. Najdrożej jest w niebogatych regionach - lubelskim i warmińsko-mazurskim. Nierzadko to miejsca w lokalach o mizernym standardzie. 60% akademików wymaga remontów.

Mimo to pozwalają one sporo oszczędzić. W Warszawie miejsce w publicznym akademiku to wobec stawek rynkowych oszczędność około 800 zł miesięcznie. W innych miastach różnica wynosi zwykle ok. 500 zł. Tyle że akademików brakuje.

Raport firmy badawczej JLL wykazał, że publiczne akademiki oferują około 115 tys. miejsc. Owszem, część osób studiuje w miejscu zamieszkania lub z własnego wyboru korzysta z najmu komercyjnego. Ale z kolei trzeba doliczyć studentów zagranicznych - mamy ich w Polsce ponad 100 tys. i wciąż przybywa. Z szacunków fachowców wynika, że potrzebne byłoby nawet kolejnych 400 tys. miejsc w akademikach. Tylko Warszawa ma niedobór 60 tys. miejsc. Czyni ją to czwartym ośrodkiem akademickim w Europie pod względem największych braków lokalowych dla studentów.

Wielu z nich nie otrzymuje pożądanych lokali z powodu wyśrubowanych kryteriów przyznawania miejsc. Młodzi są wkurzeni.

Protesty studentów

Za rządów Donalda Tuska studencki protest okupacyjny w Poznaniu pozwolił wymóc remont akademika "Jowita" zamiast jego sprzedaży. W Krakowie podobny protest dotyczył akademika "Kamionka". Tam jednak z obietnicy nic nie wynika - remontu brak, a "uszczegółowienie" planów zmniejszyło liczbę miejsc w obiekcie z 400 do 200.

Gdy protestujący domagali się realizacji obietnicy, w kwietniu sześciu z nich zostało zawieszonych w prawach studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego. Grozi im wyrzucenie z uczelni.

W Warszawie władze Politechniki zdecydowały właśnie, że sprzedadzą akademik "Sezam". Zabytkowy budynek o świetnym projekcie architektonicznym oferował studentom tanie noclegi już w początkach II Rzeczpospolitej. Teraz wyceniono go na 44 miliony, a uczelnia szuka inwestora, który stworzy w budynku komercyjny "aparthotel". Studenci są oburzeni.

Są młodzi i ufni. Dopiero wchodzą w pełnię dorosłości. I szybko uczą się, że Polska liberalna wypina się na nich. I że "demokraci" bezwzględnie ich oszukali. O "akademikach za złotówkę" rządzący zapomnieli dzień po wyborach. To dla młodych cenna lekcja z realiów PO-litycznych.

[Felieton pochodzi z Tygodnika Solidarność 18/2025]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.05.2025 19:34
Źródło: Tygodnik Solidarność 18/2025