Karuzela z Blogerami. Rosemann: Delfin
Coś faktycznie musi w tym być, bo obecny przywódca ma taką kartotekę, że stanowi większy atut dla rządzących niż dla własnej formacji. Kontrolowana przez władze publiczna telewizja nie musi się zbytnio trudzić, by uderzać w jego wiarygodność. Ot, miewał po prostu w niektórych sprawach bardzo konkretne, można rzec, twarde stanowisko, tylko nie zawsze się z nim teraz zgadza.
Wymiana Donalda Tuska na Rafała Trzaskowskiego bez wątpienia byłaby krokiem Platformy Obywatelskiej i uczepionej jej drobnicy w lepszą stronę. Po prostu gorzej niż z Tuskiem być… No, nie przesadzajmy, może, ale takich szalonych kandydatur w PO nikt nie rozważa. A przeciwko Tuskowi przemawiają nie tylko jego archiwalne wypowiedzi, w których mówił diametralnie co innego niż teraz. Także i to, że miał wrócić „na białym koniu”, ale z tego powrotu wcale nic takiego nie wynika. Rządzący mają za sobą koszmarne dwa lata i trwający rok, chyba jeszcze bardziej koszmarny od tamtych i całkiem zrozumiałe byłoby, gdyby teraz szorowali po sondażowym dnie. Tym mocniej, że przeciwko sobie mają kogoś, kto twierdzi, że wie najlepiej, jak z nimi wygrywać. Ale nic takiego się nie dzieje. Główna siła opozycji ciągle w sondażach obserwuje plecy rywala.
Jednakże przekonanie, że z Trzaskowskim będzie już tylko z górki, a właściwie do góry, może okazać się złudne. Bo Rafał Trzaskowski to nie jest jednak Donald Tusk. Ile złego by o tym ostatnim nie mówić. Na dobą sprawę obaj mogą jak równi rywalizować tylko w kategorii wielkiego ego. We wszystkim innym Prezydentowi Warszawy do Tuska daleko. Widać to choćby na przykładzie wypowiedzi Trzaskowskiego dotyczącej odblokowania przez Komisję Europejską środków na realizację polskiego Krajowego Planu Odbudowy. Mówienie wprost, że się podejmuje działania, które mogą opóźnić wypłatę Polsce pieniędzy, naraża Trzaskowskiego na zarzut działania przeciwko interesowi własnego kraju. Tym bardziej, że nie kto inny jak właśnie jego rywal, Donald Tusk, wielokrotnie powtarzał, że te pieniądze powinny trafić do Polski. Co więcej, za każdym razem, gdy pojawiały się informacje o możliwym odblokowaniu funduszy, sugerował, że ruszy do Brukseli, by „dopilnować domknięcia tej sprawy”. Jak tam to „domykanie” wyglądało, nie wiemy i pewnie się nie dowiemy. W każdym razie, kiedy o nasze sprawy upominał się Tusk, rezultat był taki, jaki chce osiągnąć Trzaskowski. Tyle że nieco inaczej, bardziej profesjonalnie to wyglądało.
Nie jest tak, że Trzaskowski jest młodym, niedoświadczonym politykiem. Ma 50 lat i zdaje się być w PO od zawsze. Tyle że został w niej, gdy Tusk wyczyścił partię ze wszystkich, którzy mu mogli zagrozić.