Piotr Zarzycki: Legendę o polskich ułanach szarżujących z lancami na czołgi stworzyli Niemcy

O kawalerii, jej sposobie walki, wartościach i czarnej propagandzie jaka ją dotknęła w czasie i po wojnie z historykiem wojskowości i autorem książek o polskiej kawalerii w kampanii wrześniowej Piotrem Zarzyckim rozmawia Andrzej Berezowski.
kawaleria w bitwie nad Bzurą
kawaleria w bitwie nad Bzurą / Wikipedia
Ile kawalerzystów wyruszyło na pola walk we wrześniu 1939 roku.
Zaledwie 11 brygad, z których każda liczyła od 6600 do 7000 żołnierzy. Dla porównania we wrześniu 1939 roku Polska wystawiła 40 dywizji piechoty. W każdej z nich służyło  16,5 tys. żołnierzy.

To niewiele.
Była to broń elitarna. Kawaleria była formacją najlepiej wyszkoloną i o wysokim morale. Podczas działań wojennych we wrześniu prawie nie dochodziło do dezercji. Nawet żołnierze pochodzący z mniejszości narodowych, którzy służyli w kawalerii, nie uciekali. Czuli się nobilitowani i bardzo dzielnie walczyli.  Kawalerzystom w zasadzie nie zdarzało się też porzucać broni. Znany mi jest przypadek żołnierza z artylerii konnej, które w czasie walki stracił karabin i oderwał się od swojego oddziału. Następnego dnia dołączył do oddziału i swojemu dowódcy zameldował, że prosi o postawienie go przed sąd wojenny, ponieważ stracił karabin.

Jak walczyła kawaleria?
Zgodnie z doktryną wojenną II Rzeczpospolitej kawalerzyści nie mieli za zadanie szarżować na wroga z szablami i lancami w rękach. Nie taki był ich styl walki. Konie służyły jako szybki transport. Po dojechaniu na miejsce walki kawalerzyści zsiadali z koni i walczyli jak piechota.
W dawnych czasach nazywano tego typu żołnierzy dragonami.

Jedna trzecia lub jedna czwarta oddziału kawalerii nie brała udziały w walce – pilnowała koni. Ci żołnierze nazywali się koniowodni. Regulaminy dokładnie określały w jakiej sytuacji ilu żołnierzy musi pozostać, aby pilnować koni.
Polska sztuka wojenna przewidywała częste przemieszczanie się oddziałów. Kawaleria do takiej strategii nadawała się idealnie.

Chyba każdy ma obraz ułana z lancą i szabla w dłoni.
Legendy, które pokazują jak ułani polscy szarżują na koniach z lancami na czołgi (często w czapkach garnizonowych) są nieprawdziwe. Powstały, aby pokazać zacofanie polskiego wojska. Stworzyli je Niemcy, by zdyskredytować przeciwnika i pokazać swoją cywilizacyjną wyższość, a następnie przejęli komuniści, aby udowodnić, że byli w stanie dokonać skoku technicznego.
We wrześniu 39 roku niektóre półki w ogóle nie zabrały ze sobą w pole lanc. W samej kampanii wrześniowej ani razu też nie doszło do ich użycia.  

Czy to oznacza, że szarże we wrześniu 39 sie nie zdarzały?
Dwukrotnie doszło do starć kawalerii z bronią pancerną. W bitwie pod Krojantami 18 pułk ułanów przeprowadzał szarzę na pieszy oddział niemieckich pionierów, kiedy nagle z lasu wyjechały niezauważone wcześniej wrogie pojazdy pancerne. Legenda głosi, że dwa szwadrony, które wtedy szarżowały zostały zmasakrowane, tymczasem zginęło 37 żołnierzy. Oczywiście szkoda każdego życia, ale biorąc pod uwagę fakt, że szwadron liczył ok 200 żołnierzy, to nie sposób tego wydarzenia nazwać masakrą.
Drugie starcie miało miejsce pod Mokrą, gdzie Wołyńska Brygada Kawalerii zniszczyła czwartą niemiecką dywizję pancerną. 400 niemieckich czołgów i samochodów pancernych nie mogło przebić się przez słabą polską brygadę kawalerii. Polacy wówczas zniszczyli lub uszkodzili 80 niemieckich czołgów i wozów pancernych

Jak i dlaczego?
Polski kawalerzysta wiedząc, że będzie toczył walkę z bronią pancerną, potrafił się do takich bitew doskonale przygotować. Jako broń przeciwpancerną wykorzystywał karabiny wzór 35. Wystrzelony z tego karabinu pocisk przebijał pancerze wszystkich niemieckich czołgów użytych w kampanii wrześniowej. Żołnierze używali również armat przeciwko pancernych wzór 36 (kalibru 37 milimetrów). W bitwie pod Mokrą wzięli udział żołnierze drugiego dywizjonu artylerii konnej, który wyposażony był w tak zwane armaty prawosławne, czyli przekalibrowane armaty radzieckie wzór  1902. Kawalerzyści posiadali również broń maszynową.
Kawalerzyści przeprowadzili rajd na Prusy Wschodnie. Chodziło o to, aby zaznaczyć, że Polacy są gotowi do podjęcia działań ofensywnych. Wypad kawalerii spowodował panikę pruskiej ludności cywilnej, nie miał jednak strategicznego znaczenia.
Niemcy, a po wojnie komuniści, przedstawiał kawalerię jako synonim zacofania wojska Polskiego. Tymczasem kawalerzyści walczyli skutecznie.

Ułan z karabinem wzór 35

Jednostki kawalerii były dobrze wyposażone i wyszkolone, dzielnie się biły, a jednak wojnę przegraliśmy w miesiąc.
W Polsce zawiodło lotnictwo i obrona przeciwlotnicza. Niemcy szybko zyskali przewagę w powietrzu, co okazało się kluczowe dla losów walk.
Kawaleria potrafiła się dobrze kryć przed niemieckimi samolotami. Jeśli spadały bomby, to na ogół na tabor a nie jednostki bojowe. Trzeba też pamiętać, że przed wojną Polska była biedna, a taniej było wyszkolić dobrego kawalerzystę, niż wyprodukować odpowiednią liczbę czołgów, samochodów i samolotów bojowych, a tego ewidentnie we wrześniu 39 roku nam zabrakło. Kampania wrześniowa była klęską, ale była to klęska z tarczą.

Jakich koni używali kawalerzyści?
Były konie W – wierzchowe, AL – artylerii lekkiej i pociągowe AC do transportu dział. Były też konie taborowe – najsłabsze. Kawaleria dysponowała też wozami taborowymi, które miały różną pojemność. Na wozy poleskie można było załadować 300 kg materiału, na poznańskie 800 kg.
W czasie kampanii wrześniowej ciągle pracujące konie taborowe często były wymieniane.

Co się stało z kawalerzystami po zakończeniu walk wrześniowych?
Te oddziały, które nie skapitulowały zostały rozwiązane. Żołnierze zostali zwolnieni z przysięgi. Większość z nich później trafiła do konspiracji. Konie rozdawano ludności cywilnej. Działania wojenne kawalerii koncentrowały się na zachodzie kraju. Oddziały kawalerii, które chciały dostać się do Rumunii miały do przebycia kilkaset kilometrów. Podczas marszu liczba żołnierzy zmniejszała się każdego dnia z powodu strat bojowych albo tzw. strat marszowych. Żołnierze byli tak zmęczeni, że podczas marszu zasypiali i odrywali się od oddziału. Niektórym udawało się dogonić kolegów, innym nie.  
Cześć kawalerzystów dostała się w ręce Sowietów. Zginęli w Katyniu.
Kawalerzyści, którzy dostali się do niemieckich oflagów w większości przeżyli wojnę, nawet jeśli byli pochodzenia żydowskiego.

Czy tylko Polska armia miał w swych szeregach kawalerzystów?
W 39 roku jednostki kawalerii posiadali Brytyjczycy, Francuzi, Sowieci, Czesi, Belgowie, Węgrzy, armia Jugosłowiańska a nawet armia Amerykańska. W czasie II Wojny światowej tylko Brytyjczycy i Amerykanie całkowicie zmotoryzowali swoje jednostki.
W roku 1938 Niemcy planowali zmotoryzować swoją ostatnią wielką jednostkę kawalerii: Pierwszą Brygadę Kawalerii, która stacjonowała w Prusach Wschodnich. Przeprowadzili wówczas dokładną analizę przyszłego pola walki na wschodzie Europy, które charakteryzowało się małą ilością kiepskiej jakości dróg, dużą ilość pól i terenów leśnych, i uznali, że kawalerii nie tylko nie warto likwidować, ale należy ją rozbudować. Pierwsza Brygada Kawalerii urosła do rozmiarów dywizji. Również w niemieckich jednostkach piechoty zaczęły powstawać rozpoznawcze jednostki konne.
Kiedy w 1941 roku armia niemiecka ruszyła na ZSRR (wszystko na to wskazuje, że uderzeniem wyprzedzającym) miała 60 tysięcy samochodów i  600 tysięcy koni.

Może Niemcy nie byli wstanie wyprodukować więcej samochodów. Może mieli też problemy z paliwem?
Oczywiście tak, ale na wschodniej arenie walk żołnierz konny mógł dotrzeć wszędzie, a samochód czy motocykl niekoniecznie. Pojazdy niemieckie często grzęzły w bagnach, w jakie zamieniały się po intensywnych opadach radzieckie drogi.
Niemcy planowali, że w 1945 roku powstanie kolejna dywizja kawalerii.

Po wojnie jednak wszystkie armie pozbyły się jednostek konnych
Po części jest to prawda. Formacje konne jednak obecnie przezywają renesans. Używa ich policja do patrolowania terenów zielonych. Policja konna okazuje się też dość skuteczna przy rozpraszaniu agresywnie się zachowującego tłumu. Formacje końskie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.

 

POLECANE
Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa pilne
Niemiecka rafineria bije na alarm. Sankcje na Rosnieft zagrażają dostawom paliwa

90 procent paliwa dla Berlina pochodzi z jednego zakładu. Teraz jego kierownictwo ostrzega: amerykańskie sankcje mogą sparaliżować dostawy i uderzyć w cały region.

Wagnerowcy w Bułgarii? Alarm ws. bazy pod Sofią Wiadomości
Wagnerowcy w Bułgarii? Alarm ws. bazy pod Sofią

Uzbrojeni ludzie w rosyjskich mundurach, flaga Federacji Rosyjskiej i silnie strzeżony obiekt w górach nieopodal Sofii. Bułgarskie stowarzyszenie obywatelskie alarmuje: na terytorium państwa NATO może działać baza objętej sankcjami Grupy Wagnera.

Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji tylko u nas
Imperium kontratakuje. Nowa afrykańska polityka Trumpa zagraża wpływom Rosji

Stany Zjednoczone wracają do gry w Afryce i robią to na twardych zasadach. Administracja Donalda Trumpa stawia na bezpieczeństwo i dostęp do surowców, porzucając dotychczasową politykę wartości. To ruch, który może osłabić rosyjskie wpływy w Sahelu i zmienić układ sił na całym kontynencie.

Miażdżąca krytyka na wysłuchaniu publicznym ws. tzw. ustawy praworządnościowej w Sejmie pilne
Miażdżąca krytyka na wysłuchaniu publicznym ws. tzw. ustawy praworządnościowej w Sejmie

Wtorkowe wysłuchanie publiczne projektu ustawy praworządnościowej pokazało prawdziwe oblicze rządowych eksperymentów z sądownictwem. Zamiast reformy – chaos, zamiast ochrony obywatela – polityczne kalkulacje. Projekt Żurka spotkał się z ostrą krytyką zarówno ze strony ekspertów, jak i środowiska prawniczego.

Dziś setne urodziny Gdyni. IPN otworzył wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia” Wiadomości
Dziś setne urodziny Gdyni. IPN otworzył wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia”

10 lutego 2026 r. w Gdyni otwarto wystawę pt. „Gdynia wczoraj i dziś. Kadry z historii miasta i portu z perspektywy 100-lecia”. W wydarzeniu wziął udział prezes Fundacji Promocji Solidarności Michał Ossowski.

Dziwne zachowanie Czarzastego. Przytulę się do pana... pilne
Dziwne zachowanie Czarzastego. "Przytulę się do pana..."

Zamiast odpowiedzi - spoufalanie i uniki. Gdy dziennikarz TV Republika zapytał Włodzimierza Czarzastego o niewypełnioną ankietę bezpieczeństwa, marszałek Sejmu zareagował w sposób, który wzbudził spore zdziwienie.

Szokujące relacje ks. Olszewskiego. Proces Funduszu Sprawiedliwości pilne
Szokujące relacje ks. Olszewskiego. Proces Funduszu Sprawiedliwości

Po raz pierwszy od początku procesu oskarżeni mogli swobodnie przemówić przed sądem. Podczas trzeciej rozprawy ks. Michał Olszewski opisał, jak był traktowany w trakcie postępowania prowadzonego przez prokuraturę.

Awantura w Sejmie. Żukowska porównała „Burego” do Putina z ostatniej chwili
Awantura w Sejmie. Żukowska porównała „Burego” do Putina

Emocjonalne wystąpienie, ostre oskarżenia i porównanie żołnierza polskiego podziemia niepodległościowego do rosyjskiego dyktatora. Sejmowa debata nad projektem Lewicy zamieniła się w polityczny skandal z Anną Żukowską w roli głównej.

Niezwykłe zjawisko na Bałtyku. Woda cofnęła się jak nigdy wcześniej Wiadomości
Niezwykłe zjawisko na Bałtyku. Woda cofnęła się jak nigdy wcześniej

Ponad 67 centymetrów poniżej normy – tak niski poziom Bałtyku zarejestrowano po raz pierwszy od rozpoczęcia pomiarów. Główną przyczyną tej sytuacji są długotrwałe i wyjątkowo silne wiatry ze wschodu, które dosłownie "wypchnęły" wodę z basenu Morza Bałtyckiego. Rekordowy odpływ wody uderza w żeglugę i rybołówstwo, ale według naukowców może przynieść pozytywne skutki dla morskiej przyrody.

Brutalne zabójstwo Mai z Mławy. Nowe informacje ws. podejrzanego z ostatniej chwili
Brutalne zabójstwo Mai z Mławy. Nowe informacje ws. podejrzanego

Do sądu trafi wniosek o skierowanie na obserwację psychiatryczną podejrzanego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai K. z Mławy. Takie zalecenie wydali biegli po jednorazowym badaniu 18-letniego Bartosza G. - dowiedziała się we wtorek PAP w Prokuraturze Okręgowej w Płocku.

REKLAMA

Piotr Zarzycki: Legendę o polskich ułanach szarżujących z lancami na czołgi stworzyli Niemcy

O kawalerii, jej sposobie walki, wartościach i czarnej propagandzie jaka ją dotknęła w czasie i po wojnie z historykiem wojskowości i autorem książek o polskiej kawalerii w kampanii wrześniowej Piotrem Zarzyckim rozmawia Andrzej Berezowski.
kawaleria w bitwie nad Bzurą
kawaleria w bitwie nad Bzurą / Wikipedia
Ile kawalerzystów wyruszyło na pola walk we wrześniu 1939 roku.
Zaledwie 11 brygad, z których każda liczyła od 6600 do 7000 żołnierzy. Dla porównania we wrześniu 1939 roku Polska wystawiła 40 dywizji piechoty. W każdej z nich służyło  16,5 tys. żołnierzy.

To niewiele.
Była to broń elitarna. Kawaleria była formacją najlepiej wyszkoloną i o wysokim morale. Podczas działań wojennych we wrześniu prawie nie dochodziło do dezercji. Nawet żołnierze pochodzący z mniejszości narodowych, którzy służyli w kawalerii, nie uciekali. Czuli się nobilitowani i bardzo dzielnie walczyli.  Kawalerzystom w zasadzie nie zdarzało się też porzucać broni. Znany mi jest przypadek żołnierza z artylerii konnej, które w czasie walki stracił karabin i oderwał się od swojego oddziału. Następnego dnia dołączył do oddziału i swojemu dowódcy zameldował, że prosi o postawienie go przed sąd wojenny, ponieważ stracił karabin.

Jak walczyła kawaleria?
Zgodnie z doktryną wojenną II Rzeczpospolitej kawalerzyści nie mieli za zadanie szarżować na wroga z szablami i lancami w rękach. Nie taki był ich styl walki. Konie służyły jako szybki transport. Po dojechaniu na miejsce walki kawalerzyści zsiadali z koni i walczyli jak piechota.
W dawnych czasach nazywano tego typu żołnierzy dragonami.

Jedna trzecia lub jedna czwarta oddziału kawalerii nie brała udziały w walce – pilnowała koni. Ci żołnierze nazywali się koniowodni. Regulaminy dokładnie określały w jakiej sytuacji ilu żołnierzy musi pozostać, aby pilnować koni.
Polska sztuka wojenna przewidywała częste przemieszczanie się oddziałów. Kawaleria do takiej strategii nadawała się idealnie.

Chyba każdy ma obraz ułana z lancą i szabla w dłoni.
Legendy, które pokazują jak ułani polscy szarżują na koniach z lancami na czołgi (często w czapkach garnizonowych) są nieprawdziwe. Powstały, aby pokazać zacofanie polskiego wojska. Stworzyli je Niemcy, by zdyskredytować przeciwnika i pokazać swoją cywilizacyjną wyższość, a następnie przejęli komuniści, aby udowodnić, że byli w stanie dokonać skoku technicznego.
We wrześniu 39 roku niektóre półki w ogóle nie zabrały ze sobą w pole lanc. W samej kampanii wrześniowej ani razu też nie doszło do ich użycia.  

Czy to oznacza, że szarże we wrześniu 39 sie nie zdarzały?
Dwukrotnie doszło do starć kawalerii z bronią pancerną. W bitwie pod Krojantami 18 pułk ułanów przeprowadzał szarzę na pieszy oddział niemieckich pionierów, kiedy nagle z lasu wyjechały niezauważone wcześniej wrogie pojazdy pancerne. Legenda głosi, że dwa szwadrony, które wtedy szarżowały zostały zmasakrowane, tymczasem zginęło 37 żołnierzy. Oczywiście szkoda każdego życia, ale biorąc pod uwagę fakt, że szwadron liczył ok 200 żołnierzy, to nie sposób tego wydarzenia nazwać masakrą.
Drugie starcie miało miejsce pod Mokrą, gdzie Wołyńska Brygada Kawalerii zniszczyła czwartą niemiecką dywizję pancerną. 400 niemieckich czołgów i samochodów pancernych nie mogło przebić się przez słabą polską brygadę kawalerii. Polacy wówczas zniszczyli lub uszkodzili 80 niemieckich czołgów i wozów pancernych

Jak i dlaczego?
Polski kawalerzysta wiedząc, że będzie toczył walkę z bronią pancerną, potrafił się do takich bitew doskonale przygotować. Jako broń przeciwpancerną wykorzystywał karabiny wzór 35. Wystrzelony z tego karabinu pocisk przebijał pancerze wszystkich niemieckich czołgów użytych w kampanii wrześniowej. Żołnierze używali również armat przeciwko pancernych wzór 36 (kalibru 37 milimetrów). W bitwie pod Mokrą wzięli udział żołnierze drugiego dywizjonu artylerii konnej, który wyposażony był w tak zwane armaty prawosławne, czyli przekalibrowane armaty radzieckie wzór  1902. Kawalerzyści posiadali również broń maszynową.
Kawalerzyści przeprowadzili rajd na Prusy Wschodnie. Chodziło o to, aby zaznaczyć, że Polacy są gotowi do podjęcia działań ofensywnych. Wypad kawalerii spowodował panikę pruskiej ludności cywilnej, nie miał jednak strategicznego znaczenia.
Niemcy, a po wojnie komuniści, przedstawiał kawalerię jako synonim zacofania wojska Polskiego. Tymczasem kawalerzyści walczyli skutecznie.

Ułan z karabinem wzór 35

Jednostki kawalerii były dobrze wyposażone i wyszkolone, dzielnie się biły, a jednak wojnę przegraliśmy w miesiąc.
W Polsce zawiodło lotnictwo i obrona przeciwlotnicza. Niemcy szybko zyskali przewagę w powietrzu, co okazało się kluczowe dla losów walk.
Kawaleria potrafiła się dobrze kryć przed niemieckimi samolotami. Jeśli spadały bomby, to na ogół na tabor a nie jednostki bojowe. Trzeba też pamiętać, że przed wojną Polska była biedna, a taniej było wyszkolić dobrego kawalerzystę, niż wyprodukować odpowiednią liczbę czołgów, samochodów i samolotów bojowych, a tego ewidentnie we wrześniu 39 roku nam zabrakło. Kampania wrześniowa była klęską, ale była to klęska z tarczą.

Jakich koni używali kawalerzyści?
Były konie W – wierzchowe, AL – artylerii lekkiej i pociągowe AC do transportu dział. Były też konie taborowe – najsłabsze. Kawaleria dysponowała też wozami taborowymi, które miały różną pojemność. Na wozy poleskie można było załadować 300 kg materiału, na poznańskie 800 kg.
W czasie kampanii wrześniowej ciągle pracujące konie taborowe często były wymieniane.

Co się stało z kawalerzystami po zakończeniu walk wrześniowych?
Te oddziały, które nie skapitulowały zostały rozwiązane. Żołnierze zostali zwolnieni z przysięgi. Większość z nich później trafiła do konspiracji. Konie rozdawano ludności cywilnej. Działania wojenne kawalerii koncentrowały się na zachodzie kraju. Oddziały kawalerii, które chciały dostać się do Rumunii miały do przebycia kilkaset kilometrów. Podczas marszu liczba żołnierzy zmniejszała się każdego dnia z powodu strat bojowych albo tzw. strat marszowych. Żołnierze byli tak zmęczeni, że podczas marszu zasypiali i odrywali się od oddziału. Niektórym udawało się dogonić kolegów, innym nie.  
Cześć kawalerzystów dostała się w ręce Sowietów. Zginęli w Katyniu.
Kawalerzyści, którzy dostali się do niemieckich oflagów w większości przeżyli wojnę, nawet jeśli byli pochodzenia żydowskiego.

Czy tylko Polska armia miał w swych szeregach kawalerzystów?
W 39 roku jednostki kawalerii posiadali Brytyjczycy, Francuzi, Sowieci, Czesi, Belgowie, Węgrzy, armia Jugosłowiańska a nawet armia Amerykańska. W czasie II Wojny światowej tylko Brytyjczycy i Amerykanie całkowicie zmotoryzowali swoje jednostki.
W roku 1938 Niemcy planowali zmotoryzować swoją ostatnią wielką jednostkę kawalerii: Pierwszą Brygadę Kawalerii, która stacjonowała w Prusach Wschodnich. Przeprowadzili wówczas dokładną analizę przyszłego pola walki na wschodzie Europy, które charakteryzowało się małą ilością kiepskiej jakości dróg, dużą ilość pól i terenów leśnych, i uznali, że kawalerii nie tylko nie warto likwidować, ale należy ją rozbudować. Pierwsza Brygada Kawalerii urosła do rozmiarów dywizji. Również w niemieckich jednostkach piechoty zaczęły powstawać rozpoznawcze jednostki konne.
Kiedy w 1941 roku armia niemiecka ruszyła na ZSRR (wszystko na to wskazuje, że uderzeniem wyprzedzającym) miała 60 tysięcy samochodów i  600 tysięcy koni.

Może Niemcy nie byli wstanie wyprodukować więcej samochodów. Może mieli też problemy z paliwem?
Oczywiście tak, ale na wschodniej arenie walk żołnierz konny mógł dotrzeć wszędzie, a samochód czy motocykl niekoniecznie. Pojazdy niemieckie często grzęzły w bagnach, w jakie zamieniały się po intensywnych opadach radzieckie drogi.
Niemcy planowali, że w 1945 roku powstanie kolejna dywizja kawalerii.

Po wojnie jednak wszystkie armie pozbyły się jednostek konnych
Po części jest to prawda. Formacje konne jednak obecnie przezywają renesans. Używa ich policja do patrolowania terenów zielonych. Policja konna okazuje się też dość skuteczna przy rozpraszaniu agresywnie się zachowującego tłumu. Formacje końskie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.


 

Polecane