loading
Proszę czekać...
[Tylko u nas] Denis Lisov: "Jeśli będzie mi dana taka możliwość, chciałbym zostać w Polsce na dłużej"
Opublikowano dnia 24.04.2019 19:29
Szwedzkie służby socjalne odebrały mu córki. Porwał je i uciekł z nimi do Polski. Tu otrzymał pomoc. Przypadek Rosjanina, którego rodzinę przed Szwedami obronili Polacy, opisują media na całym świecie. Z Denisem Lisovem oraz jego pełnomocnikami na łamach najnowszego numeru "Tygodnika Solidarność" rozmawia Cezary Krysztopa.

Fot. Babken Khandazyan


 Czy odniósł Pan wrażenie, że ci ludzie założyli, że przyjechali do „dzikiego kraju”, w którym wszystko już mają załatwione i nikt nie odważy im się przeciwstawić?
Mec. B.K.: – Byłem zdziwiony ich postępowaniem, ponieważ oni, bardzo nieodpowiedzialni ludzie moim zdaniem, bo jeżeli lecimy setki kilometrów, to się jakoś przygotowujemy do takiej podróży, tym bardziej żeby odebrać dzieci. Dzieci, które zresztą półtora roku u nas mieszkały, więc teoretycznie wiemy, czego potrzebują, wiemy, w jaki sposób się przygotować. Nawet mogła jakaś kobieta przyjść z tym panem, w której to rodzinie te dzieci mieszkały, bo też mogłyby się wtedy inaczej zachowywać. Nie widzieliśmy u nich żadnej reakcji ludzkiej, to było takie troszeczkę jakby z automatu, że oni mieli przyjechać, zabrać dzieci, bo im tak kazano. To było niesamowite, ja jako człowiek byłem zdziwiony jego odpowiedziami w sądzie. 

– Do Pana Mecenasa Lewandowskiego: Jak Pan ocenia zachowanie polskich służb i polskiego sądu w tej sprawie?
Mec. B.L.: – Polskie służby moim zdaniem spisały się na medal, w szczególności funkcjonariusze policji z komisariatu policji Warszawa-Okęcie. My byliśmy tu od 3.00 w nocy obecni na komisariacie. Początkowo zachowanie służb polskich było dość niejednoznaczne. Widać było, że zarówno straż graniczna, jak i policja nie wiedzą, jak w tej sytuacji mają postąpić. Sytuacja dotyczy obywateli Federacji Rosyjskiej, są przedstawiciele służb, rzekomi przedstawiciele służb szwedzkich. Mec. Khanzadyan, który telefonicznie był w kontakcie z panem Lisovem i z jego córkami, domagał się bezwzględnie spotkania ze swoim klientem. Początkowo służby, odniosłem takie wrażenie, bały się konfrontacji i bały się skandalu międzynarodowego. Proszę pamiętać, że Ambasada FR bardzo szybko podjęła kroki. Wysłała dwóch przedstawicieli konsulatu, kobietę i mężczyznę, którzy bezwzględnie domagali się natychmiastowego zwolnienia ich obywateli, więc sytuacja była dynamiczna. 

Policjanci nie wiedzieli, jak się zachować. Natomiast w nocy z 2 na 3 kwietnia, kiedy byliśmy obecni na komisariacie, kiedy ja byłem już w stałym kontakcie z rzecznikiem praw dziecka Mikołajem Pawlakiem, kiedy byliśmy na miejscu i widać było wsparcie organów polskiego państwa, pana Pawlaka chociażby, czy ministra sprawiedliwości, który również nadzorował na bieżąco, co się w tej sprawie dzieje. Policjanci również się wtedy otworzyli, zobaczyli, że można pomagać panu Denisowi, opiekować się jego dziećmi. Ja, przyznam szczerze, nie widziałem chyba takiej sytuacji nigdy, kiedy obcy ludzie, którzy pełnią służbę, często w bardzo ciężkich warunkach, byli w stanie z własnej inicjatywy z tymi dziewczynkami się bawić, opiekować się nimi. Był policjant, który przyniósł dziewczynkom czekolady, inna policjantka rysowała na tablicy z dziećmi rysunki, była duża sympatia i otwartość funkcjonariuszy. W szczególności pani policjantka podkom. Justyna Gwiazda-Waś bardzo się starała, zrobiła wszystko, żeby dzieciom było dobrze. Pomagała nam jeszcze po służbie, była w specjalnym kontakcie z sędzią rodzinnym, która decydowała de facto, co należy tej nocy zrobić. W pewnym momencie, gdy zapadła decyzja, że dzieci muszą zostać w komisariacie z ojcem, byli w stanie załatwić łóżka, radiowozy jeździły do najbliższego hotelu, żeby przywieźć przybory higieniczne. Łóżka wstawiono do sali konferencyjnej w komisariacie, wszystko po to, żeby dziewczynki mogły przespać noc w miarę w normalnych warunkach, które pozwoliły im jakoś wypocząć przed rozprawą. Takie ludzkie gesty, żeby pokazać, że widzą, że pan Denis jest dobrym ojcem.


Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Obrotowi "chłopi z Marszałkowskiej"
Jedynym zmartwieniem Władysława Kosiniaka-Kamysza jest przekroczenie progu wyborczego.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Frekwencja wyborcza w Polsce wyższa niż w Holandii Timmermansa
Polecam lekturę spisanej wersji wywiadu radiowego ,jakiego udzieliłem PR 24. Rozmowę przeprowadził redaktor Grzegorz Jankowski.
avatar
Graf
Zero

[Grafzero vlog] #4 Relacja z 44 FPFF w Gdyni: "Ukryta gra" i "Boże Ciało"
Czwarty dzień gdyńskiego festiwalu

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.