Szukaj
Konto

Prof. Zdzisław Krasnodębski: SAFE - brać czy nie brać?

16.03.2026 10:45
Zdzisław Krasnodębski
Źródło: Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska
Komentarzy: 0
Jest rzeczą oczywistą, że jak długo Polska pozostaje członkiem UE, powinna korzystać z programów unijnych. Powinna także działać na rzecz tego, by te programy były jak najbardziej dla nas korzystne. Skądinąd „korzystne dla nas” to nie znaczy, że mają być niekorzystne dla Europy, bo przecież nie jest tak, że tylko interesy Niemiec są zbieżne z ogólnym interesem Europy, a interesy polskie nie, co pokazały wyraźnie ostatnie lata. Trudno się także nie zgodzić, że kraje europejskie powinny poświęcić znacznie więcej uwagi i środków na swoją obronność. Stany Zjednoczone długo do tego zachęcały, aż wreszcie straciły cierpliwość i słusznie uderzyły pięścią w stół.
Co musisz wiedzieć
  • Program obronny SAFE oferuje państwom UE środki na zbrojenia w formie kredytu, co oznacza realne zadłużenie państw korzystających z programu.
  • Mechanizm SAFE wprowadza ograniczenia, co w praktyce może ograniczyć swobodę Polski w wyborze uzbrojenia.
  • Program zwiększa wpływ Komisja Europejska na politykę obronną państw poprzez kontrolę wypłat środków i mechanizm warunkowości, co według autora może osłabiać suwerenność państw takich jak Polska.

 

Nasi europejscy sąsiedzi są naszymi sojusznikami. Bezpieczeństwo Europy jest naszym wspólnym celem. To prawda, że zarówno UE, jak i niektóre kraje członkowskie, zwłaszcza nasi sąsiedzi zza Odry, zaszły nam za skórę. I jeśli dzisiaj coraz więcej Polaków ma dosyć Unii Europejskiej i dosyć Niemiec, to są to emocje jak najbardziej uzasadnione. Nie powinniśmy jednak kierować się emocjami, lecz racjonalnym namysłem nad korzyściami i ryzykiem.

Jakie argumenty przemawiają za tym, byśmy nie mieli skorzystać z programu SAFE? Przecież nie możemy rezygnować ze środków finansowych na naszą obronność w sytuacji, gdy tuż za naszymi granicami toczy się wojna. Wszyscy wiemy, że najsilniejszą armią i najlepszy sprzęt na świecie mają Stany Zjednoczone. Ale nie powinniśmy się uzależniać od jednego partnera, który nie wszystko chce nam sprzedać na korzystnych warunkach. Tak twierdzą przedstawiciele obozu rządzącego i tak myśli wielu Polaków. SAFE to podobno największe osiągnięcie polskiej prezydencji w UE i wielkie pieniądze dla naszego przemysłu zbrojeniowego.
SAFE(Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy poprzez Wzmocnienie Europejskiego Przemysłu Obronnego) poprzedzony był już innymi, mniejszymi programami unijnym.

Dotychczasowe programy

Pierwszym, przełomowym był EDF (European Defence Fund) przeznaczany głównie do finansowania badań, rozwoju i prototypów w dziedzinie militarnej. Potem była EDIRPA (European Defence Industry Reinforcement through common Procurement Act) - unijny program tymczasowy uruchomiony w 2023 r., mający na celu zachęcanie państw członkowskich UE do wspólnych zakupów uzbrojenia i sprzętu obronnego. Działał jako krótkoterminowy instrument (do końca 2025 r.), by wypełnić najpilniejsze luki w zdolnościach obronnych - zwłaszcza po agresji Rosji na Ukrainę. Wreszcie EDIP (European Defence Industry Programme) - pierwszy długoterminowy instrument UE ze specjalnym budżetem na wzmocnienie europejskiego przemysłu obronnego i finansowanie dużych wspólnych projektów. Po drodze powstał jeszcze doraźny program wspierający produkcję amunicji ASAP (Act in Support of Ammunition Production). Był to pierwszy w historii UE program, który bezpośrednio z budżetu unijnego dofinansowywał produkcję uzbrojenia, a nie tylko zakupy lub badania.

Uczestniczyłem w pracach na tymi programami (wyjątkiem EDIP; według niepisanej umowy miałem kierować w PE pracami nad tym programem, ale jego ogłoszenie przez KE się opóźniało i nastąpiło już w nowej kadencji). Byłem głównym posłem-sprawozdawcą z ramienia PE w czasie prac nad EDF i współsprawozdawcą w EDIRPA. Były to pogramy na mniejszą skalę, pilotażowe. Polska - polskie władze i polskie firmy - nie wykazała wielkiego nimi zainteresowania, w przeciwieństwie do firm francuskich, niemieckich i włoskich. Dobrze byłoby jednak wiedzieć, jak ułożyła się współpraca w ramach tych programów, jakie polskie firmy wyniosły z nich korzyści, na jakie natrafiły trudności. Niestety tego się nie dowiemy z polskich mediów ani od przedstawicieli tych firm, ani tym bardziej od rządu. A przecież SAFE jest wzorowany na tamtych programach. Może nie ma czym się chwalić?

Warunki i ograniczenia

Jest wszakże jedna ogromna różnica między poprzednimi programami a SAFE: środki finansowe z tego programu to kredyt, a nie pieniądze z unijnego budżetu. Fundusze unijne zawsze łączą się ze zobowiązaniami; obok aspektów ekonomicznych trzeba brać pod uwagę koszty polityczne, zwłaszcza od czasu, gdy KE uznała się za ciało polityczne, a nawet geopolityczne. W przypadku kredytu tym bardziej warto się zastanowić, czy rzeczywiście gotowi jesteśmy zgodzić się na stawiane nam warunki, jeśli nawet kredyt byłby dla nas finansowo korzystny.

Po pierwsze - SAFE nakłada ograniczenie na wybór kupowanego sprzętu. Umowy muszą gwarantować, że nie więcej niż 35% kosztów komponentów zakupionego sprzętu pochodzi spoza UE, EOG-EFTA lub Ukrainy. Jest to zgodne z zasadą, że "europejskie" pieniądze mają być przeznaczone na zakup europejskiego sprzętu. Szkopuł w tym, że choć kredyt będzie unijny, to spłacać będzie Polska; są to więc ostatecznie polskie pieniądze, których nie będziemy jednak mogli użyć tak, jak chcemy.

Po drugie - o czym mało się mówi - korzystanie ze środków tego programu wymaga współpracy. Projekty będą oparte na wspólnych zamówieniach, w których uczestniczy jeszcze co najmniej jedno państwo członkowskie, Ukraina lub któreś z państw EOG-EFTA. Tylko tymczasowo SAFE będzie również wspierać zamówienia poszczególnych państw członkowskich, aby zapewnić terminową dostawę kluczowych zasobów. Ograniczone odstępstwo przewiduje art. 4 ust. 3 rozporządzenia ustanawiającego SAFE. Stanowi on, że zamówienia realizowane przez jedno państwo członkowskie kwalifikują się do wsparcia w ramach instrumentu SAFE, jeżeli umowa o zamówienie publiczne została podpisana nie później niż do 30 maja 2026 r., ale pod warunkiem, że "podejmuje aktywnie wszelkie niezbędne kroki w celu rozszerzenia korzyści, wynikających z danego zamówienia, na co najmniej jedno dodatkowe państwo członkowskie, jedno państwo EOG-EFTA lub Ukrainę, dodatkowo w stosunku do jakiegokolwiek zainteresowanego państwa przystępującego, kraju kandydującego, potencjalnego kandydata lub innego państwa trzeciego, z którym Unia zawarła partnerstwo w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony". Dlatego rząd Tuska tak się spieszy, by zdążyć przed tym terminem.

Po trzecie - jak czytamy w artykule 12 tego rozporządzenia, KE będzie każdorazowo badać i oceniać wniosek o płatność, który zainteresowane państwo członkowskie może składać dwa razy w roku. I może stwierdzić, że jest on niezadowalający, a wówczas zawiesi płatność całości lub części pożyczki. Cofnie zawieszenie wtedy, gdy dane państwo członkowskie wykaże, że przyjęło niezbędne środki w celu zapewnienia zadowalającego spełnienia warunków określonych w rozporządzeniu.

Po czwarte - na czym najbardziej skupia się uwaga - w przypadku tych środków finansowych obowiązuje sławetny, ogólny "mechanizm warunkowości". Pada argument, że chodzi tylko o ochronę przed korupcją i sposób wydatkowania środków, a nie polityczne warunki. Gdy jednak ten mechanizm wprowadzano, słyszeliśmy podobne zapewnienia. Polska zgodziła się wówczas na jego ustanowienie, wierząc w deklaracje i przyzwoitość. Tymczasem okazało się, że jest on używany do brutalnych nacisków politycznych. Trudno przypuszczać, że i tym razem będzie inaczej, jeśli KE uzna, że znowu w Polsce jest zagrożona praworządność, tak cudownie przywrócona przez Donalda Tuska.

Kontrola

Wszystko to pokazuje, jak bardzo zwiększy się władza KE w polityce obronnej i polityce bezpieczeństwa, które są rdzeniem suwerenności państwa. Zgodnie z traktatami UE nie miała mieć żadnych kompetencji w tej dziedzinie. Aby ominąć tę przeszkodę, używa się więc pretekstu wzmacniania "europejskiej bazy technologiczno-przemysłowej w dziedzinie obronności" (EDTI). Jednak również w polityce przemysłowej działania UE mogą mieć tylko charakter wspierający i koordynujący, a nie dominujący., o czym mówi art. 173 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE). Unia ma - podobnie jak państwa członkowskie - czuwać nad zapewnieniem warunków niezbędnych dla konkurencyjności przemysłu Unii, wspierać koordynację działań państw, pomagać w przyspieszaniu dostosowania przemysłu do zmian strukturalnych, w tworzeniu lepszego środowiska dla inicjatywy i rozwoju przedsiębiorstw (zwłaszcza MŚP), a także sprzyjać lepszemu wykorzystaniu potencjału innowacji, badań i rozwoju technologicznego.

Tymczasem Instrument SAFE pozwoli KE na daleko idącą kontrolę polityki obronnej państw przez kontrolę zakupów sprzętu, szczególnie istotną w przypadku tak kluczowego dla polityki europejskiej państwa jak Polska. Nasze kontrakty z Koreą Płd. i Stanami Zjednoczonymi, a także zapowiedź stworzenia najsilniejszej armii w Europie, budziły duże zaniepokojenie - i respekt. Teraz ta "najsilniejsza armia" będzie w dużej mierze zależna od sprzętu, na którego zakup będzie musiała się zgodzić Rada UE i KE.

A to, co miało być aktem jednorazowym w czasach pandemii, a więc zaciąganie długów przez KE, przestanie być precedensem. Niemcy zapewne nie zamierzają skorzystać z tego instrumentu także dlatego, że byłoby to niezgodne z orzeczeniem Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 6 grudnia 2022 r., który uznał, że decyzja o własnych zasobach UE z 2020 r., upoważniająca KE do zaciągnięcia długu do 2026 r., jest czasowa, wyjątkowa i ograniczona - nie stanowi stałego mechanizmu zadłużenia się UE. Czy po tym wszystkim, co już wiemy o UE i o polityce Komisji Europejskiej, możemy im zaufać? Skorzystanie z pożyczek w ramach SAFE w mniejszej skali, jako uzupełnienie zakupów z naszych własnych środków, byłoby sensowne. Uzależnienie się od KE w takiej skali, jaką planuje rząd Donalda Tuska, jest ryzykowne.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.03.2026 10:45
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 10/2026