Państwowy bank udzielił kredytu na 10 mln euro. W tle wątki oligarchów i mafii

- Radio Zet informuje, że Bank Ochrony Środowiska miał udzielić ok. 9,7 mln euro kredytu spółce budzącej poważne wątpliwości audytorów.
- Raport miał wykazać ryzyko reputacyjne oraz możliwe powiązania właścicieli spółki z rosyjskimi oligarchami i przestępczością z lat 90. Mimo to kredytu udzielono.
- Kontrowersje budzi także rola pośrednika, który miał zarobić 300 tys. zł, mimo braku jasnych dowodów jego udziału w transakcji.
- BOŚ nie komentuje sprawy, podkreślając, że materiały dotyczące wewnętrznych procedur są objęte ochroną prawną.
Niemal 10 mln euro od państwowego banku dla podejrzanej spółki
Jak wynika z ustaleń Radia ZET, Bank Ochrony Środowiska – w większości należący do państwa – miał udzielić w 2025 roku finansowania spółce oznaczonej jako N. na kwotę ok. 9,7 mln euro. Firma potrzebowała środków, by spłacić wcześniejsze zobowiązania w innym banku.
Zanim jednak BOŚ Bank zgodził się na ten kredyt, bankowcy jednego z biur zajmujących się wnioskiem kredytowym w wydanej pod koniec maja opinii wskazali na ryzyko wiążące się z tym kredytem. Informacja trafiła na komitet kredytowy banku, ale ten i tak wydał pozytywną decyzję
– czytamy w publikacji rozgłośni.
W raporcie z audytu wewnętrznego na jaki powołuje się Radio Zet, mają pojawiać się określenia dotyczące „ryzyka reputacyjnego” oraz odniesienia do możliwych powiązań o charakterze kryminalnym i politycznym.
Wśród beneficjentów rzeczywistych spółki N., czyli właścicieli, znajduje się osoba będąca obecnie rezydentem Portugalii, a w latach 90. pojawiająca się w otoczeniu członków tak zwanej mafii pruszkowskiej. Drugi z właścicieli miał kilka lat temu zasiadać we władzach spółek kontrolowanych przez jednego z najbogatszych Rosjan
– podaje Radio Zet.
Zagadkowy pośrednik
Ponadto wątpliwości budzi osoba pośrednika, który pojawia się w dokumentach. Na transakcji miał on zarobić 300 tys. zł, chociaż audytorzy nie mogli ustalić, jaka była jego rola przy udzielaniu kredytu.
Nie natrafili na żadne dokumenty potwierdzające „faktyczny udział pośrednika przy pozyskiwaniu klienta”. W dodatku sam pośrednik pojawił się trochę znikąd. Kiedy spółka N. złożyła wniosek kredytowy, BOŚ z nim nie współpracował. Być może dlatego, że pośrednik istniał zaledwie od miesiąca
– podano w publikacji.
Stanowisko Banku
Radio Zet informuje, że w odpowiedzi na pytania redakcji Biuro Prasowe BOŚ Banku przysłało oświadczenie:
„Bank nie komentuje jakichkolwiek materiałów odnoszących się do wewnętrznego funkcjonowania instytucji — niezależnie od ich rzekomej treści, statusu ani okoliczności pozyskania. Wszelkie tego rodzaju materiały podlegają ochronie prawnej, a Bank zastrzega sobie prawo do dochodzenia roszczeń wobec podmiotów odpowiedzialnych za ich pozyskanie, przetwarzanie lub rozpowszechnianie. Decyzje dotyczące zakresu i formy komunikowania ustaleń wewnętrznych należą wyłącznie do właściwych organów Banku i podejmowane są zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa”.
Afera SKOK Wołomin. 14 lat więzienia za "wypranie" setek milionów złotych
Skwieciński: Afera w NIK to tylko wierzchołek wielkiego problemu

"Aż iskry leciały". Widowiskowy skok na bank w mieście, które słynie z przestępczych tradycji

"Cyngiel" tureckiej mafii zatrzymany w centrum Warszawy
Anna Wiejak: Żeby pomoc Ukrainie była efektywna, kraj ten musi uporać się z korupcją








