Rosyjska dezinformacja coraz większa
Co musisz wiedzieć:
- Autor zwraca uwagę, że rosyjska dezinformacja wobec Polski jest prowadzona systematycznie od lat i nasila się wraz z napięciami geopolitycznymi.
- Pisze też, że dezinformacja wykorzystuje emocje, błędy poznawcze i tzw. iluzję wiedzy, przez co ludzie często nie zauważają, że ich przekonania są wynikiem manipulacji.
- Warunkiem obrony jest według niego zaangażowanie całego społeczeństwa, ponieważ w tej formie wojny każdy obywatel jest częścią frontu.
Pod koniec lutego br. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przedstawił informację na temat głównych kierunków polityki zagranicznej Rzeczypospolitej na 2026 rok. W jakim stopniu przemówienie to dotyczyło faktycznie polskiego interesu, każdy może stwierdzić sam, słuchając jego wypowiedzi. Opozycja nie zostawiła na jego wystąpieniu suchej nitki. Pojawił się tam jednak bardzo ważny element wcześniej niespotykany w takiej wyrazistości podczas przemówień programowych szefów MSZ, mianowicie zagadnienie dotyczące szerzącej się rosyjskiej dezinformacji. Do tej pory żaden inny minister spraw zagranicznych nie poświęcił temu zagadnieniu tyle uwagi w swoich wystąpieniach.
- SAFE to przebiegły niemiecki biznesplan
- Pilny komunikat dla klientów Alior Banku
- Wyłączenia prądu w Małopolsce. Komunikat dla mieszkańców
- ZUS wydał pilny komunikat
- Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski
- „Plan B” dla Ukrainy? Niech Zełenski sięgnie po pieniądze oligarchów
- Telus o sytuacji rolników: Drogie paliwo, drogie nawozy, tanie zboże i brak pomocy tego rządu
- TVN w cieniu wielkiej transakcji. Chińczycy wracają do gry
Kreml nie ustąpi
To znaczy, że w Polsce jest z tym duży i wciąż narastający problem.
– Ministerstwo Cyfryzacji informuje, że Polska doświadcza od dwóch do czterech tysięcy cyberataków dziennie!
– mówił Sikorski.
– Po tym, jak na nasze niebo wtargnęły rosyjskie drony, ruszyła kampania dezinformacyjna. Jednego dnia dotarła do ośmiu milionów użytkowników polskiego internetu. Sprawcy chcieli zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO
– przypomniał.
– Kreml nie ustąpi. Będzie testował kolejne granice. W tej walce ogromnie ważne jest budowanie odporności naszego społeczeństwa. Dlatego od najmłodszego do najstarszego – mieszkańcy i mieszkanki Polski muszą być uzbrojeni w wiedzę, jak radzić sobie z niebezpieczeństwem w internecie. Świadomość tego, kto, co i w jakim celu publikuje, a także solidarność w przeciwdziałaniu dezinformacji to nasz zbiorowy, patriotyczny obowiązek
– tłumaczył.
Chciało by się powiedzieć, że w końcu to wybrzmiało wyraziście, ale jest to zdecydowanie zbyt późno. Operacje psychologiczne i wojna kognitywna mają to do siebie, że nie działają jak jednorazowy nalot rakietowy. To działania permanentne, ciągłe, zaplanowane i realizowane latami. Operacje dezinformacyjne organizowane przez Rosjan przeciw polskiemu społeczeństwu, bo ono jest tutaj celem ataku, uległy ogromnemu wzmożeniu nie w lutym 2022 roku, ale już po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku, a zainicjowane były dużo wcześniej.
Problem z zagadnieniem dezinformacji w Polsce polega na tym, że każdy o niej słyszał i intuicyjnie czuje się w jakieś mierze ekspertem w tej sprawie lub kimś wiedzącym „lepiej”, o co chodzi, ponieważ sprawnie porusza się w mediach społecznościowych, potrafi być bardzo krytyczny wobec polityków i prowadzi zażarte dyskusje w internecie. Jeśli są jakieś naiwne ofiary manipulacji, to na pewno ktoś inny, nieświadomy. Jednocześnie jako społeczeństwo nie mamy przepracowanej edukacji emocjonalnej, łatwo nami manipulować za pomocą kilku prostych emocji i co najważniejsze często nie potrafimy połączyć naszej emocjonalności z pracą intelektu. Umysł pobudzony emocjonalnie, wzburzony moralnie, przestaje być racjonalny.
Iluzja wiedzy
Odważnie można zaryzykować tezę, że ogromną przeszkodą w budowaniu odporności przed dezinformacją jest zjawisko tzw. iluzji wiedzy. Psychologowie Philip Fernbach i Steven Sloman w książce „The Knowledge Illusion: Why We Never Think Alone” (Iluzja wiedzy. Dlaczego nigdy nie myślimy sami) twierdzą, że ludzie często żyją w przeświadczeniu, że rozumieją otaczający ich świat i posiadają własną, głęboką wiedzę zdobytą samodzielnie, niejako własną mądrością, podczas gdy w rzeczywistości korzystają jedynie z powierzchownych informacji „podanych” im przez otoczenie, kulturę lub internet. To „podawanie” schematycznych informacji nasączonych odpowiednimi emocjami jest często częścią zaplanowanej dezinformacji.
„Ponieważ mylimy wiedzę w naszych głowach z wiedzą, do której mamy dostęp, w dużej mierze nie zdajemy sobie sprawy, jak mało rozumiemy. Żyjemy w przekonaniu, że rozumiemy więcej, niż rozumiemy w rzeczywistości”
– piszą autorzy. Mamy silne poczucie, że nasze przekonania są wynikiem samodzielnego myślenia, podczas gdy często są one wynikiem konfabulacji. Ma to dalekosiężne konsekwencje. To błąd poznawczy wykorzystywany także przez Rosjan, ponieważ w teorii i praktyce zarządzania refleksyjnego chodzi o przejęcie umysłu i jego funkcji poznawczej u przeciwnika.
Walka o umysł
W wojnie kognitywnej polem walki jest umysł człowieka, a celem ataku świadomość, procesy poznawcze, procesy myślenia, decyzje, pamięć, postawy, motywacje i zachowania. Tutaj chodzi o zmianę nie tylko tego, co ludzie myślą, ale też jak myślą i jak działają. Chodzi o zakłócenie zdolności poznawczych, wywołanie chaosu poznawczego, podważenie percepcji rzeczywistości.
Nie przypadkiem mówi się, że dezinformacja to zjawisko funkcjonujące poza ramami prawdy obiektywnej, lecz często pod jej pozorami. Po to informacja „uzbrojona” jest szkodliwym stereotypem, złą emocją, po to tworzy się bariery ideologiczne i psychologiczne, by nasz umysł działał poza ramami prawdy obiektywnej. Zasada przywłaszczenia poznania przez zdobycie lub zmianę modelu poznawczego przeciwnika jest jedną z najważniejszych zasad operacji dezinformacyjnych i operacji psychologicznych. Atak poznawczy wykorzystuje naturalne tendencje człowieka do uproszczeń, heurystyk, błędów i skrótów poznawczych. Przebiegłość dezinformacji polega na tym, że z jednej strony sufluje nam się różne skróty poznawcze i błędne przekonania, z drugiej buduje na nich kolejne błędne i wrogie wnioski. Z tego my sami dalej podejmujemy błędne decyzje na korzyść agresora.
Trzeba dużo odwagi i pokory, by przyznać przed samym sobą, że jest się ofiarą manipulacji i to jeszcze rosyjskiej. Dlatego wszystkie zaklęcia powtarzane przez Sikorskiego i ekspertów zajmujących się wojną informacyjną o edukacji, krytycznym myśleniu, sprawdzaniu źródeł na niewiele się zdają w momencie, gdy wróg przejął już nasze poznanie i refleksje, które w naszym głębokim przekonaniu są samodzielnym wysiłkiem naszego umysłu i mądrości.
Umysł polem bitwy
W Polsce walka z rosyjską dezinformacją ma długą tradycję. Dość wspomnieć o słynnym tekście wybitnego sowietologa Włodzimierza Bączkowskiego już z 1938 roku „Istota siły i słabości rosyjskiej”. Ze współczesnych sowietologów trzeba przywołać profesorów Andrzeja Nowaka, Henryka Głębockiego czy Włodzimierza Marciniaka. To światowy poziom. Potrafimy czytać Rosjan. Problem polega na tym, to zresztą druga słabość w walce z dezinformacją, że zagadnieniem dezinformacji zajmują specjaliści, think tanki, eksperci ds. obronności i „cyber defence”. To małe środowiska eksperckie. Tymczasem domena wojny w przestrzeni informacyjnej tym się różni od tradycyjnych domen, że polem jej walki są umysły wszystkich obywateli, tutaj każdy – czy tego chce, czy nie, czy o tym wie, czy nie – jest żołnierzem na froncie.
Wojna na lądzie, na wodzie lub w powietrzu angażuje wąskie grono zawodowych żołnierzy, wiedza w ramach ich działań jest tak wyspecjalizowana i zaawansowana technicznie, że dla zwykłych ludzi wręcz niedostępna. Tak zwani zwykli ludzie nie muszą tej wiedzy posiadać. W domenie walki kognitywnej, informacyjnej i PSYOPS wiedza jest tak samo wysoko wyspecjalizowana, tylko że zwykli ludzie nie mogą zostawić złożoności tego problemu specjalistom wąskich dziedzin, bo to właśnie ci ludzie są celem tej walki, to ich umysł jest polem bitwy. To oni kształtują opinię publiczną, wpływają na polityków i dysponują w demokracji bronią równą sile rażenia bomby atomowej, którą jest kartka wyborcza.
Co szwankuje
W polskiej przestrzeni cyfrowej jest wiele podmiotów – nie tylko państwowych jak NASK – które na bieżąco śledzą informacje i dobrze wyłapują wszelką dezinformację. Na stronach Ministerstwa Cyfryzacji, na oficjalnych stronach Sztabu Generalnego Wojska Polskiego publikowany jest stały monitoring rosyjskiej dezinformacji. Prywatne fundacje i think tanki robią to także na bardzo wysokim poziomie. Jednak sama dezinformacja sprawia, że nie wierzymy źródłom oficjalnym, mamy wobec nich nieufność. To zresztą szerszy element jednego z głównych kierunków operacji informacyjnej przeciw Polsce, czyli podkopywanie wśród Polaków zaufania do własnego państwa i jego instytucji.
W logice wrogich plemion politycznych przedstawiciel twardego elektoratu partii opozycyjnej odrzuca Sikorskiego i jego ostrzeżenia dotyczące dezinformacji, bo jest on niejako z nieprawego politycznie łoża. Tak samo odrzuca prace w zakresie dezinformacji ministerstwa cyfryzacji, bo zarządza nim Krzysztof Gawkowski. Ten fundamentalny spór odbierający drugiej stronie jakiekolwiek prawo do wypowiadania się w imieniu państwa czy w trosce o to państwo jest dla Polski niezwykle niebezpieczny w obecnych warunkach geopolitycznych. To działa w obie strony, dla wyborców Koalicji Obywatelskiej wszelkie działania PiS z góry skazane są na potępienie, a Jarosław Kaczyński już dawno uznany został za niezdolnego do jakiejkolwiek pracy na rzecz dobra Polski. A przecież jeszcze nie tak dawno obie strony umawiały się, że kwestie obronności wyłączają z bieżącego sporu.
Samo mówienie, że mamy do czynienia z celowym podawaniem nieprawdziwych informacji, nie działa. Z problemem rosyjskiej dezinformacji zmaga się nie tylko Polska. Państwo szwedzkie poszło o krok dalej i w strategii obrony narodowej postawiło na koncepcję obrony totalnej. Opiera się ona na dwóch filarach – obronie wojskowej i obronie cywilnej – i mają w niej aktywnie uczestniczyć wszyscy obywatele, nie tylko służby mundurowe, ale także rząd, parlament, administracja publiczna, w tym samorządy, biznes oraz trzeci sektor. Co więcej według zajmującej się tym obszarem Agencji Cywilnego Reagowania Kryzysowego działania na rzecz zachowania podstawowych szwedzkich wartości są częścią obrony psychologicznej. W walce z dezinformacją prowadzona jest edukacja psychologiczna.
Wola obrony
W ramach obrony totalnej funkcjonuje pobór powszechny, nawet imigranci dostają informację o obowiązku obrony kraju, oraz – rzecz bardzo ważna – pracuje się nad zaangażowaniem społeczeństwa i realizuje programy „woli obrony kraju”.
Wojnę można prowadzić dopóty, dopóki w narodzie jest wola do toczenia wojny i ponoszenia ofiary. W Polsce otwarcie zadawane są pytania, ilu zdolnych do noszenia broni Polaków wyjedzie na wypadek konfliktu zbrojnego, ale przez cztery lata wojny na Ukrainie nikt nie wpadł na pomysł, by sięgnąć po gotowe szwedzkie doświadczenia i adaptować je do polskich warunków. Z Ukrainy w czasie wojny oficjalnie wyjechało około 11 mln obywateli, choć mówi się, że jeszcze więcej, w tym od 650 tys. do około miliona mężczyzn w wieku poborowym. To ogromny problem dla kraju, ponieważ powstała wielka luka pokoleniowa. W Polsce nikt nic z tym nie robi, nie próbuje zapobiegać. A osłabienie morale wroga to także część operacji psychologicznej.
Świadomość zjawiska dezinformacji jest coraz powszechniejsza. To jednak dopiero początek, drugi etap to upowszechnienie jakiegoś rodzaju instrukcji obsługi tej nowej domeny wojny. Tutaj jak dotąd nie ma realnych scenariuszy, jak się za to zabrać.
[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




