Węgry nie oderwą się od Rosji? Magyar: "Nie zmienimy geografii"

- Peter Magyar zapowiedział dywersyfikację dostaw energii, ale wykluczył całkowite odcięcie Węgier od rosyjskich surowców.
- Lider Tiszy podkreślił, że napięcia na Bliskim Wschodzie pokazują, jak ważne są alternatywne kierunki importu energii.
- Słowa Magyara padły po wyborach, w których opozycyjna partia Tisza zdobyła większość konstytucyjną.
Magyar: Nie zmienimy geografii
W poniedziałek na konferencji prasowej w Budapeszcie lider partii Tisza Peter Magyar oświadczył, że jeśli chodzi o nośniki z Rosji, nowy rząd, którego będzie liderem, zrobi wszystko, aby zdywersyfikować koszyk dostaw, ale nie można "zapomnieć o geografii".
Nie zapominajmy jednak, że nie możemy zmienić geografii. Rosja będzie tu, a Węgry będą tu. Będziemy starać się dywersyfikować, ale to nie oznacza, że chcemy się odłączyć. Chcemy kupować ropę po niskich cenach i w sposób bezpieczny
– powiedział Magyar.
Magyar przywołał wydarzenia w Iranie
Szef Tiszy zwrócił także uwagę na wydarzenia na Bliskim Wschodzie i to, jak duży wpływ mają na kraje europejskie w zakresie dostaw nośników energii.
Dlatego w interesie Węgier leży jak największa dywersyfikacja dostaw energii, budowa przepustowości transgranicznej, podpisywanie umów międzynarodowych – przez państwo węgierskie lub przez MOL – tak abyśmy mogli kupować energię ze wschodu, z południa, z zachodu lub z północy
– stwierdził.
Wybory parlamentarne na Węgrzech
W niedzielę o godz. 19 na Węgrzech zakończyło się głosowanie w wyborach parlamentarnych, uważanych za najpoważniejszy test dla obozu Viktora Orbana od lat.
Według wyników na podstawie niemal 99 proc. przeliczonych głosów Tisza może liczyć na 138 mandatów w 199-miejscowym parlamencie Węgier, co daje jej konstytucyjną większość dwóch trzecich.
Klęska Orbana. Ozdoba: Magyar ma dziś inne problemy niż Ziobro
Orban traci władzę. Szef BBN komentuje









