Wybory europejskie: Warszawa i "obwarzanek"

(…) na te wybory europejskie, tradycyjnie elektorat środowisk liberalnych, lewicowych jest bardziej zmotywowany, w większej części idzie na te wybory, natomiast nasz elektorat uważa, że to są najmniej ważne wybory i często zostaje w domach, co oczywiście uprzywilejowuje naszych przeciwników, naszych oponentów politycznych. Stąd apel o jak największa frekwencję. To ważne także w wymiarze prestiżowym, bo Polska już tradycyjnie ma tu jedną z trzech najniższych frekwencji w Europie, jedną z trzech najwyższych absencji wyborczych, obok Litwy i Słowacji. Trochę nie jest przyjemnie słuchać, szczerze mówiąc, takich drwin z tego powodu, jakie ja słyszę w Brukseli czy w Strasburgu: czemu u Was, w Waszym kraju tak mało osób głosuje? Mam nadzieję że to można zmienić. Warto podkreślić, że w tym roku zwiększa się liczba mandatów dla Polski, będzie ich więcej: było ich 51, ale kiedy zaczynaliśmy naszą obecność w Unii w 2004 roku, było ich 54, potem to zmniejszono, bo wchodziły kolejne kraje: Bułgaria, Rumunia – oddaliśmy cztery mandaty, było ich zatem 50.
Zapraszam do lektury zapisu wywiadu, jakiego udzieliłem dla VOD „Gazety Polskiej”. Rozmowę ze mną przeprowadził red. Jan Przemyłski.
Witam serdecznie, Jan Przemyłski „Rozmowa niezależna”, dzisiaj naszym gościem jest były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, a także kandydat w najbliższych wyborach do Parlamentu z ramieniu Prawa i Sprawiedliwości. 
 - Witam Pana, witam Państwa 
Panie pośle, jest Pan tak zwaną „dwójką” na liście PiS z okręgu Warszawa, startuje Pan z tego okręgu, nie z Mazowsza , lecz z okręgu Warszawa. Może wyjaśnilibyśmy naszym widzom – na Pana mogą zagłosować nie tylko osoby z samej Warszawy, ale ten okręg jest większy, szerszy, prawda? 
- Tak, to prawda, warto o tym powiedzieć, ponieważ wiele osób tego nie wie, nie zdaje sobie sprawy, że ordynacja europejska jest inna, znacząco inna niż ta ordynacja  wyborach do Sejmu RP – zarówno, gdy chodzi o sposób wyboru posłów, o czym za chwilę, ale także, gdy chodzi o kształt okręgów. Na przykład tutaj mamy do czynienia z połączeniem dwóch okręgów – a wiec poza Warszawą wchodzą tu takie miasta i powiaty jak Piaseczno, Wołomin, Pruszków, Otwock, Grodzisk Mazowiecki, Nowy Dwór Mazowiecki, Legionowo i powiat Warszawa Zachodnia – Błonie, Ożarów, Łomianki. To oznacza, że mieszkańcy tych miejscowości, tych powiatów mogą głosować na tę samą listę, jak mieszkańcy Warszawy- Śródmieścia, Mokotowa, Wilanowa, Pragi Północ, Pragi-Południe, Targówka czy Woli, czy Żoliborza – czego nie ma w wyborach krajowych. 
To jest jedyny chyba taki okręg w Polsce. 
- Takich zmian granic okręgów jest więcej, na przykład są okręgi, które maja dwa województwa w sobie, tj. małopolskie i świętokrzyskie – największy okręg w kraju. To jest także, choć mniejszy – zachodniopomorsko- lubuski (też dwa województwa). To jest wreszcie dolnośląsko-opolski. Z kolei – z racji liczebności stolicy państwa polskiego – Warszawa i województwo mazowieckie zostało podzielone na dwa okręgi: a więc pierwszy to Warszawa i powiaty przyległe, które wymieniałem: Legionowo, Piaseczno, Otwock, Nowy Dwór Mazowiecki, Pruszków, Wołomin, Grodzisk Mazowiecki,Warszawa Zachodnia i osobno Mazowsze z takimi stolicami dawnych województw, jak Radom, Siedlce, Płock, Ostrołęka. Ja mówię o tym, ponieważ często nieznajomość tej ordynacji i olbrzymie skomplikowanie powoduje, ze ludzie na wybory nie chodzą, maja takie poczucie, ze ta Unia Europejska to rzecz odległa, daleka. I w efekcie mamy taką sytuację, jak pięć lat temu, ze w samej Warszawie poszło głosować 38 procent uprawnionych do głosowania, nie ma co ukrywać, w wyraźnej większości na Platformę, a z kolei w Mazowszu było 26 procent frekwencja – z kolei tutaj wyniki korzystne dla nas. Co to oznacza? To oznacza, że na te wybory europejskie, tradycyjnie elektorat środowisk liberalnych, lewicowych jest bardziej zmotywowany, w większej części idzie na te wybory, natomiast nasz elektorat uważa, ze to sa najmniej ważne wybory i często zostaje w domach, co oczywiście uprzywilejowuje naszych przeciwników, naszych oponentów politycznych. Stąd apel o jak największa frekwencję. To ważne  także w wymiarze prestiżowym , bo Polska już tradycyjnie ma tu jedną z trzech najniższych frekwencji w Europie, jedna z trzech najwyższych absencji wyborczych, obok Litwy i Słowacji. Trochę nie jest przyjemnie słuchać, szczerze mówiąc, takich drwin z tego powodu, jakie ja słyszę w Brukseli czy w Strasburgu : czemu u Was, w Waszym kraju tak mało osób głosuje? Mam nadzieję że to można zmienić. Warto podkreślić, że w tym roku zwiększa się liczba mandatów dla Polski, będzie ich więcej: było ich 51, ale kiedyi zaczynaliśmy nasza obecność w Unii w 2004 roku, było ich 54, potem to zmniejszono, bo wchodziły kolejne kraje: Bułgaria, Rumunia – oddaliśmy cztery mandaty, było ich zatem 50. 
Teraz ile ich będziemy mieli? 
Potem z tych 50-ciu po Traktacie Lizbońskim urosło do 51. Teraz na skutek tego, że podzielono część puli po Brytyjczykach, mówiąc ściśle mamy teraz o jeden więcej czyli 52. Po europosłach z Wielkiej Brytanii schedę podzielono na kraje członkowskie obecne, w tym na przykład na Polskę, a reszta została zamrożona niejako do momentu akcesji nowych państw UE – typu Czarnogóra, Macedonia, Serbia, do której właśnie się udaje na spotkanie z premierem i szefem parlamentu i wreszcie, prawdopodobnie, Albania – która byłaby pierwszym muzułmańskim państwem  w Unii Europejskiej -60 procent jej mieszkańców to wyznawcy islamu. Z tym, że jest to perspektywa mniej więcej 10-12 lat zanim te akcesje nastąpią, ale tyle mandatów więcej mamy dla Polski już od teraz. 
Panie Przewodniczacy, zostawmy na razie ordynację wyborczą. Chciałem pana spytać, czy uważa Pan, że po najbliższych wyborach, tych majowych, Unia Europejska drastycznie się zmieni? Czy będzie jakaś drastyczna reforma? Odejdą jedni, przyjdą nowi? Czy jednak pewien stały trzon tych polityków europejskich się utrzyma? 
Ciekawe pytanie. W ogóle ja porównuję europarlament z parlamentami narodowymi, na przykład polskim: PE ma większą rotację. Tam za każdym razem zmienia się mniej więcej 50% posłów – to jest więcej zwykle niż w Polsce. Co się zmieni? Na pewno osłabnie ten establishment. Na pewno będzie znacznie mniej posłów dwóch największych europartii, tych dwóch największych partii, które tworzą tę wielką koalicję w tym europarlamencie – czyli chadeków z Europejskiej Partii Ludowej – tu będzie spadek – a już katastrofalny spadek zanotują socjaliści, którzy, przypomnę, w ostatnich dwóch latach utracili władze w Austrii, Francji, Holandii, Czechach, we Włoszech, a na Węgrzech ponownie przegrali z kretesem ,zas w Polsce wcześniej nie weszli do parlamentu krajowego. 
 Czy to się zmieni?
Zobaczymy, ponieważ ja obawiam się, że zamiast tej wielkiej koalicji czyli EPL – chadecy i socjaliści może nastąpić wskrzeszenie koalicji, tej która była kiedy mnie odwoływano z funkcji wiceszefa Parlamentu Europejskiego – koalicji „antyCzarnecki”: chadecy, socjaliści, liberałowie, komuniści i zieloni. Tak na marginesie, być może w każdej z tych frakcji będą europosłowie z Koalicji Europejskiej, bo tam jest taki rozstrzał, że w zasadzie mogą wejść do kilku frakcji. 
Ale chyba Prawo i Sprawiedliwość ma pomysł jak zreformować Unię? I będzie chciało do tego doprowadzić, prawda? Dosyć mocna reprezentacja, bardzo mocne nazwiska na listach Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego. Cześć polityków opozycji mówi, że to jest ucieczka na tzw. „ciepłe posadki” do Parlamentu Europejskiego. Gdy rozmawiam z politykami z PiS, miedzy innymi z Panem, miałem okazję ostatnio porozmawiać, to mówicie, że idziecie takim mocnym składem, bo chcecie tę Unię reformować przede wszystkim dla Polski. 
- Po pierwsze chcemy te wybory wygrać także dlatego, że kilka miesięcy po wyborach europejskich będą wybory parlamentarne, które zadecydują, kto w Polsce będzie rządził, czy będzie jak było, czy też będziemy kontynuować Dobrą Zmianę. To jest pierwszy powód. Po drugie, tak, faktem jest, że chcemy reformować Unię . I co jest bardzo charakterystyczne i o czym mało kto mówi, że przecież dwa lata temu Unia Europejska sobie obiecała, że do końca 2017 roku będzie gotowy projekt takiej wielkiej reformy Unii Europejskiej. Nawet początkowo miało to być w połowie roku w związku z obchodami 60. rocznicy podpisania  Traktatów Rzymskich, ale uznano – co wydawało się wtedy słuszne – poczekajmy na Niemcy, tam były wybory 2017 jesienią, więc wypadało poczekać czy coś się tam nie zmieni, czy będzie ten sam rząd, pani kanclerz była faworytem, ale poczekajmy. Potem okazało się, że przez pół roku Niemcy nie były w stanie stworzyć rządu, a jak już go stworzyły to już nikt o tej reformie nie mówi. Sprawa jest ciekawa, bo jest taka wielka cisza wokół tego, „głośne milczenie”, bo w ogóle przestało to być w agendzie. Nikt nie mówi o żadnych reformach. Teraz, gdy spotyka się pani kanclerz Merkel z prezydentem Macronem, to mówią, że te siły prawicowe, nacjonalistyczne chcą przejąć władzę, ale już o reformie ani słowa. Tak, są jakby dwa obszary, dwie sfery tej reformy. Po pierwsze jednak chyba powrót do korzeni, przyznanie tego chrześcijańskiego dziedzictwa, chrześcijańskich korzeni wspólnot europejskich. To nie jest przypadkiem, że Europejską Wspólnotę Węgla i Stali zakładali ludzie głęboko wierzący - jak Alcide de Gasperi, który jest kandydatem na ołtarze, Włoch i również Robert Schuman urodzony w Luksemburgu, ale Francuz, też człowiek bardzo mocno wierzący. 
Miała być to wspólnota ojczyzn … 
…i zresztą jasno deklarujący także sprzeciw wobec aborcji, sprzeciw wobec zabijania dzieci nienarodzonych. Od tego Unia daleko odeszła.Ale to jakby taka pierwsza sfera, która jest bardziej natury ideowej, a sfera taka bardzo praktyczna – to jednak powrót, pytanie czy to się uda, powrót do innych zasad podejmowania decyzji, do innego sposobu głosowania, bo argumentem, żeby odejść od systemu konsensusu, jednomyślności było  to, że wydłużać by to miało proces decyzyjny. Trzeba tu wprowadzić pewien kompromis, to znaczy: jest szereg niebudzących wątpliwości kwestii technicznych czy dotyczących gospodarki, deregulacji i tu można odejsc od systemu jednomyślności, ale są rzeczy strategiczne, a za takie należy uznać politykę imigracyjną, politykę klimatyczną i wreszcie politykę energetyczną- i  tutaj decyzje musza być podejmowane konsensusem . Nie może być tak, że grupa państw nakręcana przez duopol niemiecko-francuski wszystko przegłosowuje – czyli chwilowa większość przegłosowuje chwilową mniejszość. Bo efektem  tego jest coraz mniejsze poczucie partycypacji państw członkowskich Unii, zwłaszcza tych trochę mniejszych, trochę mniej zamożnych . I rosną w ten sposób tendencje odśrodkowe. Ja nie mówię, że  to źle czy dobrze, ale należy zwrócić uwagę, że na tych tendencjach odśrodkowych gra Rosja. Trzeba więc widzieć taka pewną grę, że ci skrajni euroentuzjaści, ci eurofederaliści tak dociskają pedał gazu integracyjnego w Europie, że wywołuje to takie polityczne kontrreakcje, które są potem politycznie wykorzystywane do tworzenia prawicy euronegatywistycznej , ale nie tylko – jest także lewica eurosceptyczna – wszystko to potem wykorzystywane jest przez Federację Rosyjską. To jest główny kierunek zmian. 
Panie Pośle na koniec chciałem Pana spytać o ostatnio zaprezentowany program Prawa i Sprawiedliwości, zaproponowana „Piątka Kaczyńskiego”, tak zwana. Bardziej mnie interesuje Pana zdanie na temat głosów, które płyną z opozycji. Mamy sprzeczne informacje, ponieważ jedni politycy opozycji mówią, że to jest kradzież ich programu, że tak naprawdę to oni chcieli właśnie to zaoferować Polakom, natomiast z drugiej strony ci sami politycy mówią, że budżet się zawali, po raz kolejny wdrażając te programy społeczne – czy to nie jest schizofrenia? 
- Absolutnie tak i hipokryzja. Natomiast ja bym zwrócił uwagę na inny aspekt, mianowicie ci wszyscy ekonomiści, i pan Rzońca – główny ekonomista Platformy i inni – oni zupełnie paradoksalnie nie biorą pod uwagę, że są rzeczy fundamentalne w gospodarce, że te pieniądze, które przyjdą do rodzin – na pierwsze dziecko 500 plus od 1 lipca, które przyjdą do emerytów, te pieniądze w większym stopniu będą także dla młodych zatrudnionych do 26 roku życia, nie będą płacić podatku – te wszystkie pieniądze trafią na rynek, one będą napędzać koniunkturę, to jest w wielkiej mierze naturalne, będą odpowiadały za nakręcanie konsumpcji. Na tym więc też skorzystają przedsiębiorcy. Te pieniądze wrócą. Jeśli się szacuje 24 miliardy w tym roku, więcej lub mniej, mówię akurat o tej liczbie, o której słyszałem i czytałem, że to będzie kosztowało budżet państwa 24 miliardy, to połowa tego, może trochę mniej, może 10 miliardów – wróci do budżetu państwa w postaci choćby podatków płynących z zakupionych towarów, usług, przez tych ludzi, którzy nagle poczują przypływ gotówki. Ja to mówię, uwaga, w kontekście tego, że w Europie, także u naszego zachodniego sąsiada zaczyna się recesja, zaczyna się pewna dekoniunktura. Jeżeli my natomiast właśnie w ten sposób zapewnimy cały czas ten popyt konsumpcyjny, zapewnimy to także, że gospodarka będzie hulać także dzięki tym pieniądzom – to oznacza, że u nas tego spowolnienia nie będzie. Niektórzy mówią, co na to budżet, co na to gospodarka? Są to działania prospołeczne, prosocjalne, ale także mają absolutnie fundamentalne znaczenie gospodarcze, napędzają polską gospodarkę i chwała za to premierowi Morawieckiemu i prezesowi Kaczyńskiemu – za to, że ten plan aktywowali na dłuższy okres czasu. 
Panie Pośle, bardzo panu dziękuję za wizytę w naszym studio. Dzisiaj Jan Przemyłski, naszym gościem był Ryszard Czarnecki 
-Warszawa i obwarzanek. 
Tak! Dziękuję serdecznie. 





 

 

POLECANE
Politico o wojnie w Brukseli. Kallas miała nazwać von der Leyen „dyktatorem” z ostatniej chwili
Politico o wojnie w Brukseli. Kallas miała nazwać von der Leyen „dyktatorem”

Nieoficjalne doniesienia z Brukseli ujawniają narastające napięcia na samym szczycie Unii Europejskiej. Według ustaleń serwisu „Politico” relacje między szefową unijnej dyplomacji Kają Kallas, a przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen są wyjątkowo złe. 

Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy? z ostatniej chwili
Paweł Jędrzejewski: Wielki Kalifat Europy?

Czy Europa stworzy nowe groźne fanatyzmy i mordercze idee? Nie "gabinetowe", jak klimatyzm, czy multikulturalizm, niszczące Europę dzień po dniu, ale prawdziwie "uliczne" - takie, jakimi były komunizm, faszyzm, nazizm - porywające masy i mordujące otwarcie wrogów (klasowych, rasowych, etnicznych). Pamiętamy z kronik tłumy wiwatujące na cześć Hitlera na niemieckich, nazistowskich parteitagach. Tysiące Włochów pod balkonem Mussoliniego. Falujące morze ludzi na bolszewickich wiecach, gdy przemawiał Lenin, Trocki lub Stalin. Do takiego zjednoczenia i wspólnoty zawsze potrzebny jest wspólny wróg i jednocząca nienawiść. Czy pojawią się ich nowe, współczesne odpowiedniki?

Trump stawia Iran pod presją. „Wysłałem do regionu dużą armadę” z ostatniej chwili
Trump stawia Iran pod presją. „Wysłałem do regionu dużą armadę”

Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek portalowi Axios, że sytuacja wokół Iranu „jest zmienna”, bo wysłał na Bliski Wschód „dużą armadę”. Ocenił jednocześnie, że Teheran chciałby zawrzeć porozumienie.

„Wbrew rządowej propagandzie...”. Mariusz Błaszczak studzi emocje ws. pieniędzy z programu SAFE z ostatniej chwili
„Wbrew rządowej propagandzie...”. Mariusz Błaszczak studzi emocje ws. pieniędzy z programu SAFE

W poniedziałek MON poinformował, że Komisja Europejska pozytywnie zaopiniowała dokumenty złożone przez Polskę, które dotyczą pozyskania funduszy w wysokości blisko 44 mld euro z programu SAFE. Narrację rządu krytycznie skomentował były szef MON, Mariusz Błaszczak.

IMGW wydał pilny komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach z ostatniej chwili
IMGW wydał pilny komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przedłużył ostrzeżenia pogodowe dla dużej części kraju. W najbliższych godzinach i dniach Polacy muszą liczyć się z marznącymi opadami, gęstą mgłą, oblodzeniem oraz roztopami. Przed niebezpieczną sytuacją na drogach ostrzega także Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Jest apel do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. Adama Borowskiego z ostatniej chwili
Jest apel do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. Adama Borowskiego

Byli działacze opozycji demokratycznej z czasów PRL zwrócili się z pilnym apelem do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie prawomocnego wyroku sądu wobec Adama Borowskiego. W liście, podpisanym przez blisko sto osób, domagają się interwencji i podnoszą argumenty dotyczące wolności słowa oraz kontrowersyjnego charakteru przepisów, na podstawie których zapadł wyrok.

Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej z ostatniej chwili
Karol Nawrocki: Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do Unii Europejskiej

Polska nieustannie wspiera Mołdawię w jej drodze do członkostwa w UE – powiedział prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentką Mołdawii. Maia Sandu, dziękując Polsce za bycie adwokatem Kiszyniowa w Europie, podkreśliła zaś, że jej kraj chce m.in. przyciągać więcej polskich inwestycji.

KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos z ostatniej chwili
KE podjęła decyzję ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Kosiniak-Kamysz zabiera głos

Jesteśmy coraz bliżej otrzymania prawie 44 mld euro na inwestycje w bezpieczeństwo - przekazał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz po decyzji KE ws. środków dla Polski z instrumentu SAFE. Jak wskazał, kolejnym krokiem będzie decyzja wykonawcza Rady Europejskiej i finalne podpisanie umów.

Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach z ostatniej chwili
Michael Schumacher wreszcie wstał z łóżka! Nowe informacje po 12 latach

Przez lata panowała cisza i ścisła tajemnica. Teraz brytyjskie media ujawniają nowe szczegóły dotyczące zdrowia Michaela Schumachera. Legenda Formuły 1 nie jest już przykuta do łóżka i porusza się na wózku inwalidzkim w swoim domu nad Jeziorem Genewskim. To pierwsze tak konkretne doniesienia od lat.

KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury z ostatniej chwili
KRS odpowiada na wtargnięcie służb do siedziby. Będzie zawiadomienie do prokuratury

Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa upoważniło szefową KRS do złożenia zażalenia na niedawne przeszukanie biur w siedzibie Rady. Złożone ma zostać też w prokuraturze zawiadomienie w związku z tym, że według prezydium KRS, działania policji i prokuratury uniemożliwiły członkom Rady podjęcie pracy.

REKLAMA

Wybory europejskie: Warszawa i "obwarzanek"

(…) na te wybory europejskie, tradycyjnie elektorat środowisk liberalnych, lewicowych jest bardziej zmotywowany, w większej części idzie na te wybory, natomiast nasz elektorat uważa, że to są najmniej ważne wybory i często zostaje w domach, co oczywiście uprzywilejowuje naszych przeciwników, naszych oponentów politycznych. Stąd apel o jak największa frekwencję. To ważne także w wymiarze prestiżowym, bo Polska już tradycyjnie ma tu jedną z trzech najniższych frekwencji w Europie, jedną z trzech najwyższych absencji wyborczych, obok Litwy i Słowacji. Trochę nie jest przyjemnie słuchać, szczerze mówiąc, takich drwin z tego powodu, jakie ja słyszę w Brukseli czy w Strasburgu: czemu u Was, w Waszym kraju tak mało osób głosuje? Mam nadzieję że to można zmienić. Warto podkreślić, że w tym roku zwiększa się liczba mandatów dla Polski, będzie ich więcej: było ich 51, ale kiedy zaczynaliśmy naszą obecność w Unii w 2004 roku, było ich 54, potem to zmniejszono, bo wchodziły kolejne kraje: Bułgaria, Rumunia – oddaliśmy cztery mandaty, było ich zatem 50.
Zapraszam do lektury zapisu wywiadu, jakiego udzieliłem dla VOD „Gazety Polskiej”. Rozmowę ze mną przeprowadził red. Jan Przemyłski.
Witam serdecznie, Jan Przemyłski „Rozmowa niezależna”, dzisiaj naszym gościem jest były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, a także kandydat w najbliższych wyborach do Parlamentu z ramieniu Prawa i Sprawiedliwości. 
 - Witam Pana, witam Państwa 
Panie pośle, jest Pan tak zwaną „dwójką” na liście PiS z okręgu Warszawa, startuje Pan z tego okręgu, nie z Mazowsza , lecz z okręgu Warszawa. Może wyjaśnilibyśmy naszym widzom – na Pana mogą zagłosować nie tylko osoby z samej Warszawy, ale ten okręg jest większy, szerszy, prawda? 
- Tak, to prawda, warto o tym powiedzieć, ponieważ wiele osób tego nie wie, nie zdaje sobie sprawy, że ordynacja europejska jest inna, znacząco inna niż ta ordynacja  wyborach do Sejmu RP – zarówno, gdy chodzi o sposób wyboru posłów, o czym za chwilę, ale także, gdy chodzi o kształt okręgów. Na przykład tutaj mamy do czynienia z połączeniem dwóch okręgów – a wiec poza Warszawą wchodzą tu takie miasta i powiaty jak Piaseczno, Wołomin, Pruszków, Otwock, Grodzisk Mazowiecki, Nowy Dwór Mazowiecki, Legionowo i powiat Warszawa Zachodnia – Błonie, Ożarów, Łomianki. To oznacza, że mieszkańcy tych miejscowości, tych powiatów mogą głosować na tę samą listę, jak mieszkańcy Warszawy- Śródmieścia, Mokotowa, Wilanowa, Pragi Północ, Pragi-Południe, Targówka czy Woli, czy Żoliborza – czego nie ma w wyborach krajowych. 
To jest jedyny chyba taki okręg w Polsce. 
- Takich zmian granic okręgów jest więcej, na przykład są okręgi, które maja dwa województwa w sobie, tj. małopolskie i świętokrzyskie – największy okręg w kraju. To jest także, choć mniejszy – zachodniopomorsko- lubuski (też dwa województwa). To jest wreszcie dolnośląsko-opolski. Z kolei – z racji liczebności stolicy państwa polskiego – Warszawa i województwo mazowieckie zostało podzielone na dwa okręgi: a więc pierwszy to Warszawa i powiaty przyległe, które wymieniałem: Legionowo, Piaseczno, Otwock, Nowy Dwór Mazowiecki, Pruszków, Wołomin, Grodzisk Mazowiecki,Warszawa Zachodnia i osobno Mazowsze z takimi stolicami dawnych województw, jak Radom, Siedlce, Płock, Ostrołęka. Ja mówię o tym, ponieważ często nieznajomość tej ordynacji i olbrzymie skomplikowanie powoduje, ze ludzie na wybory nie chodzą, maja takie poczucie, ze ta Unia Europejska to rzecz odległa, daleka. I w efekcie mamy taką sytuację, jak pięć lat temu, ze w samej Warszawie poszło głosować 38 procent uprawnionych do głosowania, nie ma co ukrywać, w wyraźnej większości na Platformę, a z kolei w Mazowszu było 26 procent frekwencja – z kolei tutaj wyniki korzystne dla nas. Co to oznacza? To oznacza, że na te wybory europejskie, tradycyjnie elektorat środowisk liberalnych, lewicowych jest bardziej zmotywowany, w większej części idzie na te wybory, natomiast nasz elektorat uważa, ze to sa najmniej ważne wybory i często zostaje w domach, co oczywiście uprzywilejowuje naszych przeciwników, naszych oponentów politycznych. Stąd apel o jak największa frekwencję. To ważne  także w wymiarze prestiżowym , bo Polska już tradycyjnie ma tu jedną z trzech najniższych frekwencji w Europie, jedna z trzech najwyższych absencji wyborczych, obok Litwy i Słowacji. Trochę nie jest przyjemnie słuchać, szczerze mówiąc, takich drwin z tego powodu, jakie ja słyszę w Brukseli czy w Strasburgu : czemu u Was, w Waszym kraju tak mało osób głosuje? Mam nadzieję że to można zmienić. Warto podkreślić, że w tym roku zwiększa się liczba mandatów dla Polski, będzie ich więcej: było ich 51, ale kiedyi zaczynaliśmy nasza obecność w Unii w 2004 roku, było ich 54, potem to zmniejszono, bo wchodziły kolejne kraje: Bułgaria, Rumunia – oddaliśmy cztery mandaty, było ich zatem 50. 
Teraz ile ich będziemy mieli? 
Potem z tych 50-ciu po Traktacie Lizbońskim urosło do 51. Teraz na skutek tego, że podzielono część puli po Brytyjczykach, mówiąc ściśle mamy teraz o jeden więcej czyli 52. Po europosłach z Wielkiej Brytanii schedę podzielono na kraje członkowskie obecne, w tym na przykład na Polskę, a reszta została zamrożona niejako do momentu akcesji nowych państw UE – typu Czarnogóra, Macedonia, Serbia, do której właśnie się udaje na spotkanie z premierem i szefem parlamentu i wreszcie, prawdopodobnie, Albania – która byłaby pierwszym muzułmańskim państwem  w Unii Europejskiej -60 procent jej mieszkańców to wyznawcy islamu. Z tym, że jest to perspektywa mniej więcej 10-12 lat zanim te akcesje nastąpią, ale tyle mandatów więcej mamy dla Polski już od teraz. 
Panie Przewodniczacy, zostawmy na razie ordynację wyborczą. Chciałem pana spytać, czy uważa Pan, że po najbliższych wyborach, tych majowych, Unia Europejska drastycznie się zmieni? Czy będzie jakaś drastyczna reforma? Odejdą jedni, przyjdą nowi? Czy jednak pewien stały trzon tych polityków europejskich się utrzyma? 
Ciekawe pytanie. W ogóle ja porównuję europarlament z parlamentami narodowymi, na przykład polskim: PE ma większą rotację. Tam za każdym razem zmienia się mniej więcej 50% posłów – to jest więcej zwykle niż w Polsce. Co się zmieni? Na pewno osłabnie ten establishment. Na pewno będzie znacznie mniej posłów dwóch największych europartii, tych dwóch największych partii, które tworzą tę wielką koalicję w tym europarlamencie – czyli chadeków z Europejskiej Partii Ludowej – tu będzie spadek – a już katastrofalny spadek zanotują socjaliści, którzy, przypomnę, w ostatnich dwóch latach utracili władze w Austrii, Francji, Holandii, Czechach, we Włoszech, a na Węgrzech ponownie przegrali z kretesem ,zas w Polsce wcześniej nie weszli do parlamentu krajowego. 
 Czy to się zmieni?
Zobaczymy, ponieważ ja obawiam się, że zamiast tej wielkiej koalicji czyli EPL – chadecy i socjaliści może nastąpić wskrzeszenie koalicji, tej która była kiedy mnie odwoływano z funkcji wiceszefa Parlamentu Europejskiego – koalicji „antyCzarnecki”: chadecy, socjaliści, liberałowie, komuniści i zieloni. Tak na marginesie, być może w każdej z tych frakcji będą europosłowie z Koalicji Europejskiej, bo tam jest taki rozstrzał, że w zasadzie mogą wejść do kilku frakcji. 
Ale chyba Prawo i Sprawiedliwość ma pomysł jak zreformować Unię? I będzie chciało do tego doprowadzić, prawda? Dosyć mocna reprezentacja, bardzo mocne nazwiska na listach Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego. Cześć polityków opozycji mówi, że to jest ucieczka na tzw. „ciepłe posadki” do Parlamentu Europejskiego. Gdy rozmawiam z politykami z PiS, miedzy innymi z Panem, miałem okazję ostatnio porozmawiać, to mówicie, że idziecie takim mocnym składem, bo chcecie tę Unię reformować przede wszystkim dla Polski. 
- Po pierwsze chcemy te wybory wygrać także dlatego, że kilka miesięcy po wyborach europejskich będą wybory parlamentarne, które zadecydują, kto w Polsce będzie rządził, czy będzie jak było, czy też będziemy kontynuować Dobrą Zmianę. To jest pierwszy powód. Po drugie, tak, faktem jest, że chcemy reformować Unię . I co jest bardzo charakterystyczne i o czym mało kto mówi, że przecież dwa lata temu Unia Europejska sobie obiecała, że do końca 2017 roku będzie gotowy projekt takiej wielkiej reformy Unii Europejskiej. Nawet początkowo miało to być w połowie roku w związku z obchodami 60. rocznicy podpisania  Traktatów Rzymskich, ale uznano – co wydawało się wtedy słuszne – poczekajmy na Niemcy, tam były wybory 2017 jesienią, więc wypadało poczekać czy coś się tam nie zmieni, czy będzie ten sam rząd, pani kanclerz była faworytem, ale poczekajmy. Potem okazało się, że przez pół roku Niemcy nie były w stanie stworzyć rządu, a jak już go stworzyły to już nikt o tej reformie nie mówi. Sprawa jest ciekawa, bo jest taka wielka cisza wokół tego, „głośne milczenie”, bo w ogóle przestało to być w agendzie. Nikt nie mówi o żadnych reformach. Teraz, gdy spotyka się pani kanclerz Merkel z prezydentem Macronem, to mówią, że te siły prawicowe, nacjonalistyczne chcą przejąć władzę, ale już o reformie ani słowa. Tak, są jakby dwa obszary, dwie sfery tej reformy. Po pierwsze jednak chyba powrót do korzeni, przyznanie tego chrześcijańskiego dziedzictwa, chrześcijańskich korzeni wspólnot europejskich. To nie jest przypadkiem, że Europejską Wspólnotę Węgla i Stali zakładali ludzie głęboko wierzący - jak Alcide de Gasperi, który jest kandydatem na ołtarze, Włoch i również Robert Schuman urodzony w Luksemburgu, ale Francuz, też człowiek bardzo mocno wierzący. 
Miała być to wspólnota ojczyzn … 
…i zresztą jasno deklarujący także sprzeciw wobec aborcji, sprzeciw wobec zabijania dzieci nienarodzonych. Od tego Unia daleko odeszła.Ale to jakby taka pierwsza sfera, która jest bardziej natury ideowej, a sfera taka bardzo praktyczna – to jednak powrót, pytanie czy to się uda, powrót do innych zasad podejmowania decyzji, do innego sposobu głosowania, bo argumentem, żeby odejść od systemu konsensusu, jednomyślności było  to, że wydłużać by to miało proces decyzyjny. Trzeba tu wprowadzić pewien kompromis, to znaczy: jest szereg niebudzących wątpliwości kwestii technicznych czy dotyczących gospodarki, deregulacji i tu można odejsc od systemu jednomyślności, ale są rzeczy strategiczne, a za takie należy uznać politykę imigracyjną, politykę klimatyczną i wreszcie politykę energetyczną- i  tutaj decyzje musza być podejmowane konsensusem . Nie może być tak, że grupa państw nakręcana przez duopol niemiecko-francuski wszystko przegłosowuje – czyli chwilowa większość przegłosowuje chwilową mniejszość. Bo efektem  tego jest coraz mniejsze poczucie partycypacji państw członkowskich Unii, zwłaszcza tych trochę mniejszych, trochę mniej zamożnych . I rosną w ten sposób tendencje odśrodkowe. Ja nie mówię, że  to źle czy dobrze, ale należy zwrócić uwagę, że na tych tendencjach odśrodkowych gra Rosja. Trzeba więc widzieć taka pewną grę, że ci skrajni euroentuzjaści, ci eurofederaliści tak dociskają pedał gazu integracyjnego w Europie, że wywołuje to takie polityczne kontrreakcje, które są potem politycznie wykorzystywane do tworzenia prawicy euronegatywistycznej , ale nie tylko – jest także lewica eurosceptyczna – wszystko to potem wykorzystywane jest przez Federację Rosyjską. To jest główny kierunek zmian. 
Panie Pośle na koniec chciałem Pana spytać o ostatnio zaprezentowany program Prawa i Sprawiedliwości, zaproponowana „Piątka Kaczyńskiego”, tak zwana. Bardziej mnie interesuje Pana zdanie na temat głosów, które płyną z opozycji. Mamy sprzeczne informacje, ponieważ jedni politycy opozycji mówią, że to jest kradzież ich programu, że tak naprawdę to oni chcieli właśnie to zaoferować Polakom, natomiast z drugiej strony ci sami politycy mówią, że budżet się zawali, po raz kolejny wdrażając te programy społeczne – czy to nie jest schizofrenia? 
- Absolutnie tak i hipokryzja. Natomiast ja bym zwrócił uwagę na inny aspekt, mianowicie ci wszyscy ekonomiści, i pan Rzońca – główny ekonomista Platformy i inni – oni zupełnie paradoksalnie nie biorą pod uwagę, że są rzeczy fundamentalne w gospodarce, że te pieniądze, które przyjdą do rodzin – na pierwsze dziecko 500 plus od 1 lipca, które przyjdą do emerytów, te pieniądze w większym stopniu będą także dla młodych zatrudnionych do 26 roku życia, nie będą płacić podatku – te wszystkie pieniądze trafią na rynek, one będą napędzać koniunkturę, to jest w wielkiej mierze naturalne, będą odpowiadały za nakręcanie konsumpcji. Na tym więc też skorzystają przedsiębiorcy. Te pieniądze wrócą. Jeśli się szacuje 24 miliardy w tym roku, więcej lub mniej, mówię akurat o tej liczbie, o której słyszałem i czytałem, że to będzie kosztowało budżet państwa 24 miliardy, to połowa tego, może trochę mniej, może 10 miliardów – wróci do budżetu państwa w postaci choćby podatków płynących z zakupionych towarów, usług, przez tych ludzi, którzy nagle poczują przypływ gotówki. Ja to mówię, uwaga, w kontekście tego, że w Europie, także u naszego zachodniego sąsiada zaczyna się recesja, zaczyna się pewna dekoniunktura. Jeżeli my natomiast właśnie w ten sposób zapewnimy cały czas ten popyt konsumpcyjny, zapewnimy to także, że gospodarka będzie hulać także dzięki tym pieniądzom – to oznacza, że u nas tego spowolnienia nie będzie. Niektórzy mówią, co na to budżet, co na to gospodarka? Są to działania prospołeczne, prosocjalne, ale także mają absolutnie fundamentalne znaczenie gospodarcze, napędzają polską gospodarkę i chwała za to premierowi Morawieckiemu i prezesowi Kaczyńskiemu – za to, że ten plan aktywowali na dłuższy okres czasu. 
Panie Pośle, bardzo panu dziękuję za wizytę w naszym studio. Dzisiaj Jan Przemyłski, naszym gościem był Ryszard Czarnecki 
-Warszawa i obwarzanek. 
Tak! Dziękuję serdecznie. 





 


 

Polecane