Nie żyje aktor znany z kultowej komedii lat 80.
Co musisz wiedzieć?
- Robert Carradine zmarł w wieku 71 lat.
- Według rodziny odebrał sobie życie po niemal 20-letniej walce z chorobą afektywną dwubiegunową.
- Największą popularność przyniosła mu rola w filmie ''Zemsta frajerów''.
- Wystąpił także m.in. w ''Ulice nędzy'' oraz serialu ''Lizzie McGuire''.
- Pochodził z aktorskiej dynastii.
Nie żyje aktor z kultowej komedii lat 80.
Bliscy nie ukrywali przyczyny śmierci, podkreślając, że chcą w ten sposób przełamać milczenie wokół chorób psychicznych. W oświadczeniu czytamy:
Z głębokim smutkiem informujemy, że nasz ukochany ojciec, dziadek, wujek i brat Robert Carradine zmarł. W świecie, który może wydawać się bardzo mroczny, Bobby zawsze był dla wszystkich wokół nas promykiem światła. Jesteśmy zdruzgotani stratą tak pięknego człowieka i chcemy podkreślić heroizm Bobby’ego w jego niemal dwudziestoletniej walce z chorobą afektywną dwubiegunową. Mamy nadzieję, że jego historia pomoże nagłośnić problem i przyczyni się do przełamania stygmatyzacji chorób psychicznych. W tym czasie prosimy o uszanowanie naszej prywatności w obliczu tej niepojętej straty. Dziękujemy za zrozumienie i współczucie.
Do sprawy odniósł się także jego brat, Keith Carradine. "Chcemy, aby ludzie o tym wiedzieli – w tej chorobie nie ma wstydu. Ta choroba go pokonała. Był niezwykle utalentowany i będziemy za nim tęsknić każdego dnia. Pociechę znajdziemy w jego poczuciu humoru, mądrości oraz całkowitej akceptacji i tolerancji. Taki właśnie był mój młodszy brat".
Robert Carradine pochodził z jednej z najbardziej znanych rodzin aktorskich w Hollywood.
- Gen. Wroński: Niemcy budują parasol dla siebie
- Nie żyje 23-letni polski żołnierz. Służby badają sprawę
- Ważny komunikat dla mieszkańców Torunia
- Komunikat dla mieszkańców woj. wielkopolskiego
- PKO BP wydał pilny komunikat
- Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni
- Marcin Bąk: Zajdel miał rację. Niestety...
- Weber mówi o wspólnej unijnej armii. "Musimy być gotowi na to, że Kaczyński wróci do władzy"
Debiut na wielkim ekranie
Na ekranie zadebiutował w 1972 roku w filmie ''Kowboje'' u boku Johna Wayne’a. Do udziału w castingu namówił go starszy brat, przekonując, że ''nie ma nic do stracenia''. Wkrótce pojawił się w filmie "Ulice nędzy" w reżyserii Martina Scorsese, a także w produkcjach prezentowanych na festiwalu w Cannes, m.in. "Wielka czerwona jedynka" oraz "Straceńcy".
Największą popularność przyniosła mu jednak rola Lewisa Skolnicka w komedii "Zemsta frajerów", która stała się jedną z ikon popkultury lat 80. Młodsze pokolenie widzów znało go z serialu "Lizzie McGuire".
Poza aktorstwem miał dwie wielkie pasje – muzykę oraz sporty motorowe. Grał na gitarze i występował z braćmi podczas koncertów w Kolorado. Był także związany z wyścigami samochodowymi.




