"Wstrzymanie dostaw leków". Niemiecki think tank szuka środków nacisku na USA
Co musisz wiedzieć:
- Niemieckie środowiska eksperckie, m.in. think tank Dezernat Zukunft w raporcie „Europe’s Trump Cards”, rozważają mozliwosci nacisku na USA.
- Wśród potencjalnych narzędzi nacisku wymienia się m.in. eksport leków, uranu nisko wzbogaconego (LEU), turbiny gazowe oraz regulacje finansowe – to sektory, w których USA są w pewnym stopniu zależne od Europy.
- W Niemczech narastają nastroje antyamerykańskie.
To jest szczególnie zauważalne nie tylko w niemieckiej przestrzeni publicystycznej, ale także w przypadku dużej ilości zleconych i obecnie przeprowadzanych analiz naukowych idących w tym kierunku. Dokładnie tą tezę rozwija raport „Europe’s Trump Cards” autorstwa Philippy Sigl-Glöckner i zespołu Dezernat Zukunft, któremu bliżej do niemieckiej socjaldemokracji niż do innych partii politycznych. Autorzy przekonują, że Europa nie jest jest bezradna, ale musi liczyć się z wysokimi stratami w zderzeniu z USA.
Europa ma parę mocnych kart
Raport think tanku przeanalizował gospodarkę, zależności produktowe, finanse, infrastrukturę cyfrową i energię i doszedł do wniosku, że USA nie mogą jednocześnie korzystać z globalnych rynków i się z nich wycofywać. Naukowcy wokół Philippy Sigl-Glöckner stwierdzają, że to się Amerykanom nie uda.
Gospodarstwa domowe w UE wydają rocznie 10 bln USD. To jest drugi największy rynek konsumencki świata po USA (21 bln USD). Chiński rynek jest większy liczbą ludności, ale znacznie biedniejszy. Amerykańskie giganty technologiczne, tzn. Magnificent Seven: Apple, Amazon, Microsoft, Alphabet, Meta, NVIDIA, Tesla, generują w Europie setki miliardów dolarów przychodu rocznie. Bez dostępu do 450 mln zamożnych Europejczyków ich wyniki wyglądałyby wręcz ubogo. Strata tego rynku oznaczałaby krach nie tylko dla firm, ale też dla amerykańskich emerytur i funduszy inwestycyjnych powiązanych z Big Tech. Trump nie może sobie pozwolić na taki cios dla amerykańskiego społeczeństwa.
Phillippa Sigl-Glöckner w podkaście Paula Ronzheimera zwróciła uwagę na „ostateczność”, którą Niemcy mogłyby zastosować, a tą ostatecznością byłoby wstrzymanie eksportu specjalistycznych leków do USA.
Lewar energetyczny
Europa dostarcza do USA ok. 80% uranu nisko wzbogaconego (LEU). Ambitne plany Trumpa (400 GW mocy jądrowej do 2050 r.) zależą więc od europejskich dostawców (Urenco i Orano). Ograniczenie eksportu nie spowoduje natychmiastowego kryzysu (zapasy wystarczą na 18–24 miesiące), ale poważnie zagraża planom skalowania energetyki jądrowej. To potężny środek nacisku prewencyjnego na Trumpa, uważają Niemcy, którzy są jednym z najważniejszych na świecie producentów i eksporterów LEU, wzbogaconego uranu o około 3–5% uranu-235 dla elektrowni jądrowych. Jednocześnie kraj ten wyłączył wszystkie swoje własne elektrownie atomowe w kwietniu 2023 r.
Kolejna kwestia energetyczna to turbiny gazowe. Boom centrów danych AI wymaga 250 GW nowej mocy do 2030 r. W segmencie 40–60 MW dominuje niemiecki Siemens Energy z serią SGT-800, bo ma krótsze terminy dostaw niż konkurencja. Łańcuch dostaw jest skoncentrowany w Europie. Priorytetyzacja zamówień europejskich mogłaby opóźnić amerykańskie projekty o miliardy euro, przy minimalnym koszcie dla UE.
Po odejściu od rosyjskiego gazu Europa stała się zależna od amerykańskiego LNG (58% importu w 2025 r.). Ale od 2027 r. nadchodzi globalna nadpodaż (prognoza IEA: nadwyżka 65 bcm do 2030 r.). Europa staje się najbardziej dochodowym kierunkiem dla amerykańskiego LNG. Ograniczenie importu lub dywersyfikacja dałoby Europie przewagę. Raport proponuje też większe rezerwy gazu, w tym ukraińskie magazyny i redukcję popytu na gaz o 27% do 2030 r. dzięki OZE i elektryfikacji.
Dolar nie jest już tak bezpieczny
Popyt na obligacje skarbowe USA (UST) zależy od funduszy hedgingowych z Londynu. Europa może zmienić w tym przypadku regulacje i zwolnić własne obligacje z wymogów kapitałowych (leverage ratio) i zaostrzyć wymogi dla repo dla funduszy hedgingowych. To osłabiłoby atrakcyjność dolara. Dodatkowo raport proponuje europejski aktyw rezerwowy emitowany przez EBC oraz linie płynności dla banków centralnych spoza strefy euro – krok ku wzmocnieniu roli euro.
Postulat asertywności wobec USA
Niemieckie media i think tanki podsycają przekonanie, że Europa nie musi bać się Trumpa. Co prawda stary kontynent nie jest w stanie dorównać USA w wielu sektorach, ale ma wystarczająco dużo asymetrycznych atutów, by bronić swoich interesów poprzez inteligentne wykorzystanie wzajemnych zależności.
Sztaby ekonomistów i publicystów ekonomicznych uważają, że przed każdą konfrontacją należy jawnie negocjować pakiety kompensacyjne dla krajów, które poniosą największe koszty – tzw. transparent horse trading, czyli uczciwy targ polityczny, który zminimalizuje wewnętrzne tarcia. Równie ważne jest wprowadzenie priorytetowych zamówień publicznych w sektorze energetycznym, na wzór amerykańskiego Defence Production Act. Dzięki temu Europa miałaby chronić kluczowe dostawy – turbiny gazowe, komponenty jądrowe – przed blokowaniem na rzecz USA. W sferze cyfrowej czas działać dwutorowo, co oznacza krótkoterminowy rozwój chmur i infrastruktur, a długoterminowo budowę europejskich gigantów technologicznych zdolnych konkurować z Big Tech z USA.
Finanse należy także wreszcie traktować geopolitycznie – stwierdzają często te same think tanki, które niedawno głosiły jeszcze, że kapitał nie ma narodowości. Sugerują również aby zmienić regulacje dotyczące obligacji i przepływów kapitału, by osłabić nadmierną zależność od dolara i londyńskich funduszy hedgingowych. Ostatni, ale kluczowy element to budowanie zdolności międzyrządowych z Wielką Brytanią. Londyn pozostaje dominującym centrum finansowym świata – ignorowanie tego faktu byłoby strategicznym błędem.
[Autor Aleksandra Fedorska jest dziennikarką Tysol.pl oraz licznych polskich i niemieckich mediów]
[Tytuł i sekcje "Co musisz wiedzieć", "Czy Europa realnie może zaszkodzić USA?" od redakcji]
Czy Europa realnie może zaszkodzić USA?
Teoretycznie – tak. Praktycznie – tylko w ograniczonym i kosztownym dla obu stron zakresie.
Relacje gospodarcze między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi są silnie współzależne. UE to jeden z największych rynków konsumenckich świata oraz kluczowy partner handlowy USA w sektorach takich jak technologie, farmacja, energetyka czy finanse. W tym sensie Europa dysponuje pewnymi „kartami przetargowymi”. Jednak skuteczność ich użycia zależy od kilku czynników: skali zależności, możliwości zastąpienia dostaw oraz konsekwencji politycznych i prawnych.
1. Leki i sektor farmaceutyczny
Europa jest ważnym producentem specjalistycznych leków oraz substancji czynnych (API). Ograniczenie eksportu mogłoby czasowo zakłócić amerykański rynek, zwłaszcza w segmencie leków niszowych lub wysoko wyspecjalizowanych.
Jednak:
- rynek farmaceutyczny jest globalny i częściowo dywersyfikowany (m.in. Indie, Szwajcaria),
- długoterminowe kontrakty i regulacje WTO ograniczają możliwość nagłego wstrzymania dostaw,
- takie działanie miałoby silny wymiar polityczny i wizerunkowy.
W praktyce byłby to instrument o charakterze skrajnym i trudnym do zastosowania bez poważnych konsekwencji reputacyjnych dla UE.
2. Uran nisko wzbogacony (LEU)
Część dostaw LEU do USA pochodzi od firm europejskich (np. Urenco, Orano). W krótkim okresie ograniczenie eksportu mogłoby utrudnić realizację ambitnych planów rozwoju energetyki jądrowej w USA.
Jednak:
- USA posiadają zapasy strategiczne,
- możliwa jest dywersyfikacja dostaw (Kanada, Kazachstan),
- sektor ten objęty jest ścisłymi regulacjami międzynarodowymi.
- Byłby to raczej środek presji długoterminowej niż natychmiastowy „cios”.
3. Turbiny gazowe i infrastruktura energetyczna
Europejscy producenci, jak Siemens Energy, mają silną pozycję w niektórych segmentach rynku turbin. Opóźnianie dostaw mogłoby wpłynąć na rozwój centrów danych i infrastruktury energetycznej w USA.
Jednak:
- konkurencja amerykańska (np. GE Vernova) istnieje,
- USA posiadają zdolności produkcyjne,
- rynek jest komercyjny i regulowany kontraktami prywatnymi.
Efekt byłby selektywny i ograniczony czasowo.
4. Instrumenty finansowe i rola dolara
Europa mogłaby próbować:
- zmieniać regulacje dotyczące obligacji,
- wzmacniać rolę euro jako aktywa rezerwowego,
- ograniczać atrakcyjność rynku dolarowego poprzez zmiany nadzorcze.
Jednak dominacja dolara opiera się na:
- głębokości rynku kapitałowego USA,
- zaufaniu inwestorów,
- sile amerykańskiej gospodarki i systemu prawnego.
Zmiana tej struktury to proces wieloletni, a nie instrument szybkiego odwetu.
Bilans realny
Europa może wywołać:
- opóźnienia,
- koszty adaptacyjne,
- presję polityczną,
- turbulencje rynkowe.
Ale:
- większość narzędzi ma charakter asymetryczny i ograniczony,
- wiele z nich uderzyłoby również w gospodarkę europejską,
- w sektorach YMYL (leki, energia) koszt reputacyjny byłby bardzo wysoki.
W praktyce więc Europa może zwiększyć swoją siłę negocjacyjną, lecz trudno mówić o zdolności do strategicznego „zaszkodzenia” USA bez poważnych konsekwencji dla samej UE.




