Ekspert: Wyrok sądu w Giżycku - zmyślony spór, realne ofiary, sabotaż wymiaru sprawiedliwości
Co musisz wiedzieć:
- Sprawa dotyczy decyzji sądu w Giżycku, który odmówił dalszego procedowania, kwestionując skutki prawomocnego wyroku rozwodowego ze względu na udział sędziego powołanego po 2017 roku.
- Autorka wskazuje, że prawomocność wyroków jest fundamentalną zasadą procesu, wynikającą wprost z kodeksu postępowania cywilnego i orzecznictwa Sądu Najwyższego.
- Tekst krytykuje praktykę ignorowania prawomocnych orzeczeń poza ustawowymi trybami, uznając ją za obejście prawa i zagrożenie dla pewności prawnej obywateli.
- W ocenie autorki spór wokół KRS przenosi się z poziomu ustrojowego na realne postępowania, czego skutkiem są wydłużające się sprawy, chaos procesowy i konkretne szkody po stronie stron postępowań.
- Część środowiska sędziowskiego i doktryny prezentuje odmienne stanowisko, odwołując się do orzecznictwa TSUE, jednak – zdaniem autorki – nie znajduje ono podstaw w obowiązujących przepisach procesowych.
Spór o Krajową Radę Sądownictwa od dawna przestał mieć charakter prawniczy. Funkcjonuje dziś jako narracja, która coraz częściej służy do usprawiedliwiania działań sprzecznych z obowiązującymi procedurami. Jednym z najbardziej widocznych i jednocześnie najbardziej destrukcyjnych skutków tej narracji jest sposób traktowania orzeczeń sądowych. Najpierw nieprawomocnych, a dziś już także prawomocnych. To nie jest przypadkowa ewolucja. To kolejny etap demontażu podstawowych gwarancji procesowych.
Czym jest prawomocność wyroku i dlaczego ma kluczowe znaczenie
Prawomocność orzeczenia nie jest elementem sporu ustrojowego ani konstrukcją doktrynalną, którą można dowolnie reinterpretować. Jest techniczną instytucją procesu, mającą jeden podstawowy cel. Zakończyć spór i zapewnić pewność prawa. Artykuł 365 paragraf 1 kodeksu postępowania cywilnego stanowi jednoznacznie, że prawomocne orzeczenie wiąże wszystkie sądy i organy państwa. Artykuł 366 dopełnia tę zasadę, zakazując dokonywania ustaleń i ocen prawnych sprzecznych z tym, co zostało już osądzone między tymi samymi stronami. To są przepisy o charakterze bezwzględnie obowiązującym, a nie sugestia interpretacyjna.
Związanie prawomocnym wyrokiem oznacza bardzo konkretny obowiązek. Jeżeli dana kwestia prawna została już rozstrzygnięta i ma znaczenie prejudycjalne w innej sprawie, sąd rozpoznający tę nową sprawę ma obowiązek przyjąć wcześniejsze rozstrzygnięcie takim, jakie jest. Nawet wtedy, gdy uważa je za błędne. Zasada ta została jednoznacznie potwierdzona w orzecznictwie. Sąd Najwyższy w wyroku z 13 marca 2019 roku, sygnatura II PK 300/17, wskazał wprost, że związanie prawomocnym wyrokiem obowiązuje także wtedy, gdy argumentacja prawna wcześniejszego rozstrzygnięcia jest nietrafna. To nie jest luka w systemie. To jego fundament.
Kwestionowanie prawomocnych wyroków jako nowy problem systemowy
Przez ostatnie lata obserwowaliśmy jednak systematyczne podkopywanie tej zasady. Najpierw dotyczyło to wyroków nieprawomocnych. W postępowaniach apelacyjnych uchylano orzeczenia w sprawach głośnych i społecznie bulwersujących, nie dlatego, że stwierdzono konkretne uchybienia procesowe, lecz dlatego, że nie akceptowano składu sądu pierwszej instancji. Narracja o rzekomej wadliwości powołań zaczęła zastępować analizę przepisów. Już wtedy był to sygnał ostrzegawczy.
Dziś widać jednak wyraźnie, że był to dopiero etap przejściowy. Obecnie mamy do czynienia z jakościową zmianą. Sąd w Giżycku odmówił podziału majątku, ponieważ "nie uznaje" prawomocnego wyroku sądu o rozwodzie. Uzasadnia to obecnością w składzie sędziego powołanego po 2017 roku. Podważane są skutki wyroków prawomocnych. Nie w trybach nadzwyczajnych przewidzianych w ustawie, nie poprzez wznowienie postępowania czy inne ustawowe środki zaskarżenia, lecz poprzez ignorowanie mocy wiążącej orzeczeń w kolejnych sprawach. To już nie jest korekta orzecznictwa. To obejście prawa procesowego i wejście na wyższy poziom sabotażu wymiaru sprawiedliwości.
Spór wokół KRS a brak podstaw proceduralnych do ignorowania wyroków
W tym kontekście szczególnie jaskrawo widać absurd całej konstrukcji. Zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego, nawet jeżeli orzeczenie zostanie uchylone, sprawa co do zasady wraca do tego samego sędziego. Jeżeli więc sąd w sprawie o podział majątku wspólnego oddala wniosek, podważając prawomocny wyrok rozwodowy, a następnie jego orzeczenie zostanie uchylone, to sprawa wraca do punktu wyjścia. Do tego samego sędziego, z tym samym poglądem, opartym na tej samej narracji. W ten sposób można stworzyć niekończącą się opowieść absurdu prawnego, w której prawomocność nie zamyka żadnego etapu, a obywatel krąży w procesowej pętli bez realnej możliwości uzyskania ostatecznego rozstrzygnięcia.
Centralnym narzędziem tego mechanizmu pozostaje narracja o „wadliwości” Krajowej Rady Sądownictwa. Narracja, która nie ma umocowania w przepisach i nie tworzy żadnej procedury pozwalającej sądowi pominąć prawomocny wyrok. Mimo to bywa ona używana jako uniwersalne uzasadnienie dla działań sprzecznych z kodeksem postępowania cywilnego. Prawomocny wyrok przestaje być traktowany jako wiążące rozstrzygnięcie, a zaczyna funkcjonować jako decyzja warunkowa, zależna od światopoglądu kolejnego składu.
Braki kadrowe w sądach i ich wpływ na sprawność postępowań
Ten proces nie zachodzi w próżni. Od ponad dwóch lat nie są ogłaszane konkursy ani obwieszczenia o wolnych stanowiskach sędziowskich. Liczba wakatów przekroczyła już tysiąc. Skutki są oczywiste. Wydłużające się postępowania, przeciążenie sędziów i spadek sprawności sądów. Gdy do tego dochodzi praktyka kwestionowania wyroków, najpierw nieprawomocnych, a teraz także prawomocnych, trudno mówić o zbiegu okoliczności.
W rezultacie powstaje system, w którym obywatel nie ma już gwarancji, że wyrok rzeczywiście kończy jego sprawę. Może on zostać uchylony, zakwestionowany albo faktycznie zneutralizowany w kolejnym postępowaniu, nie dlatego, że prawo tak stanowi, lecz dlatego, że stał się elementem wymyślonego sporu ustrojowego. Prawomocność traci swoją funkcję, a proces sądowy przestaje być mechanizmem rozstrzygania sporów.
Skutki podważania prawomocności dla bezpieczeństwa prawnego obywateli
To nie jest naprawa wymiaru sprawiedliwości. To jego systemowy demontaż. Prawomocność nie jest przeszkodą, którą należy obejść, lecz granicą, której przekroczenie oznacza utratę bezpieczeństwa prawnego. Jeżeli ta granica zostaje świadomie przekroczona, realne ofiary są nieuniknione. I są nimi obywatele.
[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Świdnicy, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]
[Tytuł, sekcje "Co musisz wiedzieć" i FAQ, a także śródtytuły od Redakcji]
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy sąd może odmówić uznania prawomocnego wyroku innego sądu? Co do zasady nie. Prawomocne orzeczenie wiąże wszystkie sądy i organy państwa, a jego skutki mogą być podważane wyłącznie w trybach przewidzianych w ustawie (np. wznowienie postępowania).
Na czym polega kontrowersja w sprawie sądu w Giżycku? Kontrowersja dotyczy odmowy dalszego procedowania z powodu zakwestionowania prawomocnego wyroku rozwodowego ze względu na skład sądu, który go wydał, a nie z powodu uchybień procesowych.
Jaką rolę odgrywa spór o Krajową Radę Sądownictwa? Spór o KRS jest wykorzystywany jako argument do podważania skutków orzeczeń, mimo że – zdaniem autorki – nie ma on bezpośredniego umocowania w przepisach proceduralnych.
Dlaczego prawomocność wyroku jest tak ważna dla obywatela? Ponieważ zapewnia pewność prawa i kończy spór. Jej podważanie prowadzi do niekończących się postępowań i realnych strat po stronie stron procesu.
Jakie mogą być skutki takiej praktyki dla systemu sądownictwa? Wydłużenie postępowań, chaos procesowy, spadek zaufania do sądów oraz osłabienie podstawowych gwarancji ochrony prawnej obywateli.




