Polska nie musi zadłużać się na zbrojenia. Istnieje inny sposób
Co musisz wiedzieć:
- Koszty, jakie ponoszą obywatele z tytułu polityki klimatycznej UE, idą w dziesiątki miliardów złotych.
- Gdyby te pieniądze, zamiast wydawać na unijne daniny klimatyczne, przeznaczyć na wyposażenie wojska, to mocno podbudowalibyśmy swoją pozycję.
- Unijna polityka klimatyczna w żadnym stopniu nie przyczynia się do poprawy klimatu.
Marnotrawione są grube miliardy
W 2022 roku sama grupa PGE zapłaciła 12 mld złotych. Są elektrownie, które za godzinę pracy płacą 1,2 mln złotych. A przecież do tego dochodzą inne podmioty oraz wszyscy obywatele, którzy ponoszą poważne koszty ze względu na narzucone unijne podatki klimatyczne. To są ogromne sumy, które zamiast być inwestowane, są zwyczajnie marnotrawione na sztuczne napędzanie zielonej transformacji, która gdyby była taka świetna, nie potrzebowałaby żadnych dopłat. Lada moment wejdzie w życie dyrektywa budynkowa, a następnie ETS2 – podatek odsunięty w czasie, aby nie psuć Donaldowi Tuskowi kampanii wyborczej. Wówczas zacznie się łupienie społeczeństwa na niespotykaną dotychczas skalę.
- Komunikat dla mieszkańców woj. warmińsko-mazurskiego
- ZUS wydał pilny komunikat
- Od stycznia KRUS wypłaci więcej. Komunikat dla rolników
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka
- Po co Stanom Zjednoczonym wenezuelska ropa – fakty i mity
- Francja znalazła sposób na obronę rolnictwa przed umową UE–Mercosur
- Prof. Romuald Szeremietiew: Państwa UE nie są w stanie dać Ukrainie realnych gwarancji bezpieczeństwa
Pożyczka na sprzęt wojskowy
Z jednej strony zatem marnotrawione są grube dziesiątki miliardów złotych, z drugiej zaś Polska zdecydowała się skorzystać z unijnego kredytu i pożyczyć za pośrednictwem Brukseli 43,7 mld euro na zbrojenia. Abstrahując już od tego, że pieniądze te są objęte mechanizmem warunkowości, zatem może się zdarzyć, że będziemy spłacać sumę, której nie otrzymamy, to zdecydowanie sensowniej byłoby jednak wypowiedzieć unijną politykę klimatyczną, a zaoszczędzone w ten sposób kwoty przeznaczać na potrzeby wojska. Obecnie ten gigantyczny wysiłek obywateli, jakim są unijne opłaty, idzie pośrednio na wzmacnianie firm zajmujących się „zielonymi” technologiami. Są to głównie firmy niemieckie, ale i chińskie, do których dochodzą jeszcze wszelkiej maści spekulanci na rynku handlu pozwoleniami na emisję CO2 – w każdym razie wspieramy obcy kapitał w imię wydumanej ideologii obarczającej „gaz życia”, jakim jest dwutlenek węgla, za zmiany klimatyczne.
5 proc. PKB na wojsko
Stany Zjednoczone chcą, aby państwa NATO przeznaczały 5 proc. swojego PKB na potrzeby zbrojeń. W przypadku Polski byłoby to 170,5 mld złotych. Postulat USA jest słuszny, gdyż czasy są niepewne, a europejskie państwa NATO – niemalże rozbrojone. Jednakże kupowanie na kredyt sprzętu, za który można byłoby zapłacić gotówką, to niezbyt rozsądna polityka. W obliczu współczesnych wyzwań potrzebna jest restrukturyzacja struktury wydatków państwowych i rezygnacja ze wszystkich utopijnych zobowiązań, które przyczyniają się do sukcesywnego pogarszania kondycji gospodarczej kraju. Aby jednak to uczynić, potrzeba męskich decyzji.
Wypowiedzieć ETS
Za wprowadzenie Polski do systemu ETS odpowiada rząd Donalda Tuska z jego poprzedniej kadencji. Dwie kadencje rządów Zjednoczonej Prawicy upłynęły na pogłębianiu uwikłania w unijną politykę klimatyczną mimo stale rosnących jej kosztów. Nikomu nawet przez myśl nie przeszło, żeby wypowiedzieć ten absurdalny i szkodliwy podatek, jakim jest ETS, a przecież mieli ku temu mandat społeczny. Teraz znów rządzi Donald Tusk, wchodzą kolejne unijne podatki, a budżet Polski jest dziurawy jak sito. W takich warunkach trudno jest nadrabiać zapóźnienia w sprzęcie wojskowym, a należy to uczynić jak najszybciej, aby zachować zdolność odstraszania.
Wprawdzie w kolejnym budżecie zagwarantowano rekordową sumę na potrzeby zbrojeń, ale spora część z tego, jeżeli nie całość będzie pochodziła z kredytu, który będzie trzeba spłacać z odsetkami, podczas gdy jednocześnie hojną ręką dotuje się „zielone” fanaberie unijnych biurokratów. Logiki w tym nie ma żadnej. Najwyższy czas, żeby powrócił zdrowy rozsądek.




