Wraca polityka zaciskania pasa

Pod rządami Donalda Tuska polityka zaciskania pasa w kwestii finansów wróciła na całego. Odczuwają to pracownicy, szczególnie ci najmniej zarabiający. Rząd zachowuje się jak w czasie najgłębszego kryzysu, choć to prowadzona w poprzednich latach polityka większych podwyżek płac skutkowała napędzaniem gospodarki. Teraz – jak mówią niektórzy – państwo powoli się zwija, a raczej zwija je sam rząd.
Portfel i metr krawiecki
Portfel i metr krawiecki / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • W opinii autorów rząd Donalda Tuska ogranicza wzrost wynagrodzeń i wraca do polityki zaciskania pasa, co najmocniej uderza w najniżej zarabiających.
  • Dodają, że obecne podwyżki – zarówno płacy minimalnej, jak i w sferze budżetowej – są symboliczne i realnie nie poprawiają sytuacji pracowników.
  • Z kolei związki zawodowe skarżą się na brak dialogu rządu ze stroną społeczną, a narastające protesty wskazują na pogłębiające się problemy na rynku pracy.

 

Gonimy „starą piętnastkę”

Gdy dekadę temu rząd Ewy Kopacz oddawał władzę, na konta Polaków w wyniku zatrudnienia na umowę o pracę wpływało nie mniej niż 1750 złotych brutto. W ciągu kolejnych ośmiu lat, gdy rządy sprawowała najpierw premier Beata Szydło, a potem Mateusz Morawiecki, najniższa krajowa nie tylko się podwoiła, lecz także urosła w 2023 roku do poziomu 3600 zł.

Co więcej, ten dynamiczny skok płacy minimalnej – aż o 105 procent – nie szedł w parze z polityką zaciskania pasa. Wręcz przeciwnie. Rodzice otrzymali dodatkowo 500 złotych na każde dziecko, a emeryci trzynastą i czternastą emeryturę. Ponadto zwiększono kwotę wolną od podatku do 30 tysięcy złotych, obniżono PIT do 12 procent i podniesiono pierwszy próg podatkowy do 120 tys. zł. Zmiany te spowodowały, że pensje Polaków rosły przyzwoicie, a marzenie dogonienia „starej unijnej piętnastki” ożyło na nowo. Tym bardziej że jeszcze szybciej niż płaca minimalna rosło przeciętne wynagrodzenie w gospodarce. W latach 2007–2015 średnia pensja wzrosła o około 45 procent, natomiast w latach 2015–2023 podskoczyła aż o 82 procent.

Z drugiej strony nie można nie wspomnieć o tym, że ostatnie podwyżki wynagrodzeń skonsumowała właściwie dwucyfrowa inflacja. Nie była ona bezpośrednio zawiniona przez ten czy poprzedni rząd, ale wynikała przede wszystkim z wojny na Ukrainie i kilkusetprocentowych podwyżek cen surowców. Od 2021 roku gigantycznie poszybowały w górę także ceny uprawnień do emisji CO₂, co dodatkowo zwiększyło koszty energii. Czas prosperity dobiegł końca.

 

Płonne nadzieje

Kryzys pandemiczno-energetyczny doprowadził do zatrzymania czy nawet spadku stopy życiowej Polaków i przyczynił się do przetasowań na scenie politycznej. Rząd Donalda Tuska po powrocie do władzy podniósł pensje nauczycieli i urzędników o kolejno 30 i 20 procent, by zrealizować swoją wyborczą obietnicę, jednak później nie było już tak kolorowo. Każdy, kto miał nadzieję na kontynuację, musiał wrócić na ziemię.
W 2025 roku pensje nauczycieli, strażaków i urzędników państwowych wzrosły o 5 procent, a w 2026 roku zostaną podniesione jedynie o 3 procent. To dokładnie tyle, ile wynosi prognozowana inflacja. Ogromny deficyt budżetowy nie zwiastuje, aby także późniejszy 2027 rok przyniósł tutaj poprawę. Niskie 3-procentowe waloryzacje w państwowej sferze budżetowej skrytykowała strona społeczna.

„Rządowy wskaźnik na poziomie 103 procent nie odpowiada na kluczowe wyzwania, takie jak: konieczność podniesienia jakości usług publicznych, zwiększenia ich dostępności i efektywności dla obywateli oraz przedsiębiorców, utrzymania konkurencyjności płac względem sektora prywatnego oraz zapewnienia potencjału instytucjonalnego administracji w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego państwa”

– napisali w uchwale przedstawiciele strony społecznej Rady Dialogu Społecznego. Rząd jednak nie posłuchał w tej kwestii ani związków zawodowych, ani pracodawców. Premier Tusk postawił na swoim i zamknął drzwi do dialogu.

 

Wraca stare

Pod rządami Donalda Tuska nawet minimalne wynagrodzenie – czyli wynagrodzenie, od którego zależy sytuacja finansowa 3 milionów pracowników – niemal stanęło w miejscu. Zamiast kontynuować dynamiczne wzrosty charakterystyczne dla poprzednich lat, rząd ten podniósł kwotę minimalnego wynagrodzenia w stopniu niemal symbolicznym, ledwie dotykając poziomu inflacji. Poziom wzrostu stawki godzinowej w przyszłym roku to zaledwie 90 groszy. Te – jak je określa przewodniczący Piotr Duda – „90 groszy wstydu” wydają się wyraźnym sygnałem: rząd odchodzi od polityki socjalnej, którą prowadziła poprzednia ekipa, i wraca do swojej sprzed 2015 roku – polityki zaciskania pasa.

Ograniczanie dynamiki wzrostu minimalnego wynagrodzenia przy jednoczesnym zamykaniu drzwi do realnego dialogu ze związkami zawodowymi i ignorowaniu postulatów pracowników pokazuje, jak rząd traktuje obywateli, szczególnie tych, którym powodzi się najgorzej.

 

Rząd nie chce rozmawiać

– Dialog został zaorany przez ten rząd. Obserwujecie codziennie protesty rolników, górników, hutników, energetyków. Rozpoczął się także protest nauczycieli z Solidarności, protestować będą również kolejarze. To pokazuje jedno: ten rząd nie usiądzie do rozmów i negocjacji w sposób normalny, pokojowy. Do każdych spotkań trzeba go zmuszać. Oni mają dialog w poważaniu

– mówił przewodniczący Solidarności na warszawskim proteście pracowników Enei. Dodał:

– Jeśli rząd nie otworzy nam drzwi do dialogu, to my te drzwi wywarzymy sami.

Trudno nie dostrzec, że ta nowa-stara strategia rządu może mieć dalekosiężne skutki. W dłuższej perspektywie skutkiem może być stagnacja realnych dochodów wielu rodzin, co odbije się nie tylko na konsumpcji, ale i na poczuciu ekonomicznej stabilności i wzroście nierówności.

Mimo że zwolennicy polityki zaciskania pasa twierdzą, że taka strategia ma przynieść w dłuższej perspektywie stabilizację finansów państwa, na razie trudno zauważyć jakiekolwiek pozytywne efekty. Rynek pracy zaczyna się kruszyć: coraz więcej firm informuje o ograniczeniu rekrutacji, część przedsiębiorstw przenosi działalność za granicę, a kolejne branże ogłaszają zwolnienia grupowe. Do tego dochodzą wstrzymywane lub opóźniane inwestycje, które w normalnych warunkach napędzałyby rozwój gospodarczy. Polacy, obserwując te procesy, nie widzą realnych korzyści wynikających z polityki oszczędności, za to praktycznie w każdym obszarze dostrzegają pogarszającą się sytuację ekonomiczną.

W związku z tym pojawiają się pytania i wątpliwości. Pytanie, czy problemy wynikają po prostu z nieudolności rządzących, czy może to być skutek świadomych decyzji, które – choć tłumaczone potrzebą naprawy finansów – w praktyce osłabiają pozycję Polski, ograniczają potencjał przedsiębiorstw i uderzają w zwykłych obywateli.

[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Komunikat dla mieszkańców Lublina Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Lublina

Mieszkańcy bloku przy ul. Sympatycznej 1 na osiedlu Skarpa w Lublinie muszą liczyć się z czasowym brakiem wody. Przerwa w dostawie zarówno zimnej, jak i ciepłej wody została zaplanowana na poniedziałek 16 lutego w godzinach od 10:00 do 12:00.

Rząd Tuska szykuje państwowy rejestr zwierząt i grzywny Wiadomości
Rząd Tuska szykuje państwowy rejestr zwierząt i grzywny

Resort rolnictwa planuje wprowadzenie obowiązkowej rejestracji wszystkich psów (dobrowolnej w przypadku kotów) w nowym, państwowym systemie. Projekt przygotowało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a rejestr ma działać w ramach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Przyjęcie ustawy zaplanowano na I kwartał 2026 roku.

Zbigniew Ziobro otrzymuje groźby zabójstwa. Grożą też jego dziecku i adwokatowi gorące
Zbigniew Ziobro otrzymuje groźby zabójstwa. Grożą też jego dziecku i adwokatowi

„W ostatnim czasie otrzymuję liczne groźby, w tym groźby zabójstwa. Na ulicach Warszawy zawisły nawet plakaty oferujące pieniądze za Zbigniewa Ziobro - żywego lub martwego. Po przejęciu władzy Donald Tusk świadomie rozpętuje w Polsce atmosferę nienawiści” - napisał na Facebooku eurodeputowany Zbigniew Ziobro (Suwerenna Polska).

Luwr w trudnej sytuacji. Muzeum mierzy się z kolejnymi problemami z ostatniej chwili
Luwr w trudnej sytuacji. Muzeum mierzy się z kolejnymi problemami

Luwr, jedno z najczęściej odwiedzanych muzeów świata, zmaga się ostatnio z kilkoma problemami. W nocy z 12 na 13 lutego 2026 roku doszło do wycieku wody, który uszkodził malowidło na suficie i zmusił muzeum do zamknięcia kilku sal, w tym sali 707 w skrzydle Denon, prowadzącej do Mona Lisy.

Ambasador Niemiec: „SAFE wzmocni europejskie zdolności obronne”. A co z polskimi? z ostatniej chwili
Ambasador Niemiec: „SAFE wzmocni europejskie zdolności obronne”. A co z polskimi?

Ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger przyznał na swoim profilu na platformie X, że „SAFE ma na celu wzmocnienie europejskich zdolności obronnych”. Wygląda na to, że Niemcy chcą to uczynić polskimi pieniędzmi.

Utrudnienia w kursowaniu pociągów do Szczecina. Zastępcze autobusy w trasie Wiadomości
Utrudnienia w kursowaniu pociągów do Szczecina. Zastępcze autobusy w trasie

Z powodu problemów kadrowych niemieckich kolei (Deutsche Bahn) większość połączeń między Pasewalkiem a Szczecinem została odwołana. Ponad 40-kilometrową trasę obsługują autobusy zastępcze. W przyszłym tygodniu pociągi mają kursować normalnie.

„Ambasador Niemiec otwarcie 'nadzoruje' w Sejmie obrady z ostatniej chwili
„Ambasador Niemiec otwarcie 'nadzoruje' w Sejmie obrady"

Ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger pochwalił się w mediach społecznościowych, że wraz z innymi ambasadorami był obecny w polskim Sejmie podczas głosowania ustawy o związkach partnerskich, aby okazać „wsparcie” dla tego. Był obecny również podczas głosowania nad SAFE.

Ostrzeżenia przed oblodzeniem. Dwanaście województw na liście Wiadomości
Ostrzeżenia przed oblodzeniem. Dwanaście województw na liście

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał dla 12 województw ostrzeżenia I stopnia przed oblodzeniem. Prognozuje na ich obszarze zamarzanie mokrej nawierzchni dróg i chodników po opadach deszczu, deszczu ze śniegiem i mokrego śniegu.

Kanclerz Merz: USA być może straciły roszczenia do światowego przywództwa Wiadomości
Kanclerz Merz: USA być może straciły roszczenia do światowego przywództwa

Minął moment porządku jednobiegunowego; USA być może straciły roszczenia do światowego przywództwa - powiedział w piątek kanclerz Niemiec Friedrich Merz w przemówieniu oficjalnie otwierającym Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa (MSC).

Komunikat dla abonentów sieci Plus Wiadomości
Komunikat dla abonentów sieci Plus

Operator Plus wprowadza od 14 marca 2026 roku zmiany, które mają usprawnić cały proces reklamacyjny. Klienci mogą spodziewać się większej przejrzystości i pewności, że ich zgłoszenia są właściwie rejestrowane.

REKLAMA

Wraca polityka zaciskania pasa

Pod rządami Donalda Tuska polityka zaciskania pasa w kwestii finansów wróciła na całego. Odczuwają to pracownicy, szczególnie ci najmniej zarabiający. Rząd zachowuje się jak w czasie najgłębszego kryzysu, choć to prowadzona w poprzednich latach polityka większych podwyżek płac skutkowała napędzaniem gospodarki. Teraz – jak mówią niektórzy – państwo powoli się zwija, a raczej zwija je sam rząd.
Portfel i metr krawiecki
Portfel i metr krawiecki / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • W opinii autorów rząd Donalda Tuska ogranicza wzrost wynagrodzeń i wraca do polityki zaciskania pasa, co najmocniej uderza w najniżej zarabiających.
  • Dodają, że obecne podwyżki – zarówno płacy minimalnej, jak i w sferze budżetowej – są symboliczne i realnie nie poprawiają sytuacji pracowników.
  • Z kolei związki zawodowe skarżą się na brak dialogu rządu ze stroną społeczną, a narastające protesty wskazują na pogłębiające się problemy na rynku pracy.

 

Gonimy „starą piętnastkę”

Gdy dekadę temu rząd Ewy Kopacz oddawał władzę, na konta Polaków w wyniku zatrudnienia na umowę o pracę wpływało nie mniej niż 1750 złotych brutto. W ciągu kolejnych ośmiu lat, gdy rządy sprawowała najpierw premier Beata Szydło, a potem Mateusz Morawiecki, najniższa krajowa nie tylko się podwoiła, lecz także urosła w 2023 roku do poziomu 3600 zł.

Co więcej, ten dynamiczny skok płacy minimalnej – aż o 105 procent – nie szedł w parze z polityką zaciskania pasa. Wręcz przeciwnie. Rodzice otrzymali dodatkowo 500 złotych na każde dziecko, a emeryci trzynastą i czternastą emeryturę. Ponadto zwiększono kwotę wolną od podatku do 30 tysięcy złotych, obniżono PIT do 12 procent i podniesiono pierwszy próg podatkowy do 120 tys. zł. Zmiany te spowodowały, że pensje Polaków rosły przyzwoicie, a marzenie dogonienia „starej unijnej piętnastki” ożyło na nowo. Tym bardziej że jeszcze szybciej niż płaca minimalna rosło przeciętne wynagrodzenie w gospodarce. W latach 2007–2015 średnia pensja wzrosła o około 45 procent, natomiast w latach 2015–2023 podskoczyła aż o 82 procent.

Z drugiej strony nie można nie wspomnieć o tym, że ostatnie podwyżki wynagrodzeń skonsumowała właściwie dwucyfrowa inflacja. Nie była ona bezpośrednio zawiniona przez ten czy poprzedni rząd, ale wynikała przede wszystkim z wojny na Ukrainie i kilkusetprocentowych podwyżek cen surowców. Od 2021 roku gigantycznie poszybowały w górę także ceny uprawnień do emisji CO₂, co dodatkowo zwiększyło koszty energii. Czas prosperity dobiegł końca.

 

Płonne nadzieje

Kryzys pandemiczno-energetyczny doprowadził do zatrzymania czy nawet spadku stopy życiowej Polaków i przyczynił się do przetasowań na scenie politycznej. Rząd Donalda Tuska po powrocie do władzy podniósł pensje nauczycieli i urzędników o kolejno 30 i 20 procent, by zrealizować swoją wyborczą obietnicę, jednak później nie było już tak kolorowo. Każdy, kto miał nadzieję na kontynuację, musiał wrócić na ziemię.
W 2025 roku pensje nauczycieli, strażaków i urzędników państwowych wzrosły o 5 procent, a w 2026 roku zostaną podniesione jedynie o 3 procent. To dokładnie tyle, ile wynosi prognozowana inflacja. Ogromny deficyt budżetowy nie zwiastuje, aby także późniejszy 2027 rok przyniósł tutaj poprawę. Niskie 3-procentowe waloryzacje w państwowej sferze budżetowej skrytykowała strona społeczna.

„Rządowy wskaźnik na poziomie 103 procent nie odpowiada na kluczowe wyzwania, takie jak: konieczność podniesienia jakości usług publicznych, zwiększenia ich dostępności i efektywności dla obywateli oraz przedsiębiorców, utrzymania konkurencyjności płac względem sektora prywatnego oraz zapewnienia potencjału instytucjonalnego administracji w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego państwa”

– napisali w uchwale przedstawiciele strony społecznej Rady Dialogu Społecznego. Rząd jednak nie posłuchał w tej kwestii ani związków zawodowych, ani pracodawców. Premier Tusk postawił na swoim i zamknął drzwi do dialogu.

 

Wraca stare

Pod rządami Donalda Tuska nawet minimalne wynagrodzenie – czyli wynagrodzenie, od którego zależy sytuacja finansowa 3 milionów pracowników – niemal stanęło w miejscu. Zamiast kontynuować dynamiczne wzrosty charakterystyczne dla poprzednich lat, rząd ten podniósł kwotę minimalnego wynagrodzenia w stopniu niemal symbolicznym, ledwie dotykając poziomu inflacji. Poziom wzrostu stawki godzinowej w przyszłym roku to zaledwie 90 groszy. Te – jak je określa przewodniczący Piotr Duda – „90 groszy wstydu” wydają się wyraźnym sygnałem: rząd odchodzi od polityki socjalnej, którą prowadziła poprzednia ekipa, i wraca do swojej sprzed 2015 roku – polityki zaciskania pasa.

Ograniczanie dynamiki wzrostu minimalnego wynagrodzenia przy jednoczesnym zamykaniu drzwi do realnego dialogu ze związkami zawodowymi i ignorowaniu postulatów pracowników pokazuje, jak rząd traktuje obywateli, szczególnie tych, którym powodzi się najgorzej.

 

Rząd nie chce rozmawiać

– Dialog został zaorany przez ten rząd. Obserwujecie codziennie protesty rolników, górników, hutników, energetyków. Rozpoczął się także protest nauczycieli z Solidarności, protestować będą również kolejarze. To pokazuje jedno: ten rząd nie usiądzie do rozmów i negocjacji w sposób normalny, pokojowy. Do każdych spotkań trzeba go zmuszać. Oni mają dialog w poważaniu

– mówił przewodniczący Solidarności na warszawskim proteście pracowników Enei. Dodał:

– Jeśli rząd nie otworzy nam drzwi do dialogu, to my te drzwi wywarzymy sami.

Trudno nie dostrzec, że ta nowa-stara strategia rządu może mieć dalekosiężne skutki. W dłuższej perspektywie skutkiem może być stagnacja realnych dochodów wielu rodzin, co odbije się nie tylko na konsumpcji, ale i na poczuciu ekonomicznej stabilności i wzroście nierówności.

Mimo że zwolennicy polityki zaciskania pasa twierdzą, że taka strategia ma przynieść w dłuższej perspektywie stabilizację finansów państwa, na razie trudno zauważyć jakiekolwiek pozytywne efekty. Rynek pracy zaczyna się kruszyć: coraz więcej firm informuje o ograniczeniu rekrutacji, część przedsiębiorstw przenosi działalność za granicę, a kolejne branże ogłaszają zwolnienia grupowe. Do tego dochodzą wstrzymywane lub opóźniane inwestycje, które w normalnych warunkach napędzałyby rozwój gospodarczy. Polacy, obserwując te procesy, nie widzą realnych korzyści wynikających z polityki oszczędności, za to praktycznie w każdym obszarze dostrzegają pogarszającą się sytuację ekonomiczną.

W związku z tym pojawiają się pytania i wątpliwości. Pytanie, czy problemy wynikają po prostu z nieudolności rządzących, czy może to być skutek świadomych decyzji, które – choć tłumaczone potrzebą naprawy finansów – w praktyce osłabiają pozycję Polski, ograniczają potencjał przedsiębiorstw i uderzają w zwykłych obywateli.

[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane