Harmonia społeczna – zapomniana wartość

Od momentu narodzin myśli konserwatywnej harmonia społeczna była stawiana w opozycji do idei rewolucyjnych. W czasach demokracji liberalnej nie jest już podnoszona jako wartość centralna – co, jak się zdaje, ma swoje opłakane konsekwencje.
/ AdobeStock

Co musisz wiedzieć?

 

  • Społeczeństwo demoliberalne staje się areną rywalizacji, w której każdy walczy o swoje i coraz rzadziej dostrzega powiązanie własnych działań z dobrem ogółu.
  • Wielu myślicieli konserwatywnych dostrzegało, że to właśnie nadużycia elit i ich oderwanie od obowiązków wobec reszty społeczeństwa stały się zarzewiem rewolucji.
  •  

Pochwałę harmonii społecznej niosła już książka uważana za dzieło założycielskie doktryny konserwatywnej – „Rozważania o rewolucji we Francji” Edmunda Burke’a z 1790 roku. Burke argumentował, że lekkomyślnie obalane Stany Generalne we Francji składały się z różnorodnych elementów odpowiadających zróżnicowanym warstwom społecznym, które razem tworzyły harmonijną całość. Zauważał, że pomiędzy tymi warstwami istniały tarcia i sprzeczne interesy, ale właśnie dzięki ich instytucjonalnemu zakorzenieniu powstawała „zbawienna tama dla wszelkich pochopnych decyzji”. Zmiana społeczna była możliwa, lecz stawała się wynikiem kompromisu, który wymuszał umiarkowanie. Burke podkreślał także, że ludzie nie są jednakowi – powinni więc mieć różne przywileje i różne obowiązki – podczas gdy rewolucyjni „alchemicy” wrzucali wszystko do jednego kotła, by spreparować homogeniczną „biomasę”.

Dziś konserwatyzm nie oznacza już tego samego co w XVIII wieku – próba przywrócenia porządku stanowego może chodzić po głowie jedynie najbardziej zaciekłym reakcjonistom – jednak samo myślenie o społeczeństwie jako o organizmie, w którym następuje racjonalna dystrybucja przywilejów i obowiązków, pozostało aktualne. Można powiedzieć, że dla konserwatysty harmonia społeczna jest czymś w rodzaju dobra wspólnego – tym, co sprawia, że różne części ciała społecznego mogą współdziałać, a nie się zwalczać.

Między równością a hierarchią

 

Literatury przestrzegającej przed działaniami rewolucyjnymi, dążącymi do sztucznego ujednolicenia społeczeństwa, znajdziemy w kanonie konserwatywnym wiele. Rzadziej natomiast spotyka się krytykę dogmatycznej hierarchii – choć i taka istnieje. Wielu myślicieli dostrzegało, że to właśnie nadużycia elit i ich oderwanie od obowiązków wobec reszty społeczeństwa stały się zarzewiem rewolucji. „Często spacerowałem po pustym parku; tu, pośród orgii księcia Orleanu, zaczęła się rewolucja; park zdobiły nagie marmurowe figury i sztuczne ruiny, symbole lekkomyślności i rozpustnej polityki, która miała zapełnić Francję nierządnicami i gruzami” – pisał w „Pamiętnikach zza grobu” wicehrabia François-René de Chateaubriand.

Choć konserwatyści uznawali istnienie różnych warstw społecznych za coś naturalnego, a nawet wskazanego (uzasadniając to prawami Bożymi, naturą lub funkcjonalnością społeczną), nie romantyzowali samej hierarchii. Dostrzegali możliwość jej nadużyć i przestrzegali przed absolutyzacją jednej grupy kosztem innych. Zamiast tłumić różnice – co charakteryzuje rewolucje zarówno dawne, jak i współczesne – postulowali wykorzystanie ich w sposób korzystny dla całości.    

„Ustalenie przez ustawodawstwo praw i obowiązków, które zakładają, że ludzie są równi, gdy nie są, to jak próba sprawienia, by niezdarne stopy wyglądały przystojnie za pomocą ciasnych butów” – pisał konserwatywny angielski sędzia James Fitzjames Stephen w 1873 roku – „prawa i obowiązki powinny być tak ukształtowane, aby ubrać, chronić i utrzymać społeczeństwo w pozycji, którą naturalnie przyjmuje”. Ostatnie zdanie zwraca również uwagę na samoistną adaptację wspólnoty do zmiennych warunków, pozwalających jej przetrwać. Powstałe w tym procesie instytucje zawsze jednak działają lepiej i (wbrew idealistom) mniej opresyjnie od tych zaprojektowanych przez pyszne rozumy rewolucjonistów.

Arena współpracy czy konfliktu

 

Prześwitująca w refleksji konserwatywnej metafora organizmu społecznego wskazuje na pewną całość, która zmierza do efektywnego – a więc harmonijnego – współdziałania. W takim ujęciu każda z części pełni swoją funkcję i jest potrzebna dla zdrowia całego organizmu. Zgoła odmienną perspektywę oferuje idea rewolucyjna. W jej świetle społeczeństwo nie jawi się jako ciało, lecz jako arena nieustannego konfliktu, w której walka o bezwzględną dominację stanowi naturalną kolej rzeczy. Cały sens życia społecznego zostaje tu sprowadzony do leninowskiego pytania: „kto kogo?”. Taka wizja jest jednak trudna do uzasadnienia.

Prześwitująca w refleksji konserwatywnej metafora organizmu społecznego wskazuje na pewną całość, która zmierza do efektywnego – a więc harmonijnego – współdziałania. W takim ujęciu każda z części pełni swoją funkcję i jest potrzebna dla zdrowia całego organizmu.

 

Po pierwsze, zakłada całkowite podporządkowanie jednej warstwy drugiej, tymczasem grupy społeczne są wielowymiarowe, a pola władzy nieustannie się ze sobą przecinają. Grupa A może mieć przewagę nad grupą B w jednej dziedzinie, lecz w innej – z racji kompetencji, specjalizacji czy doświadczenia – sytuacja może się odwrócić. Po drugie, istnieją sposoby łagodzenia niesprawiedliwości społecznych i form ucisku, które nie zakładają radykalnych rozwiązań rewolucyjnych. Po trzecie, instytucje powstałe w toku ewolucji społecznej często zawierają w sobie liczne „osłody” – mniej oczywiste niż gratyfikacje ekonomiczne, ale równie istotne. Mogą to być: uznanie, prestiż, szacunek czy możliwość realizacji aspiracji w ramach istniejącego ładu.

Od przyjęcia jednej bądź drugiej perspektywy zależy bardzo wiele, ponieważ staje się ona swoistą samospełniającą się przepowiednią. Jeżeli widzimy w społeczeństwie harmonijnie funkcjonującą całość – jak np. w klasycznej socjologii funkcjonalistycznej – tym większa szansa, że uda się utrzymać względny spokój społeczny i szukać kompromisów zamiast eskalacji konfliktów. Natomiast jeśli dominować będzie optyka „nieuniknionej walki klas” lub „politycznych tożsamości”, może to prowadzić do radykalizacji, rozbijania więzi społecznych i przekonania, że przemoc jest jedynym skutecznym narzędziem zmiany. Historia nowożytna wielokrotnie pokazywała, że tam, gdzie konflikt został uznany za jedyną zasadę życia zbiorowego, kończyło się to tragedią – czy to w postaci rewolucyjnego terroru, czy totalitaryzmów XX wieku. W tym sensie konserwatywna wizja harmonii społecznej nie jest jedynie marzeniem o „świętym spokoju”, ale praktycznym antidotum na destrukcję ładu, który – choć niedoskonały – daje ludziom szansę na współistnienie bez wzajemnej eksterminacji.

Harmonia w dobie demokracji liberalnej

 

Obecny ustrój liberalno-demokratyczny nie sprzyja harmonii społecznej na wielu płaszczyznach. Jego przechył w stronę skrajnego indywidualizmu każe widzieć w społeczeństwie zatomizowany zbiór jednostek, a nie ciało. Społeczeństwo staje się areną rywalizacji, w której każdy walczy o jak największą część tortu kosztem innych i coraz rzadziej dostrzega powiązanie własnych działań z dobrem ogółu – a niekiedy w ogóle neguje istnienie takiej kategorii.

Obecny ustrój liberalno-demokratyczny nie sprzyja harmonii społecznej na wielu płaszczyznach. Jego przechył w stronę skrajnego indywidualizmu każe widzieć w społeczeństwie zatomizowany zbiór jednostek,

 

Innym problemem jest wprowadzanie dodatkowych polaryzacji w celu osiągnięcia doraźnych korzyści przez podmioty kapitałowe czy polityczne. Mechanizm ten kawałkuje wspólnotę jeszcze bardziej, często wzdłuż sztucznie skonstruowanych linii podziału. Partie polityczne funkcjonują dzięki podsycaniu konfliktu – wrogość staje się ich paliwem. Równocześnie kult tolerancji zabrania oceniać reguły kulturowe pod kątem ich efektywności (np. prokreacyjnej), gdyż „każdy może żyć jak chce”. Wreszcie, prymat liberalnie rozumianej wolności każe patrzeć na wartość samego porządku społecznego z podejrzliwością – jako krępujący jednostkę, stanowiący preludium do autokracji i totalitaryzmów – zamiast widzieć w nim warunek pokoju społecznego i rozwoju jednostki. Jeżeli dodamy do tego rozkład kodów kulturowych i niemożność wzajemnego porozumienia się ludzi, zbliżamy się do wizji nowej liberalnej wieży Babel.

W dłuższej perspektywie ustanowienie harmonii społecznej (pod tą czy inną nazwą) na powrót istotną wartością wydaje się nieuniknione, bo chaos jest stanem z definicji nietrwałym. Społeczeństwa, które przez długi czas trwają w stanie ostrego konfliktu i rozproszenia, stopniowo marnują swoje zasoby, stają się niezdolne do obrony i utrzymania własnej autonomii. Harmonii nie można więc traktować jako konserwatywnej nostalgii, lecz jako konieczność cywilizacyjną: warunek przetrwania wspólnoty i jej dalszego rozwoju. Również materialnego.


 

POLECANE
Śnieżyca w świętokrzyskim. Komunikat GDDKiA Kielce Wiadomości
Śnieżyca w świętokrzyskim. Komunikat GDDKiA Kielce

Intensywne opady śniegu w województwie świętokrzyskim utrudniają ruch na głównych trasach. Jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) w Kielcach, na drodze krajowej nr 7 pojazdy zimowego utrzymania pracują w tzw. systemie kaskadowym.

Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama Wiadomości
Pałac Buckingham: Zaskakujące doniesienia ws. księcia Williama

Książę Walii zdecydował się na wprowadzenie nowego wsparcia w Pałacu Kensington, zatrudniając specjalistę od zarządzania kryzysowego. Jak podaje Daily Mail, chodzi o Lizę Ravenscroft, opisywaną jako „niezawodne słońce”, znaną z tego, że „pracuje ramię w ramię z wielkimi nazwiskami w obliczu najtrudniejszych chwil”.

The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię Wiadomości
The Telegraph: Polska wyprzedza Wielką Brytanię

Polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem do życia i pracy - nie tylko dla swoich obywateli, którzy wracają z Wielkiej Brytanii, ale też dla samych Brytyjczyków. Według The Telegraph, kraj, który jeszcze niedawno był postrzegany jako postkomunistyczny, dziś dogania i wyprzedza Wielką Brytanię pod wieloma względami.

Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje Wiadomości
Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Są nowe informacje

Ciała 34 osób z 40 ofiar pożaru w barze w Crans- Montanie w Szwajcarii znaleziono przy schodach, prowadzących z najniższego poziomu lokalu na parter- poinformowały w niedzielę włoskie media. Według nich największy dramat rozegrał się u stóp schodów, których szerokość zmniejszono o połowę w 2015 r.

Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku? z ostatniej chwili
Grafzero: Premiery książkowe 2026, czyli na co czekam w tym roku?

Grafzero vlog literacki o to co będzie czytane w 2026 - wznowienie słynnego tomu poetyckiego, dalszy ciąg powieści fantasy, książka dla młodzieży, powieść historyczna i wiele, wiele innych.

Komunikat dla mieszkańców Warszawy Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

Warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta (ZOM) poinformował, że na ulice stolicy wyjechało 170 pługoposypywarek. Pracują one przede wszystkim na ulicach, po których kursują autobusy miejskie. Akcja zimowego oczyszczania obejmuje łącznie 1500 km dróg.

Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe tylko u nas
Blackout w Berlinie. Co wiadomo o Vulkangruppe

Po blackoutcie, który na początku stycznia sparaliżował część Berlina, niemieckie służby badają działalność radykalnych grup podejrzewanych o sabotaż infrastruktury energetycznej. Według Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji za atakami stoi zdecentralizowana sieć małych komórek znanych jako Vulkangruppe. Co dotąd wiadomo o sprawcach i przebiegu śledztwa?

Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi Wiadomości
Kamil Stoch poza finałem w Zakopanem. Trudne pożegnanie na Wielkiej Krokwi

Konkurs Pucharu Świata w Zakopanem okazał się wyjątkowo trudny dla polskich skoczków. Z rywalizacją na Wielkiej Krokwi pożegnał się Kamil Stoch, który nie awansował do serii finałowej i był to jego ostatni skok w niedzielnym konkursie.

Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego z ostatniej chwili
Ambasada Izraela oskarżyła Polaków o atak na turnieju judo. Organizatorzy: To Izraelczyk uderzył sędziego

Do incydentu doszło podczas turnieju dzieci i młodzieży w judo w Bielsku-Białej. Ambasada Izraela podała, że drużyna z tego kraju "została zaatakowana słownie i fizycznie". Według organizatorów, to trener jednej z izraelskich ekip zaatakował sędziego.

TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach Wiadomości
TOPR podsumowuje początek roku. Liczne interwencje w trudnych warunkach

Pracowity początek roku mają ratownicy TOPR; udzielili pomocy już 23 osobom. Jak informują ratownicy, najwięcej interwencji dotyczyło turystów, którzy doznali urazów w wyniku potknięcia lub poślizgnięcia w trudnych, zimowych warunkach. Zdarzały się też pobłądzenia.

REKLAMA

Harmonia społeczna – zapomniana wartość

Od momentu narodzin myśli konserwatywnej harmonia społeczna była stawiana w opozycji do idei rewolucyjnych. W czasach demokracji liberalnej nie jest już podnoszona jako wartość centralna – co, jak się zdaje, ma swoje opłakane konsekwencje.
/ AdobeStock

Co musisz wiedzieć?

 

  • Społeczeństwo demoliberalne staje się areną rywalizacji, w której każdy walczy o swoje i coraz rzadziej dostrzega powiązanie własnych działań z dobrem ogółu.
  • Wielu myślicieli konserwatywnych dostrzegało, że to właśnie nadużycia elit i ich oderwanie od obowiązków wobec reszty społeczeństwa stały się zarzewiem rewolucji.
  •  

Pochwałę harmonii społecznej niosła już książka uważana za dzieło założycielskie doktryny konserwatywnej – „Rozważania o rewolucji we Francji” Edmunda Burke’a z 1790 roku. Burke argumentował, że lekkomyślnie obalane Stany Generalne we Francji składały się z różnorodnych elementów odpowiadających zróżnicowanym warstwom społecznym, które razem tworzyły harmonijną całość. Zauważał, że pomiędzy tymi warstwami istniały tarcia i sprzeczne interesy, ale właśnie dzięki ich instytucjonalnemu zakorzenieniu powstawała „zbawienna tama dla wszelkich pochopnych decyzji”. Zmiana społeczna była możliwa, lecz stawała się wynikiem kompromisu, który wymuszał umiarkowanie. Burke podkreślał także, że ludzie nie są jednakowi – powinni więc mieć różne przywileje i różne obowiązki – podczas gdy rewolucyjni „alchemicy” wrzucali wszystko do jednego kotła, by spreparować homogeniczną „biomasę”.

Dziś konserwatyzm nie oznacza już tego samego co w XVIII wieku – próba przywrócenia porządku stanowego może chodzić po głowie jedynie najbardziej zaciekłym reakcjonistom – jednak samo myślenie o społeczeństwie jako o organizmie, w którym następuje racjonalna dystrybucja przywilejów i obowiązków, pozostało aktualne. Można powiedzieć, że dla konserwatysty harmonia społeczna jest czymś w rodzaju dobra wspólnego – tym, co sprawia, że różne części ciała społecznego mogą współdziałać, a nie się zwalczać.

Między równością a hierarchią

 

Literatury przestrzegającej przed działaniami rewolucyjnymi, dążącymi do sztucznego ujednolicenia społeczeństwa, znajdziemy w kanonie konserwatywnym wiele. Rzadziej natomiast spotyka się krytykę dogmatycznej hierarchii – choć i taka istnieje. Wielu myślicieli dostrzegało, że to właśnie nadużycia elit i ich oderwanie od obowiązków wobec reszty społeczeństwa stały się zarzewiem rewolucji. „Często spacerowałem po pustym parku; tu, pośród orgii księcia Orleanu, zaczęła się rewolucja; park zdobiły nagie marmurowe figury i sztuczne ruiny, symbole lekkomyślności i rozpustnej polityki, która miała zapełnić Francję nierządnicami i gruzami” – pisał w „Pamiętnikach zza grobu” wicehrabia François-René de Chateaubriand.

Choć konserwatyści uznawali istnienie różnych warstw społecznych za coś naturalnego, a nawet wskazanego (uzasadniając to prawami Bożymi, naturą lub funkcjonalnością społeczną), nie romantyzowali samej hierarchii. Dostrzegali możliwość jej nadużyć i przestrzegali przed absolutyzacją jednej grupy kosztem innych. Zamiast tłumić różnice – co charakteryzuje rewolucje zarówno dawne, jak i współczesne – postulowali wykorzystanie ich w sposób korzystny dla całości.    

„Ustalenie przez ustawodawstwo praw i obowiązków, które zakładają, że ludzie są równi, gdy nie są, to jak próba sprawienia, by niezdarne stopy wyglądały przystojnie za pomocą ciasnych butów” – pisał konserwatywny angielski sędzia James Fitzjames Stephen w 1873 roku – „prawa i obowiązki powinny być tak ukształtowane, aby ubrać, chronić i utrzymać społeczeństwo w pozycji, którą naturalnie przyjmuje”. Ostatnie zdanie zwraca również uwagę na samoistną adaptację wspólnoty do zmiennych warunków, pozwalających jej przetrwać. Powstałe w tym procesie instytucje zawsze jednak działają lepiej i (wbrew idealistom) mniej opresyjnie od tych zaprojektowanych przez pyszne rozumy rewolucjonistów.

Arena współpracy czy konfliktu

 

Prześwitująca w refleksji konserwatywnej metafora organizmu społecznego wskazuje na pewną całość, która zmierza do efektywnego – a więc harmonijnego – współdziałania. W takim ujęciu każda z części pełni swoją funkcję i jest potrzebna dla zdrowia całego organizmu. Zgoła odmienną perspektywę oferuje idea rewolucyjna. W jej świetle społeczeństwo nie jawi się jako ciało, lecz jako arena nieustannego konfliktu, w której walka o bezwzględną dominację stanowi naturalną kolej rzeczy. Cały sens życia społecznego zostaje tu sprowadzony do leninowskiego pytania: „kto kogo?”. Taka wizja jest jednak trudna do uzasadnienia.

Prześwitująca w refleksji konserwatywnej metafora organizmu społecznego wskazuje na pewną całość, która zmierza do efektywnego – a więc harmonijnego – współdziałania. W takim ujęciu każda z części pełni swoją funkcję i jest potrzebna dla zdrowia całego organizmu.

 

Po pierwsze, zakłada całkowite podporządkowanie jednej warstwy drugiej, tymczasem grupy społeczne są wielowymiarowe, a pola władzy nieustannie się ze sobą przecinają. Grupa A może mieć przewagę nad grupą B w jednej dziedzinie, lecz w innej – z racji kompetencji, specjalizacji czy doświadczenia – sytuacja może się odwrócić. Po drugie, istnieją sposoby łagodzenia niesprawiedliwości społecznych i form ucisku, które nie zakładają radykalnych rozwiązań rewolucyjnych. Po trzecie, instytucje powstałe w toku ewolucji społecznej często zawierają w sobie liczne „osłody” – mniej oczywiste niż gratyfikacje ekonomiczne, ale równie istotne. Mogą to być: uznanie, prestiż, szacunek czy możliwość realizacji aspiracji w ramach istniejącego ładu.

Od przyjęcia jednej bądź drugiej perspektywy zależy bardzo wiele, ponieważ staje się ona swoistą samospełniającą się przepowiednią. Jeżeli widzimy w społeczeństwie harmonijnie funkcjonującą całość – jak np. w klasycznej socjologii funkcjonalistycznej – tym większa szansa, że uda się utrzymać względny spokój społeczny i szukać kompromisów zamiast eskalacji konfliktów. Natomiast jeśli dominować będzie optyka „nieuniknionej walki klas” lub „politycznych tożsamości”, może to prowadzić do radykalizacji, rozbijania więzi społecznych i przekonania, że przemoc jest jedynym skutecznym narzędziem zmiany. Historia nowożytna wielokrotnie pokazywała, że tam, gdzie konflikt został uznany za jedyną zasadę życia zbiorowego, kończyło się to tragedią – czy to w postaci rewolucyjnego terroru, czy totalitaryzmów XX wieku. W tym sensie konserwatywna wizja harmonii społecznej nie jest jedynie marzeniem o „świętym spokoju”, ale praktycznym antidotum na destrukcję ładu, który – choć niedoskonały – daje ludziom szansę na współistnienie bez wzajemnej eksterminacji.

Harmonia w dobie demokracji liberalnej

 

Obecny ustrój liberalno-demokratyczny nie sprzyja harmonii społecznej na wielu płaszczyznach. Jego przechył w stronę skrajnego indywidualizmu każe widzieć w społeczeństwie zatomizowany zbiór jednostek, a nie ciało. Społeczeństwo staje się areną rywalizacji, w której każdy walczy o jak największą część tortu kosztem innych i coraz rzadziej dostrzega powiązanie własnych działań z dobrem ogółu – a niekiedy w ogóle neguje istnienie takiej kategorii.

Obecny ustrój liberalno-demokratyczny nie sprzyja harmonii społecznej na wielu płaszczyznach. Jego przechył w stronę skrajnego indywidualizmu każe widzieć w społeczeństwie zatomizowany zbiór jednostek,

 

Innym problemem jest wprowadzanie dodatkowych polaryzacji w celu osiągnięcia doraźnych korzyści przez podmioty kapitałowe czy polityczne. Mechanizm ten kawałkuje wspólnotę jeszcze bardziej, często wzdłuż sztucznie skonstruowanych linii podziału. Partie polityczne funkcjonują dzięki podsycaniu konfliktu – wrogość staje się ich paliwem. Równocześnie kult tolerancji zabrania oceniać reguły kulturowe pod kątem ich efektywności (np. prokreacyjnej), gdyż „każdy może żyć jak chce”. Wreszcie, prymat liberalnie rozumianej wolności każe patrzeć na wartość samego porządku społecznego z podejrzliwością – jako krępujący jednostkę, stanowiący preludium do autokracji i totalitaryzmów – zamiast widzieć w nim warunek pokoju społecznego i rozwoju jednostki. Jeżeli dodamy do tego rozkład kodów kulturowych i niemożność wzajemnego porozumienia się ludzi, zbliżamy się do wizji nowej liberalnej wieży Babel.

W dłuższej perspektywie ustanowienie harmonii społecznej (pod tą czy inną nazwą) na powrót istotną wartością wydaje się nieuniknione, bo chaos jest stanem z definicji nietrwałym. Społeczeństwa, które przez długi czas trwają w stanie ostrego konfliktu i rozproszenia, stopniowo marnują swoje zasoby, stają się niezdolne do obrony i utrzymania własnej autonomii. Harmonii nie można więc traktować jako konserwatywnej nostalgii, lecz jako konieczność cywilizacyjną: warunek przetrwania wspólnoty i jej dalszego rozwoju. Również materialnego.



 

Polecane