Autorytarny dryf Unii Europejskiej

Michel Barnier to republikański urzędnik starej daty, który nie boi się herkulesowych wyzwań. Politykę uprawia z quasi-donkiszotowskim powołaniem.
Siedziba Parlamentu Europejskiego
Siedziba Parlamentu Europejskiego / Pixabay

Co musisz wiedzieć?

  • Michel Barnier w zeszłym roku przez kilka miesięcy sprawował funkcję premiera Francji.
  • Skrytykował też Ursulę von der Leyen za podpisanie umowy z Mercosur.
  • Francuz oskarża między innymi przewodniczącą Komisji Europejskiej o „autorytarny dryf”.

 

Brał się za projekty trudne, jak choćby obywatelska organizacja igrzysk olimpijskich w Albertville w 1992 roku albo takie, których wszyscy inni się obawiali. Barnier był przecież głównym negocjatorem do spraw opuszczania Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. A po zeszłorocznym rozwiązaniu Zgromadzenia Narodowego przez Emmanuela Macrona Barnier przyjął propozycję stworzenia rządu. Premierem był krótko, zaledwie kilka miesięcy. Niemniej za prawicowym politykiem wciąż ciągnie się renoma świetnego mediatora i sprawcy nieoczywistych konsensusów, potrafiącego łączyć stanowiska i szukać nietuzinkowych rozwiązań. O swojej politycznej drodze Barnier opowiada w ostatnio wydanej książce pod tytułem „Czego się od was nauczyłem?”.   

 

Chłodne relacje z Ursulą von der Leyen

W stu trzydziestu minikronikach polityk dzieli się anegdotami, swoją fascynacją gaullizmem, przekonuje do swoich wizji suwerennej Francji i Europy narodów. Niezwykle ciekawe okazują się portrety „wielkich tego świata”. Będący obecnie na politycznej ławce rezerwowej, Barnier wydaje się rozzuchwalony możliwością swobodnej wypowiedzi. Nie szczędzi gorzkich słów pod adresem Ursuli von der Leyen, z którą ściśle współpracował w Komisji Europejskiej. Co ciekawe, niemiecka polityk z uznaniem przyjęła nominacje na premierowski urząd i publicznie chwaliła wybór Barniera na nowego lokatora Pałacu Matignon. Niemniej między Barnierem a von der Leyen nie ma nici porozumienia. Różnią się w kwestiach, by tak rzec, fundamentalnych. Francuz oskarża między innymi przewodniczącą Komisji Europejskiej o „autorytarny dryf”. Opisuje kierowaną przez nią instytucję jako „nieprzejrzystą supertechnokrację”. To nie koniec. Według byłego głównego negocjatora brexitu w brukselskim establishmencie nie istnieją żadne demokratyczne bezpieczniki. 

Po opuszczeniu Pałacu Matignon Michel Barnier nie wahał się publicznie skrytykować przewodniczącej Komisji Europejskiej. Pod koniec lutego na paryskich targach rolniczych Michel Barnier otwarcie zajął stanowisko przeciwko tzw. „normatywnej inflacji” forsowanej przez Ursulę von der Leyen. „Nie podobało mi się, że w dniu upadku mojego rządu spieszyła się, by podpisać tę umowę” – opisuje francuski polityk, odnosząc się do umowy między Mercosurem a Unią Europejską. 

Co ciekawe, obie postacie należą do tej samej rodziny politycznej. Niemniej od zakończenia negocjacji w sprawie brexitu między nimi zapanował pewien chłód. Michel Barnier zapobiegł zawarciu umowy, która poświęciła europejskich rybaków w zamian za umowę handlową ze Zjednoczonym Królestwem.

Za granicą książka wywołuje ożywioną dyskusję. Niemiecki „Berliner Zeitung”, zwraca uwagę na patologie unijnego zarządzania, na „brak przejrzystości, koncentrację uprawnień, styl rządzenia oparty na garstce najbardziej lojalnych oraz taktycznych manewrach”. Niemiecka gazeta stwierdza, że były minister, jako znawca unijnych labiryntów władzy, „krytykuje regulacyjną gorączkę Brukseli i powolność procesu integracji rynku kapitałowego”. Te dwa punkty Barnier widzi jak główne niepowodzenia obecnej Komisji pod wodzą von der Leyen. 

Należy podkreślić, że antydemokratyczne derywacje Unii Europejskiej zostały zainicjowane przez Jean-Claude’a Junckera. Kto jeszcze pamięta wypowiedź byłego szefa komisji z 2015 roku? Gdy w Grecji doszła do władzy Syriza, Luksemburczyk oświadczył bez kozery: „nie może być demokratycznego wyboru wbrew traktatom europejskim”. Niemka dobrze przyswoiła antydemokratyczną frazeologię. Na kilka dni przed włoskimi wyborami parlamentarnymi we wrześniu 2022 r., próbując zastraszyć Włochów i naprowadzić ich z powrotem na „właściwą drogę”, powiedziała: „Jeśli sprawy pójdą w złym kierunku, jak na Węgrzech w i Polsce, posiadamy odpowiednie instrumenty, aby sobie poradzić”. 

 

Brukselska wieża Babel

Szklany cylinder Parlamentu Europejskiego w Strasbourgu sprawia wrażenie niedokończonej budowli. Mamy do czynienia z pewnego rodzaju estetyczną kanonizacją niedookreśloności, wizualnym podkreśleniem trwającego procesu, czegoś, co nigdy nie krzepnie w definitywnym kształcie. Gmach pomyślano tak, żeby pomieścił jeszcze wiele państw. Z zewnątrz jego wygląd jest mylący. Albowiem na szczycie cylindra znajduje się atrapa rusztowań, a w środku zaś mrowisko stalowych garniturów ciągnących we wszystkie strony. Jedna z najbardziej charakterystycznych budowli Unii Europejskiej sprawia wrażenie konstrukcji myśli ulegających szybkiej dezaktualizacji, na domiar – jakby świadomie. Europę, niczym stal, która była jednym z jej źródeł i budulców, można do woli ugniatać, ostudzić, potem znów rozgrzać i formować do woli. 

Polityczny projekt Europy czerpie swoją przemożną siłę z niedookreśloności, z pojemności swoich ambicji; wpierw unii węglowej, później interesów, wolności poruszania się czy płacenia tą samą walutą. Ta niedookreśloność europejska jest jednak pozorna. Im więcej mówią o niej jej piewcy i – co tu dużo kryć – ci, których Unia Europejska karmi, tym mniej się jej wierzy.     

Historycznie prawdziwymi pomysłodawcami Europy byli francuscy i niemieccy chadecy. Dziwi zatem, że patronami sal plenarnych budynków administracji europejskiej są takie postacie jak Richard Coudenhove-Kalergi, Alcide de Gaspieri czy Altieri Spinelli. Któż pamięta tych gentlemanów? Kroniki świata odnotowały innych pomysłodawców i praktyków europejskiej integracji: Charles’a de Gaulle’a i Konrada Adenauera oraz ich pomocników – Roberta Schumana i Jeana Monneta. Triumfują jednak dzisiaj inni, co znamienne, anonimowi patroni korytarzy, zaułków i sal. Autorzy manifestów o budowaniu paneuropy wolnej od sporów i konfliktów, bez wojennogennych państw narodowych, bez krwiożerczego kapitalizmu i redukujących poszczególne i partykularne tożsamości kultur. Drugi szereg europejskich entuzjastów nie był zainteresowany demokracją. Tendencje te dzisiaj osobliwie odżywają. 

Nie ma w tych stwierdzeniach przesady. Wystarczy zacytować „Manifest z Ventotene” Spinellego: „Nieograniczona suwerenność państw narodowych spowodowała chęć dominacji nad innymi, domagając się coraz większej przestrzeni życiowej, terytoriów, na których mogły się swobodnie przemieszczać i zapewniać sobie środki do zasadniczo autonomicznej egzystencji”. Wolność jest gwałcona przez narodowe ideologie – twierdził włoski utopista. I dodawał, że jednostka w kręgu tożsamości narodowej nie może być suwerenna. Natomiast objęta jest uciemiężającą kuratelą, a kobieta została zredukowana do „bydła płodnego”, które wydaje na świat żołnierzy oddających życie w imię sakralizowanego państwa. Dążąc do centralizacji i samowystarczalności, państwa narodowe naturalnie kroczą ku totalitaryzmowi, któremu obca jest synergia sił i kooperacja w ramach większego agregatu państw. Autorzy Manifestu uznali, że państwo narodowe jest ściśle połączone z dążeniami imperialnymi, rozpychaniem przestrzeni życiowej, a stąd już tylko krok do idealizowania nie tylko militaryzmu, ale i rasy…

 

Lekcja krakowska

Funkcjonowanie Unii Europejskiej z bliska obserwował jako parlamentarzysta Ryszard Legutko. Dla krakowskiego profesora, znawcy Sokratesa i Platona, brukselskie doświadczenie okazało się nie lada zaskoczeniem. Parlament nie okazał się miejscem ścierania się wizji. Wręcz przeciwnie – demokraci debaty nie szanują, a liberałowie wolność chętnie ograniczają ustawami o „mowie nienawiści”. Europa Zachodnia, do której aspirowaliśmy duszą, sercem i rozumem, okazała się w wielu aspektach podobna do Europy pod butem rosyjskiego komunizmu. 

W „Tryumfie człowieka pospolitego” Legutko stara się prześledzić analogiczne elementy dwóch rzeczywistości w szponach ideologii. Chociażby „stadne myślenie” intelektualistów charakteryzujące zarówno komunizm, jak i demokrację liberalną: „Płynięcie z nurtem – socjalistycznym i liberalno-demokratycznym – przydaje każdemu intelektualiście ważności. Czuje się on bowiem częścią wielkiego procesu ulepszającego świat; on sam zaś nie tylko lepiej od innych rozumie ten proces i nie tylko wie, jak najlepiej świat urządzić, ale nadto, patrząc na otaczającą go rzeczywistość, może łatwo zdiagnozować, które zjawiska, wspólnoty, instytucje znikną – a jeśli nie znikną, to należy je zlikwidować dla dobra przyszłości – i dlatego odnosi się z gniewnym politowaniem do wszystkich chcących czas zatrzymać. Oddaje się więc ulubionemu zajęciu młodzieńca, czyli krytyce tego, co jest, w imię tego, co się stanie, a czego mało pojętna, lecz niestety spora cześć ludzkości jeszcze nie dostrzega”.

Inna, intrygująca analogia, to chęć regulacji wszystkich aspektów ludzkiego funkcjonowania. Zarówno jeden, jak i drugi system lubuje się w tworzeniu coraz to nowszych praw, definicji, ograniczeń. To prawodawstwo jest w większości zbędne z punktu widzenia obywateli, lecz niezbędne z perspektywy struktur europejskich. „Ono bowiem potwierdza ich władztwo – pisze Legutko – niezależnie od realnych skutków”. Tryumf „supertechnokracji”, o której piszą zarówno Legutko, jak i Barnier, to zapowiedź ciężkich czasów. Nadzieję należy ulokować w buncie tytułowego „człowieka pospolitego”…


 

POLECANE
Karol Nawrocki przybył do Wielkiej Brytanii. Spotka się m.in z premierem Keirem Starmerem z ostatniej chwili
Karol Nawrocki przybył do Wielkiej Brytanii. Spotka się m.in z premierem Keirem Starmerem

Prezydent Karol Nawrocki w poniedziałek przybył z wizytą roboczą do Wielkiej Brytanii, gdzie we wtorek po południu w Londynie spotka się z premierem Keirem Starmerem. Głównym tematem rozmów liderów będzie bezpieczeństwo i współpraca gospodarcza.

W Polsce 2050 wrze. Kobosko miał zostać oskarżony przez Hołownię o zdradę z ostatniej chwili
W Polsce 2050 wrze. Kobosko miał zostać oskarżony przez Hołownię o zdradę

Napięcia w Polsce 2050 osiągnęły punkt krytyczny. Według "Gazety Wyborczej", w trakcie zamkniętego spotkania partyjnego Szymon Hołownia miał oskarżyć europosła Michał Kobosko o zdradę. Wszystko z powodu jego niedawnego spotkania z premierem Donaldem Tuskiem.

Zasadnicze pytanie do ministra Sikorskiego: czy Pan wie co Pan robi? tylko u nas
Zasadnicze pytanie do ministra Sikorskiego: czy Pan wie co Pan robi?

Wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego dotyczące stanowiska USA wobec Grenlandii wywołały dyskusję na temat roli Polski w debacie o bezpieczeństwie Arktyki. Sprawa dotyczy relacji transatlantyckich, znaczenia Grenlandii dla NATO oraz szerszej rywalizacji geopolitycznej w regionie.

Jarosław Kaczyński: Przed wyborami trzeba zjednoczyć obóz patriotyczny z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński: Przed wyborami trzeba zjednoczyć obóz patriotyczny

Trzeba zjednoczyć obóz patriotyczny, który powinien dzisiaj w Polsce wygrać wybory bez specjalnego trudu - ocenił prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu w mieszkańcami w Węgrowie. Dodał, że na wybory parlamentarne w 2027 r. PiS musi przygotować program dla całej patriotycznej Polski.

#CoPoTusku. Mamy dwa lata na odzyskanie cyfrowej niepodległości tylko u nas
#CoPoTusku. Mamy dwa lata na odzyskanie cyfrowej niepodległości

Jakiś czas temu siedziałem na spotkaniu z zespołem programistów omawiając postępy prac w projekcie. W pewnym momencie zapytałem: "Jak zamierzacie wdrożyć środowisko developerskie?"

Polacy coraz bardziej sceptyczni wobec imigracji. Badanie nie pozostawia wątpliwości z ostatniej chwili
Polacy coraz bardziej sceptyczni wobec imigracji. Badanie nie pozostawia wątpliwości

Zdecydowana większość Polaków opowiada się za zmniejszeniem liczby imigrantów przyjmowanych spoza Unii Europejskiej. Takie wnioski płyną z najnowszego badania United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.

To nieakceptowalne. Żurek wściekły po decyzji węgierskiego rządu z ostatniej chwili
"To nieakceptowalne". Żurek wściekły po decyzji węgierskiego rządu

Minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny Waldemar Żurek ocenił, że postawa Węgier ws. b. szefa MS Zbigniewa Ziobry jest "nieakceptowalna".

Süddeutsche Zeitung: „Na uratowanie UE zostało niespełna dwa lata” z ostatniej chwili
Süddeutsche Zeitung: „Na uratowanie UE zostało niespełna dwa lata”

Unia Europejska może nie przetrwać w obecnym kształcie – ostrzega niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung. Według autora felietonu red. Josefa Kelnbergera kluczowe będą najbliższe dwa lata, a szczególnie wybory we Francji i w Polsce w 2027 roku. Jeśli wygra w nich prawica, liberalny projekt UE może się rozpaść.

Belgijscy rolnicy nie ustają w protestach przeciw Mercosur. Blokady na lotnisku w Ostendzie z ostatniej chwili
Belgijscy rolnicy nie ustają w protestach przeciw Mercosur. Blokady na lotnisku w Ostendzie

Belgijscy rolnicy od poniedziałku rano protestują na lotnisku w Ostendzie przeciwko umowie handlowej UE z blokiem Mercosur. Około 60 traktorów stoi przed budynkiem portu. Rolnicy blokują wjazd oraz wyjazd ciężarówek na lotnisko, z którego transportowane jest cargo - podała agencja Belga.

Polska jako champion wzrostu. Prestiżowy dziennik z Hongkongu o nowym kierunku ekspansji z ostatniej chwili
Polska jako champion wzrostu. Prestiżowy dziennik z Hongkongu o nowym kierunku ekspansji

Polska należy dziś do najszybciej rozwijających się gospodarek świata, puka do bram G20 i coraz śmielej patrzy poza Europę. Jak opisuje w okładkowej publikacji „The Standard” – największy anglojęzyczny dziennik w Hongkongu – kluczową rolę w tej strategii może odegrać Hongkong jako brama do Azji i Chin dla polskich przedsiębiorstw.

REKLAMA

Autorytarny dryf Unii Europejskiej

Michel Barnier to republikański urzędnik starej daty, który nie boi się herkulesowych wyzwań. Politykę uprawia z quasi-donkiszotowskim powołaniem.
Siedziba Parlamentu Europejskiego
Siedziba Parlamentu Europejskiego / Pixabay

Co musisz wiedzieć?

  • Michel Barnier w zeszłym roku przez kilka miesięcy sprawował funkcję premiera Francji.
  • Skrytykował też Ursulę von der Leyen za podpisanie umowy z Mercosur.
  • Francuz oskarża między innymi przewodniczącą Komisji Europejskiej o „autorytarny dryf”.

 

Brał się za projekty trudne, jak choćby obywatelska organizacja igrzysk olimpijskich w Albertville w 1992 roku albo takie, których wszyscy inni się obawiali. Barnier był przecież głównym negocjatorem do spraw opuszczania Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. A po zeszłorocznym rozwiązaniu Zgromadzenia Narodowego przez Emmanuela Macrona Barnier przyjął propozycję stworzenia rządu. Premierem był krótko, zaledwie kilka miesięcy. Niemniej za prawicowym politykiem wciąż ciągnie się renoma świetnego mediatora i sprawcy nieoczywistych konsensusów, potrafiącego łączyć stanowiska i szukać nietuzinkowych rozwiązań. O swojej politycznej drodze Barnier opowiada w ostatnio wydanej książce pod tytułem „Czego się od was nauczyłem?”.   

 

Chłodne relacje z Ursulą von der Leyen

W stu trzydziestu minikronikach polityk dzieli się anegdotami, swoją fascynacją gaullizmem, przekonuje do swoich wizji suwerennej Francji i Europy narodów. Niezwykle ciekawe okazują się portrety „wielkich tego świata”. Będący obecnie na politycznej ławce rezerwowej, Barnier wydaje się rozzuchwalony możliwością swobodnej wypowiedzi. Nie szczędzi gorzkich słów pod adresem Ursuli von der Leyen, z którą ściśle współpracował w Komisji Europejskiej. Co ciekawe, niemiecka polityk z uznaniem przyjęła nominacje na premierowski urząd i publicznie chwaliła wybór Barniera na nowego lokatora Pałacu Matignon. Niemniej między Barnierem a von der Leyen nie ma nici porozumienia. Różnią się w kwestiach, by tak rzec, fundamentalnych. Francuz oskarża między innymi przewodniczącą Komisji Europejskiej o „autorytarny dryf”. Opisuje kierowaną przez nią instytucję jako „nieprzejrzystą supertechnokrację”. To nie koniec. Według byłego głównego negocjatora brexitu w brukselskim establishmencie nie istnieją żadne demokratyczne bezpieczniki. 

Po opuszczeniu Pałacu Matignon Michel Barnier nie wahał się publicznie skrytykować przewodniczącej Komisji Europejskiej. Pod koniec lutego na paryskich targach rolniczych Michel Barnier otwarcie zajął stanowisko przeciwko tzw. „normatywnej inflacji” forsowanej przez Ursulę von der Leyen. „Nie podobało mi się, że w dniu upadku mojego rządu spieszyła się, by podpisać tę umowę” – opisuje francuski polityk, odnosząc się do umowy między Mercosurem a Unią Europejską. 

Co ciekawe, obie postacie należą do tej samej rodziny politycznej. Niemniej od zakończenia negocjacji w sprawie brexitu między nimi zapanował pewien chłód. Michel Barnier zapobiegł zawarciu umowy, która poświęciła europejskich rybaków w zamian za umowę handlową ze Zjednoczonym Królestwem.

Za granicą książka wywołuje ożywioną dyskusję. Niemiecki „Berliner Zeitung”, zwraca uwagę na patologie unijnego zarządzania, na „brak przejrzystości, koncentrację uprawnień, styl rządzenia oparty na garstce najbardziej lojalnych oraz taktycznych manewrach”. Niemiecka gazeta stwierdza, że były minister, jako znawca unijnych labiryntów władzy, „krytykuje regulacyjną gorączkę Brukseli i powolność procesu integracji rynku kapitałowego”. Te dwa punkty Barnier widzi jak główne niepowodzenia obecnej Komisji pod wodzą von der Leyen. 

Należy podkreślić, że antydemokratyczne derywacje Unii Europejskiej zostały zainicjowane przez Jean-Claude’a Junckera. Kto jeszcze pamięta wypowiedź byłego szefa komisji z 2015 roku? Gdy w Grecji doszła do władzy Syriza, Luksemburczyk oświadczył bez kozery: „nie może być demokratycznego wyboru wbrew traktatom europejskim”. Niemka dobrze przyswoiła antydemokratyczną frazeologię. Na kilka dni przed włoskimi wyborami parlamentarnymi we wrześniu 2022 r., próbując zastraszyć Włochów i naprowadzić ich z powrotem na „właściwą drogę”, powiedziała: „Jeśli sprawy pójdą w złym kierunku, jak na Węgrzech w i Polsce, posiadamy odpowiednie instrumenty, aby sobie poradzić”. 

 

Brukselska wieża Babel

Szklany cylinder Parlamentu Europejskiego w Strasbourgu sprawia wrażenie niedokończonej budowli. Mamy do czynienia z pewnego rodzaju estetyczną kanonizacją niedookreśloności, wizualnym podkreśleniem trwającego procesu, czegoś, co nigdy nie krzepnie w definitywnym kształcie. Gmach pomyślano tak, żeby pomieścił jeszcze wiele państw. Z zewnątrz jego wygląd jest mylący. Albowiem na szczycie cylindra znajduje się atrapa rusztowań, a w środku zaś mrowisko stalowych garniturów ciągnących we wszystkie strony. Jedna z najbardziej charakterystycznych budowli Unii Europejskiej sprawia wrażenie konstrukcji myśli ulegających szybkiej dezaktualizacji, na domiar – jakby świadomie. Europę, niczym stal, która była jednym z jej źródeł i budulców, można do woli ugniatać, ostudzić, potem znów rozgrzać i formować do woli. 

Polityczny projekt Europy czerpie swoją przemożną siłę z niedookreśloności, z pojemności swoich ambicji; wpierw unii węglowej, później interesów, wolności poruszania się czy płacenia tą samą walutą. Ta niedookreśloność europejska jest jednak pozorna. Im więcej mówią o niej jej piewcy i – co tu dużo kryć – ci, których Unia Europejska karmi, tym mniej się jej wierzy.     

Historycznie prawdziwymi pomysłodawcami Europy byli francuscy i niemieccy chadecy. Dziwi zatem, że patronami sal plenarnych budynków administracji europejskiej są takie postacie jak Richard Coudenhove-Kalergi, Alcide de Gaspieri czy Altieri Spinelli. Któż pamięta tych gentlemanów? Kroniki świata odnotowały innych pomysłodawców i praktyków europejskiej integracji: Charles’a de Gaulle’a i Konrada Adenauera oraz ich pomocników – Roberta Schumana i Jeana Monneta. Triumfują jednak dzisiaj inni, co znamienne, anonimowi patroni korytarzy, zaułków i sal. Autorzy manifestów o budowaniu paneuropy wolnej od sporów i konfliktów, bez wojennogennych państw narodowych, bez krwiożerczego kapitalizmu i redukujących poszczególne i partykularne tożsamości kultur. Drugi szereg europejskich entuzjastów nie był zainteresowany demokracją. Tendencje te dzisiaj osobliwie odżywają. 

Nie ma w tych stwierdzeniach przesady. Wystarczy zacytować „Manifest z Ventotene” Spinellego: „Nieograniczona suwerenność państw narodowych spowodowała chęć dominacji nad innymi, domagając się coraz większej przestrzeni życiowej, terytoriów, na których mogły się swobodnie przemieszczać i zapewniać sobie środki do zasadniczo autonomicznej egzystencji”. Wolność jest gwałcona przez narodowe ideologie – twierdził włoski utopista. I dodawał, że jednostka w kręgu tożsamości narodowej nie może być suwerenna. Natomiast objęta jest uciemiężającą kuratelą, a kobieta została zredukowana do „bydła płodnego”, które wydaje na świat żołnierzy oddających życie w imię sakralizowanego państwa. Dążąc do centralizacji i samowystarczalności, państwa narodowe naturalnie kroczą ku totalitaryzmowi, któremu obca jest synergia sił i kooperacja w ramach większego agregatu państw. Autorzy Manifestu uznali, że państwo narodowe jest ściśle połączone z dążeniami imperialnymi, rozpychaniem przestrzeni życiowej, a stąd już tylko krok do idealizowania nie tylko militaryzmu, ale i rasy…

 

Lekcja krakowska

Funkcjonowanie Unii Europejskiej z bliska obserwował jako parlamentarzysta Ryszard Legutko. Dla krakowskiego profesora, znawcy Sokratesa i Platona, brukselskie doświadczenie okazało się nie lada zaskoczeniem. Parlament nie okazał się miejscem ścierania się wizji. Wręcz przeciwnie – demokraci debaty nie szanują, a liberałowie wolność chętnie ograniczają ustawami o „mowie nienawiści”. Europa Zachodnia, do której aspirowaliśmy duszą, sercem i rozumem, okazała się w wielu aspektach podobna do Europy pod butem rosyjskiego komunizmu. 

W „Tryumfie człowieka pospolitego” Legutko stara się prześledzić analogiczne elementy dwóch rzeczywistości w szponach ideologii. Chociażby „stadne myślenie” intelektualistów charakteryzujące zarówno komunizm, jak i demokrację liberalną: „Płynięcie z nurtem – socjalistycznym i liberalno-demokratycznym – przydaje każdemu intelektualiście ważności. Czuje się on bowiem częścią wielkiego procesu ulepszającego świat; on sam zaś nie tylko lepiej od innych rozumie ten proces i nie tylko wie, jak najlepiej świat urządzić, ale nadto, patrząc na otaczającą go rzeczywistość, może łatwo zdiagnozować, które zjawiska, wspólnoty, instytucje znikną – a jeśli nie znikną, to należy je zlikwidować dla dobra przyszłości – i dlatego odnosi się z gniewnym politowaniem do wszystkich chcących czas zatrzymać. Oddaje się więc ulubionemu zajęciu młodzieńca, czyli krytyce tego, co jest, w imię tego, co się stanie, a czego mało pojętna, lecz niestety spora cześć ludzkości jeszcze nie dostrzega”.

Inna, intrygująca analogia, to chęć regulacji wszystkich aspektów ludzkiego funkcjonowania. Zarówno jeden, jak i drugi system lubuje się w tworzeniu coraz to nowszych praw, definicji, ograniczeń. To prawodawstwo jest w większości zbędne z punktu widzenia obywateli, lecz niezbędne z perspektywy struktur europejskich. „Ono bowiem potwierdza ich władztwo – pisze Legutko – niezależnie od realnych skutków”. Tryumf „supertechnokracji”, o której piszą zarówno Legutko, jak i Barnier, to zapowiedź ciężkich czasów. Nadzieję należy ulokować w buncie tytułowego „człowieka pospolitego”…



 

Polecane