Uchwała Tuska ws. SAFE to wstęp do wrogiego przejęcia Polski
Co musisz wiedzieć:
- Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą SAFE, co oznacza, że rząd nie może w sposób legalny przyjąć tej unijnej pożyczki.
- Donald Tusk zdecydował się na przyjęcie pożyczki w drodze uchwały Rady Ministrów.
- KE zapowiedziała, że udzieli pożyczki mimo sprzeciwu głowy państwa polskiego.
Niemieckie ambicje
W styczniu 2026 roku kanclerz Friedrich Merz wywołał niemałe poruszenie, określając Rosję mianem „największego sąsiada” Niemiec. I nie było to przejęzyczenie. Jeżeli prześledzimy sobie relacje niemiecko-polskie – w szczególności te gospodarcze – ujrzymy obraz systematycznego uzależniania gospodarki Polski od gospodarki niemieckiej, kapitałowej kolonizacji i drenażu pieniędzy. Polska zresztą przez lata postrzegana była w Berlinie jako obszar do wykorzystania, a nawet przejęcia. Erika Steinbach i wielu innych niemieckich polityków śniło o odłączeniu przynajmniej części polskich terytoriów i ponownym przyłączeniu ich do Niemiec. W pewnym jednak momencie ambicje Berlina zdecydowanie urosły. Rozwijał się projekt pt. Unia Europejska, przy pomocy którego Niemcy zdecydowały się w sposób bezkrwawy podbić Europę, w tym przede wszystkim Polskę.
- SAFE to przebiegły niemiecki biznesplan
- Pilny komunikat dla klientów Alior Banku
- Wyłączenia prądu w Małopolsce. Komunikat dla mieszkańców
- ZUS wydał pilny komunikat
- Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski
- „Plan B” dla Ukrainy? Niech Zełenski sięgnie po pieniądze oligarchów
- Telus o sytuacji rolników: Drogie paliwo, drogie nawozy, tanie zboże i brak pomocy tego rządu
- TVN w cieniu wielkiej transakcji. Chińczycy wracają do gry
Zamach na niepodległość
To, co nie udało się Adolfowi Hitlerowi przy pomocy wojska, kolejne rządy w Berlinie zamierzały uczynić drogą gospodarczą i – co ciekawe – odnosiły i odnoszą w tym sukcesy. Już w tej chwili suwerenność państw członkowskich UE jest mocno uszczuplona, a niemiecka kanclerz na Europę Ursula von der Leyen zapowiada jej całkowitą likwidację na rzecz scentralizowanego, niepodległego superpaństwa kierowanego przez Berlin. Wszystko to dzieje się z pogwałceniem prawa i traktatów. Nic zatem dziwnego, że i Donald Tusk postanowił działać wbrew zapisom prawa.
Konsekwencje błędów PiS
Potężnym błędem popełnionym przez Prawo i Sprawiedliwość było nie tylko wyrażenie zgody na warunkowość, czy zaciągnięcie pożyczki obwarowanej tym mechanizmem, ale pozwalanie na to, aby KE ingerowała w nieprzynależne do jej kompetencji wewnętrzne sprawy Polski (w tym przede wszystkim w sądownictwo), aby Ursula von der Leyen łaskawie zgodziła się na wypłatę funduszy z KPO. Zamiast zerwać umowę z KE ze względu na niewywiązywanie się przez tę ostatnią z umowy pożyczkowej Mateusz Morawiecki potulnie zaspakajał wszystkie żądania Ursuli von der Leyen włącznie z tym, że przyjął w kamieniach milowych Fit for 55 zanim jeszcze ten był głosowany w Parlamencie Europejskim! Tym samym stworzony został precedens i przetarta została ścieżka do dalszych roszczeń. Błędy te odbijają się czkawką do dziś.
Weto prezydenta do SAFE
Weto Karola Nawrockiego do ustawy wdrażającej SAFE przerwało tę falę poddaństwa, stąd wściekły atak nie tylko ze strony Donalda Tuska, ale i niemieckich mediów, które rozpisują się, jaką to wielką szansę zaprzepaścił prezydent Polski. Ale jeżeli ktoś sądził, że weto Karola Nawrockiego kończy sprawę, jest w poważnym błędzie. Ostateczna rozgrywka dopiero się zaczyna.
Komisja Europejska już zapowiedziała, że udzieli Polsce pożyczki mimo prezydenckiego weta i prawnego zablokowania jej przyjęcia. Jeżeli decyduje się na tak duże ryzyko, aby wciskać Polsce tak wielką sumę z pogwałceniem prawa to znaczy, że musi mieć przekonanie, że ten kredyt nie tylko że zostanie spłacony, ale przyniesie konkretne korzyści.
Berlin nie składa broni
Weto Karola Nawrockiego to porażka Niemiec, ale Berlin nie zamierza składać broni. Stąd mamy sytuację, w której Donald Tusk w sposób desperacki, z pogwałceniem prawa uchwałą obchodzi decyzję głowy państwa w sprawie SAFE. W tym miejscu należy sobie uświadomić, że Donald Tusk wcale nie obawia się prawnych konsekwencji podjętej przez siebie decyzji, ponieważ system unijnego superpaństwa właśnie się domyka i lider KO liczy, że państwo polskie nie zdąży upomnieć się o sprawiedliwość. I niestety ma wiele racji, ponieważ spolegliwość wobec Komisji Europejskiej, przyznanie jej prawa zawierania umów i porozumień w imieniu Polski (patrz umowa z Mercosur, ale nie tylko – Ursula von der Leyen notorycznie zawiera umowy w imieniu państw członkowskich UE i, o zgrozo, jest to powszechnie tolerowane) wytworzyła sytuację, w której suwerenność jest coraz bardziej jedynie w sferze teorii.
Jako państwo pozwoliliśmy na to, żeby weryfikować każdą ustawę – również tą dotyczącą obszarów nieznajdujących się w kompetencjach Unii Europejskiej – co do zgodności z tzw. unijnym prawem. Sami stworzyliśmy klimat, w którym UE zaczęła dominować nad wszystkimi obszarami życia prawno-politycznego. Nie dziwmy się zatem, że obecnie europejski mainstream z Donaldem Tuskiem na czele nic sobie nie robi z Konstytucji i stawia tzw. unijne prawo ponad prawem zawartym w polskiej ustawie zasadniczej, działając tak, jakby państwo polskie było jedynie tekturową zasłoną realnej władzy eurokratów.
Unijne prawo
A jakie jest owo „unijne prawo”? Dokładnie takie, jakie przedstawia sobą Donald Tusk. Zostało ono zresztą bardzo precyzyjnie wyrażone w stanowiącym trzon współczesnego życia politycznego (w tym również traktatów i innych dokumentów UE) Manifeście z Ventotene Altiero Spinellego. Pisał on w sposób niepozostawiający pola do złudzeń: „Zostaną wydane pierwsze zarządzenia, dotyczące nowego porządku, nieuformowane jeszcze masy otrzymają pierwsze struktury społeczne. Dyktatura partii rewolucyjnej stworzy nowe państwo, a wokół niego – nową, prawdziwą demokrację”. Dokładnie to dzieje się obecnie na naszych oczach. Polska stała się poletkiem doświadczalnym testowania owej „prawdziwej demokracji” stworzonej przez „rewolucyjną dyktaturę”.
Z punktu widzenia Komisji Europejskiej zatem Donald Tusk decydując się na uchwałę ws. SAFE nie łamie prawa, ale czyni to, co konieczne, aby wypełnić swoje dziejowe zadanie.
Próba wrogiego przejęcia
Wrogie przejęcie państwa polskiego przez Niemcy ma się dokonać na drodze finansowej. Łudzi się ten, kto sądzi, że od tych 180 mld zł pożyczki SAFE zapłacimy jedynie drugie tyle odsetek. Zapłacimy o wiele więcej. Zastosowany tu został manewr dokładnie taki, jaki banki zastosowały we frankowym systemie kredytowania. Początkowo odsetki będą na stabilnym poziomie, aby w odpowiednim momencie wystrzelić gwałtownie w górę. To jest do zrobienia, i to nie tylko poprzez ryzyko kursowe, ale poprzez odpowiednie skonstruowanie umowy kredytowej. Nie bez przyczyny zresztą ustawa wprowadzająca SAFE, a zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego, była procedowana bez wyszczególnienia nawet założeń umowy kredytowej. Cały ten program SAFE to gigantyczny zamach stanu, a fakt, iż jest procedowany mimo sprzeciwu głowy państwa jedynie to potwierdza.
Nie jest też przypadkiem, że kredyt będzie zaciągany w niemieckim banku. Plan jest taki, żeby w takim stopniu obciążyć Polskę finansowo, aby ta musiała przekazać Niemcom całe posiadane przez siebie złoto. Oczywiście dokona się to przy jednoczesnym włączeniu Polski do strefy euro (mimo niespełnienia warunków konwergencji), ale w nieco innym charakterze niż wstępowały pozostałe kraje i na nieco innych zasadach. Mamy zostać wchłonięci, pozbawieni podmiotowości, państwa, bogactw i wszystkiego, co stanowi jakąkolwiek wartość. Polacy mają być istnymi niewolnikami w niepodległej Unii Europejskiej i wszystkie działania rządu Donalda Tuska są na to obliczone. Na poczet odsetek i wskutek zielonej ideologii zostaniemy pozbawieni całej naszej własności, a być może nawet środków do życia, jeśli będziemy się buntować. I to nie jest ani żadne science fiction, ani czarny scenariusz – to realna ocena konsekwencji działań rządu Donalda Tuska, jeżeli w porę nie zostanie powstrzymany.
Zegar tyka. Wybory dopiero w 2027 roku. Czy zdążymy? Tusk uważa, że nie, skoro czuje się tak bezkarny.




