Huta Częstochowa walczy o przetrwanie

Strategiczny zakład produkujący stal na potrzeby przemysłu zbrojeniowego i cywilnego szuka inwestora. Pracownicy od 11 miesięcy nie mogą świadczyć pracy i odliczają dni do wznowienia produkcji. Do gry o częstochowską Hutę przystąpiło kilku interesantów. Kto ma największe szanse na dzierżawę zakładu?
Huta - zdjęcie poglądowe
Huta - zdjęcie poglądowe / fot. pixabay.com

Huta Liberty Częstochowa to zakład o strategicznym znaczeniu, który zatrudnia około 950 pracowników. Jako jedyny w Polsce produkuje blachy grube w technologii niskoemisyjnej, co określa się mianem „zielonej stali”. Wykorzystuje do tego piec elektryczny, gdzie wkład zamiast rudy żelaza stanowi złom. Stal bowiem w stu procentach nadaje się do recyklingu.

Grube blachy znajdują zastosowanie w przemyśle zbrojeniowym, stoczniowym, jak i w sektorze budowlanym, górniczym czy energetycznym. Wykorzystuje się je do produkcji czołgów, konstruowania wież wiatrowych czy budowy rurociągów. Częstochowska Huta dostarczała też swoją stal do realizacji wielu innych projektów, jak na przykład budowa schodów na Stadionie Narodowym w Warszawie.
Obecnie grube blachy musimy sprowadzać ze Szwecji, Danii czy Niemiec, ale na rynku pojawili się również bardziej egzotyczni eksporterzy z Chin, Indonezji, Malezji, Japonii czy Brazylii. Zwiększenie rodzimej produkcji pomogłoby zatem w uniezależnieniu się od zewnętrznych dostawców.

Mimo tak ważnej pozycji w łańcuchu dostaw położony w województwie śląskim zakład od wielu lat zmaga się z poważnymi problemami.
Historia częstochowskiej Huty sięga końca XIX wieku. Znajdujące się w pobliżu pokłady rudy żelaza, wapienia, wody przemysłowej oraz dobra komunikacja kolejowa miały kluczowe znaczenie przy decyzji budowy w tym miejscu zaplecza surowcowego służącego zakładom produkcyjnym. Od czasów rewolucji przemysłowej stal i węgiel były podstawą każdej rozwijającej się gospodarki, dlatego częstochowska Huta – pomimo dwóch wojen, turbulencji gospodarczych i częstych zmian właściciela – przetrwała do dziś.

W 1998 roku zakład przekształcono w spółkę akcyjną, a w 2005 roku przedsiębiorstwo zostało kupione przez ukraiński Przemysłowy Związek Donbasu i przyjęło nazwę ISD Huta Częstochowa. Taki stan właścicielski utrzymywał się do 2019 roku, ale ostatnie pięć lat to istna karuzela nastrojów dla pracowników.

Emocjonalny rollercoaster

W maju 2019 roku w ISD Huta Częstochowa wstrzymano produkcję. W konsekwencji kilka miesięcy później Sąd Rejonowy w Częstochowie ogłosił upadłość firmy.

We wrześniu 2019 roku syndyk postanowił wydzierżawić Hutę na rok firmie Sunningwell International Polska. Ta wznowiła działalność, ale potrwało to tylko do października 2020 roku, dlatego na początku grudnia syndyk rozwiązał ze spółką umowę dzierżawy.

W tym samym miesiącu udało się wydzierżawić Hutę nowemu podmiotowi – Corween Investments. Spółka zmieniła nazwę na Liberty Częstochowa i w maju 2021 roku kupiła częstochowską Hutę za 190 mln złotych. Zakład znów zaczął produkować i pracownicy mogli mieć poczucie, że wszystko zacznie się układać. Niestety, pod koniec października 2023 roku doszło do kolejnego wstrzymania produkcji i do dzisiaj jej nie wznowiono.

W lipcu tego roku Sąd Rejonowy w Częstochowie ogłosił upadłość Huty i wyznaczył syndyka masy upadłościowej.

Walka o miejsca pracy

Pracownicy częstochowskiego zakładu od 11 miesięcy nie mogą pracować, a za wrzesień otrzymali tylko tysiąc złotych wypłaty.

– Dzisiaj nie ma pieniędzy na wypłaty, ale nie mniejszym problemem jest również to, że syndyk nie ma dzisiaj pieniędzy, żeby zapłacić za energię, za wodę, za ochronę. My dzisiaj na naszej walcowni mamy „podziemne miasto”, które zalewa woda. Tam są pompy, które muszą cały czas pompować tę wodę na zewnątrz. Jeśli to zatrzymamy, to zostaniemy zalani i zniszczeni – mówił nam Robert Gonera, przewodniczący „S” w Hucie Liberty Częstochowa w trakcie manifestacji, którą Związek zorganizował 23 października br. w stolicy.
Hutnicy domagali się wówczas, aby rząd udzielił syndykowi 15 mln pożyczki na utrzymanie zakładu i wypłatę pensji dla załogi. Syndyk Adrian Dzwonek obecnie poszukuje inwestora, który zechciałby przejąć Hutę i wznowić produkcję.

Zainteresowanie wydzierżawieniem Huty z prawem pierwokupu wyraził państwowy Węglokoks. To spółka należąca do Skarbu Państwa, co może rodzić pewne nadzieje na stabilizację sytuacji.

– Strona rządowa dostrzega wyjątkowy potencjał zakładów hutniczych działających na obszarze naszego kraju. Huta Częstochowa jest ważnym zakładem produkcyjnym o znaczeniu strategicznym, mogącym również produkować blachy na potrzeby przemysłu zbrojeniowego – przekazał portalowi money.pl departament komunikacji MAP.

– Z uwagi na posiadane kompetencje i zasoby w zakresie technologii, a także oferowanych produktów, przejęcie tego zakładu miałoby sens i uzasadnienie biznesowe – dodało ministerstwo.

Związkowcy z Solidarności poinformowali nas, że do tej pory w grze o częstochowską Hutę pozostawały cztery podmioty. Był to ukraiński holding Metinvest, dotychczasowy właściciel grupa Liberty, poprzedni właściciel Sunningwell i wspomniany Węglokoks.

– Ani strona społeczna, ani – jak myślę – potencjalni kontrahenci nie chcieliby już robić interesów z Liberty i Sunningwell. Z naszego doświadczenie wynika, że nie są to wiarygodni partnerzy. Po prostu nie ufamy im. Z kolei ukraiński Metinvest stracił ostatnio impet w negocjacjach z syndykiem. Najbardziej zaawansowane rozmowy są prowadzone z Węglokoksem i wszystko wskazuje, że to właśnie ta spółka wydzierżawi Hutę, uruchomi produkcję, a później stanie do przetargu, by kupić nasz zakład – przewidywał Robert Gonera, szef „S” w Hucie Częstochowa, dodając, że sytuacja jest dynamiczna i decyzje mogą zapaść w każdej chwili.

Patriotyzm gospodarczy

Solidarność postrzega Węglokoks jako spółkę, która „ratuje im skórę” i daje nadzieję na szybkie wznowienie produkcji. Związek ma jednak pewne obawy. Związkowcy nie są pewni, czy państwowa spółka posiada wystarczający kapitał na przeprowadzenie w Hucie dużych inwestycji. Po drugie, Węglokoks nie ma doświadczenia w handlu grubą blachą i musiałby „przecierać szlaki na europejskich rynkach”.

Związkowcy z Solidarności twierdzą, że częstochowska Huta powinna dążyć do podwojenia mocy produkcyjnych i zainwestować w budowę drugiej linii obróbki cieplnej. Dzięki temu zakład będzie w stanie wytwarzać więcej jakościowej blachy, która jest flagowym produktem hutniczym.

– Mamy nadzieję, że Węglokoks jako firma państwowa będzie uprzywilejowana przy zamówieniach publicznych – infrastrukturalnych, wojskowych czy tych związanych z OZE. Dziś blachę zbrojeniową sprowadzamy z Danii, a Dania walcuje tę blachę ze slabów sprowadzanych z Rosji. Co więcej, głównym dostawcą stali do Polski jest Ukraina. Oczekujemy, że nasze państwo postawi jednak na polski przemysł. To z jednej strony pozwoli utrzymać miejsca pracy i zwiększy wpływy z podatków do budżetu. A z drugiej strony, zagwarantuje nam niezależność od zagranicznych eksporterów i losowych zdarzeń, jak dajmy na to zablokowanie Kanału Sueskiego – wskazywał przewodniczący Gonera.

Upadek Rurexpolu

O tym, jak niepewna jest sytuacja w sektorze stalowym, może świadczyć sytuacja innego zakładu, który w przeszłości był częścią Huty Częstochowa. Chodzi o oddział Rurexpol, który obecnie należy do firmy Alchemia S.A. W ubiegłym tygodniu, 4 listopada, zarząd spółki podjął decyzję o zamiarze rozpoczęcia procesu likwidacji oddziału Rurexpol w Częstochowie.

Wśród przyczyn wskazywano na przewidywalną utratę zdolności do konkurowania na rynku, która wynika z braku popytu na wyroby Rurexpolu, przestarzałej technologii produkcyjnej oraz wysokich kosztów utrzymania zakładu i perspektywy ich dalszego wzrostu.
Oznacza to, że do lutego 2025 roku na bruk może trafić blisko 260 pracowników walcowni. Zakład najprawdopodobniej podzieli los Walcowni Rur „Andrzej” w Zawadzkiem, która także należała do Alchemii z grupy Boryszew. Pracę na Opolszczyźnie straciła cała załoga, łącznie 433 osoby.

Czytając takie informacje, żaden z pracowników częstochowskiej Huty nie może z optymizmem patrzeć w przyszłość. Związkowcy mają jednak nadzieję, że ich zakład nie podzieli losów wspomnianych walcowni.

– Na ten moment nasz zakład jeszcze nie został uratowany. Są na to duże szanse, ale nie ma jeszcze finalnych rozstrzygnięć. Dopóki nie zobaczę podpisów, dopóki nie zobaczę gotowych umów, to jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że zmierzamy w dobrym kierunku. Cieszą nas deklaracje Węglokoksu, że chcą wznowić produkcję i wykorzystać nasz potencjał zgodnie z przeznaczeniem, ale nie chcemy składać ludziom obietnic. Czekamy na najważniejszy krok, czyli podpisanie umowy dzierżawy i wznowienie produkcji – podsumował Robert Gonera.

CZYTAJ TAKŻE:


 

POLECANE
Reuters: USA przekażą dwa dowództwa NATO pod kierownictwo Europejczyków z ostatniej chwili
Reuters: USA przekażą dwa dowództwa NATO pod kierownictwo Europejczyków

USA przekażą dwa dowództwa NATO - w Neapolu i w Norfolk w Wirginii - pod kierownictwo Europejczyków - napisał w poniedziałek Reuters, powołując się na źródło wojskowe.

Szef BBN o RBN: Nie będzie żadnego show ani ataku ze strony Prezydenta gorące
Szef BBN o RBN: Nie będzie żadnego "show" ani ataku ze strony Prezydenta

„Nie będzie żadnego 'show' ani ataku ze strony Prezydenta” - powiedział szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomir Cenckiewicz na antenie Radia Zet odnosząc się do zaplanowanego na 11 lutego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Dlaczego rządzący w Warszawie tak bardzo chcą zaszkodzić stosunkom z USA? tylko u nas
Dlaczego rządzący w Warszawie tak bardzo chcą zaszkodzić stosunkom z USA?

Wypowiedzi czołowych polityków rządzącej koalicji na temat Donalda Trumpa wywołały napięcia w relacjach Polski z USA i pytania o kierunek polityki zagranicznej Warszawy. Autor tekstu ostrzega, że w czasie wojny za wschodnią granicą takie gesty mogą osłabiać kluczowy dla Polski sojusz bezpieczeństwa, oparty przede wszystkim na obecności wojsk amerykańskich.

Karol Wagner: Zabombony tylko u nas
Karol Wagner: Zabombony

czyli jak zabobon dostał dopalacz w postaci dopaminy, a „tragedia w Zakopanem” stała się gatunkiem dziennikarskim. O Podatności seniorów na fake news, cyfrowej rezyliencji młodych i międzypokoleniowej synergii w walce o czysty kontent a także odniesienia do badań i wskazówki dla czytelników oraz redakcji.

Igrzyska 2026. Srebrny medal Tomasiaka w skokach narciarskich z ostatniej chwili
Igrzyska 2026. Srebrny medal Tomasiaka w skokach narciarskich

Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski w skokach narciarskich na normalnym obiekcie w Predazzo. Zwyciężył Niemiec Philipp Raimund. Po brąz sięgnęli ex aequo Japończyk Ren Nikaido i Szwajcar Gregor Deschwanden.

Ghislaine Maxwell zaproponowała oczyszczenie Trumpa i Clintona w zamian za ułaskawienie z ostatniej chwili
Ghislaine Maxwell zaproponowała oczyszczenie Trumpa i Clintona w zamian za ułaskawienie

Partnerka Jeffreya Epsteina Ghislaine Maxwell odmówiła w poniedziałek odpowiedzi na pytania komisji Izby Reprezentantów USA w śledztwie dotyczącym Epsteina. Jej prawnik zaproponował, że może ona oczyścić z podejrzeń Donalda Trumpa i byłego prezydenta Billa Clintona, jeśli zostanie ułaskawiona.

Dramat gwiazdy znanego programu. Straciła 4-miesięcznego syna z ostatniej chwili
Dramat gwiazdy znanego programu. Straciła 4-miesięcznego syna

Szokująca wiadomość obiegła niemieckie media. Influencerka i gwiazda "Temptation Island VIP" Lisa Straube przekazała, że zmarł jej 4-miesięczny syn Xavi. "Odszedł dziś rano niespodziewanie i nagle" – oświadczyła.

USA przejęły tankowiec powiązany z Wenezuelą wideo
USA przejęły tankowiec powiązany z Wenezuelą

Siły zbrojne USA weszły na pokład tankowca z ropą naftową na Oceanie Indyjskim po ściganiu go z Karaibów, powiedział w poniedziałek sekretarz obrony Pete Hegseth, oskarżając statek o przełamanie blokady Waszyngtonu nałożonej na statki objęte sankcjami podróżujące do lub z Wenezueli.

Akcja Zima. Apel policji do mieszkańców woj. małopolskiego z ostatniej chwili
Akcja "Zima". Apel policji do mieszkańców woj. małopolskiego

Proszowiccy policjanci podczas mrozów znaleźli w pustostanie mężczyznę pod wpływem alkoholu i udzielili mu pomocy. Mundurowi przypominają: reaguj, gdy widzisz osobę narażoną na wychłodzenie.

Kompromitacja na igrzyskach Mediolan-Cortina. Medale się rozpadają z ostatniej chwili
Kompromitacja na igrzyskach Mediolan-Cortina. Medale się rozpadają

Jak poinformował portal BBC, organizatorzy igrzysk Mediolan-Cortina 2026 twierdzą, że poświęcają „maksymalną uwagę” przyczynom łamania medali olimpijskich po tym, jak kilku sportowców miało z nimi problemy.

REKLAMA

Huta Częstochowa walczy o przetrwanie

Strategiczny zakład produkujący stal na potrzeby przemysłu zbrojeniowego i cywilnego szuka inwestora. Pracownicy od 11 miesięcy nie mogą świadczyć pracy i odliczają dni do wznowienia produkcji. Do gry o częstochowską Hutę przystąpiło kilku interesantów. Kto ma największe szanse na dzierżawę zakładu?
Huta - zdjęcie poglądowe
Huta - zdjęcie poglądowe / fot. pixabay.com

Huta Liberty Częstochowa to zakład o strategicznym znaczeniu, który zatrudnia około 950 pracowników. Jako jedyny w Polsce produkuje blachy grube w technologii niskoemisyjnej, co określa się mianem „zielonej stali”. Wykorzystuje do tego piec elektryczny, gdzie wkład zamiast rudy żelaza stanowi złom. Stal bowiem w stu procentach nadaje się do recyklingu.

Grube blachy znajdują zastosowanie w przemyśle zbrojeniowym, stoczniowym, jak i w sektorze budowlanym, górniczym czy energetycznym. Wykorzystuje się je do produkcji czołgów, konstruowania wież wiatrowych czy budowy rurociągów. Częstochowska Huta dostarczała też swoją stal do realizacji wielu innych projektów, jak na przykład budowa schodów na Stadionie Narodowym w Warszawie.
Obecnie grube blachy musimy sprowadzać ze Szwecji, Danii czy Niemiec, ale na rynku pojawili się również bardziej egzotyczni eksporterzy z Chin, Indonezji, Malezji, Japonii czy Brazylii. Zwiększenie rodzimej produkcji pomogłoby zatem w uniezależnieniu się od zewnętrznych dostawców.

Mimo tak ważnej pozycji w łańcuchu dostaw położony w województwie śląskim zakład od wielu lat zmaga się z poważnymi problemami.
Historia częstochowskiej Huty sięga końca XIX wieku. Znajdujące się w pobliżu pokłady rudy żelaza, wapienia, wody przemysłowej oraz dobra komunikacja kolejowa miały kluczowe znaczenie przy decyzji budowy w tym miejscu zaplecza surowcowego służącego zakładom produkcyjnym. Od czasów rewolucji przemysłowej stal i węgiel były podstawą każdej rozwijającej się gospodarki, dlatego częstochowska Huta – pomimo dwóch wojen, turbulencji gospodarczych i częstych zmian właściciela – przetrwała do dziś.

W 1998 roku zakład przekształcono w spółkę akcyjną, a w 2005 roku przedsiębiorstwo zostało kupione przez ukraiński Przemysłowy Związek Donbasu i przyjęło nazwę ISD Huta Częstochowa. Taki stan właścicielski utrzymywał się do 2019 roku, ale ostatnie pięć lat to istna karuzela nastrojów dla pracowników.

Emocjonalny rollercoaster

W maju 2019 roku w ISD Huta Częstochowa wstrzymano produkcję. W konsekwencji kilka miesięcy później Sąd Rejonowy w Częstochowie ogłosił upadłość firmy.

We wrześniu 2019 roku syndyk postanowił wydzierżawić Hutę na rok firmie Sunningwell International Polska. Ta wznowiła działalność, ale potrwało to tylko do października 2020 roku, dlatego na początku grudnia syndyk rozwiązał ze spółką umowę dzierżawy.

W tym samym miesiącu udało się wydzierżawić Hutę nowemu podmiotowi – Corween Investments. Spółka zmieniła nazwę na Liberty Częstochowa i w maju 2021 roku kupiła częstochowską Hutę za 190 mln złotych. Zakład znów zaczął produkować i pracownicy mogli mieć poczucie, że wszystko zacznie się układać. Niestety, pod koniec października 2023 roku doszło do kolejnego wstrzymania produkcji i do dzisiaj jej nie wznowiono.

W lipcu tego roku Sąd Rejonowy w Częstochowie ogłosił upadłość Huty i wyznaczył syndyka masy upadłościowej.

Walka o miejsca pracy

Pracownicy częstochowskiego zakładu od 11 miesięcy nie mogą pracować, a za wrzesień otrzymali tylko tysiąc złotych wypłaty.

– Dzisiaj nie ma pieniędzy na wypłaty, ale nie mniejszym problemem jest również to, że syndyk nie ma dzisiaj pieniędzy, żeby zapłacić za energię, za wodę, za ochronę. My dzisiaj na naszej walcowni mamy „podziemne miasto”, które zalewa woda. Tam są pompy, które muszą cały czas pompować tę wodę na zewnątrz. Jeśli to zatrzymamy, to zostaniemy zalani i zniszczeni – mówił nam Robert Gonera, przewodniczący „S” w Hucie Liberty Częstochowa w trakcie manifestacji, którą Związek zorganizował 23 października br. w stolicy.
Hutnicy domagali się wówczas, aby rząd udzielił syndykowi 15 mln pożyczki na utrzymanie zakładu i wypłatę pensji dla załogi. Syndyk Adrian Dzwonek obecnie poszukuje inwestora, który zechciałby przejąć Hutę i wznowić produkcję.

Zainteresowanie wydzierżawieniem Huty z prawem pierwokupu wyraził państwowy Węglokoks. To spółka należąca do Skarbu Państwa, co może rodzić pewne nadzieje na stabilizację sytuacji.

– Strona rządowa dostrzega wyjątkowy potencjał zakładów hutniczych działających na obszarze naszego kraju. Huta Częstochowa jest ważnym zakładem produkcyjnym o znaczeniu strategicznym, mogącym również produkować blachy na potrzeby przemysłu zbrojeniowego – przekazał portalowi money.pl departament komunikacji MAP.

– Z uwagi na posiadane kompetencje i zasoby w zakresie technologii, a także oferowanych produktów, przejęcie tego zakładu miałoby sens i uzasadnienie biznesowe – dodało ministerstwo.

Związkowcy z Solidarności poinformowali nas, że do tej pory w grze o częstochowską Hutę pozostawały cztery podmioty. Był to ukraiński holding Metinvest, dotychczasowy właściciel grupa Liberty, poprzedni właściciel Sunningwell i wspomniany Węglokoks.

– Ani strona społeczna, ani – jak myślę – potencjalni kontrahenci nie chcieliby już robić interesów z Liberty i Sunningwell. Z naszego doświadczenie wynika, że nie są to wiarygodni partnerzy. Po prostu nie ufamy im. Z kolei ukraiński Metinvest stracił ostatnio impet w negocjacjach z syndykiem. Najbardziej zaawansowane rozmowy są prowadzone z Węglokoksem i wszystko wskazuje, że to właśnie ta spółka wydzierżawi Hutę, uruchomi produkcję, a później stanie do przetargu, by kupić nasz zakład – przewidywał Robert Gonera, szef „S” w Hucie Częstochowa, dodając, że sytuacja jest dynamiczna i decyzje mogą zapaść w każdej chwili.

Patriotyzm gospodarczy

Solidarność postrzega Węglokoks jako spółkę, która „ratuje im skórę” i daje nadzieję na szybkie wznowienie produkcji. Związek ma jednak pewne obawy. Związkowcy nie są pewni, czy państwowa spółka posiada wystarczający kapitał na przeprowadzenie w Hucie dużych inwestycji. Po drugie, Węglokoks nie ma doświadczenia w handlu grubą blachą i musiałby „przecierać szlaki na europejskich rynkach”.

Związkowcy z Solidarności twierdzą, że częstochowska Huta powinna dążyć do podwojenia mocy produkcyjnych i zainwestować w budowę drugiej linii obróbki cieplnej. Dzięki temu zakład będzie w stanie wytwarzać więcej jakościowej blachy, która jest flagowym produktem hutniczym.

– Mamy nadzieję, że Węglokoks jako firma państwowa będzie uprzywilejowana przy zamówieniach publicznych – infrastrukturalnych, wojskowych czy tych związanych z OZE. Dziś blachę zbrojeniową sprowadzamy z Danii, a Dania walcuje tę blachę ze slabów sprowadzanych z Rosji. Co więcej, głównym dostawcą stali do Polski jest Ukraina. Oczekujemy, że nasze państwo postawi jednak na polski przemysł. To z jednej strony pozwoli utrzymać miejsca pracy i zwiększy wpływy z podatków do budżetu. A z drugiej strony, zagwarantuje nam niezależność od zagranicznych eksporterów i losowych zdarzeń, jak dajmy na to zablokowanie Kanału Sueskiego – wskazywał przewodniczący Gonera.

Upadek Rurexpolu

O tym, jak niepewna jest sytuacja w sektorze stalowym, może świadczyć sytuacja innego zakładu, który w przeszłości był częścią Huty Częstochowa. Chodzi o oddział Rurexpol, który obecnie należy do firmy Alchemia S.A. W ubiegłym tygodniu, 4 listopada, zarząd spółki podjął decyzję o zamiarze rozpoczęcia procesu likwidacji oddziału Rurexpol w Częstochowie.

Wśród przyczyn wskazywano na przewidywalną utratę zdolności do konkurowania na rynku, która wynika z braku popytu na wyroby Rurexpolu, przestarzałej technologii produkcyjnej oraz wysokich kosztów utrzymania zakładu i perspektywy ich dalszego wzrostu.
Oznacza to, że do lutego 2025 roku na bruk może trafić blisko 260 pracowników walcowni. Zakład najprawdopodobniej podzieli los Walcowni Rur „Andrzej” w Zawadzkiem, która także należała do Alchemii z grupy Boryszew. Pracę na Opolszczyźnie straciła cała załoga, łącznie 433 osoby.

Czytając takie informacje, żaden z pracowników częstochowskiej Huty nie może z optymizmem patrzeć w przyszłość. Związkowcy mają jednak nadzieję, że ich zakład nie podzieli losów wspomnianych walcowni.

– Na ten moment nasz zakład jeszcze nie został uratowany. Są na to duże szanse, ale nie ma jeszcze finalnych rozstrzygnięć. Dopóki nie zobaczę podpisów, dopóki nie zobaczę gotowych umów, to jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że zmierzamy w dobrym kierunku. Cieszą nas deklaracje Węglokoksu, że chcą wznowić produkcję i wykorzystać nasz potencjał zgodnie z przeznaczeniem, ale nie chcemy składać ludziom obietnic. Czekamy na najważniejszy krok, czyli podpisanie umowy dzierżawy i wznowienie produkcji – podsumował Robert Gonera.

CZYTAJ TAKŻE:



 

Polecane