NASZE "PAPUGI", NASZE WYROKI, NASZE POSTULATY. ZAPISKI O WROCŁAWSKIM PODZIEMIU

NASZE "PAPUGI", NASZE WYROKI, NASZE POSTULATY. ZAPISKI O WROCŁAWSKIM PODZIEMIU

Z najwyższym uznaniem i wielkim szacunkiem będę zawsze mówił o naszych "papugach" czyli adwokatach, którzy w stanie wojennym i po nim, przez niemal całą dekadę lat 1980-ch bronili więźniów politycznych, w tym studentów - działaczy NZS.

Nie pokazuj języka… Wysokiemu Sądowi

W Warszawie był Jan Olszewski, Władysław Siła-Nowicki, Stanisław Szczuka, Andrzej Grabiński, Edward Wende i inni. We Wrocławiu między innymi Henryk Rossa, Halina Aranka Ostrihansky-Kiszyna czy Marian Stryjak.
Ten ostatni broniąc Tadzia, studenta II roku Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Wrocławskiego, oskarżonego o kolportaż „bibuły” (art. 282 Kodeksu Karnego) wygłosił mowę, która przeszła do historii. Powiedział wtedy: „Jeśli przestępstwem jest posiadanie wydawnictw niezależnych, to 35 milionów Polaków powinno zasiąść na ławie oskarżonych”. No i rozprawa zakończyła się sensacyjnym uniewinnieniem. Mecenas Stryjak miał wtedy linię obrony opierająca się o precedensową decyzję Sądu Najwyższego z roku 1985, która stwierdzała, o dziwo, że sam fakt posiadania „nielegalnych wydawnictw” nie jest przestępstwem w świetle przepisów prawa! Kolportaż – a, to już co innego.

Rozprawa przeciwko naszemu koledze Tadeuszowi Litwinskiemu odbywała się ledwie trzy miesiące po tym właśnie werdykcie SN – dokładnie 31 stycznia 1986 i pan mecenas chyba zaszokował wrocławski sąd pokazaniem tej decyzji „góry”.

Sięgam do naszego „Komunikatu”, wydawanego zwykle co miesiąc, a od święta jako dwutygodnik -oficjalnego organu NZS Uniwersytetu Wrocławskiego. Pismo  skrzętnie relacjonowało wszystkie aresztowania i rozprawy, nie tylko zresztą studentów i znajduję tam informację, że mowie mecenasa Stryjaka przysłuchiwało się, poza Wysokim Sądem, ławnikami i protokolantem oraz prokuratorem siedemnaście osób. Jednak jedną osobę usunięto z sali. Za co? „Za pokazanie języka” Wysokiemu Sądowi - donosiła nasza „bibuła”.

Studenci wciągali w działalność, co oczywiste, młodszych uczniów. Nieraz byli to nastolatkowie, którzy dopiero co uzyskali pełnoletność. Używani do „technicznych" robót, jak druk i kolportaż byli szczególnie narażeni. I wpadali. Warto przypomnieć wyroki, które wydał Sąd Rejonowy Wrocław – Krzyki 27 stycznia 1986 na 18-latka i 19-latka. Ten młodszy, Mariusz Mieszkalski, ten o rok starszy Piotr Szlachta - dostali karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz dozór kuratora. Skazani byli w znanym procesie, po dużej „wtopie” podziemia, która zaowocowała w sumie aż dwunastoma (!) wyrokami. Tego typu mega-długie ławy oskarżonych zdarzały się niezbyt często. Zwykle w jednym procesie skazywano jedną, dwie, trzy, góra cztery osoby. W tym przypadku było inaczej. Ciekawe, że skazano ich za druk i kolportaż dwóch pism, które w jakim sensie były… konkurencyjne. Z jednej strony był to organ oficjalnej ,choć podziemnej „Solidarności” na Dolnym Śląsku, czyli RKS-u (Regionalny Komitet Strajkowy) -  „Z dnia na dzień”. Z drugiej strony było to oficjalne pismo „Solidarności Walczącej” o tym samym tytule. Ta sytuacja dowodzi zresztą, że „na górze”, owszem, ostro rywalizowano, ale „na dole” ludzie po prostu uważali, że trzeba pracować dla „wolnej Polski” i drukowali oraz kolportowali jednym i drugim. Inna sprawa, że ten polityczno-drukarsko- kolportażowy ekumenizm zwiększał możliwość wpadki. I tak właśnie było tym razem. Warto wspomnieć – i ocalić od zapomnienia – nazwiska osób, które wówczas zostały skazane poza wspomnianym już M. Mieszkalskim i P. Szlachtą. Ciekawe, że najwyższy wyrok otrzymała kobieta: T. Malinowska – półtora roku w zawieszeniu na 3 lata. Pozostali też dostali „zawiasy”. Oto lista: Chwedziak – 16 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata, Kalinowski – 14 miesięcy też w zawieszeniu na 3 lata, A. Sochalska, E. Wajda, J. Zemanek, Zadura – po 1 roku w zawieszeniu na 3 lata oraz trzy osoby „z zawiasami” na 2 lata: E. Dramiński – 10 miesięcy, J. Moszczak – 8 miesięcy i M. Niewiadomska – pół roku.

"Kominikat"- nasza „bibuła”

Słów parę o samym „Komunikacie”. Poza stałą, czasem niestety dość rozbudowaną rubryką o represjach, aresztowaniach, rewizjach, sankcjach, wyrokach itd. itp. były tam również ,na przykład, potwierdzenia wpłat dokonywanych przez struktury NZS na poszczególnych wydziałach oraz osoby indywidualne. Poza wpłatami  kwitowaliśmy też przyjęcie „żywności” od anonimowych rolników. Środki finansowe pochodziły od darczyńców indywidualnych, np. ktoś kto mieszkał w podwrocławskiej Sobótce, dawał 250 złotych. Nawet nie chciał potwierdzenia, ale myśmy skrupulatnie potwierdzali kwotę z dodaniem nazwy miejscowości. Potwierdzanie wpłat z poszczególnych Wydziałów uruchamiało swoistą rywalizację. Według zamieszczanych tam informacji najmniej hojny był Wydział Filologiczny (większość studentów to dziewczyny), a najbardziej hojni byli ci z Wydziału Prawa i Administracji.   Jakby przeczuwali, że to oni będą w przyszłości zarabiać najwięcej… Po prawnikach zwykle najwięcej pieniędzy przekazywali studenci z mojego Wydziały Fil.- Hist., czyli  Filozoficzno- Historycznego. Z kolei Matematyczno-Fizyczno-Chemiczny też miał raczej „węża w kieszeni” i dawał niewiele więcej, w formie składek, niż filologie.

Mieliśmy też Fundusz Represjonowanych NZS UWr. Istniał „w realu”, a nie tylko w „bibule”. W naszym „Komunikacie” potwierdzaliśmy regularnie wypłaty zasiłków. Były to kwoty w wysokości przeważnie od tysiąca do trzech tysięcy złotych.

Nakład „Komunikatu” wynosił mniej więcej trzy tysiące egzemplarzy, choć w sytuacji na przykład gotowości strajkowej, gdy w całym kraju zwolniono ze stanowisk około stu pracowników naukowych, przy czym niemałą ich część stanowili ludzie z Uniwersytetu Wrocławskiego czy szerzej: z naszego miasta – wówczas nakład sięgał nawet dziesiątków tysięcy, ale wówczas „Komunikat” ukazywał się w formie ulotki, a nie kilkunastostronicowej „bibuły”.

21 postulatów -jak na Wybrzeżu - czyli mój manifest

Jednak bardzo ważną częścią naszego „organu prasowego” była publicystyka. Nie ukrywam, że przywiązywałem do tego osobiście sporą wagę – jako redaktor naczelny pisma - i pracowicie zapełniałem łamy, ale też zapraszałem na nie innych. Do „Komunikatu” pisywał również mój następca, czyli "Robert Synowiecki" vel „Mateusz Lewita” czyli Grzegorz Schetyna. Tak, tak, kiedyś to było możliwe, a nawet oczywiste. Dziś już nie jest. Pewnie niestety, ale nie ma co idealizować przeszłości, bo wtedy w ramach NZS-u też były napięcia, które zresztą od pewnego momentu były też udziałem moim i Grzegorza.

Żeby pokazać jakiego rodzaju publicystykę wówczas umieszczaliśmy w naszej „bibule”, pozwolę sobie przedstawić jeden z artykułów, który wówczas napisałem. Była zima 1986. „Komunikat” ukazał się z datą „marzec”, ale numer zamykaliśmy 24 lutego 1986 („w południe”, jak zostało to drobiazgowo dodane). Był wtedy czas oczekiwania na zmiany po wielkiej amnestii z 1985 roku, która zresztą mnie też objęła . Nie na zasadzie uwolnienia z więzienia, tylko „darowania” postępowania karnego, zdaje się, po zatrzymaniu mnie oraz jeszcze kilku zacnych osób (w tym, między innymi, znanego duszpasterza akademickiego, dominikanina ojca Ludwika Wiśniewskiego, emerytowanego pracownika naukowego Politechniki Wrocławskiej inżyniera Mariana Suskiego, skądinąd brązowego medalistę Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles z 1932 roku w szermierce czy działacza samorządu studenckiego Uniwersytetu Wrocławskiego Pawła Kociębę) za organizację i udział w manifestacji pod hasłem „Uwolnić więźniów politycznych”, która przeprowadziliśmy na ówczesnym Placu PKWN w centrum  Wrocławia. Głównym transparentem ,który wtedy trzymaliśmy był "Uwolnić Frasyniuka"...

Dla mnie to też był czas specyficzny, bo kończyłem studia historyczne, skądinąd o dziwo w terminie, bez „dziekanek”, pisałem prace magisterską i miałem się niedługo rozstać z uczelnią. Nastąpiło to zresztą cztery miesiące po wydrukowaniu tego tekstu. Artykuł był wiec moim swoistym „politycznym testamentem”. Tytułem nawiązałem oczywiście do 21 postulatów, które przedstawili robotnicy na Wybrzeżu raptem niespełna sześć lat wcześniej. Ta publikacja była niewątpliwie jednym z moich najważniejszych – jeśli nie najważniejszym – tekstów programowych. Uświadomiłem sobie, że właśnie minęła 38 rocznica (ależ to zabrzmiało) jego napisania. Myślę, że oddaje on nie tylko moje poglądy, ale i nastrój tamtego czasu, nastrój środowiska młodego pokolenia Polaków, które stawało się młodą polską inteligencją.

Oto ów tekst, podpisany oczywiście moim stałym ówczesnym pseudonimem, używanym zarówno przy publikacji artykułów, jak i podpisywaniu oświadczeń w imieniu Zarządu Uniwersyteckiego NZS Uniwersytetu Wrocławskiego.

„ 21 POSTULATÓW

Chcąc powiedzieć cos istotnego można napisać książkę, esej, szkic polityczno-historyczny - można, ale – wobec możliwości edytorskich NSZ UWr. - do szuflady. Można też wypowiedzieć się w długim uczonym artykule, ale redakcja „Komunikatu”, zdeterminowana tzw. „warunkami obiektywnymi” domaga się krótkiego tekstu. Szanując Jej wolę, a także czas własny i Czytelników, swoje postulaty zamiast rozwijać – przedstawiam w punktach.

1. Zdefiniować zwrot „porozumienie narodowe” uwzględniając zespół faktów zaistniałych w okresie 13 XII 1981 do 13 X 1985.
2. Ustalić strony porozumienia – biorąc pod uwagę szeroki wachlarz instytucji i organizacji nad – i – podziemnych od: Kościoła poprzez NSZZ „Solidarność”, wydawnictwa niezależne do ugrupowań, środowisk, pism stricte politycznych.
3. Przywrócić pewnym słowom ich właściwe znaczenie / np.: racja stanu, sejm, wybory, socjalizm, kapitalizm, nacjonalizm/.
4. Ustalić metody i cele propagandy komunistycznej. Ocenić zasięg jej oddziaływania /= spustoszenia/. Wyciągnąć wnioski. Wyrejestrować telewizor, zaprenumerować „Komunikat ”NSZ UWr. ”
5. Przed potępieniem:
a) studenta – „bo pasożytuje na klasie robotniczej”,
b) chłopa – „bo wykupuje kartki w mieście”
c) robotnika – „bo się leni w robocie”.
d) inteligenta „bo się stawia władzy, a z  n i m i nikt nie wygrał”,
e) księdza – „bo źle nie ma, a wtrąca się do polityki”

 - puknąć się w głowę i zastanowić:
Komu /nistom/ to służy…

6. Przed ustawieniem się w długiej kolejce do stoiska monopolowego porównać budżety wojska i milicji /łącznie 430 mld zł/ z budżetami oświaty , kultury i służby zdrowia / jednak p o n a d 100 mld zł/. Dane: rok 1984 /sic!/. Pomyśleć. Przypomnieć sobie politykę zaborców, a następnie Niemiec hitlerowskich rozpijania społeczeństwa polskiego. I -nie pić! Nawet – „na pohybel komunie”,
7. Zlikwidować cenzurę. Póki co – wewnętrzną /jeszcze gorszą, bo własną/. Nie dostosowywać swojej opinii do sądu:
a) władzy
b) środowiska
c) „powszechnie uznanych autorytetów”.
Nie poddawać się schematom. Żadnym – nawet głoszonym przez ludzi, którym ufamy.
8. Podnieść problem więźniów politycznych. Nie dwa razy w roku – w Tygodniu Więźnia Politycznego i z okazji amnestii - ale codziennie. Nie przechodzić obojętnie czy z rutyną /co gorsze?/ obok procesów, aresztowań, rodzin więzionych. Pamiętać, że to nie tylko wielcy: Moczulski, Frasyniuk, Borusewicz, Jedynak, ale także ksiądz Sylwester Zych z Grodziska Mazowieckiego, Marek Łucarz z Nowej Huty, Jerzy Filak z Wrocławia i setki innych, znanych jedynie najbliższym.
9. Wykorzystywać wszelkie możliwości niezależnego  l e g a l n e g o  działania. Nie dać zepchnąć się do podziemia. Poszerzać sferę działań jawnych.
Patrz p. 10.
10. Nie przerzucać całego ciężaru walki na płaszczyznę legalną. Pamiętać o nietrwałości instytucji oficjalnych i o niezbędności konspiracji. Wiedzieć, że rozwój działań legalnych jest uzależniony od władzy, zaś siła podziemia zależy wyłącznie od naszej zdolności organizacji / i przezorności/.
11. Pokładać nadzieję przede wszystkim w nas samych, w inwencji i sile narodu polskiego, a nie w:
a) grze supermocarstw,
b) sympatii opinii publicznej Zachodu,
c) „karcie chińskiej”,
d) rzekomym rozkładzie ekonomicznym ZSRR,
e) potencjalnym rozruchach /?/ narodowościowych i religijnych tamże /pkt „d” i „e” mają się spełnić „w najbliższym czasie” już od 1917…/.
My sami – nie wujek Ronald czy skośnoocy „sojusznicy” – jesteśmy kowalami naszego losu.
12. Odrzucić twierdzenie: „czas pracuje dla nas”. „Czas” rzeczywiście pracuje niszcząc gospodarkę, pogłębiając zacofanie cywilizacyjne, dewastację środowiska naturalnego, niszczy oświatę, służbę  zdrowia i – ostatnio jaskrawo – szkolnictwo wyższe, potęgując alkoholizm, narkomanię i inne plagi społeczne / zwłaszcza wśród młodzieży/. Odrzucić tani optymizm. Spojrzeć w oczy – trudniej – rzeczywistości. I wziąć się do roboty.
13. Być konsekwentnym. Mieć przekonania to za mało. Trzeba je realizować. Na co dzień. Manifestować solidarność, wole niepodległości, nie tylko w 5,15,123 rocznicę, ale w zwykły, szary dzień. Pilnować zgodności słów z czynami. Być konsekwentnym – nawet, a może przede wszystkim, w najgorszych chwilach.
14. Uczyć się. Poznawać myśl polityczną, historię, socjologię, psychologię, ekonomię. Nie po to, by budować sobie zamkniętą na otaczającą rzeczywistość „wieżę z kości słoniowej”, ale by jak najlepiej  s ł u ż y ć  swojemu narodowi. Wykorzystywać czas. Uczyć się – gdzie jeszcze można – demokracji. Aby chwila, kiedy przyjdzie, zastała nas przygotowanych. Wyobrazić sobie Wolną Polskę i swoje w niej miejsce.
15. Szanować autorytety. Bezsilny naród, któremu zabrane zostaną instytucje i ludzie obdarzeni zaufaniem, wiarygodni. Autorytety musza być żywe sprawdzalne, codziennie potwierdzane. Dlatego – co nie jest sprzeczne z powyższym – trzeba walczyć z autorytetami. Walczyć na argumenty, poddawać próbom życia.
16. Być otwartym na rzeczywistość. Nie czekać biernie na cud: Nie oddawać pola – nawet w niby drobiazgach. Nie oczekiwać, aż zaatakują. Starać się przewidywać i wyznaczać płaszczyzny starcia. To bardzo trudne. Ale to konieczne.
17. Być świadkiem wyznawanych wartości. W życiu społecznym i w życiu osobistym. Nie żyjemy na bezludnej wyspie. Patrzą na nas – i po nas sądzą ideę, sens walki, sprawę.
18. Nie dać sobie wmówić, że „społeczeństwo jest bierne, apatyczne, zmęczone”. Społeczeństwo to także ty. Jesteś  j u ż  zmęczony?
19. Nie bać się. Robić swoje. Na pewno nie wpadnie tylko ten, co nic nie robi. Nie bać się – i być rozważnym. Ale jeśli się wpadnie – wiedzieć, że  t a m  walka o Wolną Polskę toczy się dalej.
20. Zapamiętać:
„Żyjesz tu, teraz, hic et nunc,
Masz jedno życie, jeden punkt.
Co zdążysz zrobić to zostanie.
Choćby ktoś inne mógł mieć zdanie.”
/Czesław Miłosz/
21. A więc: „Wstań. I idź. Masz dać świadectwo”.
/Zbigniew Herbert/

To do Ciebie, właśnie do Ciebie, skierowane są te słowa…

P.S. „21 postulatów” różni się bardzo od Tamtych. Gdańskich. Oczywiście zakresem, ważnością, formą. Ale głownie – adresatem: te z 1980 r. skierowane były do władz, te nasze -  skierowane są do nas. I to właśnie jest optymistyczne – wszystko bowiem zależy od  n a s !

Aleksander Wołyński”

Tak było niemal cztery dekady temu. Aleksander Wołyński funkcjonuje już jako Ryszard Czarnecki, Polska jest niepodległa, mamy zupełnie inne – jako naród – problemy niż wtedy, ale jedno jest niezmienne: zawsze jest trochę paskudnych, złych ludzi…

 

*tekst ukazał się w kwartalniku „Opinia” (lato 2024)


 

POLECANE
Media: Rosja dzieli się z Iranem zdjęciami satelitarnymi i technologią dronową z ostatniej chwili
Media: Rosja dzieli się z Iranem zdjęciami satelitarnymi i technologią dronową

Moskwa rozszerza zakres wymiany informacji wywiadowczych i współpracy wojskowej z Iranem, dostarczając mu zdjęcia satelitarne i udoskonaloną technologię dronową - napisał we wtorek dziennik „Wall Street Journal”. Ma to pomóc Teheranowi w atakowaniu amerykańskich sił na Bliskim Wschodzie.

USA otworzyły archiwa z pełnymi kartotekami członków NSDAP pilne
USA otworzyły archiwa z pełnymi kartotekami członków NSDAP

Jak poinformował portal dw.com, Amerykańskie Archiwum Narodowe udostępnia w sieci pełne kartoteki członków NSDAP. Tymczasem te same materiały w archiwach niemieckich nadal pozostają tajne, oficjalnie ze względu na ochronę danych.

Angela Merkel wywołała wściekłość Niemców apelując do migrantów, aby głosowali przeciwko AfD z ostatniej chwili
Angela Merkel wywołała wściekłość Niemców apelując do migrantów, aby głosowali przeciwko AfD

Jak poinformował brytyjski portal Daily Mail, Angela Merkel wywołała gniew w Niemczech po tym, jak apelowała do migrantów, aby głosowali przeciwko skrajnie prawicowej partii AfD.

„Teraz Holland może nazywać polskich żołnierzy 's...synami'. Oświadczenie Zbigniewa Ziobry po wyroku sądu z ostatniej chwili
„Teraz Holland może nazywać polskich żołnierzy 's...synami'". Oświadczenie Zbigniewa Ziobry po wyroku sądu

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wydał na platformie X oświadczenie w związku z wyrokiem nakazującym mu przeproszenie reżyser Agnieszki Holland za wypowiedzi porównujące jej film „Zielona Granica” do nazistowskiej propagandy, a także przekazanie 50 tys. zł na Stowarzyszenie „Dzieci Holocaustu”.

Blokada cieśniny Ormuz. USA poradzą sobie bez Europy, ale czy Europa poradzi sobie bez USA? tylko u nas
Blokada cieśniny Ormuz. USA poradzą sobie bez Europy, ale czy Europa poradzi sobie bez USA?

Apel prezydenta Donald Trump o wsparcie dla operacji w rejonie Cieśnina Ormuz spotkał się z chłodną reakcją Europy. W tle rośnie napięcie wokół konfliktu z Iran i pytania o przyszłość współpracy w ramach NATO oraz bezpieczeństwo energetyczne kontynentu.

Sąd: Ziobro musi przeprosić Holland za wypowiedzi o „Zielonej Granicy” z ostatniej chwili
Sąd: Ziobro musi przeprosić Holland za wypowiedzi o „Zielonej Granicy”

Polityk Suwerennej Polski i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro musi przeprosić reżyserkę Agnieszkę Holland za wypowiedzi porównujące jej film „Zielona Granica” do nazistowskiej propagandy, a także przekazać 50 tys. zł na Stowarzyszenie „Dzieci Holocaustu” - wynika z wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie.

Chaos w przetargach na Rail Baltica z ostatniej chwili
Chaos w przetargach na Rail Baltica

Jak poinformował Rynek Kolejowy, Krajowa Izba Odwoławcza wydała kolejny wyrok w kilkumiliardowym przetargu na budowę trasy Rail Baltica Białystok – Ełk. KIO nakazała unieważnić wybór jako najkorzystniejszej oferty firmy Budimex. Wcześniej w tym samym przetargu KIO nakazała odrzucić ofertę Mirbudu.

Plan reformy WPR? „Demontaż podstaw stabilności europejskiego rolnictwa” z ostatniej chwili
Plan reformy WPR? „Demontaż podstaw stabilności europejskiego rolnictwa”

Europejska Rada Doradcza ds. zmiany Klimatu przy Komisji Europejskiej w swoim najnowszym raporcie proponuje reformę WPR. Ekspert Jacek Zarzecki, Wiceprzewodniczący Zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny wyjaśnił na Facebooku, na czym będzie owa „reforma” polegała.

Gen. Wroński: Unijny SAFE to parszywy i fałszywy projekt tylko u nas
Gen. Wroński: Unijny SAFE to parszywy i fałszywy projekt

„Unijny SAFE to parszywy projekt, który jest projektem fałszywym z założenia” - ocenia w rozmowie z Tysol.pl gen. Dariusz Wroński, były dowódca 1 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, absolwent studiów podyplomowych na Wydziale Ekonomii u pani prof. Doroty Simpson (Uniwersytet Gdański).

Interwencja SKW i policji wobec Rachonia i ekipy TV Republika. Chodzi o nagrania z ostatniej chwili
Interwencja SKW i policji wobec Rachonia i ekipy TV Republika. Chodzi o nagrania

Funkcjonariusze SKW oraz policjanci chcieli uzyskać dostęp do nagrań wykonanych przez dziennikarzy TV Republika. Ci odmówili, powołując się na tajemnicę dziennikarską – informuje we wtorek TV Republika.

REKLAMA

NASZE "PAPUGI", NASZE WYROKI, NASZE POSTULATY. ZAPISKI O WROCŁAWSKIM PODZIEMIU

NASZE "PAPUGI", NASZE WYROKI, NASZE POSTULATY. ZAPISKI O WROCŁAWSKIM PODZIEMIU

Z najwyższym uznaniem i wielkim szacunkiem będę zawsze mówił o naszych "papugach" czyli adwokatach, którzy w stanie wojennym i po nim, przez niemal całą dekadę lat 1980-ch bronili więźniów politycznych, w tym studentów - działaczy NZS.

Nie pokazuj języka… Wysokiemu Sądowi

W Warszawie był Jan Olszewski, Władysław Siła-Nowicki, Stanisław Szczuka, Andrzej Grabiński, Edward Wende i inni. We Wrocławiu między innymi Henryk Rossa, Halina Aranka Ostrihansky-Kiszyna czy Marian Stryjak.
Ten ostatni broniąc Tadzia, studenta II roku Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Wrocławskiego, oskarżonego o kolportaż „bibuły” (art. 282 Kodeksu Karnego) wygłosił mowę, która przeszła do historii. Powiedział wtedy: „Jeśli przestępstwem jest posiadanie wydawnictw niezależnych, to 35 milionów Polaków powinno zasiąść na ławie oskarżonych”. No i rozprawa zakończyła się sensacyjnym uniewinnieniem. Mecenas Stryjak miał wtedy linię obrony opierająca się o precedensową decyzję Sądu Najwyższego z roku 1985, która stwierdzała, o dziwo, że sam fakt posiadania „nielegalnych wydawnictw” nie jest przestępstwem w świetle przepisów prawa! Kolportaż – a, to już co innego.

Rozprawa przeciwko naszemu koledze Tadeuszowi Litwinskiemu odbywała się ledwie trzy miesiące po tym właśnie werdykcie SN – dokładnie 31 stycznia 1986 i pan mecenas chyba zaszokował wrocławski sąd pokazaniem tej decyzji „góry”.

Sięgam do naszego „Komunikatu”, wydawanego zwykle co miesiąc, a od święta jako dwutygodnik -oficjalnego organu NZS Uniwersytetu Wrocławskiego. Pismo  skrzętnie relacjonowało wszystkie aresztowania i rozprawy, nie tylko zresztą studentów i znajduję tam informację, że mowie mecenasa Stryjaka przysłuchiwało się, poza Wysokim Sądem, ławnikami i protokolantem oraz prokuratorem siedemnaście osób. Jednak jedną osobę usunięto z sali. Za co? „Za pokazanie języka” Wysokiemu Sądowi - donosiła nasza „bibuła”.

Studenci wciągali w działalność, co oczywiste, młodszych uczniów. Nieraz byli to nastolatkowie, którzy dopiero co uzyskali pełnoletność. Używani do „technicznych" robót, jak druk i kolportaż byli szczególnie narażeni. I wpadali. Warto przypomnieć wyroki, które wydał Sąd Rejonowy Wrocław – Krzyki 27 stycznia 1986 na 18-latka i 19-latka. Ten młodszy, Mariusz Mieszkalski, ten o rok starszy Piotr Szlachta - dostali karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz dozór kuratora. Skazani byli w znanym procesie, po dużej „wtopie” podziemia, która zaowocowała w sumie aż dwunastoma (!) wyrokami. Tego typu mega-długie ławy oskarżonych zdarzały się niezbyt często. Zwykle w jednym procesie skazywano jedną, dwie, trzy, góra cztery osoby. W tym przypadku było inaczej. Ciekawe, że skazano ich za druk i kolportaż dwóch pism, które w jakim sensie były… konkurencyjne. Z jednej strony był to organ oficjalnej ,choć podziemnej „Solidarności” na Dolnym Śląsku, czyli RKS-u (Regionalny Komitet Strajkowy) -  „Z dnia na dzień”. Z drugiej strony było to oficjalne pismo „Solidarności Walczącej” o tym samym tytule. Ta sytuacja dowodzi zresztą, że „na górze”, owszem, ostro rywalizowano, ale „na dole” ludzie po prostu uważali, że trzeba pracować dla „wolnej Polski” i drukowali oraz kolportowali jednym i drugim. Inna sprawa, że ten polityczno-drukarsko- kolportażowy ekumenizm zwiększał możliwość wpadki. I tak właśnie było tym razem. Warto wspomnieć – i ocalić od zapomnienia – nazwiska osób, które wówczas zostały skazane poza wspomnianym już M. Mieszkalskim i P. Szlachtą. Ciekawe, że najwyższy wyrok otrzymała kobieta: T. Malinowska – półtora roku w zawieszeniu na 3 lata. Pozostali też dostali „zawiasy”. Oto lista: Chwedziak – 16 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata, Kalinowski – 14 miesięcy też w zawieszeniu na 3 lata, A. Sochalska, E. Wajda, J. Zemanek, Zadura – po 1 roku w zawieszeniu na 3 lata oraz trzy osoby „z zawiasami” na 2 lata: E. Dramiński – 10 miesięcy, J. Moszczak – 8 miesięcy i M. Niewiadomska – pół roku.

"Kominikat"- nasza „bibuła”

Słów parę o samym „Komunikacie”. Poza stałą, czasem niestety dość rozbudowaną rubryką o represjach, aresztowaniach, rewizjach, sankcjach, wyrokach itd. itp. były tam również ,na przykład, potwierdzenia wpłat dokonywanych przez struktury NZS na poszczególnych wydziałach oraz osoby indywidualne. Poza wpłatami  kwitowaliśmy też przyjęcie „żywności” od anonimowych rolników. Środki finansowe pochodziły od darczyńców indywidualnych, np. ktoś kto mieszkał w podwrocławskiej Sobótce, dawał 250 złotych. Nawet nie chciał potwierdzenia, ale myśmy skrupulatnie potwierdzali kwotę z dodaniem nazwy miejscowości. Potwierdzanie wpłat z poszczególnych Wydziałów uruchamiało swoistą rywalizację. Według zamieszczanych tam informacji najmniej hojny był Wydział Filologiczny (większość studentów to dziewczyny), a najbardziej hojni byli ci z Wydziału Prawa i Administracji.   Jakby przeczuwali, że to oni będą w przyszłości zarabiać najwięcej… Po prawnikach zwykle najwięcej pieniędzy przekazywali studenci z mojego Wydziały Fil.- Hist., czyli  Filozoficzno- Historycznego. Z kolei Matematyczno-Fizyczno-Chemiczny też miał raczej „węża w kieszeni” i dawał niewiele więcej, w formie składek, niż filologie.

Mieliśmy też Fundusz Represjonowanych NZS UWr. Istniał „w realu”, a nie tylko w „bibule”. W naszym „Komunikacie” potwierdzaliśmy regularnie wypłaty zasiłków. Były to kwoty w wysokości przeważnie od tysiąca do trzech tysięcy złotych.

Nakład „Komunikatu” wynosił mniej więcej trzy tysiące egzemplarzy, choć w sytuacji na przykład gotowości strajkowej, gdy w całym kraju zwolniono ze stanowisk około stu pracowników naukowych, przy czym niemałą ich część stanowili ludzie z Uniwersytetu Wrocławskiego czy szerzej: z naszego miasta – wówczas nakład sięgał nawet dziesiątków tysięcy, ale wówczas „Komunikat” ukazywał się w formie ulotki, a nie kilkunastostronicowej „bibuły”.

21 postulatów -jak na Wybrzeżu - czyli mój manifest

Jednak bardzo ważną częścią naszego „organu prasowego” była publicystyka. Nie ukrywam, że przywiązywałem do tego osobiście sporą wagę – jako redaktor naczelny pisma - i pracowicie zapełniałem łamy, ale też zapraszałem na nie innych. Do „Komunikatu” pisywał również mój następca, czyli "Robert Synowiecki" vel „Mateusz Lewita” czyli Grzegorz Schetyna. Tak, tak, kiedyś to było możliwe, a nawet oczywiste. Dziś już nie jest. Pewnie niestety, ale nie ma co idealizować przeszłości, bo wtedy w ramach NZS-u też były napięcia, które zresztą od pewnego momentu były też udziałem moim i Grzegorza.

Żeby pokazać jakiego rodzaju publicystykę wówczas umieszczaliśmy w naszej „bibule”, pozwolę sobie przedstawić jeden z artykułów, który wówczas napisałem. Była zima 1986. „Komunikat” ukazał się z datą „marzec”, ale numer zamykaliśmy 24 lutego 1986 („w południe”, jak zostało to drobiazgowo dodane). Był wtedy czas oczekiwania na zmiany po wielkiej amnestii z 1985 roku, która zresztą mnie też objęła . Nie na zasadzie uwolnienia z więzienia, tylko „darowania” postępowania karnego, zdaje się, po zatrzymaniu mnie oraz jeszcze kilku zacnych osób (w tym, między innymi, znanego duszpasterza akademickiego, dominikanina ojca Ludwika Wiśniewskiego, emerytowanego pracownika naukowego Politechniki Wrocławskiej inżyniera Mariana Suskiego, skądinąd brązowego medalistę Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles z 1932 roku w szermierce czy działacza samorządu studenckiego Uniwersytetu Wrocławskiego Pawła Kociębę) za organizację i udział w manifestacji pod hasłem „Uwolnić więźniów politycznych”, która przeprowadziliśmy na ówczesnym Placu PKWN w centrum  Wrocławia. Głównym transparentem ,który wtedy trzymaliśmy był "Uwolnić Frasyniuka"...

Dla mnie to też był czas specyficzny, bo kończyłem studia historyczne, skądinąd o dziwo w terminie, bez „dziekanek”, pisałem prace magisterską i miałem się niedługo rozstać z uczelnią. Nastąpiło to zresztą cztery miesiące po wydrukowaniu tego tekstu. Artykuł był wiec moim swoistym „politycznym testamentem”. Tytułem nawiązałem oczywiście do 21 postulatów, które przedstawili robotnicy na Wybrzeżu raptem niespełna sześć lat wcześniej. Ta publikacja była niewątpliwie jednym z moich najważniejszych – jeśli nie najważniejszym – tekstów programowych. Uświadomiłem sobie, że właśnie minęła 38 rocznica (ależ to zabrzmiało) jego napisania. Myślę, że oddaje on nie tylko moje poglądy, ale i nastrój tamtego czasu, nastrój środowiska młodego pokolenia Polaków, które stawało się młodą polską inteligencją.

Oto ów tekst, podpisany oczywiście moim stałym ówczesnym pseudonimem, używanym zarówno przy publikacji artykułów, jak i podpisywaniu oświadczeń w imieniu Zarządu Uniwersyteckiego NZS Uniwersytetu Wrocławskiego.

„ 21 POSTULATÓW

Chcąc powiedzieć cos istotnego można napisać książkę, esej, szkic polityczno-historyczny - można, ale – wobec możliwości edytorskich NSZ UWr. - do szuflady. Można też wypowiedzieć się w długim uczonym artykule, ale redakcja „Komunikatu”, zdeterminowana tzw. „warunkami obiektywnymi” domaga się krótkiego tekstu. Szanując Jej wolę, a także czas własny i Czytelników, swoje postulaty zamiast rozwijać – przedstawiam w punktach.

1. Zdefiniować zwrot „porozumienie narodowe” uwzględniając zespół faktów zaistniałych w okresie 13 XII 1981 do 13 X 1985.
2. Ustalić strony porozumienia – biorąc pod uwagę szeroki wachlarz instytucji i organizacji nad – i – podziemnych od: Kościoła poprzez NSZZ „Solidarność”, wydawnictwa niezależne do ugrupowań, środowisk, pism stricte politycznych.
3. Przywrócić pewnym słowom ich właściwe znaczenie / np.: racja stanu, sejm, wybory, socjalizm, kapitalizm, nacjonalizm/.
4. Ustalić metody i cele propagandy komunistycznej. Ocenić zasięg jej oddziaływania /= spustoszenia/. Wyciągnąć wnioski. Wyrejestrować telewizor, zaprenumerować „Komunikat ”NSZ UWr. ”
5. Przed potępieniem:
a) studenta – „bo pasożytuje na klasie robotniczej”,
b) chłopa – „bo wykupuje kartki w mieście”
c) robotnika – „bo się leni w robocie”.
d) inteligenta „bo się stawia władzy, a z  n i m i nikt nie wygrał”,
e) księdza – „bo źle nie ma, a wtrąca się do polityki”

 - puknąć się w głowę i zastanowić:
Komu /nistom/ to służy…

6. Przed ustawieniem się w długiej kolejce do stoiska monopolowego porównać budżety wojska i milicji /łącznie 430 mld zł/ z budżetami oświaty , kultury i służby zdrowia / jednak p o n a d 100 mld zł/. Dane: rok 1984 /sic!/. Pomyśleć. Przypomnieć sobie politykę zaborców, a następnie Niemiec hitlerowskich rozpijania społeczeństwa polskiego. I -nie pić! Nawet – „na pohybel komunie”,
7. Zlikwidować cenzurę. Póki co – wewnętrzną /jeszcze gorszą, bo własną/. Nie dostosowywać swojej opinii do sądu:
a) władzy
b) środowiska
c) „powszechnie uznanych autorytetów”.
Nie poddawać się schematom. Żadnym – nawet głoszonym przez ludzi, którym ufamy.
8. Podnieść problem więźniów politycznych. Nie dwa razy w roku – w Tygodniu Więźnia Politycznego i z okazji amnestii - ale codziennie. Nie przechodzić obojętnie czy z rutyną /co gorsze?/ obok procesów, aresztowań, rodzin więzionych. Pamiętać, że to nie tylko wielcy: Moczulski, Frasyniuk, Borusewicz, Jedynak, ale także ksiądz Sylwester Zych z Grodziska Mazowieckiego, Marek Łucarz z Nowej Huty, Jerzy Filak z Wrocławia i setki innych, znanych jedynie najbliższym.
9. Wykorzystywać wszelkie możliwości niezależnego  l e g a l n e g o  działania. Nie dać zepchnąć się do podziemia. Poszerzać sferę działań jawnych.
Patrz p. 10.
10. Nie przerzucać całego ciężaru walki na płaszczyznę legalną. Pamiętać o nietrwałości instytucji oficjalnych i o niezbędności konspiracji. Wiedzieć, że rozwój działań legalnych jest uzależniony od władzy, zaś siła podziemia zależy wyłącznie od naszej zdolności organizacji / i przezorności/.
11. Pokładać nadzieję przede wszystkim w nas samych, w inwencji i sile narodu polskiego, a nie w:
a) grze supermocarstw,
b) sympatii opinii publicznej Zachodu,
c) „karcie chińskiej”,
d) rzekomym rozkładzie ekonomicznym ZSRR,
e) potencjalnym rozruchach /?/ narodowościowych i religijnych tamże /pkt „d” i „e” mają się spełnić „w najbliższym czasie” już od 1917…/.
My sami – nie wujek Ronald czy skośnoocy „sojusznicy” – jesteśmy kowalami naszego losu.
12. Odrzucić twierdzenie: „czas pracuje dla nas”. „Czas” rzeczywiście pracuje niszcząc gospodarkę, pogłębiając zacofanie cywilizacyjne, dewastację środowiska naturalnego, niszczy oświatę, służbę  zdrowia i – ostatnio jaskrawo – szkolnictwo wyższe, potęgując alkoholizm, narkomanię i inne plagi społeczne / zwłaszcza wśród młodzieży/. Odrzucić tani optymizm. Spojrzeć w oczy – trudniej – rzeczywistości. I wziąć się do roboty.
13. Być konsekwentnym. Mieć przekonania to za mało. Trzeba je realizować. Na co dzień. Manifestować solidarność, wole niepodległości, nie tylko w 5,15,123 rocznicę, ale w zwykły, szary dzień. Pilnować zgodności słów z czynami. Być konsekwentnym – nawet, a może przede wszystkim, w najgorszych chwilach.
14. Uczyć się. Poznawać myśl polityczną, historię, socjologię, psychologię, ekonomię. Nie po to, by budować sobie zamkniętą na otaczającą rzeczywistość „wieżę z kości słoniowej”, ale by jak najlepiej  s ł u ż y ć  swojemu narodowi. Wykorzystywać czas. Uczyć się – gdzie jeszcze można – demokracji. Aby chwila, kiedy przyjdzie, zastała nas przygotowanych. Wyobrazić sobie Wolną Polskę i swoje w niej miejsce.
15. Szanować autorytety. Bezsilny naród, któremu zabrane zostaną instytucje i ludzie obdarzeni zaufaniem, wiarygodni. Autorytety musza być żywe sprawdzalne, codziennie potwierdzane. Dlatego – co nie jest sprzeczne z powyższym – trzeba walczyć z autorytetami. Walczyć na argumenty, poddawać próbom życia.
16. Być otwartym na rzeczywistość. Nie czekać biernie na cud: Nie oddawać pola – nawet w niby drobiazgach. Nie oczekiwać, aż zaatakują. Starać się przewidywać i wyznaczać płaszczyzny starcia. To bardzo trudne. Ale to konieczne.
17. Być świadkiem wyznawanych wartości. W życiu społecznym i w życiu osobistym. Nie żyjemy na bezludnej wyspie. Patrzą na nas – i po nas sądzą ideę, sens walki, sprawę.
18. Nie dać sobie wmówić, że „społeczeństwo jest bierne, apatyczne, zmęczone”. Społeczeństwo to także ty. Jesteś  j u ż  zmęczony?
19. Nie bać się. Robić swoje. Na pewno nie wpadnie tylko ten, co nic nie robi. Nie bać się – i być rozważnym. Ale jeśli się wpadnie – wiedzieć, że  t a m  walka o Wolną Polskę toczy się dalej.
20. Zapamiętać:
„Żyjesz tu, teraz, hic et nunc,
Masz jedno życie, jeden punkt.
Co zdążysz zrobić to zostanie.
Choćby ktoś inne mógł mieć zdanie.”
/Czesław Miłosz/
21. A więc: „Wstań. I idź. Masz dać świadectwo”.
/Zbigniew Herbert/

To do Ciebie, właśnie do Ciebie, skierowane są te słowa…

P.S. „21 postulatów” różni się bardzo od Tamtych. Gdańskich. Oczywiście zakresem, ważnością, formą. Ale głownie – adresatem: te z 1980 r. skierowane były do władz, te nasze -  skierowane są do nas. I to właśnie jest optymistyczne – wszystko bowiem zależy od  n a s !

Aleksander Wołyński”

Tak było niemal cztery dekady temu. Aleksander Wołyński funkcjonuje już jako Ryszard Czarnecki, Polska jest niepodległa, mamy zupełnie inne – jako naród – problemy niż wtedy, ale jedno jest niezmienne: zawsze jest trochę paskudnych, złych ludzi…

 

*tekst ukazał się w kwartalniku „Opinia” (lato 2024)



 

Polecane