Bp Hinder: „Dla niektórych muzułmanów Franciszek jest też ich papieżem” [wywiad]

- Gdy wracałem samochodem z papieżem do jego rezydencji w Bahrajnie, widziałem ludzi na ulicach, którzy patrzyli na nas z zainteresowaniem. Powiedziałbym, że czuli dumę, że odwiedził on ten mały kraj, najmniejszy z całego regionu – powiedział KAI bp Paul Hinder OFMCap, emerytowany wikariusz apostolski Arabii Południowej. Podkreślił, że uczestniczył w spotkaniach, na których cytowano dokumenty papieskie. „A to świadczy, że mają oni jakieś pojęcie o tym, czego one dotyczą, choć pewnie nie czytali ich w całości” – dodał pochodzący ze Szwajcarii duchowny.
bp Paul Hinder
bp Paul Hinder / wikimedia commons/CC BY-SA 2.0/Christliches Medienmagazin pro

Wspomniał też o pewnym muzułmaninie, członku rządu, który powiedział, że „papież Franciszek jest też naszym papieżem”. Wyraża to „po części szacunek dla Ojca Świętego, ale też dla Jego urzędu” – stwierdził 80-letni hierarcha, który przeszło 20 lat mieszka na Półwyspie Arabskim, a od ponad 18 lat jest tam biskupem.

Piotr Dziubak (KAI): W tych dniach uwaga większości mieszkańców naszej planety, tym razem głównie kibiców piłkarskich, skupia się na Zatoce Perskiej.

Bp Paul Hinder: Jestem niestety zawodowym nie-kibicem (śmiech), ale cieszę się radością innych, którzy kibicują. Nigdy nie byłem pasjonatem futbolu. Inni trochę mnie zmuszają i dzięki temu jestem w miarę na bieżąco.

- Czy atmosfera mistrzostw świata w jakiś sposób jest obecna także u Was?

- Oczywiście ludzie bardzo się tym interesują, zwłaszcza po pierwszym zwycięstwie Arabii Saudyjskiej [nad Argentyną]. Byłem wtedy w Rijadzie. Ogłoszono dzień wolny. Można było zauważyć wielki entuzjazm.

- Miesiąc temu zakończyła się pielgrzymka Franciszka do Bahrajnu. Czy Ksiądz Biskup miał już okazję odwiedzić miejsca spotkań z papieżem, rozmawiać z ludźmi? Czy pojawiły się jakieś komentarze?

- Dni spędzone z Ojcem Świętym były niezwykłe. Była to już druga pielgrzymka papieska, którą współorganizowałem jako biskup. Zaraz po jego wylocie ja także wyjechałem z Bahrajnu i wrócę tam w styczniu przyszłego roku.

Echa tej wizyty, które do mnie docierają, są bardzo pozytywne. Oczywiście pojawiają się jakieś głosy niezadowolenia, że coś może nie było dobrze przygotowane. To się zawsze zdarza przy tego typu wydarzeniach. Dla nas wielkim wyzwaniem było zorganizowanie papieskiej pielgrzymki w bardzo krótkim czasie. Oficjalne przygotowania nie mogły ruszyć przed 29 września. Mieliśmy tylko 5 tygodni, a to trochę za mało, biorąc pod uwagę wagę tego wydarzenia.

- Czy Bahrajńczycy, w większości muzułmanie, zainteresowali się bardziej chrześcijaństwem po pielgrzymce Franciszka?

- Gdy wracałem samochodem z papieżem do jego rezydencji w Bahrajnie, widziałem ludzi na ulicach, którzy patrzyli na nas z zainteresowaniem. Powiedziałbym, że czuli dumę, że odwiedził on ten mały kraj, najmniejszy z całego regionu. Nie wiem, co się wydarzy teraz po pielgrzymce, ale bez wątpienia klimat wokół wizyty Franciszka był bardzo dobry.

- Ksiądz Biskup pracuje od ponad dwudziestu lat na Półwyspie Arabskim. Czy pytano Ekscelencję, dlaczego jest chrześcijaninem, kim jest Jezus?

- Możliwości takich kontaktów są dość ograniczone. Mam oczywiście styczność z członkami władz, którzy są wyłącznie muzułmanami. Czasami zdarza się rozmowa na temat stylu życia księdza, biskupa. Pojawia się pytanie: dlaczego się nie żenicie? Czasami widzę zatroskanie w kwestiach naszego życia seksualnego (śmiech). Ale mamy też wiele wspólnych punktów, na przykład znaczenie modlitwy, wzajemnego szacunku. Zawsze miałem bardzo pozytywne doświadczenia w tym zakresie. Nigdy muzułmanie mnie nie obrażali. Wiemy, że nie wyznajemy tej samej wiary, znamy różnice między nami. Myślę, że w tym czasie wzrósł zdecydowanie wzajemny szacunek. Na pewno pojawią się jeszcze inne owoce. Istnieje zainteresowanie muzułmanów chrześcijaństwem. Mieszkam w Abu Zabi. Przychodzą do nas studenci uniwersyteccy, pytając o Kościół, co przedstawiają obrazy w świątyni, jak się modlimy. Może to jest ciekawość intelektualna, może wyraz jakichś innych pytań, które sobie zaczęli stawiać, tego nie wiem, ale takie wizyty się zdarzają.

- Czy papież zaczyna zbierać pierwsze owoce odważnego skierowania uwagi, żebyśmy odkryli, że wszyscy jesteśmy braćmi, mimo różnicy wyznań, że pojęcie braterstwa nie musi być pustosłowiem?

- Widzę, że Franciszek ma strategię przełamywania barier, które pojawiają się między religiami, przede wszystkimi między muzułmanami a chrześcijanami. Jeśli przyjrzymy się dobrze temu, co się wydarzyło od 2019 roku, po wizytach w Maroku, Iraku, Kazachstanie, niedawno w Bahrajnie, to myślę, że papież jest przekonany, iż istnieje jakaś płaszczyzna współpracy chrześcijan i muzułmanów, mimo różnic w wierze. Pozwoli to również na ich wspólny wkład do rozwiązywania takich problemów ludzkości, jak przemoc, wiara, pokój, zmiany klimatyczne, ochrona środowiska naturalnego itp. Każdy z nas wie, że wspólnie działając będziemy mogli lepiej żyć. Papież jest bardzo silny. Jego dwa dokumenty: „Fratelli tutti” i „Laudato sì” torują wspólną drogę. Te dokumenty czytają też muzułmanie.

- Czy muzułmanie rozmawiają o „Fratelli tutti”? Czy pytają o treści tej encykliki?

- Uczestniczyłem w spotkaniach, na których cytowano dokumenty papieskie. A to znaczy, że mają jakieś pojęcie o nich, chociaż pewnie nie czytali ich w całości. Pewien muzułmanin, i to członek rządu, powiedział mi: Franciszek jest też naszym papieżem. To po części wyraża szacunek nie tylko wobec niego, ale też dla jego urzędu.

- Czy po pielgrzymce Papieża będą większe możliwości współpracy?

- Myślę, że jeszcze za wcześnie na przewidywanie jakichś wyników tej pielgrzymki. To są oczekiwania europejskie, a Europejczycy są dość niecierpliwi. Chcą rano przedyskutować problem, po południu podjąć decyzję a wieczorem już to powinno działać. Tutaj jest inaczej. Potrzeba dużo więcej czasu. Rozmawiając ostatnio z Europejczykami, pracującymi w Rijadzie, dostrzegłem pozytywne echa tej pielgrzymki. To pozwala patrzeć z nadzieją w przyszłość.

Z drugiej zaś strony jestem pewien, że w Kościele, ale też wśród muzułmanów, są osoby patrzące sceptycznie, jeśli nie negatywnie, na proces zbliżenia tych dwóch religii. Ja osobiście postrzegam ten proces pozytywnie i z nadzieją. Znam wystarczająco dobrze papieża i wiem, że nie ma on żadnego zamiaru stworzenia jakiejś mieszanej religii czy w ogóle nowej. Był zawsze bardzo jasny w tej sprawie. Musimy odkryć punkty, które mogą nas łączyć i które pozwolą nam wypracować wspólny program działań, pozostając jednocześnie przy swoich przekonaniach i wierze w Boga.

- Prozelityzm, nawracanie nie jest dobrze widziane na Półwyspie Arabskim. Ktoś mógłby zapytać: dlaczego zatem tam jesteście, jeśli swobodnie nie możecie chrzcić, ewangelizować?

- Trzeba wziąć pod uwagę dwa aspekty. Mieszka tutaj bardzo dużo katolików. Wszyscy oni są imigrantami i potrzebują opieki duszpasterskiej. To jest powód naszej obecności tutaj. Drugą sprawą jest to, co mówił św. Franciszek do swoich współbraci udających się do muzułmanów: można żyć pośród wyznawców islamu jako chrześcijanie, nie wszczynając kłótni, dając dobry przykład. Prawo tutejsze nie zezwala na chrzczenie muzułmanów, zwłaszcza jeśli są obywatelami tutejszych krajów, chociaż zdarzają się wyjątki. Temu, kto udziela takiego chrztu, grozi deportacja. Tym samym miejscowi katolicy pozostaliby bez opieki duszpasterskiej.

Dodam jeszcze, że dzisiaj to już nie tyle przepisy państwowe tego zabraniają, ile tradycje kulturowe, jakimi żyją ludzie, klany rodzin. A zatem, nawet jeśli nie byłoby wyroku sądowego za przyjęcie chrztu, to rodzina mogłaby ukarać taką osobę nawróconą na chrześcijaństwo, łącznie z zabójstwem. Tu, gdzie mieszkam, nie spotkałem się z tak smutnymi wydarzeniami. Wolność religijna tak, jak my ją rozumiemy w pełnym znaczeniu tego pojęcia, tutaj nie istnieje.

- Czy musimy się bać islamu? Przed wyborami politycznymi w Europie często taki lęk jest bardzo mocno pobudzany: zaleją nas imigranci i islam.

- Imigranci i islam są wyzwaniem, ale zależy dla kogo. Nigdy żaden muzułmanin nie groził mi czy to przemocą fizyczną, czy w żaden inny sposób, od kiedy tu mieszkam. Nie zaprzeczam, że w obrębie islamu są grupy i ruchy, które mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla chrześcijan, ale też dla nich samych. Proszę pamiętać, że zdecydowana większość zabitych przez muzułmanów to wyznawcy islamu a nie chrześcijaństwa. Oczywiście nie znaczy to, że nie mamy być rozważni wobec tego wyzwania.

Problemem jest nie zagrożenie ze strony islamu, ale to, że chrześcijanie w Europie Zachodniej zapomnieli o swoich korzeniach. Jeśli systemy wartości częściowo zaczynają upadać, islam może jawić się jako niebezpieczeństwo. Tak już działo się w przeszłości: gdy byliśmy słabi w wierze, baliśmy się innych. Muzułmanie nie zawsze są najmocniejsi. Oni też mają swoje problemy.

W sprawie imigrantów muszę zaznaczyć, że po części jesteśmy od nich zależni. Naszym problemem jest to, że chcielibyśmy sobie wybrać tylko tych dobrych a pozostałych zostawić innym. Jeśli spojrzymy na historię, to zauważymy, że wszyscy byliśmy imigrantami. Jestem Szwajcarem, też byłem imigrantem. Pamiętajmy o imigrantach z Europy Wschodniej.

- W kontekście piłkarskich mistrzostw świata w Katarze mówi się dużo w mediach o imigrantach, którzy budowali stadiony, hotele. Pracowali w bardzo trudnych warunkach, przypłacając to zdrowiem a często też życiem. Czy spotyka się Ksiądz Biskup z rozmowami na ten temat?

- Czasami pojawia się ten temat, częściej chyba wśród osób, które śledzą media europejskie. Tu jest raczej tendencja do obrony tego, co zrobiono. Wiele rzeczy, o których napisano, jest prawdziwych. Ale to nie daje obrazu pełnej rzeczywistości. Media często nie dostrzegają tego, co się dzieje nie tylko tutaj. W innych krajach też zdarza się, że pracownicy nie są godziwie opłacani. Na Zachodzie można nagłośnić sytuację, jeśli dzieje się jakaś niesprawiedliwość. Gdyby tutaj ktoś chciał strajkować, straci natychmiast pracę. Robotnicy, którzy tu przyjeżdżali i nadal tu pracują, wiedzą o tym. Mówią: dzięki mojej pracy tutaj moja rodzina może żyć. Byłbym bardziej umiarkowany w krytyce, która jednak w wielu kwestiach jest jak najbardziej usprawiedliwiona.

Piotr Dziubak (KAI Rzym) / Rzym


 

POLECANE
Brazylijskie mięso drobiowe i jaja zwolnione z unijnych kontroli jeszcze przed zawarciem umowy UE-Mercosur gorące
Brazylijskie mięso drobiowe i jaja zwolnione z unijnych kontroli jeszcze przed zawarciem umowy UE-Mercosur

Unia Europejska jeszcze w listopadzie ubiegłego roku potwierdziła w oficjalnym piśmie przywrócenie wstępnego wykazu brazylijskich zakładów drobiarskich i produkujących jaja jako wyjętych spod unijnych kontroli. Oznacza to, że po zawarciu umowy UE-Mercosur nikt z UE nie będzie kontrolował napływających do Europy produktów.

Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców woj. pomorskiego z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców woj. pomorskiego

Operator Energa informuje o planowanych przerwach w dostawie energii elektrycznej w kilku rejonach województwa pomorskiego. Wyłączenia zaplanowano na drugą połowę stycznia 2026 r. Sprawdź, czy dotyczą Twojej miejscowości.

Kijów: Tysiące budynków bez ciepła po nocnych atakach Rosji z ostatniej chwili
Kijów: Tysiące budynków bez ciepła po nocnych atakach Rosji

Ponad 5,6 tys. budynków wielorodzinnych zostało pozbawionych ciepła po nocnych atakach Rosji na Kijów; ranna została co najmniej jedna osoba – powiadomił we wtorek mer miasta Witalij Kliczko.

Pilny komunikat dla mieszkańców Krakowa z ostatniej chwili
Pilny komunikat dla mieszkańców Krakowa

Z powodu bardzo wysokiego poziomu zanieczyszczenia powietrza w Krakowie wprowadzono awaryjne rozwiązanie dla mieszkańców. We wtorek 20 stycznia można korzystać z komunikacji miejskiej bez biletu. Decyzja zapadła po nocnych pomiarach jakości powietrza, które znacznie przekroczyły dopuszczalne normy.

Indie: Sikorski doprowadził gospodarzy do furii. Polska oskarżona o „wspieranie terroryzmu” z ostatniej chwili
Indie: Sikorski doprowadził gospodarzy do furii. Polska oskarżona o „wspieranie terroryzmu”

Wizyta szefa polskiego MSZ w Indiach zakończyła się ostrą wymianą zdań i publicznymi, wyjątkowo mocnymi komunikatami ze strony gospodarzy. Indyjskie media wprost cytują ministra spraw zagranicznych Indii, który mówił o „zerowej tolerancji dla terroryzmu” i ostrzegał Polskę przed „wspieraniem infrastruktury terrorystycznej” w regionie. 

Trump grozi Macronowi nałożeniem 200-procentowych ceł na francuskie wina i szampany z ostatniej chwili
Trump grozi Macronowi nałożeniem 200-procentowych ceł na francuskie wina i szampany

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że nie sądzi, by europejscy przywódcy stawili zbyt duży opór jego staraniom o przejęcie Grenlandii. Zagroził też prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi wprowadzeniem 200-proc. ceł na francuskie wina i szampany, jeśli ten nie przystąpi do jego Rady Pokoju.

Wybory przewodniczącego Polski 2050. Jest decyzja Rady Krajowej z ostatniej chwili
Wybory przewodniczącego Polski 2050. Jest decyzja Rady Krajowej

Z komunikatu prasowego wydanego przez biuro prasowe Polski 2050 wynika, że II tura wyborów na szefa partii odbędzie się do 31 stycznia.

Zbigniew Ziobro: Żurek przez przypadek powiedział trochę prawdy z ostatniej chwili
Zbigniew Ziobro: Żurek przez przypadek powiedział trochę prawdy

Na skutek kontrowersyjnego postanowienia sądu w Giżycku w przestrzeni publicznej znów wybuchł spór o status tzw. neosędziów. Obszerny wpis na ten temat opublikował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek; doczekał się on ostrej reakcji byłego szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który zarzucił Żurkowi hipokryzję i współodpowiedzialność za chaos w sądach.

Prezydent Nawrocki już w Davos. Wystąpienie o Trójmorzu i sesja z Donaldem Trumpem na agendzie z ostatniej chwili
Prezydent Nawrocki już w Davos. Wystąpienie o Trójmorzu i sesja z Donaldem Trumpem na agendzie

W poniedziałek wieczorem prezydent Karol Nawrocki przybył do Szwajcarii, gdzie od wtorku będzie uczestniczył w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Program wizyty obejmuje m.in. sesję z prezydentem USA Donaldem Trumpem, spotkanie z prezesem Banku Światowego, a także wystąpienie poświęcone Inicjatywie Trójmorza.

Trump doprowadza europejskich biurokratów do furii tylko u nas
Trump doprowadza europejskich biurokratów do furii

Już za chwilę będzie czwarta rocznica ataku Rosji na Ukrainę, a Europa jest bezradna wobec wojny na własnym kontynencie. Cała nadzieja wciąż w Trumpie, mimo że jest jaki jest.

REKLAMA

Bp Hinder: „Dla niektórych muzułmanów Franciszek jest też ich papieżem” [wywiad]

- Gdy wracałem samochodem z papieżem do jego rezydencji w Bahrajnie, widziałem ludzi na ulicach, którzy patrzyli na nas z zainteresowaniem. Powiedziałbym, że czuli dumę, że odwiedził on ten mały kraj, najmniejszy z całego regionu – powiedział KAI bp Paul Hinder OFMCap, emerytowany wikariusz apostolski Arabii Południowej. Podkreślił, że uczestniczył w spotkaniach, na których cytowano dokumenty papieskie. „A to świadczy, że mają oni jakieś pojęcie o tym, czego one dotyczą, choć pewnie nie czytali ich w całości” – dodał pochodzący ze Szwajcarii duchowny.
bp Paul Hinder
bp Paul Hinder / wikimedia commons/CC BY-SA 2.0/Christliches Medienmagazin pro

Wspomniał też o pewnym muzułmaninie, członku rządu, który powiedział, że „papież Franciszek jest też naszym papieżem”. Wyraża to „po części szacunek dla Ojca Świętego, ale też dla Jego urzędu” – stwierdził 80-letni hierarcha, który przeszło 20 lat mieszka na Półwyspie Arabskim, a od ponad 18 lat jest tam biskupem.

Piotr Dziubak (KAI): W tych dniach uwaga większości mieszkańców naszej planety, tym razem głównie kibiców piłkarskich, skupia się na Zatoce Perskiej.

Bp Paul Hinder: Jestem niestety zawodowym nie-kibicem (śmiech), ale cieszę się radością innych, którzy kibicują. Nigdy nie byłem pasjonatem futbolu. Inni trochę mnie zmuszają i dzięki temu jestem w miarę na bieżąco.

- Czy atmosfera mistrzostw świata w jakiś sposób jest obecna także u Was?

- Oczywiście ludzie bardzo się tym interesują, zwłaszcza po pierwszym zwycięstwie Arabii Saudyjskiej [nad Argentyną]. Byłem wtedy w Rijadzie. Ogłoszono dzień wolny. Można było zauważyć wielki entuzjazm.

- Miesiąc temu zakończyła się pielgrzymka Franciszka do Bahrajnu. Czy Ksiądz Biskup miał już okazję odwiedzić miejsca spotkań z papieżem, rozmawiać z ludźmi? Czy pojawiły się jakieś komentarze?

- Dni spędzone z Ojcem Świętym były niezwykłe. Była to już druga pielgrzymka papieska, którą współorganizowałem jako biskup. Zaraz po jego wylocie ja także wyjechałem z Bahrajnu i wrócę tam w styczniu przyszłego roku.

Echa tej wizyty, które do mnie docierają, są bardzo pozytywne. Oczywiście pojawiają się jakieś głosy niezadowolenia, że coś może nie było dobrze przygotowane. To się zawsze zdarza przy tego typu wydarzeniach. Dla nas wielkim wyzwaniem było zorganizowanie papieskiej pielgrzymki w bardzo krótkim czasie. Oficjalne przygotowania nie mogły ruszyć przed 29 września. Mieliśmy tylko 5 tygodni, a to trochę za mało, biorąc pod uwagę wagę tego wydarzenia.

- Czy Bahrajńczycy, w większości muzułmanie, zainteresowali się bardziej chrześcijaństwem po pielgrzymce Franciszka?

- Gdy wracałem samochodem z papieżem do jego rezydencji w Bahrajnie, widziałem ludzi na ulicach, którzy patrzyli na nas z zainteresowaniem. Powiedziałbym, że czuli dumę, że odwiedził on ten mały kraj, najmniejszy z całego regionu. Nie wiem, co się wydarzy teraz po pielgrzymce, ale bez wątpienia klimat wokół wizyty Franciszka był bardzo dobry.

- Ksiądz Biskup pracuje od ponad dwudziestu lat na Półwyspie Arabskim. Czy pytano Ekscelencję, dlaczego jest chrześcijaninem, kim jest Jezus?

- Możliwości takich kontaktów są dość ograniczone. Mam oczywiście styczność z członkami władz, którzy są wyłącznie muzułmanami. Czasami zdarza się rozmowa na temat stylu życia księdza, biskupa. Pojawia się pytanie: dlaczego się nie żenicie? Czasami widzę zatroskanie w kwestiach naszego życia seksualnego (śmiech). Ale mamy też wiele wspólnych punktów, na przykład znaczenie modlitwy, wzajemnego szacunku. Zawsze miałem bardzo pozytywne doświadczenia w tym zakresie. Nigdy muzułmanie mnie nie obrażali. Wiemy, że nie wyznajemy tej samej wiary, znamy różnice między nami. Myślę, że w tym czasie wzrósł zdecydowanie wzajemny szacunek. Na pewno pojawią się jeszcze inne owoce. Istnieje zainteresowanie muzułmanów chrześcijaństwem. Mieszkam w Abu Zabi. Przychodzą do nas studenci uniwersyteccy, pytając o Kościół, co przedstawiają obrazy w świątyni, jak się modlimy. Może to jest ciekawość intelektualna, może wyraz jakichś innych pytań, które sobie zaczęli stawiać, tego nie wiem, ale takie wizyty się zdarzają.

- Czy papież zaczyna zbierać pierwsze owoce odważnego skierowania uwagi, żebyśmy odkryli, że wszyscy jesteśmy braćmi, mimo różnicy wyznań, że pojęcie braterstwa nie musi być pustosłowiem?

- Widzę, że Franciszek ma strategię przełamywania barier, które pojawiają się między religiami, przede wszystkimi między muzułmanami a chrześcijanami. Jeśli przyjrzymy się dobrze temu, co się wydarzyło od 2019 roku, po wizytach w Maroku, Iraku, Kazachstanie, niedawno w Bahrajnie, to myślę, że papież jest przekonany, iż istnieje jakaś płaszczyzna współpracy chrześcijan i muzułmanów, mimo różnic w wierze. Pozwoli to również na ich wspólny wkład do rozwiązywania takich problemów ludzkości, jak przemoc, wiara, pokój, zmiany klimatyczne, ochrona środowiska naturalnego itp. Każdy z nas wie, że wspólnie działając będziemy mogli lepiej żyć. Papież jest bardzo silny. Jego dwa dokumenty: „Fratelli tutti” i „Laudato sì” torują wspólną drogę. Te dokumenty czytają też muzułmanie.

- Czy muzułmanie rozmawiają o „Fratelli tutti”? Czy pytają o treści tej encykliki?

- Uczestniczyłem w spotkaniach, na których cytowano dokumenty papieskie. A to znaczy, że mają jakieś pojęcie o nich, chociaż pewnie nie czytali ich w całości. Pewien muzułmanin, i to członek rządu, powiedział mi: Franciszek jest też naszym papieżem. To po części wyraża szacunek nie tylko wobec niego, ale też dla jego urzędu.

- Czy po pielgrzymce Papieża będą większe możliwości współpracy?

- Myślę, że jeszcze za wcześnie na przewidywanie jakichś wyników tej pielgrzymki. To są oczekiwania europejskie, a Europejczycy są dość niecierpliwi. Chcą rano przedyskutować problem, po południu podjąć decyzję a wieczorem już to powinno działać. Tutaj jest inaczej. Potrzeba dużo więcej czasu. Rozmawiając ostatnio z Europejczykami, pracującymi w Rijadzie, dostrzegłem pozytywne echa tej pielgrzymki. To pozwala patrzeć z nadzieją w przyszłość.

Z drugiej zaś strony jestem pewien, że w Kościele, ale też wśród muzułmanów, są osoby patrzące sceptycznie, jeśli nie negatywnie, na proces zbliżenia tych dwóch religii. Ja osobiście postrzegam ten proces pozytywnie i z nadzieją. Znam wystarczająco dobrze papieża i wiem, że nie ma on żadnego zamiaru stworzenia jakiejś mieszanej religii czy w ogóle nowej. Był zawsze bardzo jasny w tej sprawie. Musimy odkryć punkty, które mogą nas łączyć i które pozwolą nam wypracować wspólny program działań, pozostając jednocześnie przy swoich przekonaniach i wierze w Boga.

- Prozelityzm, nawracanie nie jest dobrze widziane na Półwyspie Arabskim. Ktoś mógłby zapytać: dlaczego zatem tam jesteście, jeśli swobodnie nie możecie chrzcić, ewangelizować?

- Trzeba wziąć pod uwagę dwa aspekty. Mieszka tutaj bardzo dużo katolików. Wszyscy oni są imigrantami i potrzebują opieki duszpasterskiej. To jest powód naszej obecności tutaj. Drugą sprawą jest to, co mówił św. Franciszek do swoich współbraci udających się do muzułmanów: można żyć pośród wyznawców islamu jako chrześcijanie, nie wszczynając kłótni, dając dobry przykład. Prawo tutejsze nie zezwala na chrzczenie muzułmanów, zwłaszcza jeśli są obywatelami tutejszych krajów, chociaż zdarzają się wyjątki. Temu, kto udziela takiego chrztu, grozi deportacja. Tym samym miejscowi katolicy pozostaliby bez opieki duszpasterskiej.

Dodam jeszcze, że dzisiaj to już nie tyle przepisy państwowe tego zabraniają, ile tradycje kulturowe, jakimi żyją ludzie, klany rodzin. A zatem, nawet jeśli nie byłoby wyroku sądowego za przyjęcie chrztu, to rodzina mogłaby ukarać taką osobę nawróconą na chrześcijaństwo, łącznie z zabójstwem. Tu, gdzie mieszkam, nie spotkałem się z tak smutnymi wydarzeniami. Wolność religijna tak, jak my ją rozumiemy w pełnym znaczeniu tego pojęcia, tutaj nie istnieje.

- Czy musimy się bać islamu? Przed wyborami politycznymi w Europie często taki lęk jest bardzo mocno pobudzany: zaleją nas imigranci i islam.

- Imigranci i islam są wyzwaniem, ale zależy dla kogo. Nigdy żaden muzułmanin nie groził mi czy to przemocą fizyczną, czy w żaden inny sposób, od kiedy tu mieszkam. Nie zaprzeczam, że w obrębie islamu są grupy i ruchy, które mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla chrześcijan, ale też dla nich samych. Proszę pamiętać, że zdecydowana większość zabitych przez muzułmanów to wyznawcy islamu a nie chrześcijaństwa. Oczywiście nie znaczy to, że nie mamy być rozważni wobec tego wyzwania.

Problemem jest nie zagrożenie ze strony islamu, ale to, że chrześcijanie w Europie Zachodniej zapomnieli o swoich korzeniach. Jeśli systemy wartości częściowo zaczynają upadać, islam może jawić się jako niebezpieczeństwo. Tak już działo się w przeszłości: gdy byliśmy słabi w wierze, baliśmy się innych. Muzułmanie nie zawsze są najmocniejsi. Oni też mają swoje problemy.

W sprawie imigrantów muszę zaznaczyć, że po części jesteśmy od nich zależni. Naszym problemem jest to, że chcielibyśmy sobie wybrać tylko tych dobrych a pozostałych zostawić innym. Jeśli spojrzymy na historię, to zauważymy, że wszyscy byliśmy imigrantami. Jestem Szwajcarem, też byłem imigrantem. Pamiętajmy o imigrantach z Europy Wschodniej.

- W kontekście piłkarskich mistrzostw świata w Katarze mówi się dużo w mediach o imigrantach, którzy budowali stadiony, hotele. Pracowali w bardzo trudnych warunkach, przypłacając to zdrowiem a często też życiem. Czy spotyka się Ksiądz Biskup z rozmowami na ten temat?

- Czasami pojawia się ten temat, częściej chyba wśród osób, które śledzą media europejskie. Tu jest raczej tendencja do obrony tego, co zrobiono. Wiele rzeczy, o których napisano, jest prawdziwych. Ale to nie daje obrazu pełnej rzeczywistości. Media często nie dostrzegają tego, co się dzieje nie tylko tutaj. W innych krajach też zdarza się, że pracownicy nie są godziwie opłacani. Na Zachodzie można nagłośnić sytuację, jeśli dzieje się jakaś niesprawiedliwość. Gdyby tutaj ktoś chciał strajkować, straci natychmiast pracę. Robotnicy, którzy tu przyjeżdżali i nadal tu pracują, wiedzą o tym. Mówią: dzięki mojej pracy tutaj moja rodzina może żyć. Byłbym bardziej umiarkowany w krytyce, która jednak w wielu kwestiach jest jak najbardziej usprawiedliwiona.

Piotr Dziubak (KAI Rzym) / Rzym



 

Polecane