[Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Bolszewickie kadry

    Zanim zastanowimy się na temat kadr bolszewickich, zacytujmy wypowiedzi na ten temat kilku autorytetów. Bundysta, a potem bolszewik, Moisze Rafes stwierdził, że „Prawdziwie rewolucyjne elementy proletariackie na Ukrainie znajdowały się w masie proletariatu mniejszości narodowych – Rosjan i Żydów”. Abram Beilin, aparatczyk bolszewicki, tłumaczył w 1927 r., że  „Jeśli w pierwszych porewolucyjnych latach udział Żydów w naszym aparacie poważnie przewyższała obiektywną określoną wagę Żydów w kraju, w obecnym okresie obserwujemy, że ta rozbieżność została wyrównana”. 
/ foto. Tomasz Gutry, Tygodnik Solidarność

Izraelski badacz Baruch Gurevitz podkreśla, że „wielu Żydów z socjalistycznymi korzeniami przystąpiło do bolszewików podczas Rewolucji i po bolszewickim zwycięstwie. Większość z nich była więźniami dylematu między swoimi zaangażowaniem ideowym w celu zintegrowania Żydów w nowym sowieckim społeczeństwie a swoją emocjonalną identyfikacją z ludem żydowskim jako osobnym bytem. To był główny konflikt żydowskiego ruchu komunistycznego”.


Amerykański naukowiec Andrew Sloin pisze, że  „Podczas gdy przeciwnicy polityczni często wyszydzali żydowskich bolszewików jako zrusyfikowanych, zasymilowanych oraz «nieautentycznych» Żydów, komórka żydowska szkoły partyjnej [w Mińsku] sugeruje inną rzeczywistość. Wśród członków partii znakomita większość była dwujęzyczna, mówili w jidisz i po rosyjsku. Jeśli chodzi o jednojęzycznych członków, czterech mówiło tylko w jidisz, a jeden wyłącznie po rosyjsku”.


Publikujący przed stu laty pisarz Roy Devereux pisał: „Fakt, że Żydzi odgrywają tak poważną rolę w utrzymywaniu reżimu bolszewickiego, prawdopodobnie nie nastawi polskiego sentymentu narodowego pozytywnie w stosunku do nich. W pewnym stopniu identyfikacja Żydów z bolszewizmem musi wynikać z ich lepszego wykształcenia... Ponieważ wśród proletariatu w Europie Wschodniej tylko Żydzi posiadali te kwalifikacje, moskiewscy dyktatorzy zwerbowali tysiące z nich”.


Pamiętając o powyższym, uznajmy, że jednym z najbardziej wrednych stereotypów jest klisza „żydowskiego bolszewizmu”. Rzekomo to „Żydzi” byli twórcami bolszewizmu,  głównie oni mieli być kierownikami, a nawet członkami partii,  która – według tej paranoicznej wykładni – służyła „Żydom”. Mieli oni być też głównym źródłem poparcia dla komunizmu. Klisza ta nie tylko panowała powszechnie w pierwszej połowie XX w., ale nawet instrumentalnie objawia się obecnie. 


A jak ma się do tego rzeczywistość? Badania są dopiero w powijakach, temat „żydowskiego komunizmu” jest uznawany za tabu. W tzw. mainstreamowej nauce i publicystyce jest dość dużo sloganów i gniewu na antysemitów, ale nie ma za dużo konkretów. U antysemitów podobnie: bicie piany, mało wiedzy. Generalnie, niechętnie naukowcy podejmują się żmudnej pracy odkłamywania tej kliszy poprzez dogłębną analizę faktów i statystyk. Ale są wyjątki. Podkreślmy, że jedyne konkretne statystyki wyborcze zupełnie zaprzeczają, że ludność żydowska en bloc udzieliła wsparcia komunistom, a wprost przeciwnie. Jak podaje Baruch Gurevitz, „pozycja bolszewików wśród mas żydowskich była relatywnie słaba, jak wyniki wyborów do Konstytuany z 25 listopada 1917 r. pokazały... Większość żydowskich głosów poszło do mieńszewików”.  Richard Pipes i Oliver Radkey dobitnie udowadniają, że to głównie etniczni Rosjanie głosowali na bolszewików w tych wyborach. Głosy żydowskie rzucone stricte na stronnictwa żydowskie dały zwycięstwo religijnym ortodoksom oraz liberalnym syjonistom. A nie „żydokomunie”.


Zanim jednak skupimy się na statystykach i szacunkach, wymieńmy dwa czynniki, które miały wielki wpływ na dynamikę wydarzeń historycznych w XX w. Pierwszy to rewolucja w Rosji, a szczególnie bolszewicki przewrót. Te fakty spowodowały niesamowitą radykalizację ludności całego świata, a w tym i Żydów. Powiały one huraganem w żagle nie tylko opcjom międzynarodowym socjalistycznym, ale również nacjonalistyczno-socjalistycznym. Rewolucja i bolszewizm oznaczały legitymizację i sukces nawet najbardziej skrajnych pomysłów radykalnych. Drugim czynnikiem wpływającym niesamowicie na tok wydarzeń, a szczególnie na los ludności żydowskiej, był Holocaust. Budował on na wiekowych uprzedzeniach antysemickich, ale pożenił je z „naukowym” rasizmem, dialektyką walki klas i ras oraz z wszechogarniającym strachem przed czerwoną rewolucją. Strach ten wyzyskała i kontrowała rewolucja brunatna (która jednak też i sama była pod jego wpływem) w wykonaniu Narodowo-Socjalistycznej Partii Robotniczej Niemiec (NSDAP) i jej wodza Adolfa Hitlera. Dopiero w takim kontekście dziejowym można zrozumieć racjonalnie tzw. żydowski bolszewizm. Jest to naturalnie mit. Ale mit ten napędzany był percepcjami oraz rzeczywistością. Wszystkie te czynniki należy naświetlić.


Zacznijmy przykładowo od komunistycznej organizacji państwowej, która zajmowała się od początku sprawami żydowskimi. Po zdobyciu władzy rząd bolszewicki ustanowił Ludowy Komisariat do spraw Narodowości. Na jego czele stanął Stalin. Jego zastępcą był polski komunista Stanisław Pestkowski. Sukcesywnie powstawały w jego ramach kolejne komisariaty, a w styczniu 1918 r. utworzono Komisariat Żydowski. Kierowali nim bolszewik Szymon M. Dimensztejn (Semion Markovicz Dimenstein) oraz jego zastępca lewy SR Ilia G. Dobkovski (Iiya Grigorovicz Dobkovsky).  Napotykali niesamowite trudności. Do tego stopnia, że komisariat rozwiązano w maju 1918 r., aby przywrócić go po pewnym czasie.


Częściowo podyktowane było to antyżydowskością ideologii komunistycznej. Jak podaje Wiktor Sukiennicki, „w zasadzie socjaliści, a szczególnie rosyjscy bolszewicy, nie uznawali istnienia osobnego narodu żydowskiego”.   Stąd zarówno Komisariat Żydowski, który był częścią aparatu państwowego, jak i „sekcja żydowska” („jevsektsia”), która była częścią aparatu partyjnego, czyli instytucje komunistyczne powołane do zajmowania się sprawami rzekomo nieistniejącego bytu narodowego były odpowiednio pogubione. Brak było strategii. Twór ten biurokratyczny naturalnie nie zajmował się zasymilowanymi po rosyjsku kosmopolitami takimi jak Trocki czy Zinowiew. Ponieważ ich priorytetem nie była ludność żydowska, „jevsektsia” nie była nastawiona na agitację wśród jidiszowych bolszewików, takich jak Abraham Grigorevicz Beilin, który Bund porzucił w 1905 r.,  albo Szepszel Szepszelowicz Chodosz (Khodosh), który stanął na czele Związku Sowieckich Związków Zawodowych.
„Jevsektsia” i Komisariat Żydowski skoncentrowały się na niezasymilowanych, głównie mówiących w jidisz Żydach, szczególnie uchodźcach wojennych. Początkowo napotkano niesamowite problemy taksonomiczne i organizacyjne. Po pierwsze, większość Żydów o inklinacji socjalistycznej już była zorganizowana we własne partie socjalistyczne: jidiszowe (e.g. Bund) albo hebrajskie (e.g. Poale Syjon). Po drugie, w związku z tym żydowscy przywódcy lewicowi w zasadzie wrogo odnosili się do „żydowskiego komisariatu”, bojkotowali go. Po trzecie, bolszewicy w petersburskiej i moskiewskiej centrali nie mieli odpowiednich kadr, szczególnie towarzyszy płynnie mówiących w jidisz. Po czwarte, dlatego  zdecydowano, że „żydowski komisariat” jako jedyny będzie „tymczasowy”.  Po piąte, działalność tych „tymczasowych” kadr jawiła się jako tragifarsa. Jak przyznał się towarzysz Dimensztejn, „po prostu nie było «nikogo do roboty»”.  Stąd przeniesiono w zasadzie wszystkich pracowników wydziału żydowskiego do Sekcji Międzynarodowej propagandy Komisariatu Spraw Międzynarodowych, łącznie z jego szefem Szmuelem Agurskim (Samuil Agurskii).


Główny ciężar pracy z ludnością żydowską, czyli urabiania ich po bolszewicku, przejęły na siebie „jevsektsie”. Od początku jednak starano się zagospodarować „żydowską ulicę” po bolszewicku. Szło to bardzo trudno. Założone w Moskwie kółko żydowskie bolszewickie rozpadło się natychmiast po powstaniu, mimo że pojawiło się w nim kilku kolaborantów z Bundu i Poalej Syjon, co spowodowało, że członkostwo w nim dzięki temu wzrosło do sześciu (!) osób. W Petersburgu było nieznacznie lepiej; tamtejszy klub o nazwie „Jidiszer Arbeiter” (Robotnik Żydowski) przetrzymał dzięki subsydiom i innym bolszewickim zabiegom. Tymczasem na czele organu prasowego „komisariatu żydowskiego” postawiono dwóch reemigrantów z Anglii i USA. Jeden z nich to działacz związków zawodowych, a drugi anarchista. Pierwszy nie znał jidisz, a drugi nie znał rosyjskiego. Przy pomocy kilku innych towarzyszy, którzy jednak nie potrafili pisać w jidisz, oraz uciekając się do słowników, działacze ci propagandowi kulawo starali się klecić prasę i ulotki w żydowskim narzeczu. Skutki były katastrofalne, nie można było z tej propagandy nic zrozumieć. Geniusze komunistyczni nie potrafili nawet przetłumaczyć prawidłowo nazwy swego organu prasowego. Miała być „Prawda” (tak jak główna gazeta bolszewicka), czyli „Emes” w jidisz.  Zamiast tego towarzysze „zjidiszowali” niemieckie słowo „die Varheit” jako  „Di Varhayt”. Gazeta była kiepskiej jakości zarówno jeśli chodzi o szatę graficzną, jak i zawartość. Nie bardzo kto to czytał i jeszcze mniej rozumiano. Dopiero po jakimś czasie skorygowano nazwę pisma i stało się „Emes”.  Jak przyznał sam towarzysz Agurski:
„Wśród kilku żydowskich komunistów, którzy zebrali się wokół Komisariatu Żydowskiego, nie było żadnego, który mógłby napisać (w jidisz) broszurę do publikacji; w rezultacie tego tłumaczenia musiały być robione z rosyjskiego. Ale nawet tłumaczy trudno było znaleźć. Wszyscy mieli tyle pracy, że nie wiadomo było, gdzie zaczynać. Musieliśmy szukać żydowskich pisarzy, którzy byliby chętni podjąć się tej pracy za wysokim wynagrodzeniem. Ale żadna suma pieniędzy na tej ziemi nie była w stanie zachęcić żydowskiego autora, aby tłumaczył bolszewicką literaturę”. 


Znacznie lepsze rezultaty Lenin i jego bolszewicy mieli, dozwalając na istnienie żydowskiej samoobrony. Była to początkowo inicjatywa oddolna. Chodziło o kontrowanie pogromów. A większość żydowskich oddziałów zbrojnych to wcale nie bolszewicy. Raczej powstały pod auspicjami żydowskich grup rewolucyjnych, zwykle socjalistycznych, bowiem tylko takie mogły początkowo operować pod komunizmem. Zresztą po pewnym czasie zostały przez bolszewików rozwiązane.  Imperatywem było centralistyczne wcielanie wszystkich do Armii Czerwonej.
 

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 5 września 2020
Intel z DC


 

POLECANE
Skażona wołowina z Brazylii trafiła do UE. Jest reakcja Polski z ostatniej chwili
Skażona wołowina z Brazylii trafiła do UE. Jest reakcja Polski

– Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zleciło kontrole wołowiny importowanej z Brazylii w związku z doniesieniami o wykryciu w tym mięsie sprowadzanym do UE hormonu wzrostu – poinformowała w poniedziałek wiceminister resortu rolnictwa Małgorzata Gromadzka.

Orlen wydał ważny komunikat z ostatniej chwili
Orlen wydał ważny komunikat

Spółka ORLEN ostrzega przed fałszywymi ofertami inwestycyjnymi wykorzystującymi markę spółki i wizerunki osób publicznych. Firma apeluje o ostrożność i przypomina, że nie oferuje inwestycji w kryptowaluty ani produktów gwarantujących zyski.

Komunikat dla mieszkańców Poznania Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Poznania

Kolejny obiekt w Poznaniu będzie lepiej służył swoim użytkownikom. Postępują prace na terenie stadionu w północno-zachodniej części kompleksu sportowego przy ul. Warmińskiej na Golęcinie.

Ujawniono stan zdrowia Szymona Hołowni. Polityk reaguje na przeprosiny z ostatniej chwili
Ujawniono stan zdrowia Szymona Hołowni. Polityk reaguje na przeprosiny

Wyciek informacji o zdrowiu Szymona Hołowni wywołał burzę. "Rzeczpospolita" opublikowała przeprosiny, do których odniósł się były marszałek Sejmu.

Paweł Jędrzejewski: Oszukujmy piratów drogowych a nie drogówkę! tylko u nas
Paweł Jędrzejewski: Oszukujmy piratów drogowych a nie "drogówkę"!

1651 osób zginęło w Polsce w wypadkach samochodowych w roku 2025. Główna przyczyna wypadków, których rezultatem jest śmierć, to nadmierna prędkość. Powód jest prosty: przy każdym podwojeniu prędkości, energia uderzenia podczas kolizji zwiększa się czterokrotnie.

Słowacja wstrzymała dostawy prądu na Ukrainę. Czarzasty zadeklarował pomoc Polski z ostatniej chwili
Słowacja wstrzymała dostawy prądu na Ukrainę. Czarzasty zadeklarował pomoc Polski

Przebywający na Ukrainie marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zadeklarował pomoc Ukrainie po decyzji słowackiego rządu o wstrzymaniu dostaw energii elektrycznej na Ukrainę.

Spotkanie USA-Chiny ws. zbrojeń nuklearnych. Padła data z ostatniej chwili
Spotkanie USA-Chiny ws. zbrojeń nuklearnych. Padła data

Delegacje USA i Chin na Konferencję Rozbrojeniową ONZ w Genewie odbędą we wtorek rozmowy na temat kontroli zbrojeń – doniósł w poniedziałek Bloomberg. W poniedziałek amerykańska delegacja miała spotkać się z Rosjanami.

Ujawniono stan zdrowia Szymona Hołowni. Prezydencki minister nie przebierał w słowach z ostatniej chwili
Ujawniono stan zdrowia Szymona Hołowni. Prezydencki minister nie przebierał w słowach

Nie milkną echa kontrowersyjnej publikacji dziennika "Rzeczpospolita" dotyczącej Szymona Hołowni. "Obrzydliwa – bo medialna i publiczna – metoda niszczenia człowieka z wykorzystaniem kwestii zdrowotnych" – komentuje sprawę szef BBN Sławomir Cenckiewicz.

200 tys. zł zamiast 800 plus. Zaskakująca propozycja ekspertów z ostatniej chwili
200 tys. zł zamiast 800 plus. Zaskakująca propozycja ekspertów

Analitycy z Klubu Jagiellońskiego proponują zmianę w polityce rodzinnej: zamiast 800 plus rodzice mieliby dostać jednorazowo ponad 200 tys. zł po narodzinach dziecka.

Rachunek za nazistowską grabież. Dlaczego Berlin wciąż chroni owoce „dekretu Göringa”? tylko u nas
Rachunek za nazistowską grabież. Dlaczego Berlin wciąż chroni owoce „dekretu Göringa”?

Pod płaszczykiem europejskiego pojednania Berlin od ponad ośmiu dekad de facto sankcjonuje skutki nazistowskiego bezprawia, odmawiając restytucji miliardów euro zagrabionych Polakom na mocy zbrodniczego „dekretu Göringa”.

REKLAMA

[Tylko u nas] Prof. Marek Jan Chodakiewicz: Bolszewickie kadry

    Zanim zastanowimy się na temat kadr bolszewickich, zacytujmy wypowiedzi na ten temat kilku autorytetów. Bundysta, a potem bolszewik, Moisze Rafes stwierdził, że „Prawdziwie rewolucyjne elementy proletariackie na Ukrainie znajdowały się w masie proletariatu mniejszości narodowych – Rosjan i Żydów”. Abram Beilin, aparatczyk bolszewicki, tłumaczył w 1927 r., że  „Jeśli w pierwszych porewolucyjnych latach udział Żydów w naszym aparacie poważnie przewyższała obiektywną określoną wagę Żydów w kraju, w obecnym okresie obserwujemy, że ta rozbieżność została wyrównana”. 
/ foto. Tomasz Gutry, Tygodnik Solidarność

Izraelski badacz Baruch Gurevitz podkreśla, że „wielu Żydów z socjalistycznymi korzeniami przystąpiło do bolszewików podczas Rewolucji i po bolszewickim zwycięstwie. Większość z nich była więźniami dylematu między swoimi zaangażowaniem ideowym w celu zintegrowania Żydów w nowym sowieckim społeczeństwie a swoją emocjonalną identyfikacją z ludem żydowskim jako osobnym bytem. To był główny konflikt żydowskiego ruchu komunistycznego”.


Amerykański naukowiec Andrew Sloin pisze, że  „Podczas gdy przeciwnicy polityczni często wyszydzali żydowskich bolszewików jako zrusyfikowanych, zasymilowanych oraz «nieautentycznych» Żydów, komórka żydowska szkoły partyjnej [w Mińsku] sugeruje inną rzeczywistość. Wśród członków partii znakomita większość była dwujęzyczna, mówili w jidisz i po rosyjsku. Jeśli chodzi o jednojęzycznych członków, czterech mówiło tylko w jidisz, a jeden wyłącznie po rosyjsku”.


Publikujący przed stu laty pisarz Roy Devereux pisał: „Fakt, że Żydzi odgrywają tak poważną rolę w utrzymywaniu reżimu bolszewickiego, prawdopodobnie nie nastawi polskiego sentymentu narodowego pozytywnie w stosunku do nich. W pewnym stopniu identyfikacja Żydów z bolszewizmem musi wynikać z ich lepszego wykształcenia... Ponieważ wśród proletariatu w Europie Wschodniej tylko Żydzi posiadali te kwalifikacje, moskiewscy dyktatorzy zwerbowali tysiące z nich”.


Pamiętając o powyższym, uznajmy, że jednym z najbardziej wrednych stereotypów jest klisza „żydowskiego bolszewizmu”. Rzekomo to „Żydzi” byli twórcami bolszewizmu,  głównie oni mieli być kierownikami, a nawet członkami partii,  która – według tej paranoicznej wykładni – służyła „Żydom”. Mieli oni być też głównym źródłem poparcia dla komunizmu. Klisza ta nie tylko panowała powszechnie w pierwszej połowie XX w., ale nawet instrumentalnie objawia się obecnie. 


A jak ma się do tego rzeczywistość? Badania są dopiero w powijakach, temat „żydowskiego komunizmu” jest uznawany za tabu. W tzw. mainstreamowej nauce i publicystyce jest dość dużo sloganów i gniewu na antysemitów, ale nie ma za dużo konkretów. U antysemitów podobnie: bicie piany, mało wiedzy. Generalnie, niechętnie naukowcy podejmują się żmudnej pracy odkłamywania tej kliszy poprzez dogłębną analizę faktów i statystyk. Ale są wyjątki. Podkreślmy, że jedyne konkretne statystyki wyborcze zupełnie zaprzeczają, że ludność żydowska en bloc udzieliła wsparcia komunistom, a wprost przeciwnie. Jak podaje Baruch Gurevitz, „pozycja bolszewików wśród mas żydowskich była relatywnie słaba, jak wyniki wyborów do Konstytuany z 25 listopada 1917 r. pokazały... Większość żydowskich głosów poszło do mieńszewików”.  Richard Pipes i Oliver Radkey dobitnie udowadniają, że to głównie etniczni Rosjanie głosowali na bolszewików w tych wyborach. Głosy żydowskie rzucone stricte na stronnictwa żydowskie dały zwycięstwo religijnym ortodoksom oraz liberalnym syjonistom. A nie „żydokomunie”.


Zanim jednak skupimy się na statystykach i szacunkach, wymieńmy dwa czynniki, które miały wielki wpływ na dynamikę wydarzeń historycznych w XX w. Pierwszy to rewolucja w Rosji, a szczególnie bolszewicki przewrót. Te fakty spowodowały niesamowitą radykalizację ludności całego świata, a w tym i Żydów. Powiały one huraganem w żagle nie tylko opcjom międzynarodowym socjalistycznym, ale również nacjonalistyczno-socjalistycznym. Rewolucja i bolszewizm oznaczały legitymizację i sukces nawet najbardziej skrajnych pomysłów radykalnych. Drugim czynnikiem wpływającym niesamowicie na tok wydarzeń, a szczególnie na los ludności żydowskiej, był Holocaust. Budował on na wiekowych uprzedzeniach antysemickich, ale pożenił je z „naukowym” rasizmem, dialektyką walki klas i ras oraz z wszechogarniającym strachem przed czerwoną rewolucją. Strach ten wyzyskała i kontrowała rewolucja brunatna (która jednak też i sama była pod jego wpływem) w wykonaniu Narodowo-Socjalistycznej Partii Robotniczej Niemiec (NSDAP) i jej wodza Adolfa Hitlera. Dopiero w takim kontekście dziejowym można zrozumieć racjonalnie tzw. żydowski bolszewizm. Jest to naturalnie mit. Ale mit ten napędzany był percepcjami oraz rzeczywistością. Wszystkie te czynniki należy naświetlić.


Zacznijmy przykładowo od komunistycznej organizacji państwowej, która zajmowała się od początku sprawami żydowskimi. Po zdobyciu władzy rząd bolszewicki ustanowił Ludowy Komisariat do spraw Narodowości. Na jego czele stanął Stalin. Jego zastępcą był polski komunista Stanisław Pestkowski. Sukcesywnie powstawały w jego ramach kolejne komisariaty, a w styczniu 1918 r. utworzono Komisariat Żydowski. Kierowali nim bolszewik Szymon M. Dimensztejn (Semion Markovicz Dimenstein) oraz jego zastępca lewy SR Ilia G. Dobkovski (Iiya Grigorovicz Dobkovsky).  Napotykali niesamowite trudności. Do tego stopnia, że komisariat rozwiązano w maju 1918 r., aby przywrócić go po pewnym czasie.


Częściowo podyktowane było to antyżydowskością ideologii komunistycznej. Jak podaje Wiktor Sukiennicki, „w zasadzie socjaliści, a szczególnie rosyjscy bolszewicy, nie uznawali istnienia osobnego narodu żydowskiego”.   Stąd zarówno Komisariat Żydowski, który był częścią aparatu państwowego, jak i „sekcja żydowska” („jevsektsia”), która była częścią aparatu partyjnego, czyli instytucje komunistyczne powołane do zajmowania się sprawami rzekomo nieistniejącego bytu narodowego były odpowiednio pogubione. Brak było strategii. Twór ten biurokratyczny naturalnie nie zajmował się zasymilowanymi po rosyjsku kosmopolitami takimi jak Trocki czy Zinowiew. Ponieważ ich priorytetem nie była ludność żydowska, „jevsektsia” nie była nastawiona na agitację wśród jidiszowych bolszewików, takich jak Abraham Grigorevicz Beilin, który Bund porzucił w 1905 r.,  albo Szepszel Szepszelowicz Chodosz (Khodosh), który stanął na czele Związku Sowieckich Związków Zawodowych.
„Jevsektsia” i Komisariat Żydowski skoncentrowały się na niezasymilowanych, głównie mówiących w jidisz Żydach, szczególnie uchodźcach wojennych. Początkowo napotkano niesamowite problemy taksonomiczne i organizacyjne. Po pierwsze, większość Żydów o inklinacji socjalistycznej już była zorganizowana we własne partie socjalistyczne: jidiszowe (e.g. Bund) albo hebrajskie (e.g. Poale Syjon). Po drugie, w związku z tym żydowscy przywódcy lewicowi w zasadzie wrogo odnosili się do „żydowskiego komisariatu”, bojkotowali go. Po trzecie, bolszewicy w petersburskiej i moskiewskiej centrali nie mieli odpowiednich kadr, szczególnie towarzyszy płynnie mówiących w jidisz. Po czwarte, dlatego  zdecydowano, że „żydowski komisariat” jako jedyny będzie „tymczasowy”.  Po piąte, działalność tych „tymczasowych” kadr jawiła się jako tragifarsa. Jak przyznał się towarzysz Dimensztejn, „po prostu nie było «nikogo do roboty»”.  Stąd przeniesiono w zasadzie wszystkich pracowników wydziału żydowskiego do Sekcji Międzynarodowej propagandy Komisariatu Spraw Międzynarodowych, łącznie z jego szefem Szmuelem Agurskim (Samuil Agurskii).


Główny ciężar pracy z ludnością żydowską, czyli urabiania ich po bolszewicku, przejęły na siebie „jevsektsie”. Od początku jednak starano się zagospodarować „żydowską ulicę” po bolszewicku. Szło to bardzo trudno. Założone w Moskwie kółko żydowskie bolszewickie rozpadło się natychmiast po powstaniu, mimo że pojawiło się w nim kilku kolaborantów z Bundu i Poalej Syjon, co spowodowało, że członkostwo w nim dzięki temu wzrosło do sześciu (!) osób. W Petersburgu było nieznacznie lepiej; tamtejszy klub o nazwie „Jidiszer Arbeiter” (Robotnik Żydowski) przetrzymał dzięki subsydiom i innym bolszewickim zabiegom. Tymczasem na czele organu prasowego „komisariatu żydowskiego” postawiono dwóch reemigrantów z Anglii i USA. Jeden z nich to działacz związków zawodowych, a drugi anarchista. Pierwszy nie znał jidisz, a drugi nie znał rosyjskiego. Przy pomocy kilku innych towarzyszy, którzy jednak nie potrafili pisać w jidisz, oraz uciekając się do słowników, działacze ci propagandowi kulawo starali się klecić prasę i ulotki w żydowskim narzeczu. Skutki były katastrofalne, nie można było z tej propagandy nic zrozumieć. Geniusze komunistyczni nie potrafili nawet przetłumaczyć prawidłowo nazwy swego organu prasowego. Miała być „Prawda” (tak jak główna gazeta bolszewicka), czyli „Emes” w jidisz.  Zamiast tego towarzysze „zjidiszowali” niemieckie słowo „die Varheit” jako  „Di Varhayt”. Gazeta była kiepskiej jakości zarówno jeśli chodzi o szatę graficzną, jak i zawartość. Nie bardzo kto to czytał i jeszcze mniej rozumiano. Dopiero po jakimś czasie skorygowano nazwę pisma i stało się „Emes”.  Jak przyznał sam towarzysz Agurski:
„Wśród kilku żydowskich komunistów, którzy zebrali się wokół Komisariatu Żydowskiego, nie było żadnego, który mógłby napisać (w jidisz) broszurę do publikacji; w rezultacie tego tłumaczenia musiały być robione z rosyjskiego. Ale nawet tłumaczy trudno było znaleźć. Wszyscy mieli tyle pracy, że nie wiadomo było, gdzie zaczynać. Musieliśmy szukać żydowskich pisarzy, którzy byliby chętni podjąć się tej pracy za wysokim wynagrodzeniem. Ale żadna suma pieniędzy na tej ziemi nie była w stanie zachęcić żydowskiego autora, aby tłumaczył bolszewicką literaturę”. 


Znacznie lepsze rezultaty Lenin i jego bolszewicy mieli, dozwalając na istnienie żydowskiej samoobrony. Była to początkowo inicjatywa oddolna. Chodziło o kontrowanie pogromów. A większość żydowskich oddziałów zbrojnych to wcale nie bolszewicy. Raczej powstały pod auspicjami żydowskich grup rewolucyjnych, zwykle socjalistycznych, bowiem tylko takie mogły początkowo operować pod komunizmem. Zresztą po pewnym czasie zostały przez bolszewików rozwiązane.  Imperatywem było centralistyczne wcielanie wszystkich do Armii Czerwonej.
 

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 5 września 2020
Intel z DC



 

Polecane