loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Jakub Pacan: Kilka pytań o Konfederację
Opublikowano dnia 09.11.2019 17:06
Stało się, PiS został ominięty z prawej strony przez Konfederację, apetyty zostały rozbudzone, a szczęśliwa jedenastka posłów, która weszła do Sejmu z listy Konfederacji odgraża się, że to dopiero początek, a polską prawicę czeka nowe otwarcie. Przed Konfederatami jednak długa droga instytucjonalizacji w polskim systemie partyjnym.

T. Gutry - Tygodnik Solidarność

Konfederacja zaistniała jako pewien fenomen sytuacyjny, który należy rozpatrywać w kontekście pewnego układu społeczno-politycznego w Polsce. Co z tym teraz zrobią jej posłowie, czy wykorzystają szansę na zaistnienie w polityce na dłużej?

 

Nośność haseł politycznych i siła w poszczególnych segmentach wyborców nie przekłada się automatycznie siłę organizacyjną danego ugrupowania. Wejście Konfederacji do Sejmu to dopiero początek trudnej drogi instytucjonalizacji politycznej i socjalizacji tej koalicji w systemie parlamentarnym.

 

"Instytucjonalizacja oznacza proces zmian, i to takich, które pozwolą na traktowanie partii politycznej jako instytucji (...) to efekt procesu, w którego trakcie zostają wykształcone określona struktura, układ zależności, wzorce zachowań, a więc czynniki stabilizujące i legitymizujące jej funkcjonowanie w ramach szerszego kontekstu społecznego" – pisze prof. Ryszard Herbut w "Teorii i praktyce funkcjonowania partii politycznych".

 

Póki co Konfederacja funkcjonuje jako swoiste przedłużenie aktywnych ruchów społeczno-politycznych w Polsce. Na sukces tej koalicji wpłynęło poparcie: narodowców, obrońców życia, wolnościowców, zwolenników szerszego dostępu do broni palnej i przeciwników Unii Europejskiej, a nawet monarchistów. Niebagatelną rolę odegrała też amerykańska ustawa 447. Teraz cała sztuka w tym, by z tego konglomeratu różnych oczekiwań, często o bardzo zróżnicowanym charakterze stworzyć w miarę spójny kompleks politycznych tożsamości i oczekiwań oraz wypracować choćby minimalny konsensus, który będzie w stanie przekształcić się w konsensus organizacyjny.

 

Przejście z reprezentanta ruchów społeczno-politycznych, często mocno kontestacyjnych do profesjonalnej partii politycznej nie udało się do tej pory żadnej prawicowej partii protestu w Polsce. Obecna kadencja Sejmu będzie dla Konfederacji testem czy uda im się to przełamać.

 

 

Gdyby chcieli tego dokonać czekają ich trudne fazy organizacji i stabilizacji. Każda z tych faz wymaga odmiennego stylu kierowania partią. Do osiągnięcia stabilizacji konieczna jest koordynacja działań liderów, ich "dotarcie" się w sferze wartości i jasność przekazu. Każda organizacja, a partia szczególnie może wtedy dobrze funkcjonować, gdy między jej członkami występuje zgoda w 80 proc. wartości, tylko taka dojrzałość organizacyjna pozwoli Konfederatom przetrwać i wpisać się w przetargi parlamentarno-gabinetowe, i to na stałe. A o to im przecież chodzi, by na stałe istnieć w polityce i dogłębnie ją zmieniać.

 

Droga przed nimi długa, do zbudowania stabilnej i wiarygodnej organizacji musieliby stworzyć system koordynacji wzajemnych działań (choćby po to, by nie było dwugłosu w przekazach dnia), mieć wynegocjowane wzajemne interesy oraz przepracować między liderami wzajemne ambicje i oczekiwania. Wtedy przekaz będzie w miarę spójny, a gorszące wpadki, pęknięcia i wzajemnie wykluczające się hasła nie skompromitują tej inicjatywy w oczach wyborców. Czy Konfederaci pracują już nad wewnętrznym mechanizmem negocjowania swoich potrzeb i artykulacji spójnych interesów na zewnątrz?

 

Jeszcze przed ogłoszeniem wyników wyborów do Sejmu Janusz Korwin-Mikke zapowiedział, że możliwy podział ugrupowania. Pochwalił się nawet, że jest już po rozmowach z narodowcami o możliwości utworzenia oddzielnych kół poselskich.

 

Kolejne ważnej pytanie: co dalej z antysystemowością? To silny rys tego ugrupowania, ale są już w systemie więc trzeba tutaj dokonać redefinicji i poważnie się zastanowić czy dalej być partią antysystemową, czy jednak pogodzić się trochę z rzeczywistością i pozostać partią, ale już protestu? Bo koalicją protestu musi zostać, by nie utracić swojej wiarygodności wśród swego oddanego elektoratu. Na pewno nie jest im pisana "lekkość" stylu, gdyż sami otoczenie zewnętrzne uczynili sobie mocno konfrontacyjnym. Konfederacje tworzą osobowości konfrontacyjne ich polityka zyskuje na podziale i różnicowaniu. Nadejdzie jednak czas, gdy w ścisłym gronie będą musieli siąść przy stoliku i zapytać jaki styl uprawiania polityki wybrać?

 

A może zawalczyć o spójność i dojrzałość instytucjonalną – coś czego jak wspomniano wcześniej ruchom narodowym i wolnościowym zawsze niestety brakowało – poszerzyć elektorat i stać się bardziej znośnym partnerem dla PiS o co apeluje już od jakiegoś czasu np. Witold Gadowski w swoich cotygodniowych felietonach? Jedno jest oczywiste, podważanie i osłabianie systemu demokratycznego nie doda powagi Konfederatom. Można próbować dokonywać oceny różnych systemów i reżimów polityczny, ale w klubach dyskusyjnych, jednak gdy sprawę zastąpienia demokracji monarchią stawia się jako jeden z głównych postulatów, wtedy powaga i odbiór społeczny danej partii wystawia się na mocne ciosy. A czołowi przedstawiciele Konfederacji podważają jednak istnienie ładu demokratycznego.

 

Konfederacja jeśli chce myśleć poważnie o polityce i odgrywać w niej rolę na długie lata, to musi być bardziej strawna w polskim systemie partyjnym. Na tyle strawna, że przychylne prawicy media nie będą jej wytykały palcami.

 

Jeżeli ojciec Tadeusz Rydzyk mówił w wywiadzie dla tygodnika "Sieci", "Konfederacja - myślałem, że coś wartościowego z tego będzie. Ale jestem bardzo, bardzo rozczarowany. Sądziłem, że są bardziej za Polską, bardziej propolscy. A tu raz po raz widzę szkodzenie Polsce. Można napominać, można z miłością zwracać uwagę, ja też to często robię. Ale nie można szkodzić" – to dla liderów tej koalicji powinny się zapalić czerwone lampki i dać impuls do przejrzenia strategii komunikacyjnej z mediami.

 

Konfederaci dostała szansę i duży kredyt zaufania od Polaków. Teraz od nich zależy czy stworzą mądrą i dojrzałą organizację, z którą będą się liczyć wszyscy gracze w polskiej polityce, czy też nie wyjdą poza etap reprezentacji radykalnych ruchów społecznych, które cudem zdołały wcisnąć do Sejmu jedenastu swoich przedstawicieli.


Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów
Blogi
avatar
Marek
Budzisz

Rosyjska wolność umiera powoli.
Wczoraj, notowana na amerykańskiej giełdzie NASDAQ firma Yandex (85 % akcji), poinformowała o istotnych zmianach w strukturze swojego akcjonariatu. Decyzja jaką podjęli akcjonariusze tego wycenianego na 13 miliardów dolarów rosyjskiego koncernu może mieć istotne znaczenie dla sytuacji politycznej w Rosji. Z tego przede wszystkim powodu, że firma, choć formalnie zarejestrowana w Holandii, jest właścicielem najpopularniejszej rosyjskiej wyszukiwarki internetowej oraz szeregu serwisów z których na co dzień korzystają miliony Rosjan, ale nie tylko, bo jej wyszukiwarka jest niezwykle popularna właściwie we wszystkich krajach postsowieckich oraz w Turcji.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Kenia czyli 1,6 miliona ludzi z wirusem HIV
Tutaj na tym alternatywnym szczycie rozmawiałem z taką amerykańską działaczką pro-life Sharon Slater autorką książki „.Stand for the Family ”. W tej książce cytuje ona bardzo ciekawe dane, dotyczą one także Polski. Polska jest krajem „numer jeden” w Europie, pod względem procentowym który uznaje, że naturalnym miejscem dla dzieci jest rodzina – i to rodzina z ojcem i matką. 95% Polaków, podkreślam 95% Polaków uważa, że to jest rzecz naturalna. Jesteśmy pod tym względem rekordzistami w Europie.
avatar
Jacek
Matysiak

Jacek Matysiak: Impeachment, globalistyczni fanatycy kontra Trump
Trzeba przyznać, że dzięki Trumpowi ważne zmiany zachodzą w sądownictwie, gdzie Trump mianuje wielu sędziów, którzy pozostaną tam kiedy jego już nie będzie, pozwoli to na przywrócenie pewnej równowagi między lewicą, a prawicą w US. W swojej kampanii prezydenckiej Trump zapowiadał zakończenie bezsensownych, kosztownych wojen. W takim Afganistanie po 18 latach interwencji Talibowie są z każdym rokiem silniejsi, a biznes eksportu opium kwitnie w bezpiecznym cieniu amerykańskich żołnierzy. Można powiedzieć, że Trump chce dowieść, że US może utrzymywać stosunki dyplomatyczne z innymi krajami bez konieczności okupacji...

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.