Dr Adam Cyra: Oczekując na egzekucję w KL Auschwitz

KL Auschwitz w początkowym okresie istnienia był miejscem kaźni przede wszystkim Polaków. Byli to przedstawiciele polskiej inteligencji, członkowie ruchu oporu i Polacy schwytani w łapankach oraz w niewielkiej liczbie polscy Żydzi, przywożeni w transportach wraz z Polakami. Masowa zagłada ludności żydowskiej przywożonej z wielu krajów europejskich podbitych przez hitlerowców, rozpoczęta została w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau dopiero wiosną 1942 roku.nPaweł Kulczak, z zawodu nauczyciel, oznaczony w KL Auschwitz numerem 38006, po wojnie relacjonował: „Strasznie przygnębiająco działały na nas egzekucje różnego rodzaju. Gdzieś do połowy 1943 roku przy apelach porannych wyczytywano numery więźniów, którzy po apelu już nie szli do pracy, lecz zbierali się pod blokiem nr 24, skąd po odejściu komand do pracy zaprowadzono ich na blok nr 11 i rozstrzeliwano pod Ścianą Śmierci.
/ Wikipedia CC BY-SA 3,0 Tomasz
Codziennie blokowi przynosili z Oddziału Politycznego wykaz numerów ze swego bloku do odczytania przy apelu.
Było to straszne, wszyscy wiedzieliśmy, że odczytana osobę widzimy po raz ostatni i że za jakiś czas rodzina jego otrzyma zawiadomienie, że „zmarł na serce”.
Toteż, gdy stanęliśmy do apelu rannego, jakie było wielkie skupienie, jak żarliwie się każdy modlił, by nie odczytano jego numeru.

Kazimierz Smoleń (nr obozowy 1328), który pochodził z Chorzowa Starego, a po wojnie przez wiele lat był dyrektorem Muzeum Auschwitz-Birkenau, wspominał: „W przypadku polskich więźniów dopisek „powrót niepożądany” naniesiony w aktach gestapo oznaczał dla nich najczęściej wyrok śmierci przez rozstrzelanie.

Tak postąpiono wobec wspomnianej już dużej grupy Polaków ze Śląska przywiezionych do obozu w 1940 roku i rozstrzelanych 12 czerwca i 18 sierpnia 1942 roku, po uprzednim dwukrotnym osadzeniu w karnej kompanii; w październiku 1940 roku, a następnie w maju 1942 roku. Wszyscy byli członkami polskich organizacji podziemnych. (…)

W 1942 roku w obozie rozstrzelano kilku moich kolegów przywiezionych tym samym transportem. Taki los spotkał kolegę Młostka oraz dwóch braci Czajorów, Alfonsa i Ryszarda.

Jeden z Czajorów pracował jako Arbeitsdienst w Auschwitz I, drugi pracował w obozowej drukarni, skąd skierowano go do karnej kompanii w Birkenau. Wspomnianą egzekucję przeprowadzono w czerwcu 1942 roku.

Rozważając zaistniałą sytuację stwierdziliśmy, że naszą grupę likwidowano na raty.

Część kolegów zginęła w poprzednich dwóch egzekucjach, my pozostali spodziewaliśmy się, że zginiemy w październiku 1942 roku.
Świadomość tego była strasznym przeżyciem. W każdym razie od sierpnia 1942 r. prawie nic nie jadłem, nawet nie pisałem listów do domu. Uważałem, że dla matki będzie mniej bolesnym, jeśli nie otrzymując dłuższy czas listów przygotuje się na najgorsze.

Nie wiem, z jakich względów wstrzymano wykonywanie egzekucji. Przecież w poprzednich egzekucjach rozstrzelano nawet syna Leitera NSDAP w Chorzowie – Alojza Pnioka, w obozie oznaczonego numerem 1326, który do obozu dostał się za przynależność do polskiej, nielegalnej organizacji.

Na Śląsku takie dramatyczne sytuacje w rodzinach zdarzały się dosyć często”.

Rotmistrz Witold Pilecki w swoich powojennych zapiskach odnotował, że Alojzy Pniok idąc na śmierć pod Ścianę Straceń splunął na dziedzińcu bloku nr 11 w twarz Gerhardowi Palitzschowi, który za chwilę pozbawił go życia strzałem w tył głowy.
Rapporführer (podoficer raportowy) Gerhard Palitzsch to jeden z największych zbrodniarzy w KL Auschwitz i główny wykonawca egzekucji pod Ścianą Śmierci, pod którą zamordował strzałem w potylicę kilka tysięcy więźniów, głównie Polaków.

Jedną z jego zbrodni opisał były więzień Zygmunt Gaudasiński (nr 9207): „Pamiętam wypadki skierowania na rozstrzelanie z sali szpitalnej w bloku nr 21 osób, które po przebytej operacji przychodziły do zdrowia. Leżał koło mnie np. więzień z Krakowa Cyrań lub Cyroń, który nie mogąc chodzić po operacji żylaków został przez Palitzscha zabity na noszach na dziedzińcu bloku nr 11”.

Wymowny jest również fragment relacji byłego więźnia Władysława Siwka (nr 5826), który zapamiętał: „Kolega Stanisław Gajda, nr obozowy 12254, młodociany, spodziewał się rozstrzelania. Większość więźniów z jego transportu już nie żyła. W dniu 12 maja 1942 roku po rannym apelu wyczytano jego nazwisko. Żegnał się z każdym z nas bez łez. W obozie osadzony został za ulotki. Przeżył w nim rok czasu. Rozstrzelano go”.

Znamienne było także zachowanie się więźnia Jana Murka (nr 11754), który przez cały czas pobytu w bloku nr 11 podkreślał swą polskość i do ostatniej chwili duchowo się nie załamał. Więzień Murek był Ślązakiem i jednym z założycieli organizacji podziemnej w Chorzowie. Aresztowany został w 1940 roku i w następnym roku osadzony w KL Auschwitz. W Wielki Piątek w 1942 roku wraz z innymi więźniami, których czekał ten sam los co i jego, został wprowadzony do umywalni w bloku nr 11 i tam jeszcze podtrzymywał swych współtowarzyszy na duchu, śpiewając polskie piosenki patriotyczne oraz pieśni religijne. Przed samym wyprowadzeniem na dziedziniec bloku nr 11 zaintonował „Boże coś Polskę”, za co został jeszcze przed śmiercią pobity. Zginął z okrzykiem „Jeszcze Polska nie zginęła”.

Byłemu więźniowi Józefowi Gorzkowskiemu (nr 57330) z kolei w pamięci utkwiło takie zdarzenie: „Gdy pracowałem na strychu bloku 28, a było to w drugim roku mego pobytu w obozie oświęcimskim, w porze letniej, około południa, zarządzono tzw. Blocksperre i przez okno strychowe podpatrując widziałem głowy więźniów stojących przed tak zwaną Ścianą Śmierci, mur oddzielający dziedziniec bloku 11 zasłaniał mi resztę obrazu, i po strzałach, jakie słyszałem, głowy te znikały. Z tego wnioskowałem, że więźniowie, których głowy widziałem, padali na ziemię. (…) Jeden z Ukraińców-banderowców, z którym zetknąłem się w obozie, opowiadał mi przedtem, że w bloku nr 11 przebywają więźniowie Polacy z Warszawy i w dniu opisanej co dopiero „rozwałki”, w czasie rannego mego spaceru pod blokiem 9-tym, słyszałem dochodzące mnie z bloku 11-tego odgłosy pieśni „U drzwi Twoich stoję Panie”.

Dzisiaj w Miejscu Pamięci na dziedzińcu bloku nr 11 znajduje się rekonstrukcja Ściany Straceń, pod którą setki tysięcy odwiedzających rokrocznie tereny byłego niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau składają kwiaty, zapalają znicze i modlą się.

Hołd w tym miejscu pomordowanym oddał także Jan Paweł II w czerwcu 1979 roku, Benedykt XVI w maju 2006 roku i Franciszek w lipcu 2016 roku.

Adam Cyra
Oświęcim, 22 października 2019 r.

 

POLECANE
Ogłoszono skład nowego zarządu Polski 2050. Kluczowe nazwiska Wiadomości
Ogłoszono skład nowego zarządu Polski 2050. Kluczowe nazwiska

W sobotę Rada Krajowa Polski 2050 wybrała członków nowego zarządu partii. Wśród nich znaleźli się m.in. ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz założyciel ugrupowania, wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia – poinformowało PAP biuro prasowe Polski 2050.

Jak Polacy oceniają Martę Nawrocką? Jest sondaż z ostatniej chwili
Jak Polacy oceniają Martę Nawrocką? Jest sondaż

Większość Polaków pozytywnie postrzega dotychczasową aktywność Marty Nawrockiej jako pierwszej damy – wynika z najnowszego sondażu United Surveys przeprowadzonego na zlecenie Wirtualnej Polski.

Tragiczny upadek na oblodzonym chodniku. Nie żyje 73-letni mieszkaniec Otwocka Wiadomości
Tragiczny upadek na oblodzonym chodniku. Nie żyje 73-letni mieszkaniec Otwocka

Zima wciąż zbiera śmiertelne żniwo. W Otwocku na Mazowszu doszło do kolejnej tragedii, tym razem spowodowanej gołoledzią. Na chodniku przed jedną z posesji znaleziono nieprzytomnego 73-letniego mężczyznę. Pomimo szybkiej interwencji służb ratunkowych, jego życia nie udało się uratować.

Rekord olimpijski w Mediolanie. Włoszka mistrzynią na 3000 m Wiadomości
Rekord olimpijski w Mediolanie. Włoszka mistrzynią na 3000 m

Francesca Lollobrigida została pierwszą złotą medalistką igrzysk w Mediolanie w łyżwiarstwie szybkim. Włoszka czasem 3.54,28 ustanowiła rekord olimpijski na 3000 m i wyprzedziła o 2,.26 s Norweżkę Ragne Wiklund i o 2,65 Kanadyjkę Valerie Maltais. Polki nie startowały.

Lubiana postać wraca do „M jak miłość”. Widzowie zobaczą ją w kolejnym odcinku Wiadomości
Lubiana postać wraca do „M jak miłość”. Widzowie zobaczą ją w kolejnym odcinku

Na fanów serialu "M jak miłość" czekają nowe emocjonujące przygody. W najnowszych odcinkach produkcji pojawiły się ciekawe wątki.

Utrudnienia na kolei we Włoszech. Trwa śledztwo w sprawie zerwanej trakcji Wiadomości
Utrudnienia na kolei we Włoszech. Trwa śledztwo w sprawie zerwanej trakcji

Włoska policja wszczęła w sobotę dochodzenie w sprawie zerwania przewodów elektrycznych na kolei w rejonie Bolonii, co spowodowało tego dnia poważne utrudnienia w tym ważnym węźle komunikacyjnym. Jak podała agencja Ansa, rozważana jest hipoteza sabotażu dokonanego przez anarchistów.

Iustitia pozwala swoim sędziom startować do KRS. Dagmara Pawełczyk-Woicka: Zero zaskoczenia z ostatniej chwili
Iustitia pozwala swoim sędziom startować do KRS. Dagmara Pawełczyk-Woicka: Zero zaskoczenia

Szefowa KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka poinformowała w sobotę po południu, że Stowarzyszenie Sędziów Iustitia zezwoliło swoim członkom na kandydowanie do Krajowej Rady Sądownictwa na podstawie obowiązującej ustawy.

Ekspert: Za obchodzenie Konstytucji przez Sąd Najwyższy obywatel zapłaci wysoką cenę tylko u nas
Ekspert: Za obchodzenie Konstytucji przez Sąd Najwyższy obywatel zapłaci wysoką cenę

Prawomocne wyroki są uchylane, skazani wychodzą na wolność, a ofiary i obywatele tracą poczucie bezpieczeństwa. Ekspert ostrzega, że sposób, w jaki Sąd Najwyższy sięga dziś po nadzwyczajne instrumenty procesowe, może prowadzić do obejścia Konstytucji – a realną cenę tego chaosu zapłaci całe społeczeństwo.

Nie żyje aktor znany z polskich seriali Wiadomości
Nie żyje aktor znany z polskich seriali

Świat polskiej telewizji pożegnał Kazimierza Szyszkę, aktora, którego widzowie doskonale pamiętają z ról drugoplanowych i epizodycznych. Informację o jego śmierci przekazał serwis filmpolski.pl, prowadzony przez Bibliotekę Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Jak potwierdziła rodzina artysty, Kazimierz Szyszka odszedł w czwartek, 5 lutego 2026 roku.

Rosyjskie media: Wiceszef GRU wraca do zdrowia po zamachu z ostatniej chwili
Rosyjskie media: Wiceszef GRU wraca do zdrowia po zamachu

Są nowe informacje po piątkowym zamachu na wysokiego rangą rosyjskiego wojskowego. Wiceszef GRU generał Władimir Aleksiejew odzyskał przytomność po operacji, a lekarze ostrożnie informują, że jego życiu nie zagraża już bezpośrednie niebezpieczeństwo. 

REKLAMA

Dr Adam Cyra: Oczekując na egzekucję w KL Auschwitz

KL Auschwitz w początkowym okresie istnienia był miejscem kaźni przede wszystkim Polaków. Byli to przedstawiciele polskiej inteligencji, członkowie ruchu oporu i Polacy schwytani w łapankach oraz w niewielkiej liczbie polscy Żydzi, przywożeni w transportach wraz z Polakami. Masowa zagłada ludności żydowskiej przywożonej z wielu krajów europejskich podbitych przez hitlerowców, rozpoczęta została w komorach gazowych KL Auschwitz II-Birkenau dopiero wiosną 1942 roku.nPaweł Kulczak, z zawodu nauczyciel, oznaczony w KL Auschwitz numerem 38006, po wojnie relacjonował: „Strasznie przygnębiająco działały na nas egzekucje różnego rodzaju. Gdzieś do połowy 1943 roku przy apelach porannych wyczytywano numery więźniów, którzy po apelu już nie szli do pracy, lecz zbierali się pod blokiem nr 24, skąd po odejściu komand do pracy zaprowadzono ich na blok nr 11 i rozstrzeliwano pod Ścianą Śmierci.
/ Wikipedia CC BY-SA 3,0 Tomasz
Codziennie blokowi przynosili z Oddziału Politycznego wykaz numerów ze swego bloku do odczytania przy apelu.
Było to straszne, wszyscy wiedzieliśmy, że odczytana osobę widzimy po raz ostatni i że za jakiś czas rodzina jego otrzyma zawiadomienie, że „zmarł na serce”.
Toteż, gdy stanęliśmy do apelu rannego, jakie było wielkie skupienie, jak żarliwie się każdy modlił, by nie odczytano jego numeru.

Kazimierz Smoleń (nr obozowy 1328), który pochodził z Chorzowa Starego, a po wojnie przez wiele lat był dyrektorem Muzeum Auschwitz-Birkenau, wspominał: „W przypadku polskich więźniów dopisek „powrót niepożądany” naniesiony w aktach gestapo oznaczał dla nich najczęściej wyrok śmierci przez rozstrzelanie.

Tak postąpiono wobec wspomnianej już dużej grupy Polaków ze Śląska przywiezionych do obozu w 1940 roku i rozstrzelanych 12 czerwca i 18 sierpnia 1942 roku, po uprzednim dwukrotnym osadzeniu w karnej kompanii; w październiku 1940 roku, a następnie w maju 1942 roku. Wszyscy byli członkami polskich organizacji podziemnych. (…)

W 1942 roku w obozie rozstrzelano kilku moich kolegów przywiezionych tym samym transportem. Taki los spotkał kolegę Młostka oraz dwóch braci Czajorów, Alfonsa i Ryszarda.

Jeden z Czajorów pracował jako Arbeitsdienst w Auschwitz I, drugi pracował w obozowej drukarni, skąd skierowano go do karnej kompanii w Birkenau. Wspomnianą egzekucję przeprowadzono w czerwcu 1942 roku.

Rozważając zaistniałą sytuację stwierdziliśmy, że naszą grupę likwidowano na raty.

Część kolegów zginęła w poprzednich dwóch egzekucjach, my pozostali spodziewaliśmy się, że zginiemy w październiku 1942 roku.
Świadomość tego była strasznym przeżyciem. W każdym razie od sierpnia 1942 r. prawie nic nie jadłem, nawet nie pisałem listów do domu. Uważałem, że dla matki będzie mniej bolesnym, jeśli nie otrzymując dłuższy czas listów przygotuje się na najgorsze.

Nie wiem, z jakich względów wstrzymano wykonywanie egzekucji. Przecież w poprzednich egzekucjach rozstrzelano nawet syna Leitera NSDAP w Chorzowie – Alojza Pnioka, w obozie oznaczonego numerem 1326, który do obozu dostał się za przynależność do polskiej, nielegalnej organizacji.

Na Śląsku takie dramatyczne sytuacje w rodzinach zdarzały się dosyć często”.

Rotmistrz Witold Pilecki w swoich powojennych zapiskach odnotował, że Alojzy Pniok idąc na śmierć pod Ścianę Straceń splunął na dziedzińcu bloku nr 11 w twarz Gerhardowi Palitzschowi, który za chwilę pozbawił go życia strzałem w tył głowy.
Rapporführer (podoficer raportowy) Gerhard Palitzsch to jeden z największych zbrodniarzy w KL Auschwitz i główny wykonawca egzekucji pod Ścianą Śmierci, pod którą zamordował strzałem w potylicę kilka tysięcy więźniów, głównie Polaków.

Jedną z jego zbrodni opisał były więzień Zygmunt Gaudasiński (nr 9207): „Pamiętam wypadki skierowania na rozstrzelanie z sali szpitalnej w bloku nr 21 osób, które po przebytej operacji przychodziły do zdrowia. Leżał koło mnie np. więzień z Krakowa Cyrań lub Cyroń, który nie mogąc chodzić po operacji żylaków został przez Palitzscha zabity na noszach na dziedzińcu bloku nr 11”.

Wymowny jest również fragment relacji byłego więźnia Władysława Siwka (nr 5826), który zapamiętał: „Kolega Stanisław Gajda, nr obozowy 12254, młodociany, spodziewał się rozstrzelania. Większość więźniów z jego transportu już nie żyła. W dniu 12 maja 1942 roku po rannym apelu wyczytano jego nazwisko. Żegnał się z każdym z nas bez łez. W obozie osadzony został za ulotki. Przeżył w nim rok czasu. Rozstrzelano go”.

Znamienne było także zachowanie się więźnia Jana Murka (nr 11754), który przez cały czas pobytu w bloku nr 11 podkreślał swą polskość i do ostatniej chwili duchowo się nie załamał. Więzień Murek był Ślązakiem i jednym z założycieli organizacji podziemnej w Chorzowie. Aresztowany został w 1940 roku i w następnym roku osadzony w KL Auschwitz. W Wielki Piątek w 1942 roku wraz z innymi więźniami, których czekał ten sam los co i jego, został wprowadzony do umywalni w bloku nr 11 i tam jeszcze podtrzymywał swych współtowarzyszy na duchu, śpiewając polskie piosenki patriotyczne oraz pieśni religijne. Przed samym wyprowadzeniem na dziedziniec bloku nr 11 zaintonował „Boże coś Polskę”, za co został jeszcze przed śmiercią pobity. Zginął z okrzykiem „Jeszcze Polska nie zginęła”.

Byłemu więźniowi Józefowi Gorzkowskiemu (nr 57330) z kolei w pamięci utkwiło takie zdarzenie: „Gdy pracowałem na strychu bloku 28, a było to w drugim roku mego pobytu w obozie oświęcimskim, w porze letniej, około południa, zarządzono tzw. Blocksperre i przez okno strychowe podpatrując widziałem głowy więźniów stojących przed tak zwaną Ścianą Śmierci, mur oddzielający dziedziniec bloku 11 zasłaniał mi resztę obrazu, i po strzałach, jakie słyszałem, głowy te znikały. Z tego wnioskowałem, że więźniowie, których głowy widziałem, padali na ziemię. (…) Jeden z Ukraińców-banderowców, z którym zetknąłem się w obozie, opowiadał mi przedtem, że w bloku nr 11 przebywają więźniowie Polacy z Warszawy i w dniu opisanej co dopiero „rozwałki”, w czasie rannego mego spaceru pod blokiem 9-tym, słyszałem dochodzące mnie z bloku 11-tego odgłosy pieśni „U drzwi Twoich stoję Panie”.

Dzisiaj w Miejscu Pamięci na dziedzińcu bloku nr 11 znajduje się rekonstrukcja Ściany Straceń, pod którą setki tysięcy odwiedzających rokrocznie tereny byłego niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau składają kwiaty, zapalają znicze i modlą się.

Hołd w tym miejscu pomordowanym oddał także Jan Paweł II w czerwcu 1979 roku, Benedykt XVI w maju 2006 roku i Franciszek w lipcu 2016 roku.

Adam Cyra
Oświęcim, 22 października 2019 r.


 

Polecane