Trójka, Owsiak i „Męskie Granie” - kulisy muzyczno-politycznego układu

Jak to się stało, że muzycy przejęli władztwo nad duszami w Polsce? Że sterują zbiorowymi emocjami? Żeby tylko chodziło o małolatów, tradycyjnie podjaranych występami scenicznych guru, można by machnąć ręką. Gorzej, że muzycy, podobnie jak aktorzy, w ogólnopolskim odbiorze urośli do rangi wyroczni.
Ogień i sylwetka człowieka z gitarą
Ogień i sylwetka człowieka z gitarą / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autorki muzycy w Polsce, dzięki mediom publicznym zostali wykreowani na autorytety, mimo wątpliwej wartości ich przekazu.
  • Opisuje też jak radio, szczególnie Trójka, z czasem przekształciło się z publicznej instytucji w układ biznesowo-promocyjny powiązany z rynkiem koncertowym, sponsorami i polityką.
  • Współczesne festiwale i akcje muzyczne (np. WOŚP, Męskie Granie) są zdaniem autorki narzędziem ideologicznego wpływu i politycznej mobilizacji, nagradzając „jedynie słuszne” postawy.

 

Autorytetami stali się za sprawą mediów, i to tych publicznych, utrzymywanych „za pieniądze podatnika”. Pominę rolę telewizji, jako że to osobny wątek. Skupmy się na falach eteru. Muzyka w radiu była obecna od początku istnienia tego medium. W Stanach Zjednoczonych pierwszą audycję nadano w 1906 roku i w jej trakcie zagrany został na żywo koncert skrzypowy. Polska premiera to rok 1925 i zaśpiewany w studiu dwugodzinny koncert Hanki Ordonówny.

 

Do tańca i bez spania

Początkowo w radiu dominowało słowo, ale już pod koniec lat 30. aż 70% czasu antenowego przeznaczono (w Polsce) na muzykę. Oczywiście na tę najpopularniejszą: piosenki i utwory taneczne. Wszystko krótkie, najczęściej 2–3-minutowe. Wtedy też wykonawcy poznali, co to moc radia. Nadawana przez nie lekka muza – miła i przyjemna – towarzyszyła ludziom przez cały dzień przy różnych zajęciach. Efekt? Szlagiery, które znali (i imitowali) wszyscy. Kto widział „Złote czasy radia” Woody’ego Allena, wie, o czym mowa.

W Polsce te „złote czasy” trwały jeszcze długo po wojnie – przecież w PRL odbiornik telewizyjny to był luksus. Od 1958 roku ewenementem stały się nadawane na żywo „Podwieczorki przy mikrofonie” z udziałem czołowych aktorów kabaretowych i piosenkarzy (niezapomniana Irena Santor!). Od 1966 roku w Jedynce ruszyły audycje nocne, w których pojawiała się zupełnie inna propozycja, dostosowana do późnej pory, czyli dłuższe, spokojne utwory, często wyłącznie muzyczne. Okazało się, że nocnych marków jest wielu, także tych niemogących spać z racji zawodu. Kiedy wprowadzono programy z telefonicznym udziałem słuchaczy, muzyką „przykrywano” niewygodne momenty i wspomagano zmęczonych prowadzących. Wydarzeniem lat 70. stały się kilkugodzinne bloki słowno-muzyczne emitowane na żywo ze studia, w tym formaty istniejące do dziś jak „Lato z radiem” (od 1971 roku) czy „Cztery pory roku” (od 1973 roku). W tych przypadkach o stronę muzyczną dbają wydawcy, na ogół dobierający utwory z archiwum radiowego.

Zupełnie inny charakter miały autorskie programy w Trójce, przygotowane przez znawców konkretnych gatunków muzyki, od rocka progresywnego do sceny alternatywnej. Redaktorzy sami przynosili płyty, sami tłumaczyli teksty, sami komentowali utwory i opowiadali o okolicznościach ich powstania. Warto jeszcze pamiętać, że wszystkie cztery ogólnopolskie anteny miały odrębne profile i nadawały zróżnicowaną muzykę. Popularną i mniej wymagającą nadawała Jedynka, Dwójka miała pieczę nad powagą i koncertami, Trójka – ambitną rozrywkę i twórczość pozagatunkową, indywidualną, balladowo-poetycką. Czwórka (z początku adresowana do najmłodszych) – rap, hip-hop, elektroniczne brzmienia.

 

Biznesowa wymiana

O potencjale intelektualnym większości muzyków miałam (i mam) raczej niewygórowane mniemanie. W czym utwierdzają mnie ostatnio gęsto serwowane na wszystkich antenach wywiady z wykonawcami, często jednocześnie piszącymi teksty i komponującymi muzykę. Wygląda na to, że to obecnie dominująca dziedzina sztuki, której wiodącą rolę podsycają oficjalne media. Muzycy różnego autoramentu plotą o sprawach mało istotnych dla niewtajemniczonych; posługując się ubogim językiem polskim, z „ykaniem” i jąkaniem, które w zderzeniu z bufonadą i samozadowoleniem stwarzają komiczny obraz postaci jak z Aleksandra Fredry czy Mikołaja Gogola. Jednak dziennikarze w to brną. Bo… sami mają w tym interes.

Wspólnota antenowo-sceniczna polega na wymianie interesów między redaktorami a muzykami: ja ci promocję na antenie, ty mi konferansjerkę koncertu; ja ci puszczam płytę na ogólnopolskiej, ty mi ekskluzywny wywiad o tym, co cię nakręciło. To tylko góra lodowa biznesów łączących tych, co grają, i redaktorów od grania. A zaczęło się od Trójki, która ze stacji publicznej przeobraziła się w prywatne przedsiębiorstwo pod auspicjami „autorskiej” anteny. Początki były niewinne, a programy niedochodowe. Rozkręcało się to delikatnie i troszkę antykomunistycznie w latach 70./80. Jednak od stanu wojennego rzekomy luz i mruganie okiem do podziemia został zastąpiony cynicznym przekazem skonstruowanym na potrzeby chwili: jest fajnie, rodacy, nic się nie stało, nadal gramy muzykę z Zachodu.

 

Dzieje od Jaruzela

W kwietniu 1982 roku, jeszcze za stanu wojennego, wystartowała „Lista Przebojów Programu Trzeciego” prowadzona ciepłym głosem Marka Niedźwieckiego. Jasne, że na takiej pustyni muzycznej, jaką w latach 80. był PRL, program wspiął się na szczyty popularności. Poza tym w najpaskudniejszych latach „Jaruzela” w Trójce zaczęli robić karierę Monika Olejnik, Hirek Wrona, Piotr Metz i Piotr Baron. Wszystko pod przykrywką, że „niezależna” muza wpłynie na mental narodu. Nie wiadomo – miała budzić czy usypiać czujność? Typuję to drugie.

Czterdzieści lat później Trójka nadal udaje wywrotowców – tylko łapa w łapę z establishmentem. W tym roku szaleństwo ogarnęło całe Polskie Radio w likwidacji za sprawą 34. edycji WOŚP. I choć teoretycznie odbył się już wielki finał przedsięwzięcia, w Jedynce licytacje „atrakcji” (komentowanie meczu piłki nożnej z dziennikarzem rozgłośni, aukcja Złotego Serduszka) oferowanych przez antenę potrwają do 9 lutego. Oczywiście nie mogło zabraknąć Owsiaka w Trzecim Programie – był gościem „Pulsu Trójki”, zachęcając do licytacji Złotego Mikrofonu – nagrody otrzymanej pośmiertnie przez Katarzynę Stoparczyk (zmarłej tragicznie w wypadku drogowym 5 września 2025 roku).

„Licytujcie z całych sił. Liczy się każda złotówka”

– nakręcał Owsiak. Tak jak prymitywne są jego wypowiedzi, tak pokrętna jest jego „kariera”. Ale w tym roku Owsiak już nie udaje nieświadomego i „charytatywnego”. On gra va banque. Idzie na całość z polityką oficjalnego nurtu. Ot, mały przykład: Katarzyna Tusk odniosła się w mediach społecznościowych do kwestii kwot zebranych na aukcjach przez nią i jej tatę:

„Gdy wydaje ci się, że jesteś mega gościówą, bo zebrałaś dla Fundacji WOŚP ponad 40 tysięcy, ale jak zwykle okazuje się, że nie dorastasz do pięt swojemu tacie i potwierdzasz tylko wszystkie teorie na temat «nepo babys»”

– napisała. „Nepo babies" to określenie na dzieci bogatych lub posiadających dużą władzę osób, które używają swoich wpływów, aby pomóc potomkom w karierze. Owsiak też się do tego przykłada.

 

Zawstydzanie i podlizywanie (się)

Od kilku/kilkunastu lat gra toczy się o pozyskanie uwagi i kasy od odbiorców starszych i całkiem wiekowych, wykorzystując ich sentymenty z młodości. Wciąż dają się skrzykiwać muzykom pod wodzą jakiegoś charyzmatycznego Jurasa, Wagla czy innego Maleńczuka. I znów – nie byłoby sprawy, gdyby wydarzenia toczyły się swoim muzycznym/alternatywnym trybem, czyli na bocznicy polityki. Ale nie, w nagłaśnianie imprez – tym samym w zbieranie grosza i sterowanie emocjami – zaangażowały się publiczne stacje. Każdy z muzycznych dziennikarzy Trójki, Jedynki czy Dwójki ma swój udział w imprezach (choćby prowadzenie, osobno płatne). Jednak prym wiedzie Trójka.

Już w 2010 roku stacja zaangażowała się w promowanie cyklu koncertów „Męskie Granie”, których sponsorem i pomysłodawcą był producent piwa Żywiec. I właśnie Trzeci Program stał się patronem medialnym festiwalu w latach 2010–2019, zaś twarzą wydarzenia okazał się dziennikarz muzyczny Piotr Stelmach zwany Stelką. On to jest wieloletnim prowadzącym koncerty „Męskiego Grania” – co nie jest działalnością charytatywną, a w dodatku przynosi pozahonoraryjne benefity wszystkim uczestnikom. Jakie? Ano, darmową promocję. Festiwal jest organizowany w formie corocznej letniej trasy koncertowej z udziałem polskich wykonawców muzyki rozrywkowej. Podsumowaniem każdej edycji staje się album koncertowy zawierający wybrane nagrania z koncertów. Tradycją „Męskiego Grania” jest też coroczny premierowy utwór nagrywany przez jednorazowo skleconą supergrupę i promowany jako hymn dorocznej edycji festiwalu. Począwszy od 2014 roku, supergrupa nosi nazwę Męskie Granie Orkiestra i daje podczas festiwalu specjalnie przygotowany koncert złożony z coverów polskich utworów i swojego hymnu.

 

Opłacalne podlizywactwo

Od czasów, gdy PiS doszło do władzy, festiwale muzyczne i inne eventy związane z graniem stały się manifestacjami politycznymi. Antyprawicowymi. Bo przecież postęp kieruje myśl na lewo, a żaden muzyk czujący się awangardą i żaden fan – choćby miał sześćdziesiątkę (lub więcej) na karku – nie przyzna się do zachowawczych poglądów. Toteż podprogowy przekaz zawarty w tekstach zawsze był czytelny dla audytorium „Męskiego Grania”. I tak w 2019 roku Nosowska, Igo, Organek i Krzysztof Zalewski śpiewali:

„Życzymy sobie i wam, by nas było stać/ Na święty spokój/ Szczęścia ile się da, miłości w bród/ Mądrych ludzi wokół”.

W 2023 roku ważyły się sprawy przedwyborcze:

„Nie, nie ugasi mnie nikt/ Gdy ogień sięga pod sufit/ Bo zamiast w język się gryźć/ Wolałem płomienie wypuścić”

deklarowali w utworze „Supermoce” Igo, Mrozu i Vito Bambino. I wreszcie – ufff! – w 2024 roku Daria Zawiałow, Mrozu i Kacperczyk mogli odetchnąć jako „Wolne duchy”:

„Tańczą wolne duchy, w noc jak dzieło sztuki/ Kosmos to nasz sufit, nie możemy odpuścić”.

Nie odpuszczą, w to nie wątpię. Zwłaszcza że nagrody za jedynie słuszne poglądy są gwarantowane. „Wolne duchy” okazały się utworem najczęściej odtwarzanym w polskich rozgłośniach radiowych, nominowanym do Fryderyka i otrzymały status złotego singla. Plus bonus – teledysk udostępniony w dniu premiery przez YouTube. Jak wiadomo, podlizywanie się władzy zawsze się opłaca.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Trump podczas spotkania z japońską premier rzucił żart o Pearl Harbour polityka
Trump podczas spotkania z japońską premier rzucił żart o Pearl Harbour

Podczas spotkania z japońską premier prezydent USA tłumaczył, dlaczego nie poinformował sojuszników o planowanej operacji przeciw Iranowi. W trakcie odpowiedzi padło zaskakujące porównanie do historycznego ataku na Pearl Harbor.

Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli tylko u nas
Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli

Indie wycofują się ze wsparcia dla ideologii gender. Nowe prawo ograniczy tam zmianę płci na życzenie i zacznie chronić dzieci przed przymusową tranzycją. Aktywistom gender się to nie podoba – ich protesty wybuchają właśnie w całym kraju.

Koalicja przeciw ETS się rozszerza. Spór na szczycie UE z ostatniej chwili
Koalicja przeciw ETS się rozszerza. Spór na szczycie UE

Na unijnym szczycie wyraźnie zarysował się podział w sprawie systemu ETS. Coraz więcej państw domaga się jego reformy, wskazując na rosnące koszty energii.

Chuck Norris trafił do szpitala. Nagły incydent na Hawajach z ostatniej chwili
Chuck Norris trafił do szpitala. "Nagły incydent" na Hawajach

Niepokojące informacje napłynęły z Hawajów. Legendarny aktor kina akcji miał zostać hospitalizowany po nagłym "zdarzeniu medycznym", mimo że jeszcze chwilę wcześniej był w znakomitej formie.

Opinia rzecznika TSUE. Ekspert: Problem nie w systemie losowania sędziów, ale w ręcznym sterowaniu składami sądów tylko u nas
Opinia rzecznika TSUE. Ekspert: Problem nie w systemie losowania sędziów, ale w ręcznym sterowaniu składami sądów

Opinia rzecznika Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wskazuje, że sam system losowego przydziału spraw sędziom może być zgodny z prawem UE, ale problemem jest możliwość późniejszej, arbitralnej zmiany składu orzekającego. W kontekście sprawy C-159/25 pojawiają się pytania o rolę decyzji administracyjnych i działania podejmowane m.in. przez Waldemar Żurek.

Sensacja w sklepie. Na półce wśród pluszaków schował się prawdziwy opos [nagranie] Wiadomości
Sensacja w sklepie. Na półce wśród pluszaków schował się prawdziwy opos [nagranie]

Klienci sklepu z pamiątkami na lotnisku w Hobart przecierali oczy ze zdumienia. Wśród pluszowych zwierząt znajdował się żywy opos, którego zdradził dopiero ruch oczu.

Polak zapalił papierosa w parku narodowym w Chile. Dostał mandat o wartości 60 tys. zł z ostatniej chwili
Polak zapalił papierosa w parku narodowym w Chile. Dostał mandat o wartości 60 tys. zł

Polski turysta został ukarany wysoką grzywną po incydencie w jednym z najbardziej znanych parków narodowych w Chile. Oprócz kary finansowej czeka go także zakaz wjazdu do kraju.

Grafzero: Chaos nowej reformy edukacji? z ostatniej chwili
Grafzero: Chaos nowej reformy edukacji?

Grafzero vlog literacki o nowej reformie edukacji - o chaosie proponowanych zmian, ale też o nerwowych komentarzach polskiej prawicy.

NIK zapowiedział bezprecedensową kontrolę w NBP.  W tle projekt SAFE 0 proc. pilne
NIK zapowiedział bezprecedensową kontrolę w NBP. W tle projekt SAFE 0 proc.

Najwyższa Izba Kontroli przygotowuje szeroką analizę działalności Narodowego Banku Polskiego. Sprawdzona ma zostać całość gospodarki finansowej instytucji, a w tle pojawia się kwestia projektu SAFE 0 proc.

Marta Nawrocka poleci do USA. W planie spotkanie z Melanią Trump gorące
Marta Nawrocka poleci do USA. W planie spotkanie z Melanią Trump

Na początku przyszłego tygodnia pierwsza dama uda się do Stanów Zjednoczonych, gdzie weźmie udział w międzynarodowym spotkaniu i inicjatywach charytatywnych.

REKLAMA

Trójka, Owsiak i „Męskie Granie” - kulisy muzyczno-politycznego układu

Jak to się stało, że muzycy przejęli władztwo nad duszami w Polsce? Że sterują zbiorowymi emocjami? Żeby tylko chodziło o małolatów, tradycyjnie podjaranych występami scenicznych guru, można by machnąć ręką. Gorzej, że muzycy, podobnie jak aktorzy, w ogólnopolskim odbiorze urośli do rangi wyroczni.
Ogień i sylwetka człowieka z gitarą
Ogień i sylwetka człowieka z gitarą / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autorki muzycy w Polsce, dzięki mediom publicznym zostali wykreowani na autorytety, mimo wątpliwej wartości ich przekazu.
  • Opisuje też jak radio, szczególnie Trójka, z czasem przekształciło się z publicznej instytucji w układ biznesowo-promocyjny powiązany z rynkiem koncertowym, sponsorami i polityką.
  • Współczesne festiwale i akcje muzyczne (np. WOŚP, Męskie Granie) są zdaniem autorki narzędziem ideologicznego wpływu i politycznej mobilizacji, nagradzając „jedynie słuszne” postawy.

 

Autorytetami stali się za sprawą mediów, i to tych publicznych, utrzymywanych „za pieniądze podatnika”. Pominę rolę telewizji, jako że to osobny wątek. Skupmy się na falach eteru. Muzyka w radiu była obecna od początku istnienia tego medium. W Stanach Zjednoczonych pierwszą audycję nadano w 1906 roku i w jej trakcie zagrany został na żywo koncert skrzypowy. Polska premiera to rok 1925 i zaśpiewany w studiu dwugodzinny koncert Hanki Ordonówny.

 

Do tańca i bez spania

Początkowo w radiu dominowało słowo, ale już pod koniec lat 30. aż 70% czasu antenowego przeznaczono (w Polsce) na muzykę. Oczywiście na tę najpopularniejszą: piosenki i utwory taneczne. Wszystko krótkie, najczęściej 2–3-minutowe. Wtedy też wykonawcy poznali, co to moc radia. Nadawana przez nie lekka muza – miła i przyjemna – towarzyszyła ludziom przez cały dzień przy różnych zajęciach. Efekt? Szlagiery, które znali (i imitowali) wszyscy. Kto widział „Złote czasy radia” Woody’ego Allena, wie, o czym mowa.

W Polsce te „złote czasy” trwały jeszcze długo po wojnie – przecież w PRL odbiornik telewizyjny to był luksus. Od 1958 roku ewenementem stały się nadawane na żywo „Podwieczorki przy mikrofonie” z udziałem czołowych aktorów kabaretowych i piosenkarzy (niezapomniana Irena Santor!). Od 1966 roku w Jedynce ruszyły audycje nocne, w których pojawiała się zupełnie inna propozycja, dostosowana do późnej pory, czyli dłuższe, spokojne utwory, często wyłącznie muzyczne. Okazało się, że nocnych marków jest wielu, także tych niemogących spać z racji zawodu. Kiedy wprowadzono programy z telefonicznym udziałem słuchaczy, muzyką „przykrywano” niewygodne momenty i wspomagano zmęczonych prowadzących. Wydarzeniem lat 70. stały się kilkugodzinne bloki słowno-muzyczne emitowane na żywo ze studia, w tym formaty istniejące do dziś jak „Lato z radiem” (od 1971 roku) czy „Cztery pory roku” (od 1973 roku). W tych przypadkach o stronę muzyczną dbają wydawcy, na ogół dobierający utwory z archiwum radiowego.

Zupełnie inny charakter miały autorskie programy w Trójce, przygotowane przez znawców konkretnych gatunków muzyki, od rocka progresywnego do sceny alternatywnej. Redaktorzy sami przynosili płyty, sami tłumaczyli teksty, sami komentowali utwory i opowiadali o okolicznościach ich powstania. Warto jeszcze pamiętać, że wszystkie cztery ogólnopolskie anteny miały odrębne profile i nadawały zróżnicowaną muzykę. Popularną i mniej wymagającą nadawała Jedynka, Dwójka miała pieczę nad powagą i koncertami, Trójka – ambitną rozrywkę i twórczość pozagatunkową, indywidualną, balladowo-poetycką. Czwórka (z początku adresowana do najmłodszych) – rap, hip-hop, elektroniczne brzmienia.

 

Biznesowa wymiana

O potencjale intelektualnym większości muzyków miałam (i mam) raczej niewygórowane mniemanie. W czym utwierdzają mnie ostatnio gęsto serwowane na wszystkich antenach wywiady z wykonawcami, często jednocześnie piszącymi teksty i komponującymi muzykę. Wygląda na to, że to obecnie dominująca dziedzina sztuki, której wiodącą rolę podsycają oficjalne media. Muzycy różnego autoramentu plotą o sprawach mało istotnych dla niewtajemniczonych; posługując się ubogim językiem polskim, z „ykaniem” i jąkaniem, które w zderzeniu z bufonadą i samozadowoleniem stwarzają komiczny obraz postaci jak z Aleksandra Fredry czy Mikołaja Gogola. Jednak dziennikarze w to brną. Bo… sami mają w tym interes.

Wspólnota antenowo-sceniczna polega na wymianie interesów między redaktorami a muzykami: ja ci promocję na antenie, ty mi konferansjerkę koncertu; ja ci puszczam płytę na ogólnopolskiej, ty mi ekskluzywny wywiad o tym, co cię nakręciło. To tylko góra lodowa biznesów łączących tych, co grają, i redaktorów od grania. A zaczęło się od Trójki, która ze stacji publicznej przeobraziła się w prywatne przedsiębiorstwo pod auspicjami „autorskiej” anteny. Początki były niewinne, a programy niedochodowe. Rozkręcało się to delikatnie i troszkę antykomunistycznie w latach 70./80. Jednak od stanu wojennego rzekomy luz i mruganie okiem do podziemia został zastąpiony cynicznym przekazem skonstruowanym na potrzeby chwili: jest fajnie, rodacy, nic się nie stało, nadal gramy muzykę z Zachodu.

 

Dzieje od Jaruzela

W kwietniu 1982 roku, jeszcze za stanu wojennego, wystartowała „Lista Przebojów Programu Trzeciego” prowadzona ciepłym głosem Marka Niedźwieckiego. Jasne, że na takiej pustyni muzycznej, jaką w latach 80. był PRL, program wspiął się na szczyty popularności. Poza tym w najpaskudniejszych latach „Jaruzela” w Trójce zaczęli robić karierę Monika Olejnik, Hirek Wrona, Piotr Metz i Piotr Baron. Wszystko pod przykrywką, że „niezależna” muza wpłynie na mental narodu. Nie wiadomo – miała budzić czy usypiać czujność? Typuję to drugie.

Czterdzieści lat później Trójka nadal udaje wywrotowców – tylko łapa w łapę z establishmentem. W tym roku szaleństwo ogarnęło całe Polskie Radio w likwidacji za sprawą 34. edycji WOŚP. I choć teoretycznie odbył się już wielki finał przedsięwzięcia, w Jedynce licytacje „atrakcji” (komentowanie meczu piłki nożnej z dziennikarzem rozgłośni, aukcja Złotego Serduszka) oferowanych przez antenę potrwają do 9 lutego. Oczywiście nie mogło zabraknąć Owsiaka w Trzecim Programie – był gościem „Pulsu Trójki”, zachęcając do licytacji Złotego Mikrofonu – nagrody otrzymanej pośmiertnie przez Katarzynę Stoparczyk (zmarłej tragicznie w wypadku drogowym 5 września 2025 roku).

„Licytujcie z całych sił. Liczy się każda złotówka”

– nakręcał Owsiak. Tak jak prymitywne są jego wypowiedzi, tak pokrętna jest jego „kariera”. Ale w tym roku Owsiak już nie udaje nieświadomego i „charytatywnego”. On gra va banque. Idzie na całość z polityką oficjalnego nurtu. Ot, mały przykład: Katarzyna Tusk odniosła się w mediach społecznościowych do kwestii kwot zebranych na aukcjach przez nią i jej tatę:

„Gdy wydaje ci się, że jesteś mega gościówą, bo zebrałaś dla Fundacji WOŚP ponad 40 tysięcy, ale jak zwykle okazuje się, że nie dorastasz do pięt swojemu tacie i potwierdzasz tylko wszystkie teorie na temat «nepo babys»”

– napisała. „Nepo babies" to określenie na dzieci bogatych lub posiadających dużą władzę osób, które używają swoich wpływów, aby pomóc potomkom w karierze. Owsiak też się do tego przykłada.

 

Zawstydzanie i podlizywanie (się)

Od kilku/kilkunastu lat gra toczy się o pozyskanie uwagi i kasy od odbiorców starszych i całkiem wiekowych, wykorzystując ich sentymenty z młodości. Wciąż dają się skrzykiwać muzykom pod wodzą jakiegoś charyzmatycznego Jurasa, Wagla czy innego Maleńczuka. I znów – nie byłoby sprawy, gdyby wydarzenia toczyły się swoim muzycznym/alternatywnym trybem, czyli na bocznicy polityki. Ale nie, w nagłaśnianie imprez – tym samym w zbieranie grosza i sterowanie emocjami – zaangażowały się publiczne stacje. Każdy z muzycznych dziennikarzy Trójki, Jedynki czy Dwójki ma swój udział w imprezach (choćby prowadzenie, osobno płatne). Jednak prym wiedzie Trójka.

Już w 2010 roku stacja zaangażowała się w promowanie cyklu koncertów „Męskie Granie”, których sponsorem i pomysłodawcą był producent piwa Żywiec. I właśnie Trzeci Program stał się patronem medialnym festiwalu w latach 2010–2019, zaś twarzą wydarzenia okazał się dziennikarz muzyczny Piotr Stelmach zwany Stelką. On to jest wieloletnim prowadzącym koncerty „Męskiego Grania” – co nie jest działalnością charytatywną, a w dodatku przynosi pozahonoraryjne benefity wszystkim uczestnikom. Jakie? Ano, darmową promocję. Festiwal jest organizowany w formie corocznej letniej trasy koncertowej z udziałem polskich wykonawców muzyki rozrywkowej. Podsumowaniem każdej edycji staje się album koncertowy zawierający wybrane nagrania z koncertów. Tradycją „Męskiego Grania” jest też coroczny premierowy utwór nagrywany przez jednorazowo skleconą supergrupę i promowany jako hymn dorocznej edycji festiwalu. Począwszy od 2014 roku, supergrupa nosi nazwę Męskie Granie Orkiestra i daje podczas festiwalu specjalnie przygotowany koncert złożony z coverów polskich utworów i swojego hymnu.

 

Opłacalne podlizywactwo

Od czasów, gdy PiS doszło do władzy, festiwale muzyczne i inne eventy związane z graniem stały się manifestacjami politycznymi. Antyprawicowymi. Bo przecież postęp kieruje myśl na lewo, a żaden muzyk czujący się awangardą i żaden fan – choćby miał sześćdziesiątkę (lub więcej) na karku – nie przyzna się do zachowawczych poglądów. Toteż podprogowy przekaz zawarty w tekstach zawsze był czytelny dla audytorium „Męskiego Grania”. I tak w 2019 roku Nosowska, Igo, Organek i Krzysztof Zalewski śpiewali:

„Życzymy sobie i wam, by nas było stać/ Na święty spokój/ Szczęścia ile się da, miłości w bród/ Mądrych ludzi wokół”.

W 2023 roku ważyły się sprawy przedwyborcze:

„Nie, nie ugasi mnie nikt/ Gdy ogień sięga pod sufit/ Bo zamiast w język się gryźć/ Wolałem płomienie wypuścić”

deklarowali w utworze „Supermoce” Igo, Mrozu i Vito Bambino. I wreszcie – ufff! – w 2024 roku Daria Zawiałow, Mrozu i Kacperczyk mogli odetchnąć jako „Wolne duchy”:

„Tańczą wolne duchy, w noc jak dzieło sztuki/ Kosmos to nasz sufit, nie możemy odpuścić”.

Nie odpuszczą, w to nie wątpię. Zwłaszcza że nagrody za jedynie słuszne poglądy są gwarantowane. „Wolne duchy” okazały się utworem najczęściej odtwarzanym w polskich rozgłośniach radiowych, nominowanym do Fryderyka i otrzymały status złotego singla. Plus bonus – teledysk udostępniony w dniu premiery przez YouTube. Jak wiadomo, podlizywanie się władzy zawsze się opłaca.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane