Rząd zniszczył dialog społeczny, pracownicy wychodzą na ulice

Protesty przeciwko polityce rządu i złej sytuacji gospodarczej w kraju będą się w najbliższym czasie nasilały. Pracownicy, ale również wiele innych grup społecznych, w dobrą wolę rządu już nie wierzą. Skoro zwykły dialog stał się niemożliwy, pozostają im inne formy wyrażenia swoich postulatów.
Tłum z transparentami
Tłum z transparentami / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Tekst stawia tezę, że w Polsce doszło do faktycznego rozpadu dialogu społecznego, a Rada Dialogu Społecznego działa dziś głównie jako fasada bez realnego wpływu na decyzje rządu.
  • Autorka zwraca uwagę, że rząd i pracodawcy coraz częściej podejmują kluczowe decyzje bez konsultacji z pracownikami, co pogłębia frustrację i kryzys na rynku pracy.
  • Brak realnego dialogu sprawia, że protesty i spory zbiorowe stają się dla wielu grup jedyną skuteczną formą nacisku i będą się nasilać.

 

W ostatnich dwóch latach w Polsce nastąpił faktyczny rozpad dialogu społecznego. Rada Dialogu Społecznego, która od ponad dziesięciu lat była przestrzenią negocjacji między rządem, związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców, coraz częściej przypomina fasadę. Istnieje formalnie, ale w praktyce bywa ignorowana lub omijana. Właściwie nie ma wpływu na ostateczne decyzje rządu.

 

Teatr pozorów

Najlepszym symbolem tej sytuacji stał się sposób procedowania projektów legislacyjnych, takich jak ten dotyczący obniżenia wysokości składki zdrowotnej dla przedsiębiorców czy wolnej Wigilii. Obie ustawy zostały przygotowane i procedowane bez realnych konsultacji z partnerami społecznymi. Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, mówił wprost o ustawie ws. obniżenia wysokości składki zdrowotnej dla przedsiębiorców:

– Przecież to jest żywotny interes pracodawców i związków zawodowych, to powinno być obowiązkowo konsultowane z Radą Dialogu Społecznego… Niestety tutaj tych konsultacji zabrakło.

Podobnie wyglądała sprawa wolnej Wigilii. W temacie obu projektów głos przedstawicieli związków zawodowych został wysłuchany dopiero w Pałacu Prezydenckim.

W ubiegłym roku rząd uznał także kwestie wzrostu płacy minimalnej i wzrostu płac w budżetówce za kwestie warte omówienia w ramach RDS. Ministrowie, jeśli w ogóle pojawiali się na posiedzeniach RDS-u, przedstawiali tam swoje stanowisko, czekali, aż miną terminy konsultacji, i wprowadzali swoje rozwiązania w życie. Formalnie więc dialog się odbywa, w praktyce coraz częściej przypomina teatr pozorów. Brak negocjacji staje się normą nawet w sytuacjach kryzysowych. Weźmy chociaż protest górników z PG „Silesia”, którzy święta Bożego Narodzenia spędzili pod ziemią, a minister odpowiedzialny za dialog z nimi nawet do nich nie przyjechał. Chciał spotkać się dopiero po przerwie świątecznej, dopiero po mocnych naciskach – nie tylko ze strony Solidarności, ale także m.in. ministrów z Kancelarii Prezydenta i mediów – przyspieszył spotkanie, do którego jednak nie doszło na terenie kopalni, ale w Katowicach.

 

Pracownicy czują się lekceważeni

Jeżeli na poziomie centralnym dialog wygląda w ten sposób, trudno oczekiwać, by było lepiej na poziomie lokalnym czy branżowym. Mechanizm jest prosty: skoro rząd wysyła sygnał, że partnerów społecznych można ignorować, to podobną postawę przyjmują samorządy, zarządy spółek skarbu państwa, dyrekcje instytucji publicznych i prywatni pracodawcy. Spotkania z reprezentantami pracowników stają się formalnością, a nie realnym narzędziem rozwiązywania konfliktów. W wielu miejscach dialog sprowadza się do wysłuchania informacji o decyzjach już podjętych, bez możliwości ich realnego kształtowania.

Głosy o tym, że decydenci nie słuchają strony społecznej i wprowadzają antypracownicze rozwiązania, dociera z bardzo wielu miejsc w Polsce. Na brak realnego dialogu narzekają m.in. przedstawiciele pracowników oświaty, służby zdrowia, a także przemysłu ciężkiego. Pracownicy Poczty Polskiej otwarcie mówią o braku jakichkolwiek sensownych konsultacji dotyczących restrukturyzacji, zwolnień i zmian organizacyjnych. Podobnie jest w przypadku JSW, w którym w ostatnich dniach pracodawca w ogóle zawiesił negocjacje, nie podając konkretnego powodu. O dramatycznej sytuacji w swojej branży alarmują przedstawiciele NSZZ „S” w Grupie Azoty.

Sytuacja na rynku pracy od wielu miesięcy jest zła. Ostatnio media obiegła informacja, że zapowiadane zwolnienia grupowe osiągnęły w ubiegłym roku poziom z czasów kryzysu lat 2008–2009. Z widmem zwolnień borykają się między innymi pracownicy FCA Polska czy firmy Adient. Także w PG „Silesia” pracodawca rozpoczął wręczanie wypowiedzeń, mimo grudniowego porozumienia.

 

Akcja protestacyjna

Pracownicy mają poczucie, że ich głos jest lekceważony. Czują się opuszczeni i oszukani zarówno przez rząd, jak i przez pracodawców. To dlatego wiele organizacji zakładowych już rozpoczęło protesty albo wszczęło spory zbiorowe, a ta fala będzie tylko rosnąć. NSZZ „Solidarność” rozpoczął w grudniu ogólnopolską akcję protestacyjną, by unaocznić problemy na wszystkich szczeblach rynku pracy oraz by głos nawet najmniejszych zakładów pracy, gdzie dzieje się źle, został usłyszany.

Do tego dochodzą protesty innych grup społecznych, m.in. rolników, którzy czują się pozostawieni sami sobie w obliczu rosnących kosztów produkcji, niestabilnych cen skupu i zmieniającej się polityki rolnej. Ich głos trafia do rządu głównie w formie blokad dróg i manifestacji, bo inne kanały wpływu okazują się nieskuteczne.

 

Coraz głośniej

Wszędzie powtarza się ten sam schemat: decyzje zapadają bez zainteresowanych, konsultacje są pozorne, a realny wpływ środowisk zawodowych na kształt polityk publicznych maleje. W sytuacji pogarszającej się koniunktury gospodarczej, rosnących kosztów życia i niepewności na rynku pracy brak dialogu działa jak katalizator frustracji.

Dialog społeczny nie jest luksusem ani dodatkiem do demokracji, lecz jednym z jej podstawowych mechanizmów stabilizujących. Pozwala wypracować najkorzystniejsze dla wszystkich stron rozwiązania, daje poczucie współodpowiedzialności za decyzje i buduje zaufanie do instytucji państwa. Gdy ten mechanizm się psuje, stronie społecznej pozostaje wyrazić swoje racje na ulicy, w formie protestu, strajku czy blokady. I właśnie to obserwujemy dziś w Polsce.

– Musimy sobie powiedzieć jasno, że rok 2026 będzie dla nas bardzo trudnym rokiem, bo pan premier Donald Tusk nie chce rozmawiać, nie chce spotykać się ze stroną społeczną i prowadzić dialogu społecznego

– mówił niedawno Piotr Duda.

Coraz więcej grup społecznych budzi się do oporu wobec takiej polityki. Skoro rząd nie słucha partnerów społecznych, to partnerzy zaczynają mówić głośniej – poprzez protesty, manifestacje i wywieranie presji.

– Jeśli nie da się prowadzić dialogu przy stole, trzeba go wyszarpać na ulicy

– jak powiedział Piotr Duda.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
KRUS wydał komunikat dla rolników z ostatniej chwili
KRUS wydał komunikat dla rolników

Od 1 marca 2026 KRUS zmienia limity przychodu wpływające na zmniejszenie lub zawieszenie rent oraz waloryzuje świadczenia o 5,3 proc. Sprawdź nowe kwoty, emeryturę podstawową i terminy decyzji.

Zarobki Książulo. Te kwoty przyprawiają o zawrót głowy Wiadomości
Zarobki Książulo. Te kwoty przyprawiają o zawrót głowy

Szymon Nyczke, szerzej znany jako Książulo, osiągnął w sieci status prawdziwego giganta. Popularny youtuber zarabia kwoty, o których wielu może tylko pomarzyć. Jego pasja? Testowanie jedzenia i prezentowanie tego w internecie, szczególnie w restauracjach serwujących kebaby. „Efekt Książulo” jest tak silny, że jego opinie potrafią odmienić losy małych biznesów.

Umowa UE–Mercosur. Von der Leyen zdecydowała z ostatniej chwili
Umowa UE–Mercosur. Von der Leyen zdecydowała

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczyła w piątek, że KE rozpocznie tymczasowe stosowanie porozumienia handlowego UE–Mercosur. – Zgodnie z unijnymi traktatami umowa może zostać w pełni zawarta dopiero po wyrażeniu zgody przez Parlament Europejski – zaznaczyła.

Pałac Buckingham. Radosne doniesienia ws. księżnej Kate Wiadomości
Pałac Buckingham. Radosne doniesienia ws. księżnej Kate

Deszczowa aura nie pokrzyżowała planów wizyty w Walii. Kate Middleton z uśmiechem spotykała się z najmłodszymi mieszkańcami hrabstwa Powys, a nagrania z tego dnia szybko obiegły media społecznościowe.

Niemiecki gigant zbrojeniowy wkracza do Polski. Idealne miejsce z ostatniej chwili
Niemiecki gigant zbrojeniowy wkracza do Polski. "Idealne miejsce"

Niemiecki koncern zbrojeniowy, producent przekładni Renk planuje wejście na polski rynek – zapowiedział prezes zarządu firmy z Augsburga Alexander Sagel w wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika "Der Spiegel".

Powstanie Zgromadzenie Parlamentarne Grupy Wyszehradzkiej? z ostatniej chwili
Powstanie Zgromadzenie Parlamentarne Grupy Wyszehradzkiej?

PiS ogłasza powołanie nowego zespołu parlamentarnego dot. Grupy Wyszehradzkiej. Na jego czele ma stanąć były marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

 Nie żyje znany aktor. Zginął w tragicznym wypadku Wiadomości
Nie żyje znany aktor. Zginął w tragicznym wypadku

Bobby J. Brown, znany widzom z serialu „The Wire” („Prawo ulicy”), nie żyje. Aktor zginął w pożarze stodoły na swojej farmie w stanie Maryland. Miał 62 lata.

tylko u nas
Black Hawki z Mielca w ramach SAFE? To możliwe, ale decyzje będą polityczne

Dyskusja wokół programu SAFE nie traci na temperaturze. Wraz z kolejnymi wypowiedziami polityków i przedstawicieli branży obronnej narastają też różne narracje – jedną z nich jest wypychanie amerykańskiego sprzętu z Europy. SAFE premiuje sprzęt produkowany w Europie, to fakt, ale takim są m.in. Black Hawki S-70i z Mielca. Czy w świetle nowych regulacji mogą być finansowane w ramach unijnego programu? Solidarność w PZL-Mielec wskazuje na niuanse tej sytuacji.

Brutalne morderstwo w Kadłubie. Pilny apel policji Wiadomości
Brutalne morderstwo w Kadłubie. Pilny apel policji

Po makabrycznej zbrodni, do której doszło w Kadłubie na Opolszczyźnie, policja wystosowała pilny komunikat do internautów. W sieci zaczęły bowiem krążyć drastyczne nagrania przedstawiające przebieg tragedii.

Tusk ujawnia szczegóły programu SAFE. Jesteśmy na finiszu z ostatniej chwili
Tusk ujawnia szczegóły programu SAFE. "Jesteśmy na finiszu"

– To jest szczególny moment. Jesteśmy na finiszu wielkiego projektu, który ma w dużym większym stopniu niż do tej pory zapewnić bezpieczeństwo naszej ojczyźnie, naszym granicom, całej Europie – powiedział w piątek podczas specjalnej konferencji dot. programu SAFE premier Donald Tusk.

REKLAMA

Rząd zniszczył dialog społeczny, pracownicy wychodzą na ulice

Protesty przeciwko polityce rządu i złej sytuacji gospodarczej w kraju będą się w najbliższym czasie nasilały. Pracownicy, ale również wiele innych grup społecznych, w dobrą wolę rządu już nie wierzą. Skoro zwykły dialog stał się niemożliwy, pozostają im inne formy wyrażenia swoich postulatów.
Tłum z transparentami
Tłum z transparentami / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Tekst stawia tezę, że w Polsce doszło do faktycznego rozpadu dialogu społecznego, a Rada Dialogu Społecznego działa dziś głównie jako fasada bez realnego wpływu na decyzje rządu.
  • Autorka zwraca uwagę, że rząd i pracodawcy coraz częściej podejmują kluczowe decyzje bez konsultacji z pracownikami, co pogłębia frustrację i kryzys na rynku pracy.
  • Brak realnego dialogu sprawia, że protesty i spory zbiorowe stają się dla wielu grup jedyną skuteczną formą nacisku i będą się nasilać.

 

W ostatnich dwóch latach w Polsce nastąpił faktyczny rozpad dialogu społecznego. Rada Dialogu Społecznego, która od ponad dziesięciu lat była przestrzenią negocjacji między rządem, związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców, coraz częściej przypomina fasadę. Istnieje formalnie, ale w praktyce bywa ignorowana lub omijana. Właściwie nie ma wpływu na ostateczne decyzje rządu.

 

Teatr pozorów

Najlepszym symbolem tej sytuacji stał się sposób procedowania projektów legislacyjnych, takich jak ten dotyczący obniżenia wysokości składki zdrowotnej dla przedsiębiorców czy wolnej Wigilii. Obie ustawy zostały przygotowane i procedowane bez realnych konsultacji z partnerami społecznymi. Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, mówił wprost o ustawie ws. obniżenia wysokości składki zdrowotnej dla przedsiębiorców:

– Przecież to jest żywotny interes pracodawców i związków zawodowych, to powinno być obowiązkowo konsultowane z Radą Dialogu Społecznego… Niestety tutaj tych konsultacji zabrakło.

Podobnie wyglądała sprawa wolnej Wigilii. W temacie obu projektów głos przedstawicieli związków zawodowych został wysłuchany dopiero w Pałacu Prezydenckim.

W ubiegłym roku rząd uznał także kwestie wzrostu płacy minimalnej i wzrostu płac w budżetówce za kwestie warte omówienia w ramach RDS. Ministrowie, jeśli w ogóle pojawiali się na posiedzeniach RDS-u, przedstawiali tam swoje stanowisko, czekali, aż miną terminy konsultacji, i wprowadzali swoje rozwiązania w życie. Formalnie więc dialog się odbywa, w praktyce coraz częściej przypomina teatr pozorów. Brak negocjacji staje się normą nawet w sytuacjach kryzysowych. Weźmy chociaż protest górników z PG „Silesia”, którzy święta Bożego Narodzenia spędzili pod ziemią, a minister odpowiedzialny za dialog z nimi nawet do nich nie przyjechał. Chciał spotkać się dopiero po przerwie świątecznej, dopiero po mocnych naciskach – nie tylko ze strony Solidarności, ale także m.in. ministrów z Kancelarii Prezydenta i mediów – przyspieszył spotkanie, do którego jednak nie doszło na terenie kopalni, ale w Katowicach.

 

Pracownicy czują się lekceważeni

Jeżeli na poziomie centralnym dialog wygląda w ten sposób, trudno oczekiwać, by było lepiej na poziomie lokalnym czy branżowym. Mechanizm jest prosty: skoro rząd wysyła sygnał, że partnerów społecznych można ignorować, to podobną postawę przyjmują samorządy, zarządy spółek skarbu państwa, dyrekcje instytucji publicznych i prywatni pracodawcy. Spotkania z reprezentantami pracowników stają się formalnością, a nie realnym narzędziem rozwiązywania konfliktów. W wielu miejscach dialog sprowadza się do wysłuchania informacji o decyzjach już podjętych, bez możliwości ich realnego kształtowania.

Głosy o tym, że decydenci nie słuchają strony społecznej i wprowadzają antypracownicze rozwiązania, dociera z bardzo wielu miejsc w Polsce. Na brak realnego dialogu narzekają m.in. przedstawiciele pracowników oświaty, służby zdrowia, a także przemysłu ciężkiego. Pracownicy Poczty Polskiej otwarcie mówią o braku jakichkolwiek sensownych konsultacji dotyczących restrukturyzacji, zwolnień i zmian organizacyjnych. Podobnie jest w przypadku JSW, w którym w ostatnich dniach pracodawca w ogóle zawiesił negocjacje, nie podając konkretnego powodu. O dramatycznej sytuacji w swojej branży alarmują przedstawiciele NSZZ „S” w Grupie Azoty.

Sytuacja na rynku pracy od wielu miesięcy jest zła. Ostatnio media obiegła informacja, że zapowiadane zwolnienia grupowe osiągnęły w ubiegłym roku poziom z czasów kryzysu lat 2008–2009. Z widmem zwolnień borykają się między innymi pracownicy FCA Polska czy firmy Adient. Także w PG „Silesia” pracodawca rozpoczął wręczanie wypowiedzeń, mimo grudniowego porozumienia.

 

Akcja protestacyjna

Pracownicy mają poczucie, że ich głos jest lekceważony. Czują się opuszczeni i oszukani zarówno przez rząd, jak i przez pracodawców. To dlatego wiele organizacji zakładowych już rozpoczęło protesty albo wszczęło spory zbiorowe, a ta fala będzie tylko rosnąć. NSZZ „Solidarność” rozpoczął w grudniu ogólnopolską akcję protestacyjną, by unaocznić problemy na wszystkich szczeblach rynku pracy oraz by głos nawet najmniejszych zakładów pracy, gdzie dzieje się źle, został usłyszany.

Do tego dochodzą protesty innych grup społecznych, m.in. rolników, którzy czują się pozostawieni sami sobie w obliczu rosnących kosztów produkcji, niestabilnych cen skupu i zmieniającej się polityki rolnej. Ich głos trafia do rządu głównie w formie blokad dróg i manifestacji, bo inne kanały wpływu okazują się nieskuteczne.

 

Coraz głośniej

Wszędzie powtarza się ten sam schemat: decyzje zapadają bez zainteresowanych, konsultacje są pozorne, a realny wpływ środowisk zawodowych na kształt polityk publicznych maleje. W sytuacji pogarszającej się koniunktury gospodarczej, rosnących kosztów życia i niepewności na rynku pracy brak dialogu działa jak katalizator frustracji.

Dialog społeczny nie jest luksusem ani dodatkiem do demokracji, lecz jednym z jej podstawowych mechanizmów stabilizujących. Pozwala wypracować najkorzystniejsze dla wszystkich stron rozwiązania, daje poczucie współodpowiedzialności za decyzje i buduje zaufanie do instytucji państwa. Gdy ten mechanizm się psuje, stronie społecznej pozostaje wyrazić swoje racje na ulicy, w formie protestu, strajku czy blokady. I właśnie to obserwujemy dziś w Polsce.

– Musimy sobie powiedzieć jasno, że rok 2026 będzie dla nas bardzo trudnym rokiem, bo pan premier Donald Tusk nie chce rozmawiać, nie chce spotykać się ze stroną społeczną i prowadzić dialogu społecznego

– mówił niedawno Piotr Duda.

Coraz więcej grup społecznych budzi się do oporu wobec takiej polityki. Skoro rząd nie słucha partnerów społecznych, to partnerzy zaczynają mówić głośniej – poprzez protesty, manifestacje i wywieranie presji.

– Jeśli nie da się prowadzić dialogu przy stole, trzeba go wyszarpać na ulicy

– jak powiedział Piotr Duda.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane