Fragment książki "Wojenne siostry". Rozdział "Damascena": "Widziała przed sobą skrwawionego Zbawiciela"

Prezentujemy fragment książki "Wojenne siostry" Agaty Puścikowskiej. Książka do nabycia od 16 października. Spotkanie autorskie 22 października o godz 18, ul. Foksal 3/5 w Warszawie.
/ materiały autora



Widziała przed sobą całego skrwawionego Zbawiciela, tak jak malarze malują Jezusa na obrazie Ecce homo”. Siostra zakonna przewidziała piekło drugiej wojny światowej. Damascena Hary, boromeuszka ocaliła całe miasto przed całkowitą zagładą.

Zakonna buntowniczka

Urodziła się w 1903 roku w Książenicach i na chrzcie otrzymała imię Jadwiga. Pochodziła z wieloletniej rodziny Ślązaków. Mimo bardzo religijnego wychowania dziewczyna od dzieciństwa miała swoje zdanie i nie szła na kompromisy… „Kiedyś mama nie pozwoliła jej iść na muzyka, czyli na potańcówkę, więc dziewczyna wymyśliła fortel: zrobiła kukłę z ubrań, w miejscu głowy opatuliła chustą i położyła do swojego łóżka. Matka była spokojna, bo córcia śpi w domu, a Jadwiga wyskoczyła oknem i pobiegła tańczyć”

Młoda buntowniczka od młodości rozpoznawała swoje powołanie, dlatego też ku zdziwieniu całego otoczenia wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Misjonarek pod Zamościem i przybrała w nim imię Łucja.

„Bóg tak pokierował moim dalszym życiem, że wstąpiłam do Zgromadzenia Sióstr Misjonarek daleko w Polsce w Łabudach pod Zamościem na Ziemi Lubuskiej. Tutaj moja rodzina z Książnic informowała mnie listownie, że władze świeckie chcą kościół Świętego Antoniego w Rybniku zamknąć jako grożący dewastacją, i prosiła mnie, bym się mocno modliła w obronie tego kościoła”

Damascena po latach wspominała: „Byłam przejęta do tego stopnia, że wyśniła mi się dokładnie cała mająca nastąpić tragedia wojenna tego sanktuarium Świętego Antoniego”

Wiele lat później opisała swój sen Zygmuntowi Godźkowi z Zabrza, który wszystko spisywał:

„»Widziała przed sobą całego skrwawionego Zbawiciela, tak jak malarze malują Jezusa na obrazie Ecce homo«. Był cały poraniony. Rzekł »Popatrz, Łucjo, na moje rany. Te rany zadali mi świeccy ludzie«. Następnie znikł. Po chwili znów ukazał się siostrze poraniony Jezus. W tych samych ranach utworzyły się strumyki krwi i płynęły do nóg Jezusa, gdzie utworzyły krwawą kałużę. Zbawiciel rzekł: »Patrz, Łucjo! Do takiego stanu doprowadziły mnie dusze wybrane, szczególnie dusze niegodnych kapłanów. Żebyś Ty, o Łucjo, wiedziała, jaka ogromna kara przyjdzie na świat. Szczególnie ucierpią kapłani. Tysiące kapłanów musi zginąć w obozach, by zmyć te okropne zbrodnie«. (…) »W roku 1939 powstanie straszna wojna. Te obozy będą przeżywać tysiące kapłanów, by zmyć te straszne zbrodnie«”.

Co się stało później z Łucją? Starała się nie myśleć o swoim śnie i nie rozpamiętywać go, choć widmo wojny nie dało o sobie zapomnieć. Wkrótce została przyjęta do zgromadzenia sióstr boromeuszek w Rybniku i przyjęła imię Damascena. Klasztor znajdował się niedaleko jej ukochanego kościoła Świętego Antoniego i dzięki temu mogła go codziennie odwiedzać, wozić beczki z wodą i… szorować kościelną podłogę.

Zawierucha wojenna

„Mijały wojenne lata. Siostra Damascena zajmowała się prostymi pracami w zgromadzeniu, była też zakrystianką w kościele Świętego Antoniego. Dzięki niej udało się mimo wielu trudności wzmocnić kościół, któremu groziło zawalenie. Pomagała też potrzebującym (…)”. Zimą z 1944 na 1945 rok Armia Czerwona ruszyła na wchód. Nadciągały też kolumny niemieckich wojsk. Zabrano robotników z huty Silesia i większość z nich wywieziono w głąb Niemiec. Część z nich ukrywała się w wieżach kościoła. Wśród nich były dwie robotnice, Kamila i Marysia, które pomagały Damascenie w pracy. Zakonnica opiekowała się nimi przez całą wojnę. Chciała, aby zostały na Śląsku.

Gdy zbliżały się wojska rosyjskie, wszyscy przygotowywali się na śmierć. Rodzice ukryli swoje dzieci w kościele, młodzież przyszła do spowiedzi. Niemieccy żołnierze popędzali wiernych i krzyczeli na nich, wyganiając ich ze świątyni. Rybnik został otoczony przez Rosjan. Większość ludzi opuściła budynek, została w nim sama Damascena. „Wrzask niemiecki, a nawet groźba kulki »w łeb« nie przekonały jej do ucieczki”

Spełniony sen

„Walki między Rosjanami a Niemcami miały się rozpocząć lada chwila. Niemieccy żołnierze ustawili na placu kościelnym szereg armat. Siostra w tym czasie ukrywała sprzęty liturgiczne, a także zniszczony obraz świętego Antoniego. Wszystko przeniosła do piwnicy i zabezpieczyła w skrytce. W tym czasie kościół wypełnił się szczelnie niemieckimi żołnierzami. Jeden z nich przybiegł do zakonnicy. Prosił, by opuściła świątynię: »Iwan [czyli Rosjanie – przyp. red.] jest już bardzo blisko. Przecież Iwan poniewiera siostry zakonne i gwałci je« - tłumaczył”.

Wkrótce rozpoczął się ostrzał. Damascena jako jedyna pozostała w budynku. Z okien do wnętrza sypał się gruz. Do prezbiterium wpadł pocisk. Zniszczenia były ogromne. Atak trwał przez kilka godzin. Później słychać było tylko jęk rannych. Siostra postanowiła grzebać umarłych. Ciała zabitych układała w wykopanych dołach obok kościoła i budowała im prowizoryczne groby.

Sama chroniła kościół przed kolejnymi zniszczeniami. Powstrzymała mężczyznę, który chciał zdewastować tabernakulum. „Na głowie miał baranicę – taką samą, jaką widziała we śnie”. Damascena zabrała ze sobą hostię i wśród huków kolejnych wystrzałów uciekła do klasztoru Boromeuszek.

Detonowanie min

Klasztor był wypełniony niemieckimi żołnierzami. Kapelan wojskowy rozdawał komunię świętą. Nagle otrzymano informację, że kościół Świętego Antoniego zajął się ogniem. Kościół i klasztor zaminowane, jedna chwila wystarczyłaby, żeby oba budynki całkowicie spłonęły. Damascena przerwała modlitwę i postanowiła uratować dobytek. Po dotarciu do kościoła odkryła, że cały był wypełniony materiałem wybuchowym. Z pomocą niemieckiego żołnierza udało się jej unieruchomić miny u samego źródła. Później przecięli pozostałe kable i uratowali świątynię.

Diabły patrzyły na siostrę i milczały”

Prawie wszyscy Niemcy opuścili miasto. Pozostali jedynie ranni i matki z dziećmi. Damascena, mimo że boromeuszki również wyjechały, dostała zgodę przełożonej na pozostanie. Opiekowała się kobietami i niemowlętami, a ukrywane przez nią Kamila i Marysia szyły dla nich ubrania. Wkrótce do stodoły, w której się chowały, wtargnęli niemieccy żołnierze. Jeden z nich celował do młodych dziewczyn z karabinu, ale Damascena postawiła się im i nie pozwoliła na oddanie strzału. W konsekwencji wszystkie zaprowadzonona miejsce straceń, ale jeden z żołnierzy pomógł całej czwórce w błyskawicznej ucieczce.

Do miasta wkroczyły setki Sowietów, plądrowali domy, sklepy i miejsca kultu. Kościół Świętego Antoniego znowu płonął. Miejscowej ludności, głównie kobietom, udało się ugasić pożar. Damascena nocowała w nim, kiedy rozległy się głosy Rosjan. Na dole, w piwnicy, była ich cala rzesza – mężczyźni i jedna kobieta. „Rosjanka trzymała piękną czerwoną kapę i kolorową świecę z głównego ołtarza. Siostra wyrwała kapę, a świecą… walnęła ją w głowę i w szerokie bary. Odebrała łup”. Jeden z żołnierzy wymierzył w jej kierunku karabin, a Damascena z całej siły odepchnęła jego rękę i udaremniła atak. Potem kopnęła kolejnego Rosjanina w brzuch i wyrwała mu monstrancję, której szkło mocno ją pokaleczyło. „Rosjanie bełkotali i grozili, ale w końcu opuścili piwnicę. Siostra odzyskane naczynia liturgiczne wrzuciła do znalezionego worka i wyszła. Gdy Sowieci próbowali ją zaczepiać, kopała i pluła”. Jak to możliwe, że Damascena stawiła czoło wielkiej liczbie żołnierzy i nie została zamordowana? Tego nie wiemy, ale jedno jest pewne – jej siła, determinacja i ogromne poświęcenie były godne powagi. Damascena Hary – wojowniczka w habicie – zmarła w 1971 roku, a jej twarz została uwieczniona w płaskorzeźbie, która do dzisiaj zdobi wrota kościoła Świętego Antoniego.

 Przemysław Kucharczak, Sen Damasceny, „Gość Katowicki” 2019, nr 26, cyt. za: Agata Puścikowska, Wojenne siostry, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019.

 Wszystkie cytaty z wypowiedzi s. Damasceny pochodzą z Archiwum Sióstr Boromeuszek z Mikołowa; zostały spisane w latach 50. przez Zygmunta Godźka z Zabrza. Cyt. za:

AAgata Puścikowska, Wojenne siostry


 

POLECANE
Ukraina uderza w Mińsk. Sankcje wobec Łukaszenki za wsparcie Rosji z ostatniej chwili
Ukraina uderza w Mińsk. Sankcje wobec Łukaszenki za wsparcie Rosji

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w środę podpisał dekret wprowadzający w życie decyzję Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony o nałożeniu sankcji na przywódcę Białorusi Alaksandra Łukaszenkę.

Rozpad Polski 2050. Hennig-Kloska zakłada nowy klub z ostatniej chwili
Rozpad Polski 2050. Hennig-Kloska zakłada nowy klub

W Sejmie ogłoszono powstanie nowego klubu parlamentarnego. Z Polski 2050 odchodzi grupa posłów i senatorów, w tym wiceprzewodnicząca ugrupowania Paulina Hennig-Kloska. Wcześniejsze odejścia dotyczyły także innych polityków.

Tony odpadów z Niemiec nielegalnie wjechały do Polski. Interweniowała KAS Wiadomości
Tony odpadów z Niemiec nielegalnie wjechały do Polski. Interweniowała KAS

Ponad 23 tony odpadów wjechały do Polski z Niemiec bez wymaganych zezwoleń. Transport został zatrzymany na autostradzie A4, a odbiorcy grozi wysoka kara finansowa.

Pełnomocnik ds. SAFE wyjaśnia: Jak firma produkuje w Polsce, to kwalifikujemy ją jako polską z ostatniej chwili
Pełnomocnik ds. SAFE wyjaśnia: Jak firma produkuje w Polsce, to kwalifikujemy ją jako polską

Rządowe zapowiedzi o wydatkowaniu środków w „polskim przemyśle zbrojeniowym” wywołały spór. Teraz padło jasne doprecyzowanie – firma nie musi mieć w pełni polskiego kapitału, by zostać uznana za „polską”.

CBŚP rozbiło międzynarodowy gang pilne
CBŚP rozbiło międzynarodowy gang

Międzynarodowa operacja służb z Polski i Niemiec zakończyła działalność grupy przestępczej działającej przez osiem lat. W czterech krajach zatrzymano 23 osoby, a śledczy zabezpieczyli broń, narkotyki, fałszywe dokumenty oraz 200 tys. euro w gotówce.

Zderzenie tramwajów w centrum Warszawy. Utrudnienia i objazdy z ostatniej chwili
Zderzenie tramwajów w centrum Warszawy. Utrudnienia i objazdy

Poranny szczyt w Warszawie został zakłócony przez zderzenie dwóch tramwajów w rejonie placu Unii Lubelskiej. Sześć osób wymagało pomocy medycznej, a kilka linii skierowano na objazdy.

Szefowa Europejskiego Banku Centralnego odejdzie, żeby Macron i Mertz wybrali następcę? z ostatniej chwili
Szefowa Europejskiego Banku Centralnego odejdzie, żeby Macron i Mertz wybrali następcę?

Według brytyjskiego dziennika możliwa jest wcześniejsza zmiana na czele Europejskiego Banku Centralnego. Decyzja miałaby zapaść jeszcze przed końcem kadencji obecnej prezes i – jak twierdzą źródła – nie byłaby przypadkowa. Decyzja miałaby związek z kalendarzem politycznym we Francji i Niemczech.

MSZ Węgier alarmuje: To bezprecedensowa zewnętrzna ingerencja w wybory pilne
MSZ Węgier alarmuje: To bezprecedensowa zewnętrzna ingerencja w wybory

Na niespełna dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi władze w Budapeszcie biją na alarm. Szef węgierskiej dyplomacji mówi wprost o zewnętrznej presji i próbie wpłynięcia na wynik głosowania.

J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie z ostatniej chwili
J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie

– To nie jest tak, że nie szanujemy naszych sojuszników, lecz Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie – powiedział we wtorek w telewizji Fox News wiceprezydent USA J.D. Vance. Pochwalił sobotnie przemówienie sekretarza stanu USA Marco Rubio na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem” z ostatniej chwili
Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem”

Między twórcą Kanału Zero Krzysztofem Stanowskim a zajmującym się wojskowością youtuberem Jarosławem Wolskim wybuchł konflikt po odejściu Wolskiego z projektu. Stanowski określił go jako „dezertera”.

REKLAMA

Fragment książki "Wojenne siostry". Rozdział "Damascena": "Widziała przed sobą skrwawionego Zbawiciela"

Prezentujemy fragment książki "Wojenne siostry" Agaty Puścikowskiej. Książka do nabycia od 16 października. Spotkanie autorskie 22 października o godz 18, ul. Foksal 3/5 w Warszawie.
/ materiały autora



Widziała przed sobą całego skrwawionego Zbawiciela, tak jak malarze malują Jezusa na obrazie Ecce homo”. Siostra zakonna przewidziała piekło drugiej wojny światowej. Damascena Hary, boromeuszka ocaliła całe miasto przed całkowitą zagładą.

Zakonna buntowniczka

Urodziła się w 1903 roku w Książenicach i na chrzcie otrzymała imię Jadwiga. Pochodziła z wieloletniej rodziny Ślązaków. Mimo bardzo religijnego wychowania dziewczyna od dzieciństwa miała swoje zdanie i nie szła na kompromisy… „Kiedyś mama nie pozwoliła jej iść na muzyka, czyli na potańcówkę, więc dziewczyna wymyśliła fortel: zrobiła kukłę z ubrań, w miejscu głowy opatuliła chustą i położyła do swojego łóżka. Matka była spokojna, bo córcia śpi w domu, a Jadwiga wyskoczyła oknem i pobiegła tańczyć”

Młoda buntowniczka od młodości rozpoznawała swoje powołanie, dlatego też ku zdziwieniu całego otoczenia wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Misjonarek pod Zamościem i przybrała w nim imię Łucja.

„Bóg tak pokierował moim dalszym życiem, że wstąpiłam do Zgromadzenia Sióstr Misjonarek daleko w Polsce w Łabudach pod Zamościem na Ziemi Lubuskiej. Tutaj moja rodzina z Książnic informowała mnie listownie, że władze świeckie chcą kościół Świętego Antoniego w Rybniku zamknąć jako grożący dewastacją, i prosiła mnie, bym się mocno modliła w obronie tego kościoła”

Damascena po latach wspominała: „Byłam przejęta do tego stopnia, że wyśniła mi się dokładnie cała mająca nastąpić tragedia wojenna tego sanktuarium Świętego Antoniego”

Wiele lat później opisała swój sen Zygmuntowi Godźkowi z Zabrza, który wszystko spisywał:

„»Widziała przed sobą całego skrwawionego Zbawiciela, tak jak malarze malują Jezusa na obrazie Ecce homo«. Był cały poraniony. Rzekł »Popatrz, Łucjo, na moje rany. Te rany zadali mi świeccy ludzie«. Następnie znikł. Po chwili znów ukazał się siostrze poraniony Jezus. W tych samych ranach utworzyły się strumyki krwi i płynęły do nóg Jezusa, gdzie utworzyły krwawą kałużę. Zbawiciel rzekł: »Patrz, Łucjo! Do takiego stanu doprowadziły mnie dusze wybrane, szczególnie dusze niegodnych kapłanów. Żebyś Ty, o Łucjo, wiedziała, jaka ogromna kara przyjdzie na świat. Szczególnie ucierpią kapłani. Tysiące kapłanów musi zginąć w obozach, by zmyć te okropne zbrodnie«. (…) »W roku 1939 powstanie straszna wojna. Te obozy będą przeżywać tysiące kapłanów, by zmyć te straszne zbrodnie«”.

Co się stało później z Łucją? Starała się nie myśleć o swoim śnie i nie rozpamiętywać go, choć widmo wojny nie dało o sobie zapomnieć. Wkrótce została przyjęta do zgromadzenia sióstr boromeuszek w Rybniku i przyjęła imię Damascena. Klasztor znajdował się niedaleko jej ukochanego kościoła Świętego Antoniego i dzięki temu mogła go codziennie odwiedzać, wozić beczki z wodą i… szorować kościelną podłogę.

Zawierucha wojenna

„Mijały wojenne lata. Siostra Damascena zajmowała się prostymi pracami w zgromadzeniu, była też zakrystianką w kościele Świętego Antoniego. Dzięki niej udało się mimo wielu trudności wzmocnić kościół, któremu groziło zawalenie. Pomagała też potrzebującym (…)”. Zimą z 1944 na 1945 rok Armia Czerwona ruszyła na wchód. Nadciągały też kolumny niemieckich wojsk. Zabrano robotników z huty Silesia i większość z nich wywieziono w głąb Niemiec. Część z nich ukrywała się w wieżach kościoła. Wśród nich były dwie robotnice, Kamila i Marysia, które pomagały Damascenie w pracy. Zakonnica opiekowała się nimi przez całą wojnę. Chciała, aby zostały na Śląsku.

Gdy zbliżały się wojska rosyjskie, wszyscy przygotowywali się na śmierć. Rodzice ukryli swoje dzieci w kościele, młodzież przyszła do spowiedzi. Niemieccy żołnierze popędzali wiernych i krzyczeli na nich, wyganiając ich ze świątyni. Rybnik został otoczony przez Rosjan. Większość ludzi opuściła budynek, została w nim sama Damascena. „Wrzask niemiecki, a nawet groźba kulki »w łeb« nie przekonały jej do ucieczki”

Spełniony sen

„Walki między Rosjanami a Niemcami miały się rozpocząć lada chwila. Niemieccy żołnierze ustawili na placu kościelnym szereg armat. Siostra w tym czasie ukrywała sprzęty liturgiczne, a także zniszczony obraz świętego Antoniego. Wszystko przeniosła do piwnicy i zabezpieczyła w skrytce. W tym czasie kościół wypełnił się szczelnie niemieckimi żołnierzami. Jeden z nich przybiegł do zakonnicy. Prosił, by opuściła świątynię: »Iwan [czyli Rosjanie – przyp. red.] jest już bardzo blisko. Przecież Iwan poniewiera siostry zakonne i gwałci je« - tłumaczył”.

Wkrótce rozpoczął się ostrzał. Damascena jako jedyna pozostała w budynku. Z okien do wnętrza sypał się gruz. Do prezbiterium wpadł pocisk. Zniszczenia były ogromne. Atak trwał przez kilka godzin. Później słychać było tylko jęk rannych. Siostra postanowiła grzebać umarłych. Ciała zabitych układała w wykopanych dołach obok kościoła i budowała im prowizoryczne groby.

Sama chroniła kościół przed kolejnymi zniszczeniami. Powstrzymała mężczyznę, który chciał zdewastować tabernakulum. „Na głowie miał baranicę – taką samą, jaką widziała we śnie”. Damascena zabrała ze sobą hostię i wśród huków kolejnych wystrzałów uciekła do klasztoru Boromeuszek.

Detonowanie min

Klasztor był wypełniony niemieckimi żołnierzami. Kapelan wojskowy rozdawał komunię świętą. Nagle otrzymano informację, że kościół Świętego Antoniego zajął się ogniem. Kościół i klasztor zaminowane, jedna chwila wystarczyłaby, żeby oba budynki całkowicie spłonęły. Damascena przerwała modlitwę i postanowiła uratować dobytek. Po dotarciu do kościoła odkryła, że cały był wypełniony materiałem wybuchowym. Z pomocą niemieckiego żołnierza udało się jej unieruchomić miny u samego źródła. Później przecięli pozostałe kable i uratowali świątynię.

Diabły patrzyły na siostrę i milczały”

Prawie wszyscy Niemcy opuścili miasto. Pozostali jedynie ranni i matki z dziećmi. Damascena, mimo że boromeuszki również wyjechały, dostała zgodę przełożonej na pozostanie. Opiekowała się kobietami i niemowlętami, a ukrywane przez nią Kamila i Marysia szyły dla nich ubrania. Wkrótce do stodoły, w której się chowały, wtargnęli niemieccy żołnierze. Jeden z nich celował do młodych dziewczyn z karabinu, ale Damascena postawiła się im i nie pozwoliła na oddanie strzału. W konsekwencji wszystkie zaprowadzonona miejsce straceń, ale jeden z żołnierzy pomógł całej czwórce w błyskawicznej ucieczce.

Do miasta wkroczyły setki Sowietów, plądrowali domy, sklepy i miejsca kultu. Kościół Świętego Antoniego znowu płonął. Miejscowej ludności, głównie kobietom, udało się ugasić pożar. Damascena nocowała w nim, kiedy rozległy się głosy Rosjan. Na dole, w piwnicy, była ich cala rzesza – mężczyźni i jedna kobieta. „Rosjanka trzymała piękną czerwoną kapę i kolorową świecę z głównego ołtarza. Siostra wyrwała kapę, a świecą… walnęła ją w głowę i w szerokie bary. Odebrała łup”. Jeden z żołnierzy wymierzył w jej kierunku karabin, a Damascena z całej siły odepchnęła jego rękę i udaremniła atak. Potem kopnęła kolejnego Rosjanina w brzuch i wyrwała mu monstrancję, której szkło mocno ją pokaleczyło. „Rosjanie bełkotali i grozili, ale w końcu opuścili piwnicę. Siostra odzyskane naczynia liturgiczne wrzuciła do znalezionego worka i wyszła. Gdy Sowieci próbowali ją zaczepiać, kopała i pluła”. Jak to możliwe, że Damascena stawiła czoło wielkiej liczbie żołnierzy i nie została zamordowana? Tego nie wiemy, ale jedno jest pewne – jej siła, determinacja i ogromne poświęcenie były godne powagi. Damascena Hary – wojowniczka w habicie – zmarła w 1971 roku, a jej twarz została uwieczniona w płaskorzeźbie, która do dzisiaj zdobi wrota kościoła Świętego Antoniego.

 Przemysław Kucharczak, Sen Damasceny, „Gość Katowicki” 2019, nr 26, cyt. za: Agata Puścikowska, Wojenne siostry, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019.

 Wszystkie cytaty z wypowiedzi s. Damasceny pochodzą z Archiwum Sióstr Boromeuszek z Mikołowa; zostały spisane w latach 50. przez Zygmunta Godźka z Zabrza. Cyt. za:

AAgata Puścikowska, Wojenne siostry



 

Polecane