Prodziekan Wydziału Leśnego SGGW: Okrągły stół ws. polskich lasów jest jeszcze możliwy

Spór o polskie lasy nabrał w ostatnich latach wyjątkowej intensywności. Prodziekan Wydziału Leśnego SGGW, dr inż. Michał Orzechowski w rozmowie z Jakubem Pacanem analizuje przyczyny polaryzacji w debacie o lasach, wyzwania związane z partycypacją społeczną i możliwości wypracowania modelu leśnictwa, który odpowie zarówno na potrzeby ekologiczne, jak i gospodarcze.
Dr inż. Michał Orzechowski
Dr inż. Michał Orzechowski / fot. Marcin Żegliński

– Dlaczego w dyskusji na temat lasów w Polsce mamy taką polaryzację postaw? 

Polaryzacja postaw i opinii dotyczy wielu spraw w naszym podzielonym społeczeństwie, które cierpi na kryzys zaufania. Sprzyja temu potrzeba istnienia w mediach społecznościowych, w których popularność zdobywają skrajne opinie. Są faworyzowane przez algorytmy wyświetleń i silniej oddziałują na postrzeganie rzeczywistości. Niestety, im płytsza jest wiedza komentatorów, tym silniejsza potrzeba wyrażania polaryzujących opinii

Świat polityki wykorzystuje takie emocje, także dotyczące drzew i lasów.

– Zawsze tak było?

– Wirtualny świat emocji i kreacji postaw wzmógł się w czasie pandemii, zamknięcia w domach i pracy zdalnej. Lasy i dyskusja o nich stały się wdzięcznym tematem, wokół którego łatwo było zaistnieć, budować grupową tożsamość. Przy niewielkiej sprawczości w innych sprawach, narastającej fali protestów przeciwko działaniom partii rządzącej, istniała możliwość działania w zakresie kontroli i ograniczenia gospodarki leśnej. Dotyczyło to działań organizacji pozarządowych i części polityków, którzy próbowali zaistnieć medialnie, atakując lub broniąc gospodarki i munduru. Na sytuację wokół lasów miało wpływ kilka synergicznych zjawisk. Nieregularna struktura wiekowa lasów doprowadziła do kumulacji drzewostanów w wieku rębnym. Dzięki temu nastąpił wzrost objętości pozyskiwanego surowca do około 40 mln m3. Było to istotnie więcej niż wcześniej. Szczególnie widoczne były cięcia rębne zupełne, odsłaniające znaczny areał kilku hektarów. Na dominujących ubogich glebach piaszczystych służyły one odnowieniu sosny. Więcej takich cięć w krajobrazie powoduje wrażenie zmasowanej „eksploatacji”. Często słyszeliśmy, że nigdy wcześniej „tyle się nie cięło”. Zwykle odwiedzamy lasy najstarsze, a w nich przez całe nasze życie niewiele się pozyskiwało, i nagle widzimy coś, czego nigdy nie było. 

– To faktycznie istotne także ze względów psychologicznych.

Po drugie, w okresie pandemii las stał się miejscem wolności od panujących i niezrozumiałych przez wszystkich ograniczeń. 3–4 razy więcej respondentów deklarowało wizyty w lesie przynajmniej raz w miesiącu. Ich obserwacje i opinie dodatkowo polaryzowały świat pokazywany w mediach społecznościowych. W tej sytuacji nieszczęśliwie wprowadzony zakaz wstępu do lasu pogłębił niechęć do zarządców. Wcześniej zaistniała sprawa Puszczy Białowieskiej i cięć prowadzonych w zamierających świerczynach. To kolejny czynnik silnie polaryzujący opinię publiczną, której brak zaufania wzrósł niezależnie od strony sporu. Cyklicznie wykorzystywano przez główne partie polityczne sprzeczne argumenty dotyczące lasów. To zwiększało chaos informacyjny, a konflikt narastał

 

Czy możliwa jest debata w kwestii polskiego leśnictwa?

– Czy możliwy jest okrągły stół wokół leśnictwa? Jakie są możliwości rzetelnej debaty między wszystkimi zainteresowanymi stronami?

– Wierzę, że wciąż jest możliwy. Trwa przecież proces uzgodnień w ramach Ogólnopolskiej Narady o Lasach (ONoL), której druga edycja odbywała się w 2024 roku. Jako uczestnik tych ostatnich spotkań widzę jednak trudności w organizacji rzetelnego procesu. Za mało jest w nim konsekwencji w ustalaniu wspólnej polityki leśnej i poszanowania dla jego uczestników. Efektem pierwszej ogólnopolskiej narady był dokument poddany społecznym konsultacjom. Byłem w gronie tych konsultantów. Uczestnikom drugiej edycji wysłano jednak tekst wniosków z pierwszej edycji ostatniego dnia przed drugą ONoL. Był w zasadzie jednakowy z komentowanym, a więc mam prawo przypuszczać, że nie zostały uwzględnione żadne uwagi ze strony społeczeństwa, nauki, LP, NGO itd.

– Jak było na drugiej ONoL?

– Na drugiej ONoL zaprezentowano ponownie sprzeczne opinie dotyczące zakresu wyłączeń lasów z „wycinek”, a nawet wykluczające się definicje tych wyłączeń i ograniczeń. Pochwalono się pochopną propozycją wyłączeń zawierającą tereny rezerwatów, wody i łąki (ze strony LP) oraz nowymi formami ochrony przyrody (starolasy – MKiŚ), o których prawie nic jeszcze nie wiadomo, a mamy być liderem w UE w ich wprowadzaniu. Nie wiadomo, jak je chronić, kto ma je nadzorować, jakie dokumenty planistyczne dla nich powstaną i jak będą powiązane z systemem planowania ochrony przyrody, planowania przestrzeni czy planowania leśnego. Nie wiadomo też, jakie będą konsekwencje dla samego procesu ONoL płynące z drugiego spotkania. Jednak prowadzenie dyskusji nadal jest możliwe. Wystarczy jedynie szanować jej uczestników i prowadzić transparentny proces, jasno określając jego zasady, przebieg i efekt. Tego na razie brakuje.

– W dyskusji o leśnictwie faktycznie zderzają się dwa podejścia: nauka i ideologia? Może to zbyt uproszczone?

To zdecydowanie zbyt duże uproszczenie. Po pierwsze nauka jest metodą postrzegania i analizy świata, poszukiwaniem prawdy. Zajmuje się też ideologią i jej wpływem na nasze życie. W dyskusji o lasach brakuje wyważonego podejścia opartego na faktach i efektach badań naukowych. Nie ma lepszej drogi porozumienia, niż oparcie się na weryfikowalnych efektach badań naukowych, zwłaszcza w dobie zmian klimatycznych i rosnącego ryzyka dla trwałości lasów

Nauka stara się wskazywać drogi postępowania z lasami, aby zachować ich trwałość. To już dziś jest podstawowy cel prowadzenia gospodarki leśnej. Wpływu ideologii doszukiwałbym się w promowaniu rozwiązań skrajnych, wynikających często z aktualnych potrzeb politycznych: rezygnacji z funkcji gospodarczej, ochrony biernej za wszelką cenę, ale także całkowitej negacji potrzeb społeczeństwa w decydowaniu o lasach

– Coraz popularniejsza jest partycypacja społeczna w Planach Urządzenia Lasu [PUL]. Jak godzić wiedzę specjalistyczną leśników i warunki naturalne danego leśnictwa z oczekiwaniami partnerów społecznych?

– Popularniejsza jest nie tyle rzeczywista partycypacja, co jej chęć deklarowana w mediach i dyskusjach o lasach. Obecne rozwiązania prawne pozwalają na udział społeczeństwa w powstawaniu leśnych dokumentów planistycznych. Są krytykowane i powinny być zmieniane, ale przede wszystkim partycypacja społeczna musi być oparta na chęci porozumienia, a nie na konflikcie. W procedurze ustanawiania PUL są dwa etapy składania uwag: po rozpoczęciu prac i po wyłożeniu projektu planu do wglądu. Strona społeczna skupia się na drugim etapie gotowego już projektu planu. To nie ułatwia współpracy i generuje konflikty. Powinny także powstawać Zespoły Lokalnej Współpracy przy nadleśnictwach, które powinny być organem działającym stale i zbierającym uwagi dotyczące przyszłości lasu. Uwagi powinny być zbierane jako geoankieta, oparta na istniejącym systemie, np. Bank Danych Lokalnych czy mobilny Bank Danych Lokalnych po rejestracji autora. Te uwagi mogłyby być analizowane i uwzględniane w powstającym PUL lub merytorycznie odrzucane. Byłoby wystarczająco dużo czasu na odpowiedź i ustosunkowanie się do składanych uwag. Bez takiego traktowania partnerów społecznych proces partycypacji będzie uważany jako fasadowy. 

Jak odnosić się do uwag „niefachowców”? Zawsze merytorycznie i z szacunkiem. Oczywiście, jeśli zależy nam na budowaniu współpracy, a nie na kreowaniu konfliktu.

 

Dopłaty rolnicze stoją na przeszkodzie zwiększania lesistości?

– Na przeszkodzie szybszego zwiększania lesistości w kraju są dopłaty rolnicze, co powoduje, że przekształcanie ziemi rolnej w leśną jest nieopłacalne. 

– W dyskusji o lasach w Polsce te około 20% lasów należące do prywatnych właścicieli spychane jest na margines. Główny nurt dotyczy lasów publicznych, zwłaszcza w zarządzie LP, ponieważ lasy samorządowe, często miejskie, mają bardzo lokalne znaczenie i nie są tematem nośnym. Istnieją dopłaty do zadrzewień śródpolnych oraz do zakładania i pielęgnacji upraw leśnych. Wydają się niewystarczające. W przypadku dopłat leśnych wymagają przeklasyfikowania gruntu na las. To decyzja brzemienna w skutki. Czy możemy mówić o perspektywie zwiększenia szybkości wzrostu lesistości? W obecnych warunkach nie ma na to szansy. Po prostu nie ma wystarczająco dużo gruntów, które mogłyby posłużyć do tworzenia nowych lasów. Ważniejsze jest stworzenie mechanizmów zachęty do przeklasyfikowania na las istniejących już zadrzewień.

– W raporcie „Co z tymi lasami?” są dane, że mamy od 0,5 mln do 1 mln hektarów ziemi rolnej, która samoistnie porasta lasem. Władze są zainteresowane tymi lasami?

– Takie dane pochodzą też z wielkoobszarowej inwentaryzacji stanu lasu, która cyklicznie monitoruje lasy na podstawie około 30 tys. powierzchni próbnych. Samoistnie powstałe drzewostany na gruntach rolnych, łąkach i pastwiskach są przejawem powrotu lasu na tereny niegdyś wylesione przez osadnictwo. Nie były utrzymywane w kulturze rolnej, więc ich ubywanie nie jest problemem dla bezpieczeństwa żywnościowego. Problemem jest zapewnienie prawnej trwałości takich lasów. Dopóki nie będą przeklasyfikowane na lasy, nie będą chronione.

Wciąż brakuje szerszej polityki wyznaczania stref zainteresowania takim pierwokupem lub zakupem gruntów w celu uporządkowania granicy polno-leśnej, tworzenia korytarzy ekologicznych i innych powodów. Nad takimi zasadami pracujemy w SGGW w ramach badań związanych z gospodarką przestrzenną

– Czy w zalesianiu nowych gruntów należy zostawić wszystko przyrodzie, czy postawić np. na przedplon i zabiegi sukcesji wtórnej?

– Sukcesja jest bliższa naturze i potrzebuje więcej czasu. W ramach zalesiania nowych areałów niewykorzystywanych pól i nieużytków możemy kierować się zasadami naturalnego następstwa gatunków pionierskich i właściwych dla późniejszych faz rozwojowych lasu. Przyspieszając ten proces, leśnicy stosowali nasadzenia sosnowe. Zostawienie przyrodzie powstawania nowego lasu jest bezpieczniejsze w sytuacji klimatycznego ryzyka susz. Jednak pozostawienie przyrodzie całego procesu zwiększania lesistości to nieroztropność w tworzeniu ładu przestrzennego kraju.

– Czy w kwestii funkcji gospodarczej LP można wypracować model, który byłby w stanie zadowolić zarówno LP, jak i toczące z nimi spór NGO-sy?

– Można. Wymaga to jednak zrozumienia, czym jest to, co nazywamy funkcją gospodarczą. W toczonych dyskusjach bywa to ograniczane do samego pozyskiwania surowca drzewnego, do tych „wycinek”. W rzeczywistości jednak jest to także, a może przede wszystkim, doprowadzanie do pewnej „wysokowydajnej” struktury lasu o zwiększonym zadrzewieniu, czyli gęstości drzew w przestrzeni lasu. Kompromis w sprawie funkcji gospodarczej musi zauważać także tę stronę kreacji lasów. W przypadku lasów w sąsiedztwie miast istnieją sposoby zagospodarowania, które mogą być łatwiej akceptowane społecznie.

– Jak rosnące funkcje społeczne lasów i większa świadomość ekologiczna Polaków będą w przyszłości wpływać na model leśnictwa?

Przyszły model leśnictwa powinien wynikać z oczekiwań nie tylko społecznych, ale także gospodarczych, zakładających potrzebę wykorzystywania drewna jako najwspanialszego surowca: odnawialnego i biodegradowalnego, wiążącego CO2 i retencjonującego wodę w czasie i miejscu wzrostu

Większa świadomość społeczeństwa, której obecnie przypisuje się zwiększenie konfliktów wokół lasów, w efekcie doprowadzi do akceptacji gospodarki leśnej. Wymaga to jednak czasu. 

 

"Obserwujemy spadek różnorodności biologicznej"

– Zostawiając lasy bez możliwości ingerencji ochrony czynnej, godzimy się na stałe uszczuplanie różnorodności biologicznej. To już widać, więc o co te walki?

– To zbytnie uproszczenie i niezauważenie skali czasowej tego zjawiska. Mówiąc o różnorodności biologicznej, podświadomie myślimy o liczbie gatunków na danej powierzchni. Tymczasem obecne rozumienie tego pojęcia zauważa bardziej jakość powiązań pomiędzy ugrupowaniami gatunków niż ich liczbę. Rzeczywiście lasy, szczególnie na bogatych siedliskach, upraszczają swój skład gatunkowy drzew, ubywają gatunki światłożądne. Powtarzalnym scenariuszem na nizinach jest dominacja grabu.

Zatem obserwujemy spadek różnorodności w jej widzialnej formie. Prawdziwa różnorodność kryje się jednak głębiej, poza możliwościami łatwej obserwacji np. w glebie, martwym drewnie, lukach lasu. Problemem jest też skala przestrzenna decyzji. O co te „walki”? Właśnie o niezrozumienie tych zależności.

– Ile drewna gnije rocznie w lasach?

– W słowie „gnije” kryje się marnotrawstwo drewna. W lesie drewno nie gnije, tylko ulega rozkładowi przez grzyby, ważne ogniwo ekosystemu. Takie drewno wzbogaca ekosystem. Możemy jednak znaleźć stosy drewna opałowego czy papierówki, które nie zostały wywiezione i uległy deprecjacji, one gniją. Możemy znaleźć drzewostany zamarłe na skutek gradacji owadów, na terenach wyłączonych decyzjami z możliwości ingerencji. W takim ekosystemie gwałtowny dopływ martwego drewna może być traktowany jako marnotrawstwo surowca. Przez innych będzie nazywane powrotem do natury. Który punkt widzenia jest właściwy? Oba. Sztuką jest ich pogodzenie na zasadzie dialogu opartego na merytorycznych argumentach i na rzeczywistym podziale odpowiedzialności za las – nasze dobro wspólne. 

[Michał Orzechowski – prodziekan Wydziału Leśnego SGGW, współautor raportu „Co z tymi lasami?” – o stanie lasów w Polsce, który opracowała agencja badawcza B+R Studio]


 

POLECANE
Za pieniądze z SAFE sprzedamy naszą niepodległość tylko u nas
Za pieniądze z SAFE sprzedamy naszą niepodległość

W kwestii SAFE nie chodzi jedynie o horrendalną pożyczkę, którą spłacać będą przez ponad 40 lat kolejne pokolenia, ale o istnienie państwa polskiego jako samodzielnego, suwerennego podmiotu.

Iran uderzył w arabskie monarchie. Region może stworzyć nową koalicję przeciw Teheranowi tylko u nas
Iran uderzył w arabskie monarchie. Region może stworzyć nową koalicję przeciw Teheranowi

Relacje szyickiego Iranu z sunnickimi monarchiami arabskimi leżącymi po drugiej stronie Zatoki Perskiej nigdy do najlepszych nie należały. Jednak w ostatnich latach – przy mediacji Chin- doszło do pewnego resetu tych stosunków. Obecna wojna wszystko zaprzepaściła. Reżim ajatollahów walczy o życie i na ołtarzu tej walki o przetrwanie złożył relacje z Rijadem, Abu Zabi i innymi. Dlaczego podjął takie ryzyko?

Węgierski parlament odrzucił członkostwo Ukrainy w UE z ostatniej chwili
Węgierski parlament odrzucił członkostwo Ukrainy w UE

Węgierskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło uchwałę odrzucającą członkostwo Ukrainy w UE, dalsze finansowanie wojny i wysiłki na rzecz przekształcenia Unii Europejskiej w sojusz wojskowy. Ustawa została przyjęta 142 głosami za, przy 28 głosach przeciw i 4 wstrzymujących się – poinformował na platformie X Zoltan Kovacs, rzecznik prasowy premiera Viktora Orbana.

Ekonomiści w szoku - potężny spadek w niemieckim przemyśle tylko u nas
Ekonomiści w szoku - potężny spadek w niemieckim przemyśle

W styczniu 2026 roku niemiecki przemysł doświadczył dramatycznego spadku zamówień, co zaskoczyło ekspertów i wzbudziło obawy o kondycję gospodarki. Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis), nowe zamówienia w sektorze przetwórczym spadły o 11,1% w porównaniu do grudnia 2025 roku.

Bogucki: Tusk chce spłacić 365 mld zł, czyli aż 180 mld zł kosztów unijnego SAFE z ostatniej chwili
Bogucki: Tusk chce spłacić 365 mld zł, czyli aż 180 mld zł kosztów unijnego SAFE

Tusk chce spłacić 365 miliardów zł, czyli aż 180 miliardów zł kosztów unijnego SAFE – napisał na platformie X szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki odnosząc się do planów Donalda Tuska zapożyczenia Polski w ramach SAFE.

Tusk chce przyjąć unijny SAFE w drodze uchwały gorące
Tusk chce przyjąć unijny SAFE w drodze uchwały

„Jeżeli pojawi się weto prezydenta, będziemy gotowi z projektem uchwały ws. SAFE” - zapowiedział premier Donald Tusk.

Kancelaria Prezydenta ujawnia ramy programu „Polski SAFE 0%” gorące
Kancelaria Prezydenta ujawnia ramy programu „Polski SAFE 0%”

Kancelaria Prezydenta przedstawiła we wtorek ramy programu „Polski SAFE 0%”.

Jeden z najwyższych urzędników Iranu grozi Trumpowi „wyeliminowaniem” z ostatniej chwili
Jeden z najwyższych urzędników Iranu grozi Trumpowi „wyeliminowaniem”

Jeden z najwyższych urzędników Iranu ostrzegł prezydenta Donalda Trumpa, aby “uważał, aby nie zostać wyeliminowanym” podczas operacji Epic Fury, amerykańskiego zaangażowania wojskowego mającego na celu zneutralizowanie najbardziej płodnego państwa terrorystycznego na świecie – poinformował portal Breitbart.

Komunikat dla mieszkańców woj. świętokrzyskiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. świętokrzyskiego

Ostrzeżenie w województwie świętokrzyskim. Oszuści znów polują na osoby starsze metodami "na wnuczka", "na policjanta" lub "na pracownika banku".

Wypadek z udziałem minister kultury. Prokuratura chce umorzyć sprawę z ostatniej chwili
Wypadek z udziałem minister kultury. Prokuratura chce umorzyć sprawę

Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście w Warszawie skierowała w dniu 9 marca 2026 roku do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie wniosek o warunkowe umorzenie postępowania ws. wymuszenia pierwszeństwa przejazdu przez Martę Cienkowską i potrącenia przez nią motocyklisty.

REKLAMA

Prodziekan Wydziału Leśnego SGGW: Okrągły stół ws. polskich lasów jest jeszcze możliwy

Spór o polskie lasy nabrał w ostatnich latach wyjątkowej intensywności. Prodziekan Wydziału Leśnego SGGW, dr inż. Michał Orzechowski w rozmowie z Jakubem Pacanem analizuje przyczyny polaryzacji w debacie o lasach, wyzwania związane z partycypacją społeczną i możliwości wypracowania modelu leśnictwa, który odpowie zarówno na potrzeby ekologiczne, jak i gospodarcze.
Dr inż. Michał Orzechowski
Dr inż. Michał Orzechowski / fot. Marcin Żegliński

– Dlaczego w dyskusji na temat lasów w Polsce mamy taką polaryzację postaw? 

Polaryzacja postaw i opinii dotyczy wielu spraw w naszym podzielonym społeczeństwie, które cierpi na kryzys zaufania. Sprzyja temu potrzeba istnienia w mediach społecznościowych, w których popularność zdobywają skrajne opinie. Są faworyzowane przez algorytmy wyświetleń i silniej oddziałują na postrzeganie rzeczywistości. Niestety, im płytsza jest wiedza komentatorów, tym silniejsza potrzeba wyrażania polaryzujących opinii

Świat polityki wykorzystuje takie emocje, także dotyczące drzew i lasów.

– Zawsze tak było?

– Wirtualny świat emocji i kreacji postaw wzmógł się w czasie pandemii, zamknięcia w domach i pracy zdalnej. Lasy i dyskusja o nich stały się wdzięcznym tematem, wokół którego łatwo było zaistnieć, budować grupową tożsamość. Przy niewielkiej sprawczości w innych sprawach, narastającej fali protestów przeciwko działaniom partii rządzącej, istniała możliwość działania w zakresie kontroli i ograniczenia gospodarki leśnej. Dotyczyło to działań organizacji pozarządowych i części polityków, którzy próbowali zaistnieć medialnie, atakując lub broniąc gospodarki i munduru. Na sytuację wokół lasów miało wpływ kilka synergicznych zjawisk. Nieregularna struktura wiekowa lasów doprowadziła do kumulacji drzewostanów w wieku rębnym. Dzięki temu nastąpił wzrost objętości pozyskiwanego surowca do około 40 mln m3. Było to istotnie więcej niż wcześniej. Szczególnie widoczne były cięcia rębne zupełne, odsłaniające znaczny areał kilku hektarów. Na dominujących ubogich glebach piaszczystych służyły one odnowieniu sosny. Więcej takich cięć w krajobrazie powoduje wrażenie zmasowanej „eksploatacji”. Często słyszeliśmy, że nigdy wcześniej „tyle się nie cięło”. Zwykle odwiedzamy lasy najstarsze, a w nich przez całe nasze życie niewiele się pozyskiwało, i nagle widzimy coś, czego nigdy nie było. 

– To faktycznie istotne także ze względów psychologicznych.

Po drugie, w okresie pandemii las stał się miejscem wolności od panujących i niezrozumiałych przez wszystkich ograniczeń. 3–4 razy więcej respondentów deklarowało wizyty w lesie przynajmniej raz w miesiącu. Ich obserwacje i opinie dodatkowo polaryzowały świat pokazywany w mediach społecznościowych. W tej sytuacji nieszczęśliwie wprowadzony zakaz wstępu do lasu pogłębił niechęć do zarządców. Wcześniej zaistniała sprawa Puszczy Białowieskiej i cięć prowadzonych w zamierających świerczynach. To kolejny czynnik silnie polaryzujący opinię publiczną, której brak zaufania wzrósł niezależnie od strony sporu. Cyklicznie wykorzystywano przez główne partie polityczne sprzeczne argumenty dotyczące lasów. To zwiększało chaos informacyjny, a konflikt narastał

 

Czy możliwa jest debata w kwestii polskiego leśnictwa?

– Czy możliwy jest okrągły stół wokół leśnictwa? Jakie są możliwości rzetelnej debaty między wszystkimi zainteresowanymi stronami?

– Wierzę, że wciąż jest możliwy. Trwa przecież proces uzgodnień w ramach Ogólnopolskiej Narady o Lasach (ONoL), której druga edycja odbywała się w 2024 roku. Jako uczestnik tych ostatnich spotkań widzę jednak trudności w organizacji rzetelnego procesu. Za mało jest w nim konsekwencji w ustalaniu wspólnej polityki leśnej i poszanowania dla jego uczestników. Efektem pierwszej ogólnopolskiej narady był dokument poddany społecznym konsultacjom. Byłem w gronie tych konsultantów. Uczestnikom drugiej edycji wysłano jednak tekst wniosków z pierwszej edycji ostatniego dnia przed drugą ONoL. Był w zasadzie jednakowy z komentowanym, a więc mam prawo przypuszczać, że nie zostały uwzględnione żadne uwagi ze strony społeczeństwa, nauki, LP, NGO itd.

– Jak było na drugiej ONoL?

– Na drugiej ONoL zaprezentowano ponownie sprzeczne opinie dotyczące zakresu wyłączeń lasów z „wycinek”, a nawet wykluczające się definicje tych wyłączeń i ograniczeń. Pochwalono się pochopną propozycją wyłączeń zawierającą tereny rezerwatów, wody i łąki (ze strony LP) oraz nowymi formami ochrony przyrody (starolasy – MKiŚ), o których prawie nic jeszcze nie wiadomo, a mamy być liderem w UE w ich wprowadzaniu. Nie wiadomo, jak je chronić, kto ma je nadzorować, jakie dokumenty planistyczne dla nich powstaną i jak będą powiązane z systemem planowania ochrony przyrody, planowania przestrzeni czy planowania leśnego. Nie wiadomo też, jakie będą konsekwencje dla samego procesu ONoL płynące z drugiego spotkania. Jednak prowadzenie dyskusji nadal jest możliwe. Wystarczy jedynie szanować jej uczestników i prowadzić transparentny proces, jasno określając jego zasady, przebieg i efekt. Tego na razie brakuje.

– W dyskusji o leśnictwie faktycznie zderzają się dwa podejścia: nauka i ideologia? Może to zbyt uproszczone?

To zdecydowanie zbyt duże uproszczenie. Po pierwsze nauka jest metodą postrzegania i analizy świata, poszukiwaniem prawdy. Zajmuje się też ideologią i jej wpływem na nasze życie. W dyskusji o lasach brakuje wyważonego podejścia opartego na faktach i efektach badań naukowych. Nie ma lepszej drogi porozumienia, niż oparcie się na weryfikowalnych efektach badań naukowych, zwłaszcza w dobie zmian klimatycznych i rosnącego ryzyka dla trwałości lasów

Nauka stara się wskazywać drogi postępowania z lasami, aby zachować ich trwałość. To już dziś jest podstawowy cel prowadzenia gospodarki leśnej. Wpływu ideologii doszukiwałbym się w promowaniu rozwiązań skrajnych, wynikających często z aktualnych potrzeb politycznych: rezygnacji z funkcji gospodarczej, ochrony biernej za wszelką cenę, ale także całkowitej negacji potrzeb społeczeństwa w decydowaniu o lasach

– Coraz popularniejsza jest partycypacja społeczna w Planach Urządzenia Lasu [PUL]. Jak godzić wiedzę specjalistyczną leśników i warunki naturalne danego leśnictwa z oczekiwaniami partnerów społecznych?

– Popularniejsza jest nie tyle rzeczywista partycypacja, co jej chęć deklarowana w mediach i dyskusjach o lasach. Obecne rozwiązania prawne pozwalają na udział społeczeństwa w powstawaniu leśnych dokumentów planistycznych. Są krytykowane i powinny być zmieniane, ale przede wszystkim partycypacja społeczna musi być oparta na chęci porozumienia, a nie na konflikcie. W procedurze ustanawiania PUL są dwa etapy składania uwag: po rozpoczęciu prac i po wyłożeniu projektu planu do wglądu. Strona społeczna skupia się na drugim etapie gotowego już projektu planu. To nie ułatwia współpracy i generuje konflikty. Powinny także powstawać Zespoły Lokalnej Współpracy przy nadleśnictwach, które powinny być organem działającym stale i zbierającym uwagi dotyczące przyszłości lasu. Uwagi powinny być zbierane jako geoankieta, oparta na istniejącym systemie, np. Bank Danych Lokalnych czy mobilny Bank Danych Lokalnych po rejestracji autora. Te uwagi mogłyby być analizowane i uwzględniane w powstającym PUL lub merytorycznie odrzucane. Byłoby wystarczająco dużo czasu na odpowiedź i ustosunkowanie się do składanych uwag. Bez takiego traktowania partnerów społecznych proces partycypacji będzie uważany jako fasadowy. 

Jak odnosić się do uwag „niefachowców”? Zawsze merytorycznie i z szacunkiem. Oczywiście, jeśli zależy nam na budowaniu współpracy, a nie na kreowaniu konfliktu.

 

Dopłaty rolnicze stoją na przeszkodzie zwiększania lesistości?

– Na przeszkodzie szybszego zwiększania lesistości w kraju są dopłaty rolnicze, co powoduje, że przekształcanie ziemi rolnej w leśną jest nieopłacalne. 

– W dyskusji o lasach w Polsce te około 20% lasów należące do prywatnych właścicieli spychane jest na margines. Główny nurt dotyczy lasów publicznych, zwłaszcza w zarządzie LP, ponieważ lasy samorządowe, często miejskie, mają bardzo lokalne znaczenie i nie są tematem nośnym. Istnieją dopłaty do zadrzewień śródpolnych oraz do zakładania i pielęgnacji upraw leśnych. Wydają się niewystarczające. W przypadku dopłat leśnych wymagają przeklasyfikowania gruntu na las. To decyzja brzemienna w skutki. Czy możemy mówić o perspektywie zwiększenia szybkości wzrostu lesistości? W obecnych warunkach nie ma na to szansy. Po prostu nie ma wystarczająco dużo gruntów, które mogłyby posłużyć do tworzenia nowych lasów. Ważniejsze jest stworzenie mechanizmów zachęty do przeklasyfikowania na las istniejących już zadrzewień.

– W raporcie „Co z tymi lasami?” są dane, że mamy od 0,5 mln do 1 mln hektarów ziemi rolnej, która samoistnie porasta lasem. Władze są zainteresowane tymi lasami?

– Takie dane pochodzą też z wielkoobszarowej inwentaryzacji stanu lasu, która cyklicznie monitoruje lasy na podstawie około 30 tys. powierzchni próbnych. Samoistnie powstałe drzewostany na gruntach rolnych, łąkach i pastwiskach są przejawem powrotu lasu na tereny niegdyś wylesione przez osadnictwo. Nie były utrzymywane w kulturze rolnej, więc ich ubywanie nie jest problemem dla bezpieczeństwa żywnościowego. Problemem jest zapewnienie prawnej trwałości takich lasów. Dopóki nie będą przeklasyfikowane na lasy, nie będą chronione.

Wciąż brakuje szerszej polityki wyznaczania stref zainteresowania takim pierwokupem lub zakupem gruntów w celu uporządkowania granicy polno-leśnej, tworzenia korytarzy ekologicznych i innych powodów. Nad takimi zasadami pracujemy w SGGW w ramach badań związanych z gospodarką przestrzenną

– Czy w zalesianiu nowych gruntów należy zostawić wszystko przyrodzie, czy postawić np. na przedplon i zabiegi sukcesji wtórnej?

– Sukcesja jest bliższa naturze i potrzebuje więcej czasu. W ramach zalesiania nowych areałów niewykorzystywanych pól i nieużytków możemy kierować się zasadami naturalnego następstwa gatunków pionierskich i właściwych dla późniejszych faz rozwojowych lasu. Przyspieszając ten proces, leśnicy stosowali nasadzenia sosnowe. Zostawienie przyrodzie powstawania nowego lasu jest bezpieczniejsze w sytuacji klimatycznego ryzyka susz. Jednak pozostawienie przyrodzie całego procesu zwiększania lesistości to nieroztropność w tworzeniu ładu przestrzennego kraju.

– Czy w kwestii funkcji gospodarczej LP można wypracować model, który byłby w stanie zadowolić zarówno LP, jak i toczące z nimi spór NGO-sy?

– Można. Wymaga to jednak zrozumienia, czym jest to, co nazywamy funkcją gospodarczą. W toczonych dyskusjach bywa to ograniczane do samego pozyskiwania surowca drzewnego, do tych „wycinek”. W rzeczywistości jednak jest to także, a może przede wszystkim, doprowadzanie do pewnej „wysokowydajnej” struktury lasu o zwiększonym zadrzewieniu, czyli gęstości drzew w przestrzeni lasu. Kompromis w sprawie funkcji gospodarczej musi zauważać także tę stronę kreacji lasów. W przypadku lasów w sąsiedztwie miast istnieją sposoby zagospodarowania, które mogą być łatwiej akceptowane społecznie.

– Jak rosnące funkcje społeczne lasów i większa świadomość ekologiczna Polaków będą w przyszłości wpływać na model leśnictwa?

Przyszły model leśnictwa powinien wynikać z oczekiwań nie tylko społecznych, ale także gospodarczych, zakładających potrzebę wykorzystywania drewna jako najwspanialszego surowca: odnawialnego i biodegradowalnego, wiążącego CO2 i retencjonującego wodę w czasie i miejscu wzrostu

Większa świadomość społeczeństwa, której obecnie przypisuje się zwiększenie konfliktów wokół lasów, w efekcie doprowadzi do akceptacji gospodarki leśnej. Wymaga to jednak czasu. 

 

"Obserwujemy spadek różnorodności biologicznej"

– Zostawiając lasy bez możliwości ingerencji ochrony czynnej, godzimy się na stałe uszczuplanie różnorodności biologicznej. To już widać, więc o co te walki?

– To zbytnie uproszczenie i niezauważenie skali czasowej tego zjawiska. Mówiąc o różnorodności biologicznej, podświadomie myślimy o liczbie gatunków na danej powierzchni. Tymczasem obecne rozumienie tego pojęcia zauważa bardziej jakość powiązań pomiędzy ugrupowaniami gatunków niż ich liczbę. Rzeczywiście lasy, szczególnie na bogatych siedliskach, upraszczają swój skład gatunkowy drzew, ubywają gatunki światłożądne. Powtarzalnym scenariuszem na nizinach jest dominacja grabu.

Zatem obserwujemy spadek różnorodności w jej widzialnej formie. Prawdziwa różnorodność kryje się jednak głębiej, poza możliwościami łatwej obserwacji np. w glebie, martwym drewnie, lukach lasu. Problemem jest też skala przestrzenna decyzji. O co te „walki”? Właśnie o niezrozumienie tych zależności.

– Ile drewna gnije rocznie w lasach?

– W słowie „gnije” kryje się marnotrawstwo drewna. W lesie drewno nie gnije, tylko ulega rozkładowi przez grzyby, ważne ogniwo ekosystemu. Takie drewno wzbogaca ekosystem. Możemy jednak znaleźć stosy drewna opałowego czy papierówki, które nie zostały wywiezione i uległy deprecjacji, one gniją. Możemy znaleźć drzewostany zamarłe na skutek gradacji owadów, na terenach wyłączonych decyzjami z możliwości ingerencji. W takim ekosystemie gwałtowny dopływ martwego drewna może być traktowany jako marnotrawstwo surowca. Przez innych będzie nazywane powrotem do natury. Który punkt widzenia jest właściwy? Oba. Sztuką jest ich pogodzenie na zasadzie dialogu opartego na merytorycznych argumentach i na rzeczywistym podziale odpowiedzialności za las – nasze dobro wspólne. 

[Michał Orzechowski – prodziekan Wydziału Leśnego SGGW, współautor raportu „Co z tymi lasami?” – o stanie lasów w Polsce, który opracowała agencja badawcza B+R Studio]



 

Polecane