Prof. UW o wątku kard. Sapiehy w książce Overbeeka: Nierzetelny przekaz historyczny

W mojej ocenie, autor „Maxima culpa”, analizując kwestię rzekomego wykorzystywania seksualnego duchownych i kleryków przez arcybiskupa krakowskiego kard. Adama Sapiehę, nie spełnił podstawowych wymogów rzetelnego przekazu historycznego - stwierdza dr hab. Paweł Skibiński, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, analizując wątek kard. Sapiehy w książce Ekke Overbeeka „Maxima culpa. Jan Paweł II wiedział”. Profesor podsumowuje: holenderski dziennikarz dokonuje w swej książce intelektualnego nadużycia.
Kardynał Adam Sapieha (w tym czasie arcybiskup krakowski) w towarzystwie konsula generalnego RP w Jerozolimie Tytusa Zbyszewskiego i o. Aureliusza Borkowskiego OFM przed wejściem do Bazyliki Grobu Pańskiego w 1930 roku
Kardynał Adam Sapieha (w tym czasie arcybiskup krakowski) w towarzystwie konsula generalnego RP w Jerozolimie Tytusa Zbyszewskiego i o. Aureliusza Borkowskiego OFM przed wejściem do Bazyliki Grobu Pańskiego w 1930 roku / wikimedia commons/public domain/Oryginał: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji present version: Narodowe

1. Ustalenia autora książki

Nagłośniona w ostatnich dniach przez liczne medialne publikacje kwestia rzekomego molestowania seksualnego kleryków i duchownych przez kard. Adama Sapiehę, arcybiskupa krakowskiego i mentora ks. Karola Wojtyły, została opisana przez autora książki „Maxima culpa” w rozdziale 9 „Ucieczka”.

W książce Overbeeka twierdzenie, że do takich nadużyć ze strony kard. Sapiehy dochodziło opiera się na świadectwie jednej osoby – ks. Anatola Boczka (1920-1983), tajnego współpracownika UB w latach 1947-1956, będącego jednocześnie zaangażowanym „księdzem patriotą”, a więc duchownym głęboko zaangażowanym we współpracę z władzami komunistycznymi. 

Jak wynika z przypisów, jakimi Overbeek opatrzył tekst swojej książki, świadectwa ks. Boczka pochodzą z jednej jednostki archiwalnej – o sygnaturze BU Kr. 009/3034 – a dokładnie w tej kwestii Overbeek korzysta jedynie z t. 2 tych akt. Są to, jak można sądzić, zeznania dobrowolnie złożone przez duchownego na UB najwcześniej w drugiej połowie 1950 r. 

Overbeek powołuje się jeszcze na wspominaną przez ks. Boczka, zasłyszaną od ks. Walendzika opinię ks. Karabuły (a więc mamy do czynienia z relacją przetworzoną przez dwóch pośredników) o tym, że ks. Sapieha jest „nienormalny” w kontekście seksualnym. W jaki sposób ta ostatnia opinia z trzeciej ręki ma pomóc w udowodnieniu stawianej przez autora tezy – niestety nie potrafię zrozumieć, więc pominę ją w dalszej analizie.

Warto zauważyć, że holenderski autor poprzestaje na jednym źródle swych twierdzeń, mimo starannej kwerendy, którą rzekomo – jak sam pisze w treści książki – przeprowadził w zasobie IPN. Tymczasem już z dyskusji medialnej prowadzonej po publikacji fragmentów książki holenderskiego dziennikarza wiemy, że istnieje prawdopodobnie drugie źródło – świadectwo innego księdza, który miał wypowiadać się na temat nadużyć seksualnych kardynała (ks. Andrzej Mistat), czego jednak Overbeek nie przywołuje. 

Można więc mieć wątpliwość, czy wynika to z faktu, że kwerenda źródłowa autora „Maxima culpa” była nie dość staranna, czy też autor odrzucił to świadectwo – a może także inne świadectwa – ale w tym wypadku nie wiemy, czym miałby się kierować w swoim doborze materiału na ten temat, bo o tym nie pisze. Bardziej prawdopodobne więc jest, że nie zna on innych świadectw na analizowany temat.

2. Brak wykorzystania literatury przedmiotu 

Analizując treść wywodu Overbeeka na temat rzekomych nadużyć seksualnych kard. Sapiehy, możemy stwierdzić, że autor „Maxima culpa” nie korzysta z istniejącej literatury przedmiotu na interesujący go temat. Mam na myśli przede wszystkim książkę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego „Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej” (Kraków 2007), który z kolei korzystał z tej samej jednostki archiwalnej, co holenderski dziennikarz, jednak nie zwrócił uwagi na aspekt obyczajowy zeznań ks. Boczka, jako na aspekt istotny. 

Książka ks. Isakowicza-Zaleskiego powinna być jednak przez holenderskiego dziennikarza uwzględniona, bowiem na s. 48-50 ks. Zaleski przedstawia dokładną historię współpracy ks. Boczka z UB, jego pełen życiorys, a także dostarcza kilka informacji na temat opinii funkcjonariuszy Urzędu nt. swego agenta, których to zagadnień Overbeek z nieznanych przyczyn nie bierze pod uwagę, analizując zeznania ks. Boczka. 

Autor „Maxima culpa” nie odnosi się m.in. do opinii ks. Isakowicza-Zaleskiego o ks. Boczku, , które mówią o:

- uległości ks. Boczka wobec poleceń Urzędu Bezpieczeństwa;

- zaangażowaniu ks. Boczka w działania destrukcyjne UB prowadzone wewnątrz Kościoła;

- zaprzestaniu przez SB współpracy z ks. Boczkiem z powodu jego choroby alkoholowej i niewiarygodności otrzymywanych informacji.

Sam Overbeek na w rozdziale 10 „Wierzchołek góry lodowej” – gdzie w innym kontekście wspomina o ks. Boczku – nie ukrywa, że nadużywał on notorycznie alkoholu i był zdegenerowany moralnie (nadużycia seksualne wobec nieletnich dziewcząt), nie przeszkadza autorowi jednak uznać zeznania ks. Boczka za bezdyskusyjnie prawdziwe. Autor, aby uzasadnić swe stanowisko ogranicza się do stwierdzenia, że jest to „podręcznikowy przypadek molestowania przez molestowanego”. Jednak stwierdzenie Overbeeka byłoby sensowne jedynie w przypadku, gdyby autor udowodnił wcześniej tezę o prawdziwości oskarżeń ks. Boczka, a w moim przekonaniu – tego nie zrobił.

3. Niedostatki krytyki źródła

Zauważmy, że do obowiązków rzetelnego badacza zajmującego się krytyką źródła należy analiza m.in. czy osobowość autora i przyświecające mu cele, okoliczności powstania źródła, a także sama jego treść nie osłabiają wiarygodności przekazu źródła, na które badacz chce się powołać. Jeśli nie można potwierdzić treści świadectwa innymi – niezależnymi od niego - przekazami źródłowymi, krytyka powinna zostać przeprowadzona tym bardziej starannie. Niestety Overbeek poprzestaje jedynie na jej zamarkowaniu.

Tymczasem można powiedzieć o przynajmniej trzech poważnych wątpliwościach, do których w krytyce takiego źródła – jakim są zeznania ks. Boczka – powinien odnieść się autor:

- jeśli chodzi o postać autora świadectwa – ks. Anatola Boczka – autor książki nie odniósł się do uzasadnionych wątpliwości dotyczących wiarygodności jego zeznań wynikających z: choroby alkoholowej, faktu złożenia przez niego zeznań w 1950 r. – gdy narastał jego osobisty konflikt z kard. Sapiehą w związku z suspensą nałożoną w tym roku przez kardynała na duchownego, wreszcie dającej się wyczytać z akt pełnej uległości ks. Boczka wobec sugestii ze strony UB;

- jeśli chodzi o okoliczności powstania źródła – autor książki powinien uwzględnić, a przynajmniej odnieść się do, takiej możliwości, że zeznania ks. Boczka były jednym z elementów przygotowań aparatu bezpieczeństwa do procesu kurii krakowskiej z 1953 roku. W procesie tym posługiwano się wieloma spreparowanymi w stylu stalinowskim „dowodami”. Głównym celem tego przedsięwzięcia była właśnie kompromitacja Sapiehy, który już tego nie dożył (umarł w 1951 roku);

- jeśli chodzi o krytykę wewnętrzną treści źródła – autor nie bada logicznej spójności źródła czy też prawdopodobieństwa opisywanych zdarzeń, a przecież ks. Boczek opisuje agresję seksualną 83-letniego hierarchy, o którym wiemy, że był schorowanym człowiekiem. W 1950 roku Sapieha przeszedł ciężki zawał serca, był często przykuty do łóżka – tymczasem ks. Boczek przedstawił go w swych relacjach jako silnego, pobudzonego seksualnie i agresywnego napastnika. Dlaczego autor uznał to za prawdopodobne?

Autor podejmuje próbę odpowiedzi na zaledwie jedno z całej serii narzucających się pytań o wiarygodność źródła. Mianowicie autor zapowiada, że w rozdziale 11 „Fałszywe oskarżenia o fałszywe oskarżenia” zajmie się kwestią fabrykowania dowodów przez UB/SB wobec duchownych. Jednak, gdy zajrzymy do tego rozdziału stwierdzimy, że Overbeek nie rozpatruję tych działań - w kontekście zeznań ks. Boczka i roku 1950. 

Ustalenia holenderskiego autora w rozdziale 11, prowadzą do wniosku, że aparat bezpieczeństwa dokonywał rzetelnej weryfikacji prawdziwości zarzutów o nadużycia seksualne duchownych. Nawet gdybyśmy przyjęli tę zasadę, to w kontekście zeznań ks. Boczka dowodzi to jedynie, że UB nie sfabrykowała samego zeznania, nie uchyla jednak wątpliwości, czy ks. Boczek sam nie konfabulował, by zaszkodzić znienawidzonemu kardynałowi. Tej możliwości autor „Maxima culpa” jednak w ogóle nie rozpatruje.

Nawiasem mówiąc, zawarta w rozdziale 11 książki Overbeeka sugestia, że Urząd Bezpieczeństwa sam weryfikował wiarygodność zeznań informatorów– w świetle tego, że ostatecznie nie posłużono się zeznaniami ks. Boczka w akcji oczerniania krakowskiego hierarchy (co Overbeek nawet sam przyznaje) osłabia logikę tej narracji. Holenderski autor w rozdziale 11 zaprzecza temu co sugeruje w rozdziale 9.

Autor pomija też w swej pracy profesjonalną krytykę zewnętrzną wykorzystanego źródła. Poprzestaje jedynie na zawartej w przypisach zdawkowej informacji czy jest to maszynopis czy rękopis. Taka informacja sama w sobie jest jednak bezużyteczna – np. nie wiadomo, czy ks. Boczek podpisał swe świadectwa, czy osobiście je sporządzał, czy są to informacje spisane przez oficera prowadzącego. Widać, że holenderski autor po prostu nie wie, że ma to znaczenie przy ocenie wartości źródła i w związku z tym nie odnosi się do tych kwestii.

3. Wnioski 

W mojej ocenie jako profesjonalnego historyka, autor „Maxima culpa”, analizując drażliwą kwestię rzekomego wykorzystywania seksualnego duchownych i kleryków przez arcybiskupa krakowskiego kard. Adama Sapiehę, nie spełnił podstawowych wymogów rzetelnego przekazu historycznego. W wyniku analizy jego książki wydaje się, że:

- nie dokonał on wystarczająco starannej kwerendy źródłowej;

- nie wykorzystał i nie odniósł się do ustaleń literatury przedmiotu;

- nie przeprowadził rzetelnej krytyki źródła. 

W efekcie mamy do czynienia z narracją opartą na pojedynczym źródle, którego wiarygodność nastręcza wiele wątpliwości, do których autor najczęściej w ogóle się nie odnosi.

Mimo oparcia się na tak skąpej podstawie źródłowej autor nie zachowuje elementarnej rzetelności profesjonalnej, uznając zawarte w dokumentach informacje za udowodnione, co stoi w sprzeczności z podstawowymi regułami warsztatu historycznego, takimi jak wymóg potwierdzenia wiarygodności informacji w co najmniej dwu niezależnych i wiarygodnych źródłach. 

W sytuacji, jaka ma miejsce na kartach „Maxima culpa” należałoby bowiem poprzestać co najwyżej na postawieniu niepotwierdzonej hipotezy, która z natury swej nie może następnie służyć badaczowi do wyciągania dalszych wniosków, jako twierdzenie nieudowodnione. Tymczasem – choćby w swym wywodzie o wzrastaniu ks. Wojtyły w atmosferze przemocy seksualnej panującej w krakowskim seminarium – autor buduje na hipotetycznych twierdzeniach kolejne domniemania, co jest – z punktu widzenia historyka - niedopuszczalne i co dowodzi, że Overbeek prawdopodobnie nie rozumie, jaką wartość rzeczową mają jego wywody. 

W tej sytuacji należy zauważyć, że holenderski dziennikarz dokonuje w swej książce intelektualnego nadużycia, co może wynikać – w moim przekonaniu - albo z braku elementarnego profesjonalizmu badawczego autora analizowanej książki, albo z próby zmanipulowania przezeń mniej skrupulatnego czytelnika. 

Opracowanie prof. Paweł Skibiński

***

Dr hab. Paweł Skibiński, prof. ucz. - pracownik Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, zastępca dyrektora ds. naukowych Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej, autor publikacji z najnowszych dziejów Kościoła katolickiego m.in. monografii I pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski w 1979 r. pt. „Odnowa tej ziemi" (Warszawa 2020).

Paweł Skibiński / Warszawa


 

POLECANE
Komisja ds. służb specjalnych zajmie się sprawą kontaktów marszałka Czarzastego z ostatniej chwili
Komisja ds. służb specjalnych zajmie się sprawą kontaktów marszałka Czarzastego

Sejmowa komisja ds. służb specjalnych na kolejnym posiedzeniu zajmie się sprawą kontaktów marszałka Włodzimierza Czarzastego oraz jego dostępu do informacji niejawnych - powiedział w środę PAP członek komisji Marek Biernacki (PSL-TD).

Doradca Prezydenta ws. SAFE: Polska może pożyczać samodzielnie bez groźnej warunkowości z ostatniej chwili
Doradca Prezydenta ws. SAFE: Polska może pożyczać samodzielnie bez groźnej warunkowości

„Polska może pożyczać samodzielnie na podobnych warunkach bez groźnej warunkowości” - napisał na platformie X doradca prezydenta ds. europejskich dr Jacek Saryusz-Wolski.

Nowa decyzja Trumpa. Pentagon ma stawiać na energię z węgla z ostatniej chwili
Nowa decyzja Trumpa. Pentagon ma stawiać na energię z węgla

Prezydent USA Donald Trump podpisze w środę rozporządzenie, nakazujące Pentagonowi zakup energii elektrycznej z elektrowni węglowych - podała agencja Bloomberga. Ma to być część planu rewitalizacji sektora węglowego w USA.

Copa-Cogeca: Europejski Trybunał Obrachunkowy potwierdza zaniepokojenie przyszłą strukturą finansową WPR z ostatniej chwili
Copa-Cogeca: Europejski Trybunał Obrachunkowy potwierdza zaniepokojenie przyszłą strukturą finansową WPR

„Opinia opublikowana wczoraj po południu przez Europejski Trybunał Obrachunkowy (ETO) w sprawie przyszłego projektowania i wdrażania Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) jest postrzegana przez Copa i Cogeca jako instytucjonalne potwierdzenie długotrwałych obaw sektora, które wywołały poważne protesty w rolnictwie” - napisały Copa i Cogeca w specjalnie wydanym oświadczeniu.

„Propagandowe kłamstwa mają krótkie nogi”. Burza wokół programu SAFE z ostatniej chwili
„Propagandowe kłamstwa mają krótkie nogi”. Burza wokół programu SAFE

"Upadła dziś rządowa narracja o ponad 80 czy 89% funduszy SAFE dla polskiego przemysłu obronnego (...) Okazuje się, że w podawane kwoty wliczają się również zarejestrowane w Polsce spółki-córki zagranicznych przedsiębiorstw" – pisze na platformie X były sekretarz stanu w ministerstwie obrony i szef Kancelarii Premiera, a obecnie europoseł PiS Michał Dworczyk.

Bareja by tego nie wymyślił. Ursula von der Leyen chce produkować stal bez węgla z ostatniej chwili
Bareja by tego nie wymyślił. Ursula von der Leyen chce produkować stal bez węgla

„W przyszłym tygodniu kończymy pierwszą aukcję pilotażową o wartości 1 miliarda euro. Sfinansuje dekarbonizację sposobu wypalania pieców, topienia metali lub mieszania chemikaliów. A po uruchomieniu Banku dostępne będzie większe wsparcie dla waszych branż” - mówiła Ursula von der Leyen na Europejskim Szczycie Przemysłowym w Antwerpii odnosząc się do Banku Dekarbonizacji Przemysłu o wartości 100 miliardów euro.

Niemcy w panice. Sankcje USA wobec Rosji mogą zagrozić dostawom paliwa do Berlina z ostatniej chwili
Niemcy w panice. Sankcje USA wobec Rosji mogą zagrozić dostawom paliwa do Berlina

Kierownictwo należącej do rosyjskiego Rosnieftu niemieckiej rafinerii ropy naftowej w Schwedt ostrzegło rząd RFN, że groźba sankcji USA szkodzi jej działalności oraz zagraża dostawom paliwa dla stolicy Niemiec i Brandenburgii – przekazała we wtorek agencja Reutera.

Ruszyła Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Mocne słowa prezydenta z ostatniej chwili
Ruszyła Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Mocne słowa prezydenta

W środę po godz. 14 rozpoczęło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. – Narasta ostatnio zbyt wiele pytań, a zbyt mało jest rzetelnych, pełnych odpowiedzi – podkreślił na samym początku prezydent Karol Nawrocki.

Tusk: Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju z ostatniej chwili
Tusk: Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju

Premier Donald Tusk oświadczył w środę, że w obecnych okolicznościach Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju, zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Jak zaznaczył, decyzja wynika z wątpliwości co do zasad i kształtu Rady.

Wojna w Polsce 2050. Działacze do polityków: „Przestańcie chodzić po mediach” Wiadomości
Wojna w Polsce 2050. Działacze do polityków: „Przestańcie chodzić po mediach”

Struktury regionalne Polski 2050 apelują do władz partii o zakończenie wewnętrznego sporu. W liście skierowanym do zarządu domagają się porozumienia w klubie parlamentarnym i skupienia się na pracy dla wyborców.

REKLAMA

Prof. UW o wątku kard. Sapiehy w książce Overbeeka: Nierzetelny przekaz historyczny

W mojej ocenie, autor „Maxima culpa”, analizując kwestię rzekomego wykorzystywania seksualnego duchownych i kleryków przez arcybiskupa krakowskiego kard. Adama Sapiehę, nie spełnił podstawowych wymogów rzetelnego przekazu historycznego - stwierdza dr hab. Paweł Skibiński, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, analizując wątek kard. Sapiehy w książce Ekke Overbeeka „Maxima culpa. Jan Paweł II wiedział”. Profesor podsumowuje: holenderski dziennikarz dokonuje w swej książce intelektualnego nadużycia.
Kardynał Adam Sapieha (w tym czasie arcybiskup krakowski) w towarzystwie konsula generalnego RP w Jerozolimie Tytusa Zbyszewskiego i o. Aureliusza Borkowskiego OFM przed wejściem do Bazyliki Grobu Pańskiego w 1930 roku
Kardynał Adam Sapieha (w tym czasie arcybiskup krakowski) w towarzystwie konsula generalnego RP w Jerozolimie Tytusa Zbyszewskiego i o. Aureliusza Borkowskiego OFM przed wejściem do Bazyliki Grobu Pańskiego w 1930 roku / wikimedia commons/public domain/Oryginał: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji present version: Narodowe

1. Ustalenia autora książki

Nagłośniona w ostatnich dniach przez liczne medialne publikacje kwestia rzekomego molestowania seksualnego kleryków i duchownych przez kard. Adama Sapiehę, arcybiskupa krakowskiego i mentora ks. Karola Wojtyły, została opisana przez autora książki „Maxima culpa” w rozdziale 9 „Ucieczka”.

W książce Overbeeka twierdzenie, że do takich nadużyć ze strony kard. Sapiehy dochodziło opiera się na świadectwie jednej osoby – ks. Anatola Boczka (1920-1983), tajnego współpracownika UB w latach 1947-1956, będącego jednocześnie zaangażowanym „księdzem patriotą”, a więc duchownym głęboko zaangażowanym we współpracę z władzami komunistycznymi. 

Jak wynika z przypisów, jakimi Overbeek opatrzył tekst swojej książki, świadectwa ks. Boczka pochodzą z jednej jednostki archiwalnej – o sygnaturze BU Kr. 009/3034 – a dokładnie w tej kwestii Overbeek korzysta jedynie z t. 2 tych akt. Są to, jak można sądzić, zeznania dobrowolnie złożone przez duchownego na UB najwcześniej w drugiej połowie 1950 r. 

Overbeek powołuje się jeszcze na wspominaną przez ks. Boczka, zasłyszaną od ks. Walendzika opinię ks. Karabuły (a więc mamy do czynienia z relacją przetworzoną przez dwóch pośredników) o tym, że ks. Sapieha jest „nienormalny” w kontekście seksualnym. W jaki sposób ta ostatnia opinia z trzeciej ręki ma pomóc w udowodnieniu stawianej przez autora tezy – niestety nie potrafię zrozumieć, więc pominę ją w dalszej analizie.

Warto zauważyć, że holenderski autor poprzestaje na jednym źródle swych twierdzeń, mimo starannej kwerendy, którą rzekomo – jak sam pisze w treści książki – przeprowadził w zasobie IPN. Tymczasem już z dyskusji medialnej prowadzonej po publikacji fragmentów książki holenderskiego dziennikarza wiemy, że istnieje prawdopodobnie drugie źródło – świadectwo innego księdza, który miał wypowiadać się na temat nadużyć seksualnych kardynała (ks. Andrzej Mistat), czego jednak Overbeek nie przywołuje. 

Można więc mieć wątpliwość, czy wynika to z faktu, że kwerenda źródłowa autora „Maxima culpa” była nie dość staranna, czy też autor odrzucił to świadectwo – a może także inne świadectwa – ale w tym wypadku nie wiemy, czym miałby się kierować w swoim doborze materiału na ten temat, bo o tym nie pisze. Bardziej prawdopodobne więc jest, że nie zna on innych świadectw na analizowany temat.

2. Brak wykorzystania literatury przedmiotu 

Analizując treść wywodu Overbeeka na temat rzekomych nadużyć seksualnych kard. Sapiehy, możemy stwierdzić, że autor „Maxima culpa” nie korzysta z istniejącej literatury przedmiotu na interesujący go temat. Mam na myśli przede wszystkim książkę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego „Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej” (Kraków 2007), który z kolei korzystał z tej samej jednostki archiwalnej, co holenderski dziennikarz, jednak nie zwrócił uwagi na aspekt obyczajowy zeznań ks. Boczka, jako na aspekt istotny. 

Książka ks. Isakowicza-Zaleskiego powinna być jednak przez holenderskiego dziennikarza uwzględniona, bowiem na s. 48-50 ks. Zaleski przedstawia dokładną historię współpracy ks. Boczka z UB, jego pełen życiorys, a także dostarcza kilka informacji na temat opinii funkcjonariuszy Urzędu nt. swego agenta, których to zagadnień Overbeek z nieznanych przyczyn nie bierze pod uwagę, analizując zeznania ks. Boczka. 

Autor „Maxima culpa” nie odnosi się m.in. do opinii ks. Isakowicza-Zaleskiego o ks. Boczku, , które mówią o:

- uległości ks. Boczka wobec poleceń Urzędu Bezpieczeństwa;

- zaangażowaniu ks. Boczka w działania destrukcyjne UB prowadzone wewnątrz Kościoła;

- zaprzestaniu przez SB współpracy z ks. Boczkiem z powodu jego choroby alkoholowej i niewiarygodności otrzymywanych informacji.

Sam Overbeek na w rozdziale 10 „Wierzchołek góry lodowej” – gdzie w innym kontekście wspomina o ks. Boczku – nie ukrywa, że nadużywał on notorycznie alkoholu i był zdegenerowany moralnie (nadużycia seksualne wobec nieletnich dziewcząt), nie przeszkadza autorowi jednak uznać zeznania ks. Boczka za bezdyskusyjnie prawdziwe. Autor, aby uzasadnić swe stanowisko ogranicza się do stwierdzenia, że jest to „podręcznikowy przypadek molestowania przez molestowanego”. Jednak stwierdzenie Overbeeka byłoby sensowne jedynie w przypadku, gdyby autor udowodnił wcześniej tezę o prawdziwości oskarżeń ks. Boczka, a w moim przekonaniu – tego nie zrobił.

3. Niedostatki krytyki źródła

Zauważmy, że do obowiązków rzetelnego badacza zajmującego się krytyką źródła należy analiza m.in. czy osobowość autora i przyświecające mu cele, okoliczności powstania źródła, a także sama jego treść nie osłabiają wiarygodności przekazu źródła, na które badacz chce się powołać. Jeśli nie można potwierdzić treści świadectwa innymi – niezależnymi od niego - przekazami źródłowymi, krytyka powinna zostać przeprowadzona tym bardziej starannie. Niestety Overbeek poprzestaje jedynie na jej zamarkowaniu.

Tymczasem można powiedzieć o przynajmniej trzech poważnych wątpliwościach, do których w krytyce takiego źródła – jakim są zeznania ks. Boczka – powinien odnieść się autor:

- jeśli chodzi o postać autora świadectwa – ks. Anatola Boczka – autor książki nie odniósł się do uzasadnionych wątpliwości dotyczących wiarygodności jego zeznań wynikających z: choroby alkoholowej, faktu złożenia przez niego zeznań w 1950 r. – gdy narastał jego osobisty konflikt z kard. Sapiehą w związku z suspensą nałożoną w tym roku przez kardynała na duchownego, wreszcie dającej się wyczytać z akt pełnej uległości ks. Boczka wobec sugestii ze strony UB;

- jeśli chodzi o okoliczności powstania źródła – autor książki powinien uwzględnić, a przynajmniej odnieść się do, takiej możliwości, że zeznania ks. Boczka były jednym z elementów przygotowań aparatu bezpieczeństwa do procesu kurii krakowskiej z 1953 roku. W procesie tym posługiwano się wieloma spreparowanymi w stylu stalinowskim „dowodami”. Głównym celem tego przedsięwzięcia była właśnie kompromitacja Sapiehy, który już tego nie dożył (umarł w 1951 roku);

- jeśli chodzi o krytykę wewnętrzną treści źródła – autor nie bada logicznej spójności źródła czy też prawdopodobieństwa opisywanych zdarzeń, a przecież ks. Boczek opisuje agresję seksualną 83-letniego hierarchy, o którym wiemy, że był schorowanym człowiekiem. W 1950 roku Sapieha przeszedł ciężki zawał serca, był często przykuty do łóżka – tymczasem ks. Boczek przedstawił go w swych relacjach jako silnego, pobudzonego seksualnie i agresywnego napastnika. Dlaczego autor uznał to za prawdopodobne?

Autor podejmuje próbę odpowiedzi na zaledwie jedno z całej serii narzucających się pytań o wiarygodność źródła. Mianowicie autor zapowiada, że w rozdziale 11 „Fałszywe oskarżenia o fałszywe oskarżenia” zajmie się kwestią fabrykowania dowodów przez UB/SB wobec duchownych. Jednak, gdy zajrzymy do tego rozdziału stwierdzimy, że Overbeek nie rozpatruję tych działań - w kontekście zeznań ks. Boczka i roku 1950. 

Ustalenia holenderskiego autora w rozdziale 11, prowadzą do wniosku, że aparat bezpieczeństwa dokonywał rzetelnej weryfikacji prawdziwości zarzutów o nadużycia seksualne duchownych. Nawet gdybyśmy przyjęli tę zasadę, to w kontekście zeznań ks. Boczka dowodzi to jedynie, że UB nie sfabrykowała samego zeznania, nie uchyla jednak wątpliwości, czy ks. Boczek sam nie konfabulował, by zaszkodzić znienawidzonemu kardynałowi. Tej możliwości autor „Maxima culpa” jednak w ogóle nie rozpatruje.

Nawiasem mówiąc, zawarta w rozdziale 11 książki Overbeeka sugestia, że Urząd Bezpieczeństwa sam weryfikował wiarygodność zeznań informatorów– w świetle tego, że ostatecznie nie posłużono się zeznaniami ks. Boczka w akcji oczerniania krakowskiego hierarchy (co Overbeek nawet sam przyznaje) osłabia logikę tej narracji. Holenderski autor w rozdziale 11 zaprzecza temu co sugeruje w rozdziale 9.

Autor pomija też w swej pracy profesjonalną krytykę zewnętrzną wykorzystanego źródła. Poprzestaje jedynie na zawartej w przypisach zdawkowej informacji czy jest to maszynopis czy rękopis. Taka informacja sama w sobie jest jednak bezużyteczna – np. nie wiadomo, czy ks. Boczek podpisał swe świadectwa, czy osobiście je sporządzał, czy są to informacje spisane przez oficera prowadzącego. Widać, że holenderski autor po prostu nie wie, że ma to znaczenie przy ocenie wartości źródła i w związku z tym nie odnosi się do tych kwestii.

3. Wnioski 

W mojej ocenie jako profesjonalnego historyka, autor „Maxima culpa”, analizując drażliwą kwestię rzekomego wykorzystywania seksualnego duchownych i kleryków przez arcybiskupa krakowskiego kard. Adama Sapiehę, nie spełnił podstawowych wymogów rzetelnego przekazu historycznego. W wyniku analizy jego książki wydaje się, że:

- nie dokonał on wystarczająco starannej kwerendy źródłowej;

- nie wykorzystał i nie odniósł się do ustaleń literatury przedmiotu;

- nie przeprowadził rzetelnej krytyki źródła. 

W efekcie mamy do czynienia z narracją opartą na pojedynczym źródle, którego wiarygodność nastręcza wiele wątpliwości, do których autor najczęściej w ogóle się nie odnosi.

Mimo oparcia się na tak skąpej podstawie źródłowej autor nie zachowuje elementarnej rzetelności profesjonalnej, uznając zawarte w dokumentach informacje za udowodnione, co stoi w sprzeczności z podstawowymi regułami warsztatu historycznego, takimi jak wymóg potwierdzenia wiarygodności informacji w co najmniej dwu niezależnych i wiarygodnych źródłach. 

W sytuacji, jaka ma miejsce na kartach „Maxima culpa” należałoby bowiem poprzestać co najwyżej na postawieniu niepotwierdzonej hipotezy, która z natury swej nie może następnie służyć badaczowi do wyciągania dalszych wniosków, jako twierdzenie nieudowodnione. Tymczasem – choćby w swym wywodzie o wzrastaniu ks. Wojtyły w atmosferze przemocy seksualnej panującej w krakowskim seminarium – autor buduje na hipotetycznych twierdzeniach kolejne domniemania, co jest – z punktu widzenia historyka - niedopuszczalne i co dowodzi, że Overbeek prawdopodobnie nie rozumie, jaką wartość rzeczową mają jego wywody. 

W tej sytuacji należy zauważyć, że holenderski dziennikarz dokonuje w swej książce intelektualnego nadużycia, co może wynikać – w moim przekonaniu - albo z braku elementarnego profesjonalizmu badawczego autora analizowanej książki, albo z próby zmanipulowania przezeń mniej skrupulatnego czytelnika. 

Opracowanie prof. Paweł Skibiński

***

Dr hab. Paweł Skibiński, prof. ucz. - pracownik Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, zastępca dyrektora ds. naukowych Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej, autor publikacji z najnowszych dziejów Kościoła katolickiego m.in. monografii I pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski w 1979 r. pt. „Odnowa tej ziemi" (Warszawa 2020).

Paweł Skibiński / Warszawa



 

Polecane