400 zł za miejsce w żłobku i kosmetyczne zmiany w 500+

W ciągu 2 lat powstanie ok. 130 tys. miejsc opieki nad małym dzieckiem, a średnie czesne zmaleje w nich do ok. 400-500 zł. Zostanie też stworzonych kilka tysięcy dodatkowym miejsc pracy dla osób, które będą się dziećmi zajmować. Zmiany w programie Rodzina 500+ będą miały natomiast jedynie charakter korygujący – wyjaśniał w zespole ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych RDS wiceminister rodziny Bartosz Marczuk.
/ www.pexels.com

Marczuk przedstawiał na posiedzeniu zespołu raport dotyczący wsparcia rodzin. Jak wyjaśnił, w programie Rodzina 500+ proponowane są zmiany polegające na: uszczelnienie opieki naprzemiennej, szacowaniu dochodów osób prowadzących działalność gospodarczą, a rozliczających się w formie karty podatkowej i ryczałtu, pełnej dygitalizacji wniosków.

Zadeklarował przejście na system oświadczeniowy, według którego obywatel będzie jedynie składał oświadczenia, a urzędnicy już dalej będą sprawdzać jego prawdomówność. Dotyczyć ma to również świadczeń rodzinnych oraz Karty Dużej Rodziny, którą mają być objęci wszyscy ci, którzy kiedykolwiek wychowywali co najmniej 3 dzieci.

Omawiając propozycje dotyczące opieki nad małym dzieckiem podkreślił, że chodzi o budowanie opieki instytucjonalnej, która byłaby w miarę tania i dostępna. Szczególnie istotna jest poprawa opieki nad dziećmi w wieku od 12 miesięcy do lat 3, kiedy dziecko może już iść do przedszkola. Dziś, ta wczesna opieka to ok. 1 tys. zł miesięcznie. Do tego, system preferuje rodziców z dużych aglomeracji gdyż w 70 proc. gmin w Polsce nie ma żadnych tego typu miejsc opieki nad dziećmi. Stąd pomysł przygotowania pakietu „uelastyczniającego zasady zakładania takich instytucji, z jednoczesnym wzmocnieniem bezpieczeństwa, kontroli norm żywieniowych, obligatoryjnych szkoleń dla opiekunów z pierwszej pomocy”.

Marczuk wyjaśniał, że chodzi np. o odchodzenie od wymogu dysponowania przez żłobki dwiema takimi samymi sale: jedną do zabawy, drugą do spania, „bo wtedy jedna cały dzień zwykle stoi pusta”. Stwierdził., że tam, gdzie dzieci mają ukończony 2 rok życia, należy podnieść limit przypadający na jednego opiekuna z 8 na 10 dzieci.

Zdaniem wiceministra rozwiązanie problemu opieki nad dziećmi ma wyglądać następująco: 12 miesięcy urlopu dla rodziców, potem instytucja opieki nad małym dzieckiem, po trzecim roku przedszkole, następnie szkoła – docelowo bez dwuzmianowości, z 40-minutową przerwą na obiad.

Jak zauważyła Katarzyna Zimmer-Drabczyk z NSZZ „Solidarność”, polityka rodzinna została w raporcie potraktowana zbyt wąsko. Powinien uwzględniać również takie elementy jak: edukacja, zdrowie, polityka mieszkaniowa czy system podatkowy. Minister rodziny, jako koordynator prorodzinnej polityki państwa, powinien odnosić się tych wszystkich elementów, składających się w oczywisty sposób na życie polskich rodzin.

Agnieszka Kochańska z Solidarności mówiła, że świadczenie 500+ zdominowało działania resortu rodziny. Powstaje więc pytanie, czy tylko ten program będzie wspierany przez rząd, kosztem innych instrumentów, np. dotyczących rynku pracy czy polityki fiskalnej państwa. W jej opinii, powinny być one traktowane równo.

Przewodniczący zespołu i członek KK NSZZ „Solidarność” Henryk Nakonieczny zauważył, że w raporcie zabrakło np. odpowiedzi na pytanie, czy nie byłoby zasadne wydłużenie wsparcia w ramach 500+na dzieci powyżej 18-go roku życia. Zauważył, że jest to szczególnie istotne, wobec zmian w systemie edukacji i wydłużania nauki na poziomie szkoły średniej o profilu technicznym.

Jak zaznaczył, „500+ z założenia nie miało być programem socjalnym, lecz motywującym do posiadania większej liczby dzieci”. Dlatego, „jego cel jest inny od celu świadczeń rodzinnych, mających wspierać rodziny o najniższych dochodach”. Teraz zaś resort rodziny twierdzi, że 500+ zwiększyło dochody rodzin więc zatrzymuje wzrost wsparcia dla tych najuboższych. To spowoduje, że pomoc dla nich będzie taka sama, także dla tych lepiej uposażonych.

W opinii Solidarności, jeśli konsekwencją ma być pomniejszenie wsparcia dla rodzin ubogich, to być może trzeba ograniczyć dostęp osób bogatszych do programu Rodzina 500+.

Wydłużenie wsparcia na dzieci po 18-ym roku poparł Antoni Odzimek z ZRP podkreślając, że osoby kształcące się na kierunkach technicznych często dojeżdżają do miejsc, w którym mają praktyki, proces nauki jest dłuższy, a to wszystko wymaga pieniędzy. Jeśli zaś państwo podkreśla potrzebę tego typu edukacji, to warto pomyśleć o wsparciu rodzin, aby nie rezygnowały z posyłania dzieci do szkół technicznych właśnie ze względu na dłuższy okres finansowania ich nauki.

Odnosząc się do pytań i zastrzeżeń partnerów społecznych, wiceminister Marczuk wyjaśniał, że wprowadzenie 500+ diametralnie zmieniło sytuację materialną polskich rodzin. Stąd wstrzymanie podwyżki świadczeń rodzinnych. Przypomniał, że w 2015 r. na rodzinę przeznaczaliśmy 1,8 proc. PKB. W 2017 r. o 1,3 proc. PKB więcej. To pokazuje przyrost. Lepiej też, jak mówił, promować prosty i tańszy administracyjnie program jakim jest 500+, niż skomplikowany, który występuje przy świadczeniach socjalnych. Jednocześnie jednak podkreślił, że rząd nie ma zamiaru rezygnować ze świadczeń rodzinnych.

Co do wydłużenia okresu przysługiwania świadczenia 500+ powyżej 18-go roku życia, to wiceminister przypomniał, że dla rodzin gorzej sytuowanych są świadczenia rodzinne wypłacane do 21 roku życia, a w sytuacjach losowych nawet dłużej. Wyjaśnił, że w 2017 r. na program Rodzina 500+ będzie przeznaczone 24 mld w 2017 r. co daje 1,4 mld zł na każdy rocznik. Zatem wprowadzenie wydłużenia wiekowego wiązałoby się z dodatkowymi, wysokimi kosztami budżetowymi.

Wiceminister argumentował, że 500+ ma 3 cele: finansowa pomoc rodzinom, wzrost demograficzny i redukcję ubóstwa skrajnego wśród dzieci. Jego zdaniem fakt, że od drugiego dziecka w rodzinie nie ma kryterium dochodowego, pozwala osiągać cel socjalny. Dowodzi tego również radykalne obniżenie ubóstwa wśród dzieci. Negatywnie odniósł się do ewentualnego wprowadzenia górnego progu dochodowego dla 500+, „bo wtedy zatracilibyśmy mocny impuls demograficzny”. Przypomniał, że dziś 53 proc. polskich rodzin ma tylko jedno dziecko.

Marczuk stwierdził też, że nie widzi sensu, by ludzi bardziej aktywnych, więcej się uczących i przez to uzyskujących wyższe dochody, zupełnie odcinać od wsparcia ze strony państwa.

Gdyby wprowadzić kryterium 5 tys. zł na jednego członka rodziny, a więc bardzo wysokie, to oszczędności w systemie wyniosłyby 81 mln zł. Jednocześnie koszty administracyjne związane ze sprawdzaniem dochodów sięgnęłyby 76 mln zł. W sumie dałoby to oszczędność zaledwie 5 mln zł, a stracilibyśmy cały demograficzny cel programu” - podsumował wiceminister rodziny.

Długa dyskusja na posiedzeniu zespołu dotyczyła innego z elementów polityki prorodzinnej opisanego w raporcie MRPiPS, tj. system opieki nad małym dzieckiem.

Jak mówiła, reprezentująca NSZZ „Solidarność” Agata Bartosik . Choć generalnie poparła pomysł ułatwień w otwieraniu placówek opieki nad małymi dziećmi, to jednak dostrzegła w tym systemie wiele mankamentów. Za błąd uznała otwarcie katalogu osób uprawnionych do założenia tego typu placówki i danie takiej możliwości osobom, które miały na studiach choćby cokolwiek o rozwoju małego dziecka.

Wyraziła sprzeciw wobec propozycji zwiększenia dzieci przypadających w żłobkach na jednego opiekuna. Jak zauważyła, powinno być ich maksymalnie pięcioro. Jest to bowiem sytuacja zupełnie inna niż w wypadku dzieci od 3-go roku życia. Najmłodsze dzieci wymagają spokoju, poczucia bezpieczeństwa, a więc w grupie powinno być ich niewiele. Z drugiej strony, te starsze mają już pewne elementy edukacji. To powoduje, że powinny być dla nich różne sale, a tymczasem resort rodziny proponuje ich ograniczenie do jednej.

Kolejne zastrzeżenie ekspertki Solidarności dotyczyło roli, jaką ma pełnić personel żłobka. Jak podkreślała, opiekunka nie może być jednocześnie sprzątaczką, do czego dąży resort. Agata Bartosik argumentował, że pracodawca zawsze będzie oszczędzał na pracownikach i zmuszał ich do wykonywania tych obydwu rodzajów prac, nawet jeśli będzie mógł zatrudnić więcej osób.

Za nieporozumienie uznała pomysł, by na czas nieobecności jednego dziecka w żłobku, zapisywać inne. Jak wyjaśniała, okres adaptacji dziecka w placówce trwa nawet miesiąc, jest to czas największych emocji, lęków, jakie dziecko przeżywa. A tu, po 2-3 tygodniach choroby innego dziecka przyjętego na stałe, to tymczasowe miałoby być odsyłane do domu, usuwane z placówki.

 

Anna Grabowska


 

POLECANE
Rządzący europejscy głupcy chcą jednak wojny. Miedwiediew nie przebiera w słowach Wiadomości
"Rządzący europejscy głupcy chcą jednak wojny". Miedwiediew nie przebiera w słowach

Były prezydent i premier Rosji Dmitrij Miedwiediew ostro zareagował na pomysł prezydenta Francji Emmanuela Macrona, by wysłać europejskich żołnierzy na Ukrainę w ramach „koalicji chętnych”.

Zakopane 2026: biało-czerwoni znów na podium Wiadomości
Zakopane 2026: biało-czerwoni znów na podium

Kacper Tomasiak i Dawid Kubacki zajęli trzecie miejsce w konkursie duetów w zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Wygrali Austriacy Jan Hoerl i Stephan Embacher przed Słoweńcami Timim Zajcem i Anze Laniskiem.

Nowa familijna produkcja już niedługo w kinach Wiadomości
Nowa familijna produkcja już niedługo w kinach

Już 16 stycznia do kin w całej Polsce trafi familijny film „Psoty”. Jego reżyserem jest Kacper Lisowski. Produkcja opowiada historię przyjaźni nastoletniej dziewczynki i bezdomnego psa, a jej motywami przewodnimi są odwaga i empatia wobec zwierząt.

Trzylatka wpadła do studzienki w Lublinie. Trafiła do szpitala Wiadomości
Trzylatka wpadła do studzienki w Lublinie. Trafiła do szpitala

Groźny wypadek wydarzył się w piątkowe popołudnie, 9 stycznia, na ulicy Fabrycznej w Lublinie. Podczas zabawy na śniegu trzyletnia dziewczynka wpadła do niezabezpieczonej studzienki o głębokości kilku metrów.

Awaria sieci ciepłowniczej. OPEC Gdynia wydało komunikat Wiadomości
Awaria sieci ciepłowniczej. OPEC Gdynia wydało komunikat

W związku z awarią sieci ciepłowniczej pozbawieni ciepłej wody i ogrzewania są w sobotę po południu mieszkańcy pięciu ulic w Gdyni-Dąbrowie. Obecnie trwa ustalanie źródła awarii - informuje Okręgowe Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (OPEC) w Gdyni.

„Ciebie Boga Wysławiamy” - Prezydent Nawrocki na Jasnej Górze z tysiącami kibiców Wiadomości
„Ciebie Boga Wysławiamy” - Prezydent Nawrocki na Jasnej Górze z tysiącami kibiców

W sobotę 10 stycznia prezydent Karol Nawrocki przybył do Częstochowy, gdzie wziął udział w XVIII Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymce Kibiców na Jasną Górę.

Wybory w Polsce 2050. Będzie II tura z ostatniej chwili
Wybory w Polsce 2050. Będzie II tura

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska w II turze wyborów na szefową Polski 2050. W sobotnich wyborach oddano na nie odpowiednio 277 i 131 głosów. Dodatkowe głosowanie odbędzie się w poniedziałek.

Kopalnia Szczygłowice-Knurów o krok od pozyskania dostępu do potężnych złóż węgla z ostatniej chwili
Kopalnia Szczygłowice-Knurów o krok od pozyskania dostępu do potężnych złóż węgla

„Realizowanych jest tam obecnie kilka istotnych inwestycji, składających się na duży program inwestycyjny budowy poziomu 1050. Wśród nich na pierwsze miejsce wybija się budowa klimatyzacji centralnej. Aktualnie w wyrobiskach dołowych na poziomie 850 trwa budowa komory klimatycznej. W przyszłości będzie tam ulokowany wymiennik ciepła, czyli serce części dołowej układu klimatyzacji - mówi spółka.

Polacy mistrzami Europy! Złoto w sprincie drużynowym w Tomaszowie Mazowieckim Wiadomości
Polacy mistrzami Europy! Złoto w sprincie drużynowym w Tomaszowie Mazowieckim

Piotr Michalski, Marek Kania i Szymon Wojtakowski zdobyli w sobotę złoty medal w sprincie drużynowym podczas mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim w Tomaszowie Mazowieckim. W tej konkurencji triumfowali też na poprzednich ME w Heerenveen.

Warszawa druga w rankingu New York Times. Pokonała największe metropolie Wiadomości
Warszawa druga w rankingu New York Times. Pokonała największe metropolie

Amerykański dziennik The New York Times umieścił Warszawę na drugim miejscu w swoim corocznym zestawieniu najciekawszych miejsc do odwiedzenia w 2026 roku. Stolica Polski wyprzedziła takie znane kierunki turystyczne jak Bangkok, Barcelona czy Melbourne.

REKLAMA

400 zł za miejsce w żłobku i kosmetyczne zmiany w 500+

W ciągu 2 lat powstanie ok. 130 tys. miejsc opieki nad małym dzieckiem, a średnie czesne zmaleje w nich do ok. 400-500 zł. Zostanie też stworzonych kilka tysięcy dodatkowym miejsc pracy dla osób, które będą się dziećmi zajmować. Zmiany w programie Rodzina 500+ będą miały natomiast jedynie charakter korygujący – wyjaśniał w zespole ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych RDS wiceminister rodziny Bartosz Marczuk.
/ www.pexels.com

Marczuk przedstawiał na posiedzeniu zespołu raport dotyczący wsparcia rodzin. Jak wyjaśnił, w programie Rodzina 500+ proponowane są zmiany polegające na: uszczelnienie opieki naprzemiennej, szacowaniu dochodów osób prowadzących działalność gospodarczą, a rozliczających się w formie karty podatkowej i ryczałtu, pełnej dygitalizacji wniosków.

Zadeklarował przejście na system oświadczeniowy, według którego obywatel będzie jedynie składał oświadczenia, a urzędnicy już dalej będą sprawdzać jego prawdomówność. Dotyczyć ma to również świadczeń rodzinnych oraz Karty Dużej Rodziny, którą mają być objęci wszyscy ci, którzy kiedykolwiek wychowywali co najmniej 3 dzieci.

Omawiając propozycje dotyczące opieki nad małym dzieckiem podkreślił, że chodzi o budowanie opieki instytucjonalnej, która byłaby w miarę tania i dostępna. Szczególnie istotna jest poprawa opieki nad dziećmi w wieku od 12 miesięcy do lat 3, kiedy dziecko może już iść do przedszkola. Dziś, ta wczesna opieka to ok. 1 tys. zł miesięcznie. Do tego, system preferuje rodziców z dużych aglomeracji gdyż w 70 proc. gmin w Polsce nie ma żadnych tego typu miejsc opieki nad dziećmi. Stąd pomysł przygotowania pakietu „uelastyczniającego zasady zakładania takich instytucji, z jednoczesnym wzmocnieniem bezpieczeństwa, kontroli norm żywieniowych, obligatoryjnych szkoleń dla opiekunów z pierwszej pomocy”.

Marczuk wyjaśniał, że chodzi np. o odchodzenie od wymogu dysponowania przez żłobki dwiema takimi samymi sale: jedną do zabawy, drugą do spania, „bo wtedy jedna cały dzień zwykle stoi pusta”. Stwierdził., że tam, gdzie dzieci mają ukończony 2 rok życia, należy podnieść limit przypadający na jednego opiekuna z 8 na 10 dzieci.

Zdaniem wiceministra rozwiązanie problemu opieki nad dziećmi ma wyglądać następująco: 12 miesięcy urlopu dla rodziców, potem instytucja opieki nad małym dzieckiem, po trzecim roku przedszkole, następnie szkoła – docelowo bez dwuzmianowości, z 40-minutową przerwą na obiad.

Jak zauważyła Katarzyna Zimmer-Drabczyk z NSZZ „Solidarność”, polityka rodzinna została w raporcie potraktowana zbyt wąsko. Powinien uwzględniać również takie elementy jak: edukacja, zdrowie, polityka mieszkaniowa czy system podatkowy. Minister rodziny, jako koordynator prorodzinnej polityki państwa, powinien odnosić się tych wszystkich elementów, składających się w oczywisty sposób na życie polskich rodzin.

Agnieszka Kochańska z Solidarności mówiła, że świadczenie 500+ zdominowało działania resortu rodziny. Powstaje więc pytanie, czy tylko ten program będzie wspierany przez rząd, kosztem innych instrumentów, np. dotyczących rynku pracy czy polityki fiskalnej państwa. W jej opinii, powinny być one traktowane równo.

Przewodniczący zespołu i członek KK NSZZ „Solidarność” Henryk Nakonieczny zauważył, że w raporcie zabrakło np. odpowiedzi na pytanie, czy nie byłoby zasadne wydłużenie wsparcia w ramach 500+na dzieci powyżej 18-go roku życia. Zauważył, że jest to szczególnie istotne, wobec zmian w systemie edukacji i wydłużania nauki na poziomie szkoły średniej o profilu technicznym.

Jak zaznaczył, „500+ z założenia nie miało być programem socjalnym, lecz motywującym do posiadania większej liczby dzieci”. Dlatego, „jego cel jest inny od celu świadczeń rodzinnych, mających wspierać rodziny o najniższych dochodach”. Teraz zaś resort rodziny twierdzi, że 500+ zwiększyło dochody rodzin więc zatrzymuje wzrost wsparcia dla tych najuboższych. To spowoduje, że pomoc dla nich będzie taka sama, także dla tych lepiej uposażonych.

W opinii Solidarności, jeśli konsekwencją ma być pomniejszenie wsparcia dla rodzin ubogich, to być może trzeba ograniczyć dostęp osób bogatszych do programu Rodzina 500+.

Wydłużenie wsparcia na dzieci po 18-ym roku poparł Antoni Odzimek z ZRP podkreślając, że osoby kształcące się na kierunkach technicznych często dojeżdżają do miejsc, w którym mają praktyki, proces nauki jest dłuższy, a to wszystko wymaga pieniędzy. Jeśli zaś państwo podkreśla potrzebę tego typu edukacji, to warto pomyśleć o wsparciu rodzin, aby nie rezygnowały z posyłania dzieci do szkół technicznych właśnie ze względu na dłuższy okres finansowania ich nauki.

Odnosząc się do pytań i zastrzeżeń partnerów społecznych, wiceminister Marczuk wyjaśniał, że wprowadzenie 500+ diametralnie zmieniło sytuację materialną polskich rodzin. Stąd wstrzymanie podwyżki świadczeń rodzinnych. Przypomniał, że w 2015 r. na rodzinę przeznaczaliśmy 1,8 proc. PKB. W 2017 r. o 1,3 proc. PKB więcej. To pokazuje przyrost. Lepiej też, jak mówił, promować prosty i tańszy administracyjnie program jakim jest 500+, niż skomplikowany, który występuje przy świadczeniach socjalnych. Jednocześnie jednak podkreślił, że rząd nie ma zamiaru rezygnować ze świadczeń rodzinnych.

Co do wydłużenia okresu przysługiwania świadczenia 500+ powyżej 18-go roku życia, to wiceminister przypomniał, że dla rodzin gorzej sytuowanych są świadczenia rodzinne wypłacane do 21 roku życia, a w sytuacjach losowych nawet dłużej. Wyjaśnił, że w 2017 r. na program Rodzina 500+ będzie przeznaczone 24 mld w 2017 r. co daje 1,4 mld zł na każdy rocznik. Zatem wprowadzenie wydłużenia wiekowego wiązałoby się z dodatkowymi, wysokimi kosztami budżetowymi.

Wiceminister argumentował, że 500+ ma 3 cele: finansowa pomoc rodzinom, wzrost demograficzny i redukcję ubóstwa skrajnego wśród dzieci. Jego zdaniem fakt, że od drugiego dziecka w rodzinie nie ma kryterium dochodowego, pozwala osiągać cel socjalny. Dowodzi tego również radykalne obniżenie ubóstwa wśród dzieci. Negatywnie odniósł się do ewentualnego wprowadzenia górnego progu dochodowego dla 500+, „bo wtedy zatracilibyśmy mocny impuls demograficzny”. Przypomniał, że dziś 53 proc. polskich rodzin ma tylko jedno dziecko.

Marczuk stwierdził też, że nie widzi sensu, by ludzi bardziej aktywnych, więcej się uczących i przez to uzyskujących wyższe dochody, zupełnie odcinać od wsparcia ze strony państwa.

Gdyby wprowadzić kryterium 5 tys. zł na jednego członka rodziny, a więc bardzo wysokie, to oszczędności w systemie wyniosłyby 81 mln zł. Jednocześnie koszty administracyjne związane ze sprawdzaniem dochodów sięgnęłyby 76 mln zł. W sumie dałoby to oszczędność zaledwie 5 mln zł, a stracilibyśmy cały demograficzny cel programu” - podsumował wiceminister rodziny.

Długa dyskusja na posiedzeniu zespołu dotyczyła innego z elementów polityki prorodzinnej opisanego w raporcie MRPiPS, tj. system opieki nad małym dzieckiem.

Jak mówiła, reprezentująca NSZZ „Solidarność” Agata Bartosik . Choć generalnie poparła pomysł ułatwień w otwieraniu placówek opieki nad małymi dziećmi, to jednak dostrzegła w tym systemie wiele mankamentów. Za błąd uznała otwarcie katalogu osób uprawnionych do założenia tego typu placówki i danie takiej możliwości osobom, które miały na studiach choćby cokolwiek o rozwoju małego dziecka.

Wyraziła sprzeciw wobec propozycji zwiększenia dzieci przypadających w żłobkach na jednego opiekuna. Jak zauważyła, powinno być ich maksymalnie pięcioro. Jest to bowiem sytuacja zupełnie inna niż w wypadku dzieci od 3-go roku życia. Najmłodsze dzieci wymagają spokoju, poczucia bezpieczeństwa, a więc w grupie powinno być ich niewiele. Z drugiej strony, te starsze mają już pewne elementy edukacji. To powoduje, że powinny być dla nich różne sale, a tymczasem resort rodziny proponuje ich ograniczenie do jednej.

Kolejne zastrzeżenie ekspertki Solidarności dotyczyło roli, jaką ma pełnić personel żłobka. Jak podkreślała, opiekunka nie może być jednocześnie sprzątaczką, do czego dąży resort. Agata Bartosik argumentował, że pracodawca zawsze będzie oszczędzał na pracownikach i zmuszał ich do wykonywania tych obydwu rodzajów prac, nawet jeśli będzie mógł zatrudnić więcej osób.

Za nieporozumienie uznała pomysł, by na czas nieobecności jednego dziecka w żłobku, zapisywać inne. Jak wyjaśniała, okres adaptacji dziecka w placówce trwa nawet miesiąc, jest to czas największych emocji, lęków, jakie dziecko przeżywa. A tu, po 2-3 tygodniach choroby innego dziecka przyjętego na stałe, to tymczasowe miałoby być odsyłane do domu, usuwane z placówki.

 

Anna Grabowska



 

Polecane