Dziś rocznica śmierci Jana Olszewskiego, przyjaciela "S" , premiera pierwszego niekomunistycznego rządu

Był przy NSZZ „Solidarność” od samego początku. Pomagał przy opracowywaniu jej statutów, pełnił funkcję doradcy Komisji Krajowej Porozumiewawczej i Regionu Mazowsze. Dla „Tygodnika Solidarność” zawsze miał czas. Po raz ostatni rozmawiał z nami w 2017 roku. Dziś rocznica śmierci Jana Olszewskiego, pierwszego premiera niekomunistycznego rządu, który odszedł 7 lutego 2019 roku, w wieku 88 lat. 
/ fot. Tomasz Gutry, Tygodnik Solidarność
Jakub Pacan

W swoim długim 88-letnim życiu brał udział w niemal wszystkich inicjatywach opozycyjnych drugiej połowy XX wieku. W wywiadach wspominał, że historia sama się o niego upomniała i to ta przez wielkie „H”. Jego inicjacja polityczna zaczęła się dość wcześnie i dramatycznie – w wieku czternastu lat został żołnierzem Szarych Szeregów w Postaniu Warszawskim. Był łącznikiem, miał pseudonim „Orlik”. Po wojnie, będąc uczniem liceum płk. Leopolda Lisa-Kuli w Warszawie, zaangażował się w działalność młodzieżówki Mikołajczykowskiego PSL-u. Już wtedy uwidoczniła się u niego niezgoda na komunistyczny reżim i fałszerstwa wyborcze komunistów. Tej misji naprawiania życia publicznego pozostał wierny do końca życia.

Dziedzic PPS
Jak zrozumieć jego fenomen? Jan Olszewski był dziedzicem myśli niepodległościowej polskiej inteligencji i PPS-u. Stryjecznym bratem jego matki był Stefan Okrzeja, jeden z założycieli Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej, stracony przez Rosjan w czasie rewolucji w 1905 roku. W kolejarskiej rodzinie Jana mocno akcentowane były tradycje walk o suwerenność i niezależność Polski. Późniejsze cele życiowe i motywacje postępowania w ogromnym stopniu wynikały z tych właśnie uwarunkowań rodzinnych.

Od młodych lat Jan Olszewski angażował się w wydarzenia słuszne, ze wszech miar moralne, ale politycznie przegrane. To ważny rys jego politycznej osobowości. Nie bacząc na okoliczności zewnętrzne, idąc pod prąd machiny partyjnej totalitarnego państwa, przyszły premier i obrońca w procesach politycznych opozycjonistów podejmował się misji ocalania ludzkiej godności i ratowania praworządności, jeszcze w okresie ciemnej nocy stalinizmu. W szczelinach totalitarnego reżimu szukał luk, gdzie mógł zawalczyć o przyzwoitość. Wobec jawnego deptania praw człowieka pokazywał, czym jest prawo. I robił to wszystko z pełną świadomością sytuacji, w jakiej przyszło mu walczyć. Nie był politycznym romantykiem, nie działał pod wpływem impulsu, był absolutnym realistą. Decyzje w życiu publicznym rozważał długo, starał się przewidzieć wszelkie za i przeciw. I mimo ciągłej opresji ze strony komunistów podejmował się zobowiązań arcytrudnych.

To, dlatego jak mówił, wybrał studia prawnicze. W 1956 roku został jednak dziennikarzem gazety „Po prostu”. Jako współautor głośnego artykułu „Na spotkanie ludziom z AK” upominał się o żołnierzy Armii Krajowej, by przestali być traktowani jak obywatele drugiej kategorii.

W latach 1956-1962 należał do Klubu Krzywego Koła. Było to środowisko intelektualistów prowadzących dyskusje krytyczne wobec władz. Spotykali się tam m.in. Władysław Bartoszewski, Paweł Jasienica, Tadeusz Kotarbiński, Stefan Kisielewski, Adam Michnik i Melchior Wańkowicz. Wtedy też Olszewski wstąpił do loży masońskiej „Kopernik” i został nawet wielkim mistrzem, co wielokrotnie mu później wypominano. Sam premier twierdził, że loża służyła jedynie jako kamuflaż dla działalności konspiracyjnej klubu.


Mecenas spraw najtrudniejszych
W latach 60. i 70. był obrońcą w słynnych procesach politycznych. Bronił m.in. Melchiora Wańkowicza, Jacka Kuronia, Adama Michnika i Karola Modzelewskiego. Za swoje usługi często nie brał pieniędzy. Działacz opozycyjny Adam Borowski zauważa, że do mecenasa mógł pójść każdy potrzebujący pomocy. Bronił w sądach robotników z Radomia i Ursusa. Z czasem nazywano go adwokatem spraw najtrudniejszych. Wielu ówczesnych młodych robotników z wdzięcznością wspomina, jak mecenas Olszewski „wyrywał ich na sali sądowej z łap SB”. Mecenas wydał też broszurę „Obywatel a Służba Bezpieczeństwa”, w której zamieścił porady, jak zachowywać się wobec funkcjonariuszy bezpieki. Dzięki niej sporej grupie opozycjonistów udało się uniknąć współpracy z SB.

Jego działalność na niwie prawniczej była na tyle skuteczna i dokuczliwa dla włodarzy PRL, że w latach 1968-1970 zawieszono go w prawach wykonywania zawodu. Od 1970 znowu jednak zaczął bronić działaczy niepodległościowych. W 1976 roku był jednym ze współzałożycieli Komitetu Obrony Robotników. 

Na początku 1976 roku założył ze Zdzisławem Najderem, Andrzejem Kijowskim i Janem Józefem Szczepańskim Polskie Porozumienie Niepodległościowe. I znowu najważniejszym celem była pełna suwerenność i wydostanie się spod kurateli Moskwy. Służyć temu miało opuszczenie Układu Warszawskiego, wprowadzenie swobód demokratycznych, skierowanie polskiej polityki w stronę Zachodu i dobre relacje z sąsiadami. Marzenia te zostały spełnione niemal piętnaście lat później – przy wydatnym współudziale Jana Olszewskiego.

W 1980 r. zaangażował się w budowanie NSZZ „Solidarność”. Od początku wnosił w organizację nieocenioną pomoc prawną i doświadczenie. Był współautorem jednego z pierwszych statutów NSZZ „Solidarność”. To dzięki Olszewskiemu powstała jedna ogólnopolska struktura złożona z organizacji zakładowych. Pełnił też funkcję doradcy Krajowej Komisji Porozumiewawczej „Solidarności” i zarządu Regionu Mazowsze.

Proces ks. Popiełuszki
Po wprowadzeniu stanu wojennego bronił w procesach strajkujących opozycjonistów i robotników. W 1984 roku został na prośbę Episkopatu Polski oskarżycielem posiłkowym przeciw funkcjonariuszom SB, którzy zamordowali ks. Jerzego Popiełuszkę. 

–  Nie można stawiać znaku równości między tym, dla którego narzędziem działania było słowo, a tymi, których narzędziem była pętla i pałka. Takiego zrównania nie przewiduje prawo żadnego współczesnego cywilizowanego kraju. Warto o tym pamiętać na tej sali, gdzie tak wiele się mówi o potrzebie przestrzegania prawa i praworządności – mówił Olszewski podczas rozprawy. Takie słowa rzucone w twarz oficerom bezpieki i wymiarowi sprawiedliwości PRL wymagały niezwykłej odwagi cywilnej. Proces ks. Popiełuszki, późniejszego patrona NSZZ „Solidarność”, przeżył bardzo osobiście. W prywatnych rozmowach z przyjaciółmi przyznawał, że ta sprawa zmieniła jego życie. 

Właściwie to całe swoje zawodowe i polityczne życie Jan Olszewski działał w warunkach swoistego stanu wyjątkowego. Jego publiczna działalność to była ciągła walka i ciągła obrona, ciągłe gaszenie pożarów i zażegnywanie kryzysów. Tak było w 1988 roku, gdy wraz z ks. Alojzym Orszulikiem prowadził w sytuacji absolutnie dramatycznej rozmowy na temat ratowania kraju z gen. Czesławem Kiszczakiem w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. 

Przy Okrągłym Stole
I w końcu rok 1989, Okrągły Stół i zmiana władzy. Przyszły premier od początku zaangażował się w przygotowania do tych obrad. Był zwolennikiem rozmów, ale nigdy – co trzeba zaznaczyć – nie fraternizował się z komunistami w Magdalence, jak część opozycjonistów z tzw. lewicy laickiej.  Współtworzył Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie.  

W grudniu 1991 roku Jan Olszewski został pierwszym niekomunistycznym premierem Polski. Jego rząd trwał nieco ponad pół roku i przez wielu komentatorów życia publicznego traktowany jest jak ten, który chciał dobrze, ale mu się nie udało i przegrał. Czy na pewno? 

Po pierwsze, rząd Jana Olszewskiego był rządem mniejszościowym i działał w warunkach politycznego ekstremum. Wojska rosyjskie stacjonowały jeszcze w Polsce, dwaj poprzedni premierzy: Tadeusz Mazowiecki i Jan Krzysztof Bielecki, prowadzili wraz z ministrem finansów Leszkiem Balcerowiczem agresywną politykę wychładzania gospodarki i zamykania setek przedsiębiorstw, nie licząc się z kosztami społecznymi, co doprowadziło do jeszcze większej pauperyzacji i tak już biednego po komunizmie społeczeństwa. 

Po drugie, prezydent Lech Wałęsa prowadził swoją politykę jawnie sprzeczną z polityką rządu polskiego i polskiej racji stanu. – Mieliśmy jasno sprecyzowane cele. Przede wszystkim zależało nam na jak najszybszym i jak najskuteczniejszym wyprowadzeniu Polski spod wpływów Moskwy – mówił premier w wywiadzie dla PR24.

Kiedy Jan Olszewski prowadził rozmowy z NATO i Europejskimi Wspólnotami Gospodarczymi o ścisłej współpracy, prezydent wraz z posłami Unii Demokratycznej chcieli zacieśniać współpracę z Rosją. Wałęsa forsował pomysł stworzenia NATO-bis i EWG-bis. Zgodził się nawet, by tereny po stacjonowaniu wojsk radzieckich przekazać Rosjanom za zasadach, gdzie de facto byłyby to eksterytorialne. Gdyby do tego doszło, Polska nie weszłaby w struktury północnoatlantyckie i europejskie, a Polska miałaby dziś status Białorusi lub Naddniestrza. 

Po trzecie, zasługą rządu Jana Olszewskiego było ustabilizowanie sytuacji w finansach publicznych i minimalny wzrost produkcji przemysłowej. – Dzisiaj mało kto zdaje sobie z tego sprawę, że tzw. plan Balcerowicza doprowadził do kompletnego rozpadu finansów publicznych. Doszło do drukowania pustych pieniędzy. Nie było wiadomo, ile tak naprawę wynosi nadwyżka pustego pieniądza w gospodarce. I z tym przede wszystkim mój rząd musiał sobie poradzić. I to się udało –mówił w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie” w 2015 roku. 

Wstrzymać prywatyzację
Po czwarte w końcu, premier Olszewski jako człowiek Solidarności nie godził się na dziką prywatyzację i wyprzedaż majątku narodowego za przysłowiową złotówkę. Będąc już premierem, wydał dyspozycję, by wstrzymać całą prywatyzację i wrócić do niej po ustanowieniu odpowiednich regulacji. Nie chciał, by prywatyzacja dokonywała się w sposób „rabunkowy”. 

To podejście nie podobało się liberałom z Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego. 26 maja 1992 roku Lech Wałęsa przesłał do Sejmu pismo informujące o utracie zaufania do rządu, dzień później zrobiła to UD, później KLD i Polski Program Gospodarczy. Czary goryczy dolała ujawniona przez ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza lista tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa. Był 4 czerwca 1992 roku. Kilkanaście godzin później w skandalicznych okolicznościach rząd Jana Olszewskiego został odwołany. Zapis z tych wydarzeń i zachowanie poszczególnych polityków można dziś oglądać w filmie „Nocna zmiana”.

W 1992 roku wydawnictwo „Tygodnika Solidarność” wydało wywiad-rzekę z Janem Olszewskim pt. „Przerwana premiera”. Z premierem rozmawiali Radosław Januszewski, Jan Strękowski i Jerzy Kłosiński.

W 1995 roku Jan Olszewski wziął udział w wyborach prezydenckich, gdzie zajął czwarte miejsce. W Sejmie znalazł się jeszcze w latach 1997-2001 jako poseł założonego przez siebie Ruchu Odbudowy Polski. Kolejną kadencję został posłem, ale już z ramienia Ligi Polskich Rodzin. 

Jan Olszewski podjął się jeszcze pełnienia funkcji publicznych, gdy rządy objęło Prawo i Sprawiedliwość. W latach 2005-2006 zasiadał w Trybunale Stanu. W 2007 roku objął też funkcję szefa komisji weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych, po Antonim Macierewiczu. Od 2006 roku aż do katastrofy smoleńskiej był doradcą śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W 2009 roku został uhonorowany Orderem Orła Białego. Zmarł 7 lutego 2019 roku. Do końca trwał przy nim Antoni Macierewicz. 

Jan Olszewski, choć źle się czuł jako trybun ludowy i wolał działać z drugiego szeregu, był frontmenem opozycji. Bez politycznych błyskotek i marketingu, na który by sobie nie pozwolił, był prawdziwym mężem stanu. W kilka godzin po jego śmierci z różnych stron zaczęły spontanicznie pojawiać się propozycje, by postawić premierowi pomnik. Pisał o tym na Twitterze Krzysztof Wyszkowski, apelował na antenie PR24 redaktor Wojciech Reszczyński. Tak, swoją postawą moralną, życiowymi wyborami i służbą dla Polski Jan Olszewski na taki pomnik sobie zasłużył.

Tekst ukazał się w archiwalnym numerze Tygodnika Solidarność (08/2019).

 

POLECANE
Małżeństwa jednopłciowe w Polsce. Naczelny Sąd Administracyjny zdecydował z ostatniej chwili
"Małżeństwa jednopłciowe" w Polsce. Naczelny Sąd Administracyjny zdecydował

Naczelny Sąd Administracyjny zobowiązał w piątek urząd stanu cywilnego do wpisania do polskiego rejestru aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą.

Cenckiewicz nie odpuścił. Jest sądowy zakaz dla Gazety Wyborczej z ostatniej chwili
Cenckiewicz nie odpuścił. Jest sądowy zakaz dla "Gazety Wyborczej"

Sąd stanął po stronie szefa BBN prof. Sławomira Cenckiewicza. Po kontrowersyjnych publikacjach dotyczących jego stanu zdrowia zapadła decyzja, która może poważnie uderzyć w "Gazetę Wyborczą" i jej dziennikarzy.

Nie żyje znana polska aktorka z ostatniej chwili
Nie żyje znana polska aktorka

Smutne wieści w piątkowy poranek dla fanów kina i teatru. Nie żyje Halina Kowalska-Nowak. Miała 84 lata.

Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej z ostatniej chwili
Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej

Straż Graniczna opublikowała najnowsze dane dotyczące sytuacji na granicach Polski. 19 marca 2026 r. Straż Graniczna skontrolowała łącznie ponad 8 tys. osób na granicach z Litwą i Niemcami. Poinformowano też o sytuacji na granicy z Białorusią.

Von der Leyen ostrzega przed masową migracją. Znany europoseł nie wytrzymał z ostatniej chwili
Von der Leyen ostrzega przed masową migracją. Znany europoseł nie wytrzymał

Ursula von der Leyen ostrzegła przed wzrostem migracji w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Na słowa szefowej Komisji Europejskiej zareagował europoseł PiS Patryk Jaki.

Plan na wybory mniejszości niemieckiej. Jest nowa nazwa komitetu z ostatniej chwili
Plan na wybory mniejszości niemieckiej. Jest nowa nazwa komitetu

W najbliższych wyborach parlamentarnych środowisko śląskich samorządowców i mniejszości niemieckiej będzie reprezentowane przez własny komitet pod nazwą Śląscy Samorządowcy – poinformował w czwartek przewodniczący Śląskich Samorządowców Łukasz Jastrzembski.

Saudyjczycy biją na alarm. Wraca strach o ceny ropy z ostatniej chwili
Saudyjczycy biją na alarm. Wraca strach o ceny ropy

Armia izraelska uderzyła w nocy z czwartku na piątek w infrastrukturę rządową w Teheranie, podczas gdy państwa Zatoki Perskiej przechwyciły liczne drony i rakiety wystrzelone z Iranu. Władze w Dauszy potępiły atak na swoje instalacje gazowe, z kolei Arabia Saudyjska ostrzega przed dalszymi wzrostami cen ropy.

ZUS wydał pilny komunikat z ostatniej chwili
ZUS wydał pilny komunikat

ZUS w swoich najnowszych komunikatach poinformował o utrudnieniach, które będą miały miejsce 20, 21 i 22 marca 2026 roku.

Trump podczas spotkania z japońską premier rzucił żart o Pearl Harbour polityka
Trump podczas spotkania z japońską premier rzucił żart o Pearl Harbour

Podczas spotkania z japońską premier prezydent USA tłumaczył, dlaczego nie poinformował sojuszników o planowanej operacji przeciw Iranowi. W trakcie odpowiedzi padło zaskakujące porównanie do historycznego ataku na Pearl Harbor.

Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli tylko u nas
Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli

Indie wycofują się ze wsparcia dla ideologii gender. Nowe prawo ograniczy tam zmianę płci na życzenie i zacznie chronić dzieci przed przymusową tranzycją. Aktywistom gender się to nie podoba – ich protesty wybuchają właśnie w całym kraju.

REKLAMA

Dziś rocznica śmierci Jana Olszewskiego, przyjaciela "S" , premiera pierwszego niekomunistycznego rządu

Był przy NSZZ „Solidarność” od samego początku. Pomagał przy opracowywaniu jej statutów, pełnił funkcję doradcy Komisji Krajowej Porozumiewawczej i Regionu Mazowsze. Dla „Tygodnika Solidarność” zawsze miał czas. Po raz ostatni rozmawiał z nami w 2017 roku. Dziś rocznica śmierci Jana Olszewskiego, pierwszego premiera niekomunistycznego rządu, który odszedł 7 lutego 2019 roku, w wieku 88 lat. 
/ fot. Tomasz Gutry, Tygodnik Solidarność
Jakub Pacan

W swoim długim 88-letnim życiu brał udział w niemal wszystkich inicjatywach opozycyjnych drugiej połowy XX wieku. W wywiadach wspominał, że historia sama się o niego upomniała i to ta przez wielkie „H”. Jego inicjacja polityczna zaczęła się dość wcześnie i dramatycznie – w wieku czternastu lat został żołnierzem Szarych Szeregów w Postaniu Warszawskim. Był łącznikiem, miał pseudonim „Orlik”. Po wojnie, będąc uczniem liceum płk. Leopolda Lisa-Kuli w Warszawie, zaangażował się w działalność młodzieżówki Mikołajczykowskiego PSL-u. Już wtedy uwidoczniła się u niego niezgoda na komunistyczny reżim i fałszerstwa wyborcze komunistów. Tej misji naprawiania życia publicznego pozostał wierny do końca życia.

Dziedzic PPS
Jak zrozumieć jego fenomen? Jan Olszewski był dziedzicem myśli niepodległościowej polskiej inteligencji i PPS-u. Stryjecznym bratem jego matki był Stefan Okrzeja, jeden z założycieli Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej, stracony przez Rosjan w czasie rewolucji w 1905 roku. W kolejarskiej rodzinie Jana mocno akcentowane były tradycje walk o suwerenność i niezależność Polski. Późniejsze cele życiowe i motywacje postępowania w ogromnym stopniu wynikały z tych właśnie uwarunkowań rodzinnych.

Od młodych lat Jan Olszewski angażował się w wydarzenia słuszne, ze wszech miar moralne, ale politycznie przegrane. To ważny rys jego politycznej osobowości. Nie bacząc na okoliczności zewnętrzne, idąc pod prąd machiny partyjnej totalitarnego państwa, przyszły premier i obrońca w procesach politycznych opozycjonistów podejmował się misji ocalania ludzkiej godności i ratowania praworządności, jeszcze w okresie ciemnej nocy stalinizmu. W szczelinach totalitarnego reżimu szukał luk, gdzie mógł zawalczyć o przyzwoitość. Wobec jawnego deptania praw człowieka pokazywał, czym jest prawo. I robił to wszystko z pełną świadomością sytuacji, w jakiej przyszło mu walczyć. Nie był politycznym romantykiem, nie działał pod wpływem impulsu, był absolutnym realistą. Decyzje w życiu publicznym rozważał długo, starał się przewidzieć wszelkie za i przeciw. I mimo ciągłej opresji ze strony komunistów podejmował się zobowiązań arcytrudnych.

To, dlatego jak mówił, wybrał studia prawnicze. W 1956 roku został jednak dziennikarzem gazety „Po prostu”. Jako współautor głośnego artykułu „Na spotkanie ludziom z AK” upominał się o żołnierzy Armii Krajowej, by przestali być traktowani jak obywatele drugiej kategorii.

W latach 1956-1962 należał do Klubu Krzywego Koła. Było to środowisko intelektualistów prowadzących dyskusje krytyczne wobec władz. Spotykali się tam m.in. Władysław Bartoszewski, Paweł Jasienica, Tadeusz Kotarbiński, Stefan Kisielewski, Adam Michnik i Melchior Wańkowicz. Wtedy też Olszewski wstąpił do loży masońskiej „Kopernik” i został nawet wielkim mistrzem, co wielokrotnie mu później wypominano. Sam premier twierdził, że loża służyła jedynie jako kamuflaż dla działalności konspiracyjnej klubu.


Mecenas spraw najtrudniejszych
W latach 60. i 70. był obrońcą w słynnych procesach politycznych. Bronił m.in. Melchiora Wańkowicza, Jacka Kuronia, Adama Michnika i Karola Modzelewskiego. Za swoje usługi często nie brał pieniędzy. Działacz opozycyjny Adam Borowski zauważa, że do mecenasa mógł pójść każdy potrzebujący pomocy. Bronił w sądach robotników z Radomia i Ursusa. Z czasem nazywano go adwokatem spraw najtrudniejszych. Wielu ówczesnych młodych robotników z wdzięcznością wspomina, jak mecenas Olszewski „wyrywał ich na sali sądowej z łap SB”. Mecenas wydał też broszurę „Obywatel a Służba Bezpieczeństwa”, w której zamieścił porady, jak zachowywać się wobec funkcjonariuszy bezpieki. Dzięki niej sporej grupie opozycjonistów udało się uniknąć współpracy z SB.

Jego działalność na niwie prawniczej była na tyle skuteczna i dokuczliwa dla włodarzy PRL, że w latach 1968-1970 zawieszono go w prawach wykonywania zawodu. Od 1970 znowu jednak zaczął bronić działaczy niepodległościowych. W 1976 roku był jednym ze współzałożycieli Komitetu Obrony Robotników. 

Na początku 1976 roku założył ze Zdzisławem Najderem, Andrzejem Kijowskim i Janem Józefem Szczepańskim Polskie Porozumienie Niepodległościowe. I znowu najważniejszym celem była pełna suwerenność i wydostanie się spod kurateli Moskwy. Służyć temu miało opuszczenie Układu Warszawskiego, wprowadzenie swobód demokratycznych, skierowanie polskiej polityki w stronę Zachodu i dobre relacje z sąsiadami. Marzenia te zostały spełnione niemal piętnaście lat później – przy wydatnym współudziale Jana Olszewskiego.

W 1980 r. zaangażował się w budowanie NSZZ „Solidarność”. Od początku wnosił w organizację nieocenioną pomoc prawną i doświadczenie. Był współautorem jednego z pierwszych statutów NSZZ „Solidarność”. To dzięki Olszewskiemu powstała jedna ogólnopolska struktura złożona z organizacji zakładowych. Pełnił też funkcję doradcy Krajowej Komisji Porozumiewawczej „Solidarności” i zarządu Regionu Mazowsze.

Proces ks. Popiełuszki
Po wprowadzeniu stanu wojennego bronił w procesach strajkujących opozycjonistów i robotników. W 1984 roku został na prośbę Episkopatu Polski oskarżycielem posiłkowym przeciw funkcjonariuszom SB, którzy zamordowali ks. Jerzego Popiełuszkę. 

–  Nie można stawiać znaku równości między tym, dla którego narzędziem działania było słowo, a tymi, których narzędziem była pętla i pałka. Takiego zrównania nie przewiduje prawo żadnego współczesnego cywilizowanego kraju. Warto o tym pamiętać na tej sali, gdzie tak wiele się mówi o potrzebie przestrzegania prawa i praworządności – mówił Olszewski podczas rozprawy. Takie słowa rzucone w twarz oficerom bezpieki i wymiarowi sprawiedliwości PRL wymagały niezwykłej odwagi cywilnej. Proces ks. Popiełuszki, późniejszego patrona NSZZ „Solidarność”, przeżył bardzo osobiście. W prywatnych rozmowach z przyjaciółmi przyznawał, że ta sprawa zmieniła jego życie. 

Właściwie to całe swoje zawodowe i polityczne życie Jan Olszewski działał w warunkach swoistego stanu wyjątkowego. Jego publiczna działalność to była ciągła walka i ciągła obrona, ciągłe gaszenie pożarów i zażegnywanie kryzysów. Tak było w 1988 roku, gdy wraz z ks. Alojzym Orszulikiem prowadził w sytuacji absolutnie dramatycznej rozmowy na temat ratowania kraju z gen. Czesławem Kiszczakiem w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. 

Przy Okrągłym Stole
I w końcu rok 1989, Okrągły Stół i zmiana władzy. Przyszły premier od początku zaangażował się w przygotowania do tych obrad. Był zwolennikiem rozmów, ale nigdy – co trzeba zaznaczyć – nie fraternizował się z komunistami w Magdalence, jak część opozycjonistów z tzw. lewicy laickiej.  Współtworzył Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie.  

W grudniu 1991 roku Jan Olszewski został pierwszym niekomunistycznym premierem Polski. Jego rząd trwał nieco ponad pół roku i przez wielu komentatorów życia publicznego traktowany jest jak ten, który chciał dobrze, ale mu się nie udało i przegrał. Czy na pewno? 

Po pierwsze, rząd Jana Olszewskiego był rządem mniejszościowym i działał w warunkach politycznego ekstremum. Wojska rosyjskie stacjonowały jeszcze w Polsce, dwaj poprzedni premierzy: Tadeusz Mazowiecki i Jan Krzysztof Bielecki, prowadzili wraz z ministrem finansów Leszkiem Balcerowiczem agresywną politykę wychładzania gospodarki i zamykania setek przedsiębiorstw, nie licząc się z kosztami społecznymi, co doprowadziło do jeszcze większej pauperyzacji i tak już biednego po komunizmie społeczeństwa. 

Po drugie, prezydent Lech Wałęsa prowadził swoją politykę jawnie sprzeczną z polityką rządu polskiego i polskiej racji stanu. – Mieliśmy jasno sprecyzowane cele. Przede wszystkim zależało nam na jak najszybszym i jak najskuteczniejszym wyprowadzeniu Polski spod wpływów Moskwy – mówił premier w wywiadzie dla PR24.

Kiedy Jan Olszewski prowadził rozmowy z NATO i Europejskimi Wspólnotami Gospodarczymi o ścisłej współpracy, prezydent wraz z posłami Unii Demokratycznej chcieli zacieśniać współpracę z Rosją. Wałęsa forsował pomysł stworzenia NATO-bis i EWG-bis. Zgodził się nawet, by tereny po stacjonowaniu wojsk radzieckich przekazać Rosjanom za zasadach, gdzie de facto byłyby to eksterytorialne. Gdyby do tego doszło, Polska nie weszłaby w struktury północnoatlantyckie i europejskie, a Polska miałaby dziś status Białorusi lub Naddniestrza. 

Po trzecie, zasługą rządu Jana Olszewskiego było ustabilizowanie sytuacji w finansach publicznych i minimalny wzrost produkcji przemysłowej. – Dzisiaj mało kto zdaje sobie z tego sprawę, że tzw. plan Balcerowicza doprowadził do kompletnego rozpadu finansów publicznych. Doszło do drukowania pustych pieniędzy. Nie było wiadomo, ile tak naprawę wynosi nadwyżka pustego pieniądza w gospodarce. I z tym przede wszystkim mój rząd musiał sobie poradzić. I to się udało –mówił w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie” w 2015 roku. 

Wstrzymać prywatyzację
Po czwarte w końcu, premier Olszewski jako człowiek Solidarności nie godził się na dziką prywatyzację i wyprzedaż majątku narodowego za przysłowiową złotówkę. Będąc już premierem, wydał dyspozycję, by wstrzymać całą prywatyzację i wrócić do niej po ustanowieniu odpowiednich regulacji. Nie chciał, by prywatyzacja dokonywała się w sposób „rabunkowy”. 

To podejście nie podobało się liberałom z Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego. 26 maja 1992 roku Lech Wałęsa przesłał do Sejmu pismo informujące o utracie zaufania do rządu, dzień później zrobiła to UD, później KLD i Polski Program Gospodarczy. Czary goryczy dolała ujawniona przez ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza lista tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa. Był 4 czerwca 1992 roku. Kilkanaście godzin później w skandalicznych okolicznościach rząd Jana Olszewskiego został odwołany. Zapis z tych wydarzeń i zachowanie poszczególnych polityków można dziś oglądać w filmie „Nocna zmiana”.

W 1992 roku wydawnictwo „Tygodnika Solidarność” wydało wywiad-rzekę z Janem Olszewskim pt. „Przerwana premiera”. Z premierem rozmawiali Radosław Januszewski, Jan Strękowski i Jerzy Kłosiński.

W 1995 roku Jan Olszewski wziął udział w wyborach prezydenckich, gdzie zajął czwarte miejsce. W Sejmie znalazł się jeszcze w latach 1997-2001 jako poseł założonego przez siebie Ruchu Odbudowy Polski. Kolejną kadencję został posłem, ale już z ramienia Ligi Polskich Rodzin. 

Jan Olszewski podjął się jeszcze pełnienia funkcji publicznych, gdy rządy objęło Prawo i Sprawiedliwość. W latach 2005-2006 zasiadał w Trybunale Stanu. W 2007 roku objął też funkcję szefa komisji weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych, po Antonim Macierewiczu. Od 2006 roku aż do katastrofy smoleńskiej był doradcą śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W 2009 roku został uhonorowany Orderem Orła Białego. Zmarł 7 lutego 2019 roku. Do końca trwał przy nim Antoni Macierewicz. 

Jan Olszewski, choć źle się czuł jako trybun ludowy i wolał działać z drugiego szeregu, był frontmenem opozycji. Bez politycznych błyskotek i marketingu, na który by sobie nie pozwolił, był prawdziwym mężem stanu. W kilka godzin po jego śmierci z różnych stron zaczęły spontanicznie pojawiać się propozycje, by postawić premierowi pomnik. Pisał o tym na Twitterze Krzysztof Wyszkowski, apelował na antenie PR24 redaktor Wojciech Reszczyński. Tak, swoją postawą moralną, życiowymi wyborami i służbą dla Polski Jan Olszewski na taki pomnik sobie zasłużył.

Tekst ukazał się w archiwalnym numerze Tygodnika Solidarność (08/2019).


 

Polecane