[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: Nie tylko 17 września. Sowiecka zagłada Kresów

10 lutego 1940 r. – to druga data – po sowieckiej agresji 17 września 1939 r., która głęboko zapadła w pamięci mieszkańców Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej. 80 lat temu, o świcie, rozpoczęła się pierwsza masowa wywózka Polaków do syberyjskich łagrów, oficjalnie nazywana “przesiedleniem”.
/ deportacja policjantów i cywili przez NKWD z Kresów 1939 Wikipedia domena publiczna
Objęła ponad 220 tys. ludzi – urzędników państwowych (m.in. sędziów, prokuratorów, policjantów), działaczy samorządowych, leśników, a także właścicieli ziemskich i osadników wojskowych z rodzinami. Wywiezieni trafili do północnych regionów ZSRS, w okolice Archangielska oraz do Irkucka, Kraju Krasnojarskiego i Komi. Ocenia się, że podczas czterech wielkich deportacji, które trwały do czerwca 1941 r., na nieludzką ziemię Sowieci zesłali łącznie od 1,5 do 2 milionów Polaków.

Rosja udaje

Sowieckie deportacje były jedną z największych zbrodni dokonanych na Polakach w latach 1939 – 1945. Szkoda tylko, że do dziś (zarówno w Polsce, a tym bardziej na Zachodzie) niewiele mówi się o zbrodniach Sowietów, w przeciwieństwie do zbrodni “nazistów”, czego dowodem są np. coroczne obchody rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz, którym nadaje się międzynarodowy charakter.

80 lat od tych tragicznych wydarzeń Rosja – prawny i moralny spadkobierca ZSRS – udaje (przy cichej aprobacie możnych tego świata), że tematu nie ma i ani myśli o wypłacie tysiącom represjonowanych należnych im odszkodowań.

Darmowa siła robocza

Model późniejszego Gułagu powstał w latach 1917 – 1939 na Wyspach Sołowieckich (Sołowkach), a jednym z jego architektów był Naftali Aronowicz Frenkel. Urodzony w Palestynie ok. 1881 r., Frenkel trafił do obozu pracy na Sołowkach, ukarany prawdopodobnie za szmugiel. Jego plan “racjonalizacji” pracy więźniów tak się spodobał władzom w Moskwie, że wkrótce został kierownikiem obozu.
Celem Gułagu było wychowanie przez pracę, ale przede wszystkim przymusowe wykorzystanie darmowej siły roboczej na potrzeby sowieckiego państwa. Najwięcej łagierników pracowało przy wyrębie lasu, przy wydobyciu złota (Kołyma), węgla i nafty (Workuta).
Większość obozów zamknięto dopiero w późnych latach 80., choć niektóre istnieją do dziś. Nie wiadomo jednak, ile ich jest i jak się tam traktuje więźniów.

Na najwyższym szczeblu

Przeprowadzoną 10 lutego 1940 r. akcję eksterminacyjną, której celem było wyniszczenie Polaków, przygotowano dużo wcześniej w sposób bardzo szczegółowy. Uchwałę o wysiedleniu z “zachodnich obwodów Ukraińskiej i Białoruskiej SRS” “osadników” (czyli polskich mieszkańców tych ziem II RP) Rada Komisarzy Ludowych ZSRS podjęła już 5 grudnia 1939 r. Dwa tygodnie później (22 grudnia) podobną decyzją objęto również pracowników służby leśnej.

Czym Polacy “zawinili”? Otóż Sowieci uznali, iż wiernie służyli oni rządowi “burżuazyjnej Polski” i zostali przygotowani (przez II Oddział Sztabu Głównego WP) na wypadek konfliktu z ZSRS do działania w charakterze “dywersantów”, “szpiegów” i “terrorystów” (dzisiejszy władca Rosji nazywa tak Czeczenów, czy Gruzinów). “Grzechem” Polaków była również (jeśli nie przede wszystkim) “aktywna walka z władzą sowiecką w 1920 r.”, “wykorzystywanie pracy najemnej”, “wrogie wypowiedzi pod adresem ZSRS”, “rozprawianie się z prostymi chłopami, którzy rąbali pański las”, “przejście na katolicką wiarę”. W ten sposób – jak napisał wybitny znawca tematu, prof. Albin Głowacki w książce “Sowieci wobec Polaków na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej 1939 – 1941” – “władze bezpieczeństwa ZSRS otrzymały »prawną« podstawę do rozpoczęcia przygotowań do wywózki. Odpowiednie wskazówki w tej sprawie przekazał 19 i 25 XII 1939 r. Berii również Stalin”. Decyzja zapadła zatem na najwyższym szczeblu sowieckiego państwa.

Zbrodniczy plan

W terenie ruszyła akcja tzw. rejestracji polskich rodzin. Nie chodziło oczywiście o żaden spis ludności, ale o uzyskanie niezbędnych danych do wywózki, pozyskanie niewolniczej siły roboczej i przejęcie pozostawionego majątku.
29 grudnia 1939 r. RKL ZSRS zatwierdziła przygotowany przez NKWD plan “przesiedlenia”. Zwraca uwagę tempo podejmowania decyzji – od formalnej uchwały o wysiedleniu (5 grudnia) minęły zaledwie trzy tygodnie. Podkreślić należy również, że akcję zaplanowano na ten sam dzień – 10 lutego i objęła ona ogromne połacie polskich Kresów Wschodnich, zdradziecko zajętych przez Stalina i przydzielonych do dwóch republik – sowieckiej Ukrainy i Białorusi. Co więcej – wyznaczonego dnia akcja rzeczywiście się rozpoczęła. Świadczy to o niebywałej skuteczności Sowietów w realizacji zbrodniczego planu zbiorowej eksterminacji ludności polskiej. Odpowiednio wcześniej zadecydowano również, dokąd Polacy zostaną wywiezieni – tu nie było żadnego przypadku.

Okupanci szybko zorientowali się, że skala wywózek może być niewystarczająca. W związku z tym 14 I 1940 r. BP KC WKP(b) i rząd sowiecki podjęły wspólną uchwałę “O dodatkowym rozmieszczeniu specprzesiedleńców-osadników”, która przewidywała zwiększenie liczby wysiedlanych o 5 tys.

Do ojca, do lasu

Wywózka była pełnym zaskoczeniem. Nikt nie wiedział, dlaczego i dokąd jest wywożony. Dla jednych oznaczało to szybką śmierć, dla innych wieloletnie (często dożywotnie) pozostanie na nieludzkiej ziemi.

Albin Głowacki pisze: “Mróz dochodził nawet do minus 42 stopni C. Do otoczonych domów (mieszkań) osób przewidzianych do zsyłki załomotali uzbrojeni funkcjonariusze NKWD. Nierzadko asystowali im cywile – przedstawiciele lokalnych władz. Wtargnąwszy do wewnątrz, spędzali wyrwanych ze snu domowników w jedno miejsce, pozwalali im ubrać się, ustalali ich personalia i rozpoczynali szczegółową rewizję domu i obejścia, rzekomo w poszukiwaniu broni i ewentualnie ukrywających się ludzi (przy okazji zdarzało się im ukraść co cenniejsze przedmioty, zabrać dokumenty, fotografie itp.). Mężczyzn unieruchamiali pod uzbrojoną strażą, by nie mogli czynnie przeciwstawić się bezprawiu. Następnie (bądź od razu) odczytywali (komunikowali) decyzję o przesiedleniu, od której nie było odwołania. Na pytanie dokąd – odpowiadali ogólnikowo, wymijająco lub kłamali, że będzie to np. miejsce urodzenia rodziców, inne gospodarstwo, inny rejon czy obwód. Niekiedy mówili, że chodzi o wysiedlenie ze strefy wojennej (?), że rodzinę przewozi się do ojca (aresztowanego!). Sporadycznie informowali jednak, że zesłańcy nigdy już tu nie powrócą, że jadą do pracy w lesie. Zdarzały się też uspokajające »wyjaśnienia«: oto władza sowiecka przesiedla ich, ponieważ grozi im »niebezpieczeństwo ze strony miejscowej ludności«, zawinione przez rząd polski, który »nieudolnie współpracował z ludnością ukraińską«, że wyjazd jest konieczny, gdyż mieszkają zbyt blisko od granicy itp. Na spakowanie się i przygotowanie do wyjazdu pozostawiono przeważnie niewiele czasu”.

“Dobytek doślemy”

Według przygotowanych odgórnie wytycznych wywożeni mogli zabrać ze sobą trochę odzieży i przedmiotów codziennego użytku (np. naczynia kuchenne), żywność (miesięczny zapas na rodzinę), pieniądze (bez ograniczeń) i kosztowności, przy jednym wszak zastrzeżeniu – waga wszystkiego nie mogła przekraczać 500 kg na rodzinę.

Albin Głowacki: “Bywało, że [enkawudziści – red.] nie pozwolili zabrać żadnego dobytku, ani żywności, lecz tylko kilka osobistych rzeczy. Twierdzili, że wszystko, co potrzebne, wysiedleńcy jakoby otrzymają po przybyciu na nowe miejsce bądź, że dośle się tam ich dobytek (sic!)”.
Majątek “przesiedlonych” miał przejść na własność kołchozów, szkół i szpitali, w rzeczywistości wszystko przejęło państwo, czyli sowiecki aparat. W ten sposób rzekomo “wyzwolony lud pracujący ukraińskich i białoruskich miast, i wsi” nie uzyskał z akcji żadnych profitów. Do opustoszałych polskich miast i wiosek sprowadzano m.in. Rosjan ze Wschodu i Łemków z okolic Sanoka.

Przejazd na stację kolejową, na zarekwirowanych saniach lub furmankach, pod eskortą NKWD, trwał często cały dzień. Potem ładowano ludzi do bydlęcych wagonów (po 35-50 osób w jednym). Zmarłych grzebano lub po prostu pozostawiano na najbliższym postoju. Po dwóch-czterech tygodniach pociągi docierały do rozrzuconych w tajdze lub stepie specjalnych osiedli (specposiołków, czyli łagrów, gułagów), zarządzanych przez NKWD. Oddalone od innych siedzib ludzkich, zazwyczaj składały się z kilku-kilkunastu bliźniaczo podobnych baraków.

“Polski już nigdy nie będzie”

Według danych NKWD, podczas pierwszej wywózki wysiedlono w sumie prawie 140 tys. osadników i leśników wraz z rodzinami, których umieszczono w 115 specposiołkach, rozrzuconych w 21 krajach i obwodach ZSRS. Większość pracowała w przedsiębiorstwach Ludowego Komisariatu Przemysłu Leśnego – 17.077 rodzin (85.779 osób, czyli 61,5% ogółu zesłańców), COL-esu – Ludowego Komisariatu Komunikacji – 4573 rodziny (23.026 osób, 16,5%) i Ludowego Komisariatu Hutnictwa Metali Kolorowych – 3951 rodzin (19.455 osób, 13,9%). Pozostałych 1867 rodzin (11.336 osób, 8,1%) przekazano do Ludowych Komisariatów: Przemysłu Miejscowego, Hutnictwa Żelaza i Stali, Budownictwa, Uzbrojenia, Materiałów Budowlanych oraz do leśnych obozów NKWD.

Pod tymi suchymi, acz znamiennymi liczbami, kryją się tragiczne losy łagierników. Pracowali często po pas w śniegu lub w zatęchłych szybach kopalnianych, w potwornych warunkach sanitarnych, higienicznych i klimatycznych (zimą wielkie mrozy, latem upały z wszechobecnymi meszkami i komarami), bez choćby minimalnych zabezpieczeń i opieki zdrowotnej. Umierali albo tracili zdrowie z wycieńczenia, zimna i głodu. Polacy byli przy tym traktowani jak ludzie niższej kategorii – pozbawieni wszelkich praw “wrogowie ludu” i “burżuje”. NKWD-ziści na każdym kroku powtarzali: “Polski już nigdy nie będzie”.

Kolejne wywózki

Wkrótce przyszły następne masowe wywózki. Zaledwie dwa miesiące później, 13 kwietnia 1940 r., deportowano kolejnych Polaków (ok. 61 tys. osób) – przede wszystkim rodziny osób poprzednio “przesiedlonych”, w większości kobiety i dzieci. Transporty kierowano tym razem nie na północ, jak podczas pierwszej wywózki, tylko na południe azjatyckiej części ZSRR, do Kazachstanu.

Wkrótce – 29 czerwca 1940 r. Sowieci wywieźli ok. 78 tys. Polaków – nie tylko mieszkańców Kresów, ale także tych, którzy dotarli tam, uciekając przed Niemcami. Czwarta wywózka – w nocy z 21 na 22 maja 1941 r. objęła ponad 12 tys. osób z terenów “Zachodniej Ukrainy”. Kolejne deportacje powstrzymali Niemcy, uderzając na Związek Sowiecki.

Tadeusz Płużański

 

POLECANE
Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców

Operator Tauron opublikował harmonogram planowanych przerw w dostawie energii elektrycznej na najbliższe dni. Wyłączenia obejmą mieszkańców Krakowa oraz wielu miejscowości w woj. małopolskim. Sprawdzamy, gdzie i kiedy nie będzie prądu.

Wielka Brytania: Wzrost przypadków poważnej choroby wśród młodych Wiadomości
Wielka Brytania: Wzrost przypadków poważnej choroby wśród młodych

Do 29 wzrosła liczba przypadków zapalenia opon mózgowych w hrabstwie Kent w południowo-wschodniej Anglii, ale tempo wykrywania kolejnych już słabnie - poinformowała w piątek Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowotnego (UKHSA).

Tusk znów straszy Nawrockim i PiS. Mocna odpowiedź z Pałacu Prezydenckiego z ostatniej chwili
Tusk znów straszy Nawrockim i PiS. Mocna odpowiedź z Pałacu Prezydenckiego

Premier Donald Tusk znów zaatakował opozycję i prezydenta Karola Nawrockiego, tym razem w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie. Rzecznik głowy państwa szybko odpowiedział na te słowa.

KOD i Fundacja Otwarty Dialog wśród beneficjentów rządowych dotacji Wiadomości
KOD i Fundacja Otwarty Dialog wśród beneficjentów rządowych dotacji

Komitet Obrony Demokracji i Fundacja Otwarty Dialog otrzymały po 300 tys. zł w ramach tegorocznej edycji Rządowego Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO. Łącznie do dofinansowania wybrano 277 projektów, a na wsparcie przewidziano około 73 mln zł.

Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat Wiadomości
Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, wschodnia oraz częściowo północna i południowo-zachodnia Europa znajduje się pod wpływem niżów. Na pozostałym obszarze kontynentu pogodę kształtują układy wysokiego ciśnienia. Polska jest pod wpływem płytkiej zatoki niżu znad Morza Barentsa, która wraz z chłodnym frontem atmosferycznym przemieszcza się z północy na południe. W ciągu dnia, od północnego zachodu zaczniemy dostawać się w zasięg wyżu znad Morza Północnego i Bałtyku. Za frontem zacznie napływać chłodniejsza masa powietrza polarnego morskiego.

NSA zdecydował ws. małżeństw jednopłciowych. Ekspert: W składzie orzekał neosędzia z ostatniej chwili
NSA zdecydował ws. "małżeństw jednopłciowych". Ekspert: W składzie orzekał "neosędzia"

Naczelny Sąd Administracyjny zobowiązał urząd stanu cywilnego do wpisania do polskiego rejestru aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą. Mecenas Bartosz Lewandowski wskazuje jednak, że w składzie orzekał tzw. neosędzia.

Pluton wróci do grona planet? Jest apel NASA Wiadomości
Pluton wróci do grona planet? Jest apel NASA

Czy Pluton powinien znów być planetą? Ten temat od lat budzi emocje i właśnie ponownie wrócił do debaty publicznej.

Atak nożownika w centrum Warszawy. Dramatyczne sceny w tramwaju Wiadomości
Atak nożownika w centrum Warszawy. Dramatyczne sceny w tramwaju

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem w jednym z tramwajów w Warszawie. 28-letni mężczyzna zaatakował innego pasażera nożem. Dzięki szybkiej reakcji świadków oraz policji nikt nie odniósł obrażeń.

Karta NSDAP dziadka Merza obiegła sieć. Sprawa była znana już wcześniej z ostatniej chwili
Karta NSDAP dziadka Merza obiegła sieć. Sprawa była znana już wcześniej

Amerykańskie archiwum narodowe opublikowało w sieci akta członków NSDAP. Wśród dokumentów, które znów przyciągnęły uwagę, znalazła się karta dziadka kanclerza Niemiec Friedricha Merza.

Prezydent Niemiec: Ramadan stał się częścią życia religijnego naszego kraju z ostatniej chwili
Prezydent Niemiec: Ramadan stał się częścią życia religijnego naszego kraju

Frank-Walter Steinmeier złożył życzenia muzułmanom z okazji końca ramadanu. Prezydent Niemiec stwierdził, że święto jest już zakorzenione w życiu religijnym Niemiec.

REKLAMA

[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: Nie tylko 17 września. Sowiecka zagłada Kresów

10 lutego 1940 r. – to druga data – po sowieckiej agresji 17 września 1939 r., która głęboko zapadła w pamięci mieszkańców Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej. 80 lat temu, o świcie, rozpoczęła się pierwsza masowa wywózka Polaków do syberyjskich łagrów, oficjalnie nazywana “przesiedleniem”.
/ deportacja policjantów i cywili przez NKWD z Kresów 1939 Wikipedia domena publiczna
Objęła ponad 220 tys. ludzi – urzędników państwowych (m.in. sędziów, prokuratorów, policjantów), działaczy samorządowych, leśników, a także właścicieli ziemskich i osadników wojskowych z rodzinami. Wywiezieni trafili do północnych regionów ZSRS, w okolice Archangielska oraz do Irkucka, Kraju Krasnojarskiego i Komi. Ocenia się, że podczas czterech wielkich deportacji, które trwały do czerwca 1941 r., na nieludzką ziemię Sowieci zesłali łącznie od 1,5 do 2 milionów Polaków.

Rosja udaje

Sowieckie deportacje były jedną z największych zbrodni dokonanych na Polakach w latach 1939 – 1945. Szkoda tylko, że do dziś (zarówno w Polsce, a tym bardziej na Zachodzie) niewiele mówi się o zbrodniach Sowietów, w przeciwieństwie do zbrodni “nazistów”, czego dowodem są np. coroczne obchody rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz, którym nadaje się międzynarodowy charakter.

80 lat od tych tragicznych wydarzeń Rosja – prawny i moralny spadkobierca ZSRS – udaje (przy cichej aprobacie możnych tego świata), że tematu nie ma i ani myśli o wypłacie tysiącom represjonowanych należnych im odszkodowań.

Darmowa siła robocza

Model późniejszego Gułagu powstał w latach 1917 – 1939 na Wyspach Sołowieckich (Sołowkach), a jednym z jego architektów był Naftali Aronowicz Frenkel. Urodzony w Palestynie ok. 1881 r., Frenkel trafił do obozu pracy na Sołowkach, ukarany prawdopodobnie za szmugiel. Jego plan “racjonalizacji” pracy więźniów tak się spodobał władzom w Moskwie, że wkrótce został kierownikiem obozu.
Celem Gułagu było wychowanie przez pracę, ale przede wszystkim przymusowe wykorzystanie darmowej siły roboczej na potrzeby sowieckiego państwa. Najwięcej łagierników pracowało przy wyrębie lasu, przy wydobyciu złota (Kołyma), węgla i nafty (Workuta).
Większość obozów zamknięto dopiero w późnych latach 80., choć niektóre istnieją do dziś. Nie wiadomo jednak, ile ich jest i jak się tam traktuje więźniów.

Na najwyższym szczeblu

Przeprowadzoną 10 lutego 1940 r. akcję eksterminacyjną, której celem było wyniszczenie Polaków, przygotowano dużo wcześniej w sposób bardzo szczegółowy. Uchwałę o wysiedleniu z “zachodnich obwodów Ukraińskiej i Białoruskiej SRS” “osadników” (czyli polskich mieszkańców tych ziem II RP) Rada Komisarzy Ludowych ZSRS podjęła już 5 grudnia 1939 r. Dwa tygodnie później (22 grudnia) podobną decyzją objęto również pracowników służby leśnej.

Czym Polacy “zawinili”? Otóż Sowieci uznali, iż wiernie służyli oni rządowi “burżuazyjnej Polski” i zostali przygotowani (przez II Oddział Sztabu Głównego WP) na wypadek konfliktu z ZSRS do działania w charakterze “dywersantów”, “szpiegów” i “terrorystów” (dzisiejszy władca Rosji nazywa tak Czeczenów, czy Gruzinów). “Grzechem” Polaków była również (jeśli nie przede wszystkim) “aktywna walka z władzą sowiecką w 1920 r.”, “wykorzystywanie pracy najemnej”, “wrogie wypowiedzi pod adresem ZSRS”, “rozprawianie się z prostymi chłopami, którzy rąbali pański las”, “przejście na katolicką wiarę”. W ten sposób – jak napisał wybitny znawca tematu, prof. Albin Głowacki w książce “Sowieci wobec Polaków na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej 1939 – 1941” – “władze bezpieczeństwa ZSRS otrzymały »prawną« podstawę do rozpoczęcia przygotowań do wywózki. Odpowiednie wskazówki w tej sprawie przekazał 19 i 25 XII 1939 r. Berii również Stalin”. Decyzja zapadła zatem na najwyższym szczeblu sowieckiego państwa.

Zbrodniczy plan

W terenie ruszyła akcja tzw. rejestracji polskich rodzin. Nie chodziło oczywiście o żaden spis ludności, ale o uzyskanie niezbędnych danych do wywózki, pozyskanie niewolniczej siły roboczej i przejęcie pozostawionego majątku.
29 grudnia 1939 r. RKL ZSRS zatwierdziła przygotowany przez NKWD plan “przesiedlenia”. Zwraca uwagę tempo podejmowania decyzji – od formalnej uchwały o wysiedleniu (5 grudnia) minęły zaledwie trzy tygodnie. Podkreślić należy również, że akcję zaplanowano na ten sam dzień – 10 lutego i objęła ona ogromne połacie polskich Kresów Wschodnich, zdradziecko zajętych przez Stalina i przydzielonych do dwóch republik – sowieckiej Ukrainy i Białorusi. Co więcej – wyznaczonego dnia akcja rzeczywiście się rozpoczęła. Świadczy to o niebywałej skuteczności Sowietów w realizacji zbrodniczego planu zbiorowej eksterminacji ludności polskiej. Odpowiednio wcześniej zadecydowano również, dokąd Polacy zostaną wywiezieni – tu nie było żadnego przypadku.

Okupanci szybko zorientowali się, że skala wywózek może być niewystarczająca. W związku z tym 14 I 1940 r. BP KC WKP(b) i rząd sowiecki podjęły wspólną uchwałę “O dodatkowym rozmieszczeniu specprzesiedleńców-osadników”, która przewidywała zwiększenie liczby wysiedlanych o 5 tys.

Do ojca, do lasu

Wywózka była pełnym zaskoczeniem. Nikt nie wiedział, dlaczego i dokąd jest wywożony. Dla jednych oznaczało to szybką śmierć, dla innych wieloletnie (często dożywotnie) pozostanie na nieludzkiej ziemi.

Albin Głowacki pisze: “Mróz dochodził nawet do minus 42 stopni C. Do otoczonych domów (mieszkań) osób przewidzianych do zsyłki załomotali uzbrojeni funkcjonariusze NKWD. Nierzadko asystowali im cywile – przedstawiciele lokalnych władz. Wtargnąwszy do wewnątrz, spędzali wyrwanych ze snu domowników w jedno miejsce, pozwalali im ubrać się, ustalali ich personalia i rozpoczynali szczegółową rewizję domu i obejścia, rzekomo w poszukiwaniu broni i ewentualnie ukrywających się ludzi (przy okazji zdarzało się im ukraść co cenniejsze przedmioty, zabrać dokumenty, fotografie itp.). Mężczyzn unieruchamiali pod uzbrojoną strażą, by nie mogli czynnie przeciwstawić się bezprawiu. Następnie (bądź od razu) odczytywali (komunikowali) decyzję o przesiedleniu, od której nie było odwołania. Na pytanie dokąd – odpowiadali ogólnikowo, wymijająco lub kłamali, że będzie to np. miejsce urodzenia rodziców, inne gospodarstwo, inny rejon czy obwód. Niekiedy mówili, że chodzi o wysiedlenie ze strefy wojennej (?), że rodzinę przewozi się do ojca (aresztowanego!). Sporadycznie informowali jednak, że zesłańcy nigdy już tu nie powrócą, że jadą do pracy w lesie. Zdarzały się też uspokajające »wyjaśnienia«: oto władza sowiecka przesiedla ich, ponieważ grozi im »niebezpieczeństwo ze strony miejscowej ludności«, zawinione przez rząd polski, który »nieudolnie współpracował z ludnością ukraińską«, że wyjazd jest konieczny, gdyż mieszkają zbyt blisko od granicy itp. Na spakowanie się i przygotowanie do wyjazdu pozostawiono przeważnie niewiele czasu”.

“Dobytek doślemy”

Według przygotowanych odgórnie wytycznych wywożeni mogli zabrać ze sobą trochę odzieży i przedmiotów codziennego użytku (np. naczynia kuchenne), żywność (miesięczny zapas na rodzinę), pieniądze (bez ograniczeń) i kosztowności, przy jednym wszak zastrzeżeniu – waga wszystkiego nie mogła przekraczać 500 kg na rodzinę.

Albin Głowacki: “Bywało, że [enkawudziści – red.] nie pozwolili zabrać żadnego dobytku, ani żywności, lecz tylko kilka osobistych rzeczy. Twierdzili, że wszystko, co potrzebne, wysiedleńcy jakoby otrzymają po przybyciu na nowe miejsce bądź, że dośle się tam ich dobytek (sic!)”.
Majątek “przesiedlonych” miał przejść na własność kołchozów, szkół i szpitali, w rzeczywistości wszystko przejęło państwo, czyli sowiecki aparat. W ten sposób rzekomo “wyzwolony lud pracujący ukraińskich i białoruskich miast, i wsi” nie uzyskał z akcji żadnych profitów. Do opustoszałych polskich miast i wiosek sprowadzano m.in. Rosjan ze Wschodu i Łemków z okolic Sanoka.

Przejazd na stację kolejową, na zarekwirowanych saniach lub furmankach, pod eskortą NKWD, trwał często cały dzień. Potem ładowano ludzi do bydlęcych wagonów (po 35-50 osób w jednym). Zmarłych grzebano lub po prostu pozostawiano na najbliższym postoju. Po dwóch-czterech tygodniach pociągi docierały do rozrzuconych w tajdze lub stepie specjalnych osiedli (specposiołków, czyli łagrów, gułagów), zarządzanych przez NKWD. Oddalone od innych siedzib ludzkich, zazwyczaj składały się z kilku-kilkunastu bliźniaczo podobnych baraków.

“Polski już nigdy nie będzie”

Według danych NKWD, podczas pierwszej wywózki wysiedlono w sumie prawie 140 tys. osadników i leśników wraz z rodzinami, których umieszczono w 115 specposiołkach, rozrzuconych w 21 krajach i obwodach ZSRS. Większość pracowała w przedsiębiorstwach Ludowego Komisariatu Przemysłu Leśnego – 17.077 rodzin (85.779 osób, czyli 61,5% ogółu zesłańców), COL-esu – Ludowego Komisariatu Komunikacji – 4573 rodziny (23.026 osób, 16,5%) i Ludowego Komisariatu Hutnictwa Metali Kolorowych – 3951 rodzin (19.455 osób, 13,9%). Pozostałych 1867 rodzin (11.336 osób, 8,1%) przekazano do Ludowych Komisariatów: Przemysłu Miejscowego, Hutnictwa Żelaza i Stali, Budownictwa, Uzbrojenia, Materiałów Budowlanych oraz do leśnych obozów NKWD.

Pod tymi suchymi, acz znamiennymi liczbami, kryją się tragiczne losy łagierników. Pracowali często po pas w śniegu lub w zatęchłych szybach kopalnianych, w potwornych warunkach sanitarnych, higienicznych i klimatycznych (zimą wielkie mrozy, latem upały z wszechobecnymi meszkami i komarami), bez choćby minimalnych zabezpieczeń i opieki zdrowotnej. Umierali albo tracili zdrowie z wycieńczenia, zimna i głodu. Polacy byli przy tym traktowani jak ludzie niższej kategorii – pozbawieni wszelkich praw “wrogowie ludu” i “burżuje”. NKWD-ziści na każdym kroku powtarzali: “Polski już nigdy nie będzie”.

Kolejne wywózki

Wkrótce przyszły następne masowe wywózki. Zaledwie dwa miesiące później, 13 kwietnia 1940 r., deportowano kolejnych Polaków (ok. 61 tys. osób) – przede wszystkim rodziny osób poprzednio “przesiedlonych”, w większości kobiety i dzieci. Transporty kierowano tym razem nie na północ, jak podczas pierwszej wywózki, tylko na południe azjatyckiej części ZSRR, do Kazachstanu.

Wkrótce – 29 czerwca 1940 r. Sowieci wywieźli ok. 78 tys. Polaków – nie tylko mieszkańców Kresów, ale także tych, którzy dotarli tam, uciekając przed Niemcami. Czwarta wywózka – w nocy z 21 na 22 maja 1941 r. objęła ponad 12 tys. osób z terenów “Zachodniej Ukrainy”. Kolejne deportacje powstrzymali Niemcy, uderzając na Związek Sowiecki.

Tadeusz Płużański


 

Polecane