Siódmy dzień protestu w PG Silesia. Będą próby odcięcia łączności z protestującymi? "To się może bardzo źle skończyć"

- Pojawiają się informacje, że okres świąteczny miał być w miarę spokojny, natomiast od jutra mogą się rozpocząć pewne działania. Być może to plotka, a być może nie – że protestujący mają zostać odcięci. Mam tylko nadzieję, że ktoś myśli. Bo jeżeli odcina się łączność z protestującymi, to odcina się im również dostęp do żywności. Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie z tego sprawę. W związku z tym – niech tego nie robią. Ci górnicy na to nie zasługują. Tak nie wolno postępować - alarmował dziś na antenie TV Republika Grzegorz Babij, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia.
Protestujący w PG Silesia
Protestujący w PG Silesia / fot. screen/ZR Podbeskidzie NSZZ "S"/tysol.pl

Co musisz wiedzieć:

  • Górnicy z PG Silesia rozpoczęli w poniedziałek przed Wigilią protest pod ziemią, decydując się po zakończeniu zmiany nie wyjeżdżać na powierzchnię kopalni.
  • Powodem protestu jest m.in. brak objęcia kopalni PG Silesia nowelizacją ustawy górniczej i  niewypłacenie świadczeń.
  • W Wigilię górników odwiedził Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność"

 

"To, że górnicy są już siódmy dzień pod ziemią, wynika z działań ministra Motyki"

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia Grzegorz Babij i przewodniczący Rady Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "S" Jarosław Grzesik byli dziś gośćmi Tomasza Sakiewicza na antenie TV Republika.

Przewodniczący Babij mówił, jak obecnie czują się protestujący górnicy.

Jest spokojnie. Nasi górnicy są zdeterminowani do dalszej walki. To, że przebywają już siódmy dzień na dole, nie wynika z ich decyzji – jest to w istocie konsekwencja działań pana ministra Miłosza Motyki. Chcę bowiem przypomnieć, że problem nie pojawił się w ciągu ostatnich siedmiu dni. Ten problem narasta już od dłuższego czasu, a jego apogeum nastąpiło w momencie przyjęcia ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego

- podkreślił przewodniczący Babij.

Tak naprawdę już 3 grudnia, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Energii, zostały wprowadzone poprawki, które mogłyby objąć również innych górników. Chcę przypomnieć, że do dziś – nie wiem dlaczego – żaden minister ani żadna osoba odpowiedzialna nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego w sektorze węgla brunatnego oraz energetyki podmioty prywatne mogą być uwzględniane w ustawie, natomiast w przypadku węgla kamiennego podmioty prywatne już nie

- zaznaczył.

 

"Przez 15 lat nie wzięliśmy z budżetu państwa ani jednego grosza"

Mówił także o tym, dlaczego PG Silesia jest prywatnym podmiotem.

Otóż kopalnią prywatną jesteśmy dlatego, że w latach 2008–2009 ówczesny rząd – praktycznie ten sam, który rządzi dziś – podjął decyzję o likwidacji kopalni Silesia. Była to jedna z najmniejszych kopalń w Polsce, więc łatwo było ją zamknąć: mało ludzi, mało hałasu, mało protestów. W związku z tym my, Solidarność oraz pozostałe organizacje związkowe, podjęliśmy próbę ratowania tej kopalni właśnie poprzez prywatyzację. Uciekaliśmy w ten sposób spod topora likwidacji, żeby utrzymać kopalnię w Czechowicach-Dziedzicach, zachować miejsca pracy i umożliwić ludziom pracę tutaj, na naszej ziemi, aż do emerytury. I to się udało. Znaleźliśmy inwestora i funkcjonowaliśmy przez 15 lat

- przypomniał Grzegorz Babij.

To nie było łatwe 15 lat. Przez ten czas nieustannie zmagaliśmy się z kolejnymi komplikacjami, aby w ogóle odnaleźć się na rynku i normalnie funkcjonować. Wiadomo przecież, że podmioty państwowe funkcjonują zupełnie inaczej niż prywatne. Chcę to jasno podkreślić: przez 15 lat funkcjonowania w formule prywatnej nie wzięliśmy z budżetu państwa ani jednego grosza

- podkreślił.

Natomiast do budżetu państwa wpłaciliśmy ponad miliard złotych w postaci różnego rodzaju danin, podatków i innych obowiązkowych opłat. Dlatego dziś, kiedy weszła w życie ustawa, trzeba jasno powiedzieć, co ona spowodowała. Spowodowała to, że jako kopalnia prywatna nie jesteśmy w stanie konkurować na rynku. Po prostu się nie da. Nie mamy takich samych praw ani takich samych możliwości wejścia na rynek, chociażby jeśli chodzi o cenę węgla. Dlatego podjęliśmy tak zaciętą walkę o to, aby nie dzielić Polaków i nie dzielić górników. My jesteśmy takimi samymi Polakami, tak samo płacimy podatki do budżetu państwa i tak samo powinniśmy uczestniczyć w określonych programach wsparcia

- powiedział przewodniczący Babij.

Chcę też jasno powiedzieć, bo tak bywa to przedstawiane, że nasi górnicy nie protestują po to, żeby dostać 170 tysięcy złotych. Nie! To jest bzdura. To są fejkowe informacje, z którymi również dziś walczymy. Zmagamy się z dezinformacją, z hejtem wymierzonym w górników i ich rodziny. Naprawdę jest tego bardzo dużo. Ale dajemy radę. Jesteśmy twardzi – jako górnicy – i potrafimy sobie z tym poradzić

- dodał.

 

"Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że to może się bardzo źle skończyć"

Przewodniczący odniósł się także do krążących pogłosek o tym, iż pracodawca może planować przerwanie łączności z protestującymi pod ziemią górnikami. 

Pojawiają się informacje, że okres świąteczny miał być w miarę spokojny, natomiast od jutra mogą się rozpocząć pewne działania. Być może to plotka, a być może nie – że protestujący mają zostać odcięci. Mam tylko nadzieję, że ktoś myśli. Bo jeżeli odcina się łączność z protestującymi, to odcina się im również dostęp do żywności. Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie z tego sprawę. W związku z tym – niech tego nie robią. Ci górnicy na to nie zasługują. Tak nie wolno postępować

- zaapelował przewodniczący.

Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że to może się bardzo źle skończyć. Ta sytuacja może się wylać i rozlać na bardzo szeroką skalę. Naprawdę – niech się dwa razy zastanowią, zanim podejmą jakiekolwiek decyzje

- podkreślił.

 

"Protestującym należy się ogromny szacunek"

Przewodniczący Jarosław Grzesik mówił z kolei o swoim spotkaniu z protestującymi.

Święta Bożego Narodzenia spędziłem – w większości – właśnie na kopalni PG Silesia. Razem z Grzegorzem oraz przedstawicielami pozostałych organizacji związkowych zjechaliśmy do naszych kolegów, którzy protestują już dziś siódmy dzień. Wtedy był to czwarty dzień protestu. Muszę powiedzieć, że wyszedłem z tej wizyty bardzo podbudowany na duchu. Po rozmowach z nimi, po spotkaniu, słuchając tego, co mówili, widząc ich reakcje i zachowanie – serce naprawdę rosło. To są bardzo silni ludzie. To są najsilniejsi z najsilniejszych

- powiedział Jarosław Grzesik. 

To ludzie, którzy mimo okresu rodzinnego, mimo świąt Bożego Narodzenia, zdecydowali się spędzić te święta pod ziemią. Podjęli tę decyzję w związku z tragiczną sytuacją przedsiębiorstwa górniczego Silesia, a przede wszystkim z tragiczną sytuacją pracowników tej kopalni. Zdecydowali się bronić swoich miejsc pracy, swoich interesów, swoich rodzin – ale nie tylko własnych. Zdecydowali się również bronić interesów swoich kolegów, wszystkich pracowników Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Za to należy im się ogromny szacunek. Jestem także pełen podziwu dla ich rodzin

- dodał.

 

Solidarność apeluje od 2006 roku

Odniósł się również do sytuacji całego polskiego górnictwa.

Cały problem polskiego górnictwa, a w zasadzie całej polskiej energetyki i gospodarki, zaczyna się od fatalnych rozwiązań przyjmowanych przez Komisję Europejską oraz Parlament Europejski. Niestety również przez polski parlament i polski rząd. Ulegliśmy presji Komisji Europejskiej i zgodziliśmy się na złe rozwiązania klimatyczne. I dziś jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy

- podkreślił przewodniczący Grzesik.

My apelujemy – właściwie odkąd pamiętam, od 2006 roku, kiedy zaczęto przyjmować te złe rozwiązania w postaci pakietów klimatycznych Komisji Europejskiej. Jako NSZZ „Solidarność”, a szczególnie Krajowy Sekretariat Górnictwa i Energetyki, nieustannie apelujemy do rządzących. Bez względu na to, jaka opcja polityczna sprawuje władzę – mówiąc kolokwialnie, bez względu na „maść” – apelujemy, aby nie ulegać presji i nie przyjmować rozwiązań szkodliwych dla polskiej gospodarki. I nie tylko polskiej

- zaznaczył.

Tak naprawdę ostatnim polskim rządem, który próbował nie ulegać presji Komisji Europejskiej, był rząd Beaty Szydło. Ostatnim ministrem odpowiedzialnym za kwestie klimatyczne, który realnie walczył o polskie interesy, był śp. prof. Jan Szyszko. Musiał on jednak walczyć nie tylko z Komisją Europejską, ale niestety także z wieloma politykami na własnym podwórku

- dodał.


 

POLECANE
Program Orka bez kluczowego uzbrojenia. Rząd rezygnuje z Tomahawków pilne
Program Orka bez kluczowego uzbrojenia. Rząd rezygnuje z Tomahawków

Polska planuje zakup nowych okrętów podwodnych, ale bez pocisków manewrujących. Podczas posiedzenia sejmowych komisji potwierdzono, że w negocjacjach programu Orka nie ma mowy ani o Tomahawkach, ani o przystosowaniu jednostek do takiego uzbrojenia w przyszłości.

Emerytowany nauczyciel dostał z sądu astronomiczny rachunek tylko u nas
Emerytowany nauczyciel dostał z sądu astronomiczny rachunek

Wyobraźcie sobie, że jesteście emerytowanym nauczycielem i byłym członkiem rady szkolnej, który przez lata żył sobie spokojnie w swojej ojczyźnie. Nagle dostajecie rachunek z sądu na 750 tysięcy dolarów (kanadyjskich) – nie za kradzież czy oszustwo, ale za publiczne wypowiedzi na Facebooku i w różnych wywiadach. To nie fikcja, a rzeczywistość Barry'ego Neufelda, 80-letniego mieszkańca Chilliwack w Kolumbii Brytyjskiej (BC).

Minister rolnictwa zostaje. Wotum nieufności nie przeszło z ostatniej chwili
Minister rolnictwa zostaje. Wotum nieufności nie przeszło

Wniosek o odwołanie ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego nie uzyskał poparcia większości Sejmu. Za jego odrzuceniem zagłosowało 235 posłów, co oznacza, że szef resortu pozostaje na stanowisku.

Komunikat o wystąpieniu wody z koryta rzeki Wkry Wiadomości
Komunikat o wystąpieniu wody z koryta rzeki Wkry

Dzisiaj około godziny 17 Wody Polskie otrzymały zgłoszenie dot. wystąpienia wody z koryta rzeki Wkry w Błędowie. Przyczyną lokalnego wystąpienia wody z koryta jest zator lodowy czołowy zlokalizowany poniżej miejscowości.

Sąd nie zgodził się na areszt prezydenta Częstochowy. W tle zarzuty o korupcję z ostatniej chwili
Sąd nie zgodził się na areszt prezydenta Częstochowy. W tle zarzuty o korupcję

Prezydent Częstochowy Krzysztof M. usłyszał dzisiaj dwa zarzuty dotyczące przyjmowania korzyści majątkowych. Mimo wniosku prokuratury o trzymiesięczny areszt, sąd nie przychylił się do tego żądania.

Turyści w Barcelonie zapłacą więcej. Nowa decyzja lewicy Wiadomości
Turyści w Barcelonie zapłacą więcej. Nowa decyzja lewicy

Od 1 kwietnia pobyt w Barcelonie stanie się wyraźnie droższy. Regionalny parlament Katalonii zatwierdził podwyżkę podatku turystycznego do poziomu, który stawia miasto wśród najdroższych w Europie.

Tusk zaczepił Orbana po węgiersku. Dostał szybką ripostę - po niemiecku pilne
Tusk zaczepił Orbana po węgiersku. Dostał szybką ripostę - po niemiecku

Publiczna wymiana zdań między premierami Polski i Węgier pokazała, jak głęboki jest dziś spór między Warszawą a Budapesztem. Viktor Orban odpowiedział Donaldowi Tuskowi jednym zdaniem - i zrobił to w języku niemieckim.

Samochody spoza UE mogą jeździć w Polsce bez przeglądów technicznych Wiadomości
Samochody spoza UE mogą jeździć w Polsce bez przeglądów technicznych

Przez lata zagraniczne samochody mogły poruszać się po polskich drogach bez obowiązkowych badań technicznych. Teraz Ministerstwo Infrastruktury zapowiada zmiany, które mogą objąć kierowców spoza Unii Europejskiej.

Niemcy chcą być suwerenne tylko u nas
Niemcy chcą być suwerenne

Cyfrowa suwerenność stała się jednym z kluczowych haseł niemieckiej polityki. Kanclerz Friedrich Merz zapowiada ograniczanie technologicznych zależności, a eksperci z Deutsche Gesellschaft für Auswärtige Politik ostrzegają przed strategiczną podatnością Europy na USA i Chiny. O co naprawdę chodzi w sporze o kontrolę nad danymi i infrastrukturą cyfrową?

Pilny komunikat dla klientów PKO BP Wiadomości
Pilny komunikat dla klientów PKO BP

PKO BP poinformował o utrudnieniach w korzystaniu z części swoich usług elektronicznych. Bank zapewnia, że karty płatnicze działają bez zakłóceń i trwają prace nad usunięciem problemu.

REKLAMA

Siódmy dzień protestu w PG Silesia. Będą próby odcięcia łączności z protestującymi? "To się może bardzo źle skończyć"

- Pojawiają się informacje, że okres świąteczny miał być w miarę spokojny, natomiast od jutra mogą się rozpocząć pewne działania. Być może to plotka, a być może nie – że protestujący mają zostać odcięci. Mam tylko nadzieję, że ktoś myśli. Bo jeżeli odcina się łączność z protestującymi, to odcina się im również dostęp do żywności. Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie z tego sprawę. W związku z tym – niech tego nie robią. Ci górnicy na to nie zasługują. Tak nie wolno postępować - alarmował dziś na antenie TV Republika Grzegorz Babij, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia.
Protestujący w PG Silesia
Protestujący w PG Silesia / fot. screen/ZR Podbeskidzie NSZZ "S"/tysol.pl

Co musisz wiedzieć:

  • Górnicy z PG Silesia rozpoczęli w poniedziałek przed Wigilią protest pod ziemią, decydując się po zakończeniu zmiany nie wyjeżdżać na powierzchnię kopalni.
  • Powodem protestu jest m.in. brak objęcia kopalni PG Silesia nowelizacją ustawy górniczej i  niewypłacenie świadczeń.
  • W Wigilię górników odwiedził Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność"

 

"To, że górnicy są już siódmy dzień pod ziemią, wynika z działań ministra Motyki"

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia Grzegorz Babij i przewodniczący Rady Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "S" Jarosław Grzesik byli dziś gośćmi Tomasza Sakiewicza na antenie TV Republika.

Przewodniczący Babij mówił, jak obecnie czują się protestujący górnicy.

Jest spokojnie. Nasi górnicy są zdeterminowani do dalszej walki. To, że przebywają już siódmy dzień na dole, nie wynika z ich decyzji – jest to w istocie konsekwencja działań pana ministra Miłosza Motyki. Chcę bowiem przypomnieć, że problem nie pojawił się w ciągu ostatnich siedmiu dni. Ten problem narasta już od dłuższego czasu, a jego apogeum nastąpiło w momencie przyjęcia ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego

- podkreślił przewodniczący Babij.

Tak naprawdę już 3 grudnia, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Energii, zostały wprowadzone poprawki, które mogłyby objąć również innych górników. Chcę przypomnieć, że do dziś – nie wiem dlaczego – żaden minister ani żadna osoba odpowiedzialna nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego w sektorze węgla brunatnego oraz energetyki podmioty prywatne mogą być uwzględniane w ustawie, natomiast w przypadku węgla kamiennego podmioty prywatne już nie

- zaznaczył.

 

"Przez 15 lat nie wzięliśmy z budżetu państwa ani jednego grosza"

Mówił także o tym, dlaczego PG Silesia jest prywatnym podmiotem.

Otóż kopalnią prywatną jesteśmy dlatego, że w latach 2008–2009 ówczesny rząd – praktycznie ten sam, który rządzi dziś – podjął decyzję o likwidacji kopalni Silesia. Była to jedna z najmniejszych kopalń w Polsce, więc łatwo było ją zamknąć: mało ludzi, mało hałasu, mało protestów. W związku z tym my, Solidarność oraz pozostałe organizacje związkowe, podjęliśmy próbę ratowania tej kopalni właśnie poprzez prywatyzację. Uciekaliśmy w ten sposób spod topora likwidacji, żeby utrzymać kopalnię w Czechowicach-Dziedzicach, zachować miejsca pracy i umożliwić ludziom pracę tutaj, na naszej ziemi, aż do emerytury. I to się udało. Znaleźliśmy inwestora i funkcjonowaliśmy przez 15 lat

- przypomniał Grzegorz Babij.

To nie było łatwe 15 lat. Przez ten czas nieustannie zmagaliśmy się z kolejnymi komplikacjami, aby w ogóle odnaleźć się na rynku i normalnie funkcjonować. Wiadomo przecież, że podmioty państwowe funkcjonują zupełnie inaczej niż prywatne. Chcę to jasno podkreślić: przez 15 lat funkcjonowania w formule prywatnej nie wzięliśmy z budżetu państwa ani jednego grosza

- podkreślił.

Natomiast do budżetu państwa wpłaciliśmy ponad miliard złotych w postaci różnego rodzaju danin, podatków i innych obowiązkowych opłat. Dlatego dziś, kiedy weszła w życie ustawa, trzeba jasno powiedzieć, co ona spowodowała. Spowodowała to, że jako kopalnia prywatna nie jesteśmy w stanie konkurować na rynku. Po prostu się nie da. Nie mamy takich samych praw ani takich samych możliwości wejścia na rynek, chociażby jeśli chodzi o cenę węgla. Dlatego podjęliśmy tak zaciętą walkę o to, aby nie dzielić Polaków i nie dzielić górników. My jesteśmy takimi samymi Polakami, tak samo płacimy podatki do budżetu państwa i tak samo powinniśmy uczestniczyć w określonych programach wsparcia

- powiedział przewodniczący Babij.

Chcę też jasno powiedzieć, bo tak bywa to przedstawiane, że nasi górnicy nie protestują po to, żeby dostać 170 tysięcy złotych. Nie! To jest bzdura. To są fejkowe informacje, z którymi również dziś walczymy. Zmagamy się z dezinformacją, z hejtem wymierzonym w górników i ich rodziny. Naprawdę jest tego bardzo dużo. Ale dajemy radę. Jesteśmy twardzi – jako górnicy – i potrafimy sobie z tym poradzić

- dodał.

 

"Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że to może się bardzo źle skończyć"

Przewodniczący odniósł się także do krążących pogłosek o tym, iż pracodawca może planować przerwanie łączności z protestującymi pod ziemią górnikami. 

Pojawiają się informacje, że okres świąteczny miał być w miarę spokojny, natomiast od jutra mogą się rozpocząć pewne działania. Być może to plotka, a być może nie – że protestujący mają zostać odcięci. Mam tylko nadzieję, że ktoś myśli. Bo jeżeli odcina się łączność z protestującymi, to odcina się im również dostęp do żywności. Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie z tego sprawę. W związku z tym – niech tego nie robią. Ci górnicy na to nie zasługują. Tak nie wolno postępować

- zaapelował przewodniczący.

Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że to może się bardzo źle skończyć. Ta sytuacja może się wylać i rozlać na bardzo szeroką skalę. Naprawdę – niech się dwa razy zastanowią, zanim podejmą jakiekolwiek decyzje

- podkreślił.

 

"Protestującym należy się ogromny szacunek"

Przewodniczący Jarosław Grzesik mówił z kolei o swoim spotkaniu z protestującymi.

Święta Bożego Narodzenia spędziłem – w większości – właśnie na kopalni PG Silesia. Razem z Grzegorzem oraz przedstawicielami pozostałych organizacji związkowych zjechaliśmy do naszych kolegów, którzy protestują już dziś siódmy dzień. Wtedy był to czwarty dzień protestu. Muszę powiedzieć, że wyszedłem z tej wizyty bardzo podbudowany na duchu. Po rozmowach z nimi, po spotkaniu, słuchając tego, co mówili, widząc ich reakcje i zachowanie – serce naprawdę rosło. To są bardzo silni ludzie. To są najsilniejsi z najsilniejszych

- powiedział Jarosław Grzesik. 

To ludzie, którzy mimo okresu rodzinnego, mimo świąt Bożego Narodzenia, zdecydowali się spędzić te święta pod ziemią. Podjęli tę decyzję w związku z tragiczną sytuacją przedsiębiorstwa górniczego Silesia, a przede wszystkim z tragiczną sytuacją pracowników tej kopalni. Zdecydowali się bronić swoich miejsc pracy, swoich interesów, swoich rodzin – ale nie tylko własnych. Zdecydowali się również bronić interesów swoich kolegów, wszystkich pracowników Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Za to należy im się ogromny szacunek. Jestem także pełen podziwu dla ich rodzin

- dodał.

 

Solidarność apeluje od 2006 roku

Odniósł się również do sytuacji całego polskiego górnictwa.

Cały problem polskiego górnictwa, a w zasadzie całej polskiej energetyki i gospodarki, zaczyna się od fatalnych rozwiązań przyjmowanych przez Komisję Europejską oraz Parlament Europejski. Niestety również przez polski parlament i polski rząd. Ulegliśmy presji Komisji Europejskiej i zgodziliśmy się na złe rozwiązania klimatyczne. I dziś jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy

- podkreślił przewodniczący Grzesik.

My apelujemy – właściwie odkąd pamiętam, od 2006 roku, kiedy zaczęto przyjmować te złe rozwiązania w postaci pakietów klimatycznych Komisji Europejskiej. Jako NSZZ „Solidarność”, a szczególnie Krajowy Sekretariat Górnictwa i Energetyki, nieustannie apelujemy do rządzących. Bez względu na to, jaka opcja polityczna sprawuje władzę – mówiąc kolokwialnie, bez względu na „maść” – apelujemy, aby nie ulegać presji i nie przyjmować rozwiązań szkodliwych dla polskiej gospodarki. I nie tylko polskiej

- zaznaczył.

Tak naprawdę ostatnim polskim rządem, który próbował nie ulegać presji Komisji Europejskiej, był rząd Beaty Szydło. Ostatnim ministrem odpowiedzialnym za kwestie klimatyczne, który realnie walczył o polskie interesy, był śp. prof. Jan Szyszko. Musiał on jednak walczyć nie tylko z Komisją Europejską, ale niestety także z wieloma politykami na własnym podwórku

- dodał.



 

Polecane