Siódmy dzień protestu w PG Silesia. Będą próby odcięcia łączności z protestującymi? "To się może bardzo źle skończyć"

- Pojawiają się informacje, że okres świąteczny miał być w miarę spokojny, natomiast od jutra mogą się rozpocząć pewne działania. Być może to plotka, a być może nie – że protestujący mają zostać odcięci. Mam tylko nadzieję, że ktoś myśli. Bo jeżeli odcina się łączność z protestującymi, to odcina się im również dostęp do żywności. Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie z tego sprawę. W związku z tym – niech tego nie robią. Ci górnicy na to nie zasługują. Tak nie wolno postępować - alarmował dziś na antenie TV Republika Grzegorz Babij, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia.
Protestujący w PG Silesia
Protestujący w PG Silesia / fot. screen/ZR Podbeskidzie NSZZ "S"/tysol.pl

Co musisz wiedzieć:

  • Górnicy z PG Silesia rozpoczęli w poniedziałek przed Wigilią protest pod ziemią, decydując się po zakończeniu zmiany nie wyjeżdżać na powierzchnię kopalni.
  • Powodem protestu jest m.in. brak objęcia kopalni PG Silesia nowelizacją ustawy górniczej i  niewypłacenie świadczeń.
  • W Wigilię górników odwiedził Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność"

 

"To, że górnicy są już siódmy dzień pod ziemią, wynika z działań ministra Motyki"

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia Grzegorz Babij i przewodniczący Rady Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "S" Jarosław Grzesik byli dziś gośćmi Tomasza Sakiewicza na antenie TV Republika.

Przewodniczący Babij mówił, jak obecnie czują się protestujący górnicy.

Jest spokojnie. Nasi górnicy są zdeterminowani do dalszej walki. To, że przebywają już siódmy dzień na dole, nie wynika z ich decyzji – jest to w istocie konsekwencja działań pana ministra Miłosza Motyki. Chcę bowiem przypomnieć, że problem nie pojawił się w ciągu ostatnich siedmiu dni. Ten problem narasta już od dłuższego czasu, a jego apogeum nastąpiło w momencie przyjęcia ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego

- podkreślił przewodniczący Babij.

Tak naprawdę już 3 grudnia, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Energii, zostały wprowadzone poprawki, które mogłyby objąć również innych górników. Chcę przypomnieć, że do dziś – nie wiem dlaczego – żaden minister ani żadna osoba odpowiedzialna nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego w sektorze węgla brunatnego oraz energetyki podmioty prywatne mogą być uwzględniane w ustawie, natomiast w przypadku węgla kamiennego podmioty prywatne już nie

- zaznaczył.

 

"Przez 15 lat nie wzięliśmy z budżetu państwa ani jednego grosza"

Mówił także o tym, dlaczego PG Silesia jest prywatnym podmiotem.

Otóż kopalnią prywatną jesteśmy dlatego, że w latach 2008–2009 ówczesny rząd – praktycznie ten sam, który rządzi dziś – podjął decyzję o likwidacji kopalni Silesia. Była to jedna z najmniejszych kopalń w Polsce, więc łatwo było ją zamknąć: mało ludzi, mało hałasu, mało protestów. W związku z tym my, Solidarność oraz pozostałe organizacje związkowe, podjęliśmy próbę ratowania tej kopalni właśnie poprzez prywatyzację. Uciekaliśmy w ten sposób spod topora likwidacji, żeby utrzymać kopalnię w Czechowicach-Dziedzicach, zachować miejsca pracy i umożliwić ludziom pracę tutaj, na naszej ziemi, aż do emerytury. I to się udało. Znaleźliśmy inwestora i funkcjonowaliśmy przez 15 lat

- przypomniał Grzegorz Babij.

To nie było łatwe 15 lat. Przez ten czas nieustannie zmagaliśmy się z kolejnymi komplikacjami, aby w ogóle odnaleźć się na rynku i normalnie funkcjonować. Wiadomo przecież, że podmioty państwowe funkcjonują zupełnie inaczej niż prywatne. Chcę to jasno podkreślić: przez 15 lat funkcjonowania w formule prywatnej nie wzięliśmy z budżetu państwa ani jednego grosza

- podkreślił.

Natomiast do budżetu państwa wpłaciliśmy ponad miliard złotych w postaci różnego rodzaju danin, podatków i innych obowiązkowych opłat. Dlatego dziś, kiedy weszła w życie ustawa, trzeba jasno powiedzieć, co ona spowodowała. Spowodowała to, że jako kopalnia prywatna nie jesteśmy w stanie konkurować na rynku. Po prostu się nie da. Nie mamy takich samych praw ani takich samych możliwości wejścia na rynek, chociażby jeśli chodzi o cenę węgla. Dlatego podjęliśmy tak zaciętą walkę o to, aby nie dzielić Polaków i nie dzielić górników. My jesteśmy takimi samymi Polakami, tak samo płacimy podatki do budżetu państwa i tak samo powinniśmy uczestniczyć w określonych programach wsparcia

- powiedział przewodniczący Babij.

Chcę też jasno powiedzieć, bo tak bywa to przedstawiane, że nasi górnicy nie protestują po to, żeby dostać 170 tysięcy złotych. Nie! To jest bzdura. To są fejkowe informacje, z którymi również dziś walczymy. Zmagamy się z dezinformacją, z hejtem wymierzonym w górników i ich rodziny. Naprawdę jest tego bardzo dużo. Ale dajemy radę. Jesteśmy twardzi – jako górnicy – i potrafimy sobie z tym poradzić

- dodał.

 

"Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że to może się bardzo źle skończyć"

Przewodniczący odniósł się także do krążących pogłosek o tym, iż pracodawca może planować przerwanie łączności z protestującymi pod ziemią górnikami. 

Pojawiają się informacje, że okres świąteczny miał być w miarę spokojny, natomiast od jutra mogą się rozpocząć pewne działania. Być może to plotka, a być może nie – że protestujący mają zostać odcięci. Mam tylko nadzieję, że ktoś myśli. Bo jeżeli odcina się łączność z protestującymi, to odcina się im również dostęp do żywności. Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie z tego sprawę. W związku z tym – niech tego nie robią. Ci górnicy na to nie zasługują. Tak nie wolno postępować

- zaapelował przewodniczący.

Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że to może się bardzo źle skończyć. Ta sytuacja może się wylać i rozlać na bardzo szeroką skalę. Naprawdę – niech się dwa razy zastanowią, zanim podejmą jakiekolwiek decyzje

- podkreślił.

 

"Protestującym należy się ogromny szacunek"

Przewodniczący Jarosław Grzesik mówił z kolei o swoim spotkaniu z protestującymi.

Święta Bożego Narodzenia spędziłem – w większości – właśnie na kopalni PG Silesia. Razem z Grzegorzem oraz przedstawicielami pozostałych organizacji związkowych zjechaliśmy do naszych kolegów, którzy protestują już dziś siódmy dzień. Wtedy był to czwarty dzień protestu. Muszę powiedzieć, że wyszedłem z tej wizyty bardzo podbudowany na duchu. Po rozmowach z nimi, po spotkaniu, słuchając tego, co mówili, widząc ich reakcje i zachowanie – serce naprawdę rosło. To są bardzo silni ludzie. To są najsilniejsi z najsilniejszych

- powiedział Jarosław Grzesik. 

To ludzie, którzy mimo okresu rodzinnego, mimo świąt Bożego Narodzenia, zdecydowali się spędzić te święta pod ziemią. Podjęli tę decyzję w związku z tragiczną sytuacją przedsiębiorstwa górniczego Silesia, a przede wszystkim z tragiczną sytuacją pracowników tej kopalni. Zdecydowali się bronić swoich miejsc pracy, swoich interesów, swoich rodzin – ale nie tylko własnych. Zdecydowali się również bronić interesów swoich kolegów, wszystkich pracowników Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Za to należy im się ogromny szacunek. Jestem także pełen podziwu dla ich rodzin

- dodał.

 

Solidarność apeluje od 2006 roku

Odniósł się również do sytuacji całego polskiego górnictwa.

Cały problem polskiego górnictwa, a w zasadzie całej polskiej energetyki i gospodarki, zaczyna się od fatalnych rozwiązań przyjmowanych przez Komisję Europejską oraz Parlament Europejski. Niestety również przez polski parlament i polski rząd. Ulegliśmy presji Komisji Europejskiej i zgodziliśmy się na złe rozwiązania klimatyczne. I dziś jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy

- podkreślił przewodniczący Grzesik.

My apelujemy – właściwie odkąd pamiętam, od 2006 roku, kiedy zaczęto przyjmować te złe rozwiązania w postaci pakietów klimatycznych Komisji Europejskiej. Jako NSZZ „Solidarność”, a szczególnie Krajowy Sekretariat Górnictwa i Energetyki, nieustannie apelujemy do rządzących. Bez względu na to, jaka opcja polityczna sprawuje władzę – mówiąc kolokwialnie, bez względu na „maść” – apelujemy, aby nie ulegać presji i nie przyjmować rozwiązań szkodliwych dla polskiej gospodarki. I nie tylko polskiej

- zaznaczył.

Tak naprawdę ostatnim polskim rządem, który próbował nie ulegać presji Komisji Europejskiej, był rząd Beaty Szydło. Ostatnim ministrem odpowiedzialnym za kwestie klimatyczne, który realnie walczył o polskie interesy, był śp. prof. Jan Szyszko. Musiał on jednak walczyć nie tylko z Komisją Europejską, ale niestety także z wieloma politykami na własnym podwórku

- dodał.


 

POLECANE
Skoki narciarskie i doping. Nowe, nietypowe praktyki podczas kontroli kombinezonów Wiadomości
Skoki narciarskie i doping. Nowe, nietypowe praktyki podczas kontroli kombinezonów

Światowa Agencja Antydopingowa zapowiedziała analizę doniesień dotyczących skoków narciarskich. Sprawa dotyczy opisywanych przez niemieckie media praktyk, które miały umożliwiać zawodnikom manipulowanie pomiarami kombinezonów i uzyskiwanie przewagi sportowej.

Imane Khelif przyznał, że ma męskie geny tylko u nas
Imane Khelif przyznał, że ma męskie geny

Imane Khelif, algierski bokser, który w 2024 roku zdobył złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, po raz pierwszy publicznie przyznał, że ma męskie chromosomy. W ekskluzywnym wywiadzie dla francuskiego dziennika sportowego L’Équipe, 26-letni zawodnik potwierdził u siebie obecność chromosomu Y oraz genu SRY, który jest kluczowy dla rozwoju męskich cech płciowych. Jednocześnie podkreślił, że nie jest osobą trans i że zawsze był wychowywany jako dziewczyna. Czy to jednak styl wychowania decyduje o płci?

Sąd postanowił o areszcie Ziobry. Lewandowski komentuje: „zaskarżymy to orzeczenie” z ostatniej chwili
Sąd postanowił o areszcie Ziobry. Lewandowski komentuje: „zaskarżymy to orzeczenie”

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa zdecydował w czwartek wieczorem o tymczasowym aresztowaniu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Jak poinformował jego obrońca Bartosz Lewandowski, decyzja zostanie natychmiast zaskarżona, a obrona wskazuje na poważne zastrzeżenia wobec przebiegu postępowania i argumentacji sądu.

Dzieci zatruły się trutką w przedszkolu. Dramatyczne zdarzenie na Pomorzu Wiadomości
Dzieci zatruły się trutką w przedszkolu. Dramatyczne zdarzenie na Pomorzu

Dwoje sześcioletnich dzieci trafiło do szpitala po spożyciu trutki na gryzonie w przedszkolu w Krokowej. Służby natychmiast podjęły interwencję, a sprawą zajęła się policja.

Szef CPAC Matt Schlapp do Tuska: Zadzierasz z nami wszystkimi z ostatniej chwili
Szef CPAC Matt Schlapp do Tuska: Zadzierasz z nami wszystkimi

Spór wokół zerwania kontaktów USA z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym wychodzi poza relacje dyplomatyczne. Po reakcji Donalda Tuska głos zabrał Matt Schlapp, szef CPAC, kierując do premiera Polski jednoznaczne ostrzeżenie.

Prokuratura uderza w wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki reaguje pilne
Prokuratura uderza w wiceszefa Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki reaguje

Po latach śledztwa bez zarzutów i mimo jednoznacznych opinii grafologicznych prokuratura wzywa wiceszefa KPRP Adama Andruszkiewicza w charakterze podejrzanego. Sprawa wywołała ostrą reakcję prezydenta Karola Nawrockiego.

Ambasador USA studzi Tuska: Pańska wiadomość trafiła do mnie chyba przez pomyłkę z ostatniej chwili
Ambasador USA studzi Tuska: Pańska wiadomość trafiła do mnie chyba przez pomyłkę

Decyzja Stanów Zjednoczonych o zerwaniu kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym wywołała polityczną burzę. Po wpisie Donalda Tuska głos zabrał ambasador USA Tom Rose, odpowiadając premierowi w zdecydowanym tonie.

MKOl dopuścił Rosjan do zimowej olimpiady. Politycy alarmują: weryfikacja była fikcją z ostatniej chwili
MKOl dopuścił Rosjan do zimowej olimpiady. Politycy alarmują: weryfikacja była fikcją

Dwudziestu sportowców z Rosji i Białorusi wystąpi w igrzyskach olimpijskich Mediolan–Cortina d’Ampezzo 2026 jako zawodnicy neutralni. Decyzja MKOl wywołała spór - część polityków uważa, że weryfikacja była zbyt pobieżna, inni przekonują, że obecne zasady są wystarczająco restrykcyjne.

Tusk staje murem za Czarzastym po decyzji ambasadora USA z ostatniej chwili
Tusk staje murem za Czarzastym po decyzji ambasadora USA

Po zerwaniu kontaktów przez stronę amerykańską z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym głos zabrał Donald Tusk. Premier publicznie skomentował decyzję ambasadora USA, stając w obronie polityka Lewicy.

Sytuacja niemieckiej gospodarki w niektórych sektorach krytyczna. Analiza Bundestagu tylko u nas
Sytuacja niemieckiej gospodarki w niektórych sektorach krytyczna. Analiza Bundestagu

Wysokie ceny energii, spadające inwestycje i rosnące koszty pracy coraz mocniej uderzają w niemiecką gospodarkę. Najnowsza analiza Bundestagu pokazuje, że w kluczowych sektorach Niemcy tracą konkurencyjność na tle USA, Chin i innych państw G7, a część problemów ma już charakter strukturalny.

REKLAMA

Siódmy dzień protestu w PG Silesia. Będą próby odcięcia łączności z protestującymi? "To się może bardzo źle skończyć"

- Pojawiają się informacje, że okres świąteczny miał być w miarę spokojny, natomiast od jutra mogą się rozpocząć pewne działania. Być może to plotka, a być może nie – że protestujący mają zostać odcięci. Mam tylko nadzieję, że ktoś myśli. Bo jeżeli odcina się łączność z protestującymi, to odcina się im również dostęp do żywności. Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie z tego sprawę. W związku z tym – niech tego nie robią. Ci górnicy na to nie zasługują. Tak nie wolno postępować - alarmował dziś na antenie TV Republika Grzegorz Babij, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia.
Protestujący w PG Silesia
Protestujący w PG Silesia / fot. screen/ZR Podbeskidzie NSZZ "S"/tysol.pl

Co musisz wiedzieć:

  • Górnicy z PG Silesia rozpoczęli w poniedziałek przed Wigilią protest pod ziemią, decydując się po zakończeniu zmiany nie wyjeżdżać na powierzchnię kopalni.
  • Powodem protestu jest m.in. brak objęcia kopalni PG Silesia nowelizacją ustawy górniczej i  niewypłacenie świadczeń.
  • W Wigilię górników odwiedził Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność"

 

"To, że górnicy są już siódmy dzień pod ziemią, wynika z działań ministra Motyki"

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" w PG Silesia Grzegorz Babij i przewodniczący Rady Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "S" Jarosław Grzesik byli dziś gośćmi Tomasza Sakiewicza na antenie TV Republika.

Przewodniczący Babij mówił, jak obecnie czują się protestujący górnicy.

Jest spokojnie. Nasi górnicy są zdeterminowani do dalszej walki. To, że przebywają już siódmy dzień na dole, nie wynika z ich decyzji – jest to w istocie konsekwencja działań pana ministra Miłosza Motyki. Chcę bowiem przypomnieć, że problem nie pojawił się w ciągu ostatnich siedmiu dni. Ten problem narasta już od dłuższego czasu, a jego apogeum nastąpiło w momencie przyjęcia ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego

- podkreślił przewodniczący Babij.

Tak naprawdę już 3 grudnia, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Energii, zostały wprowadzone poprawki, które mogłyby objąć również innych górników. Chcę przypomnieć, że do dziś – nie wiem dlaczego – żaden minister ani żadna osoba odpowiedzialna nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego w sektorze węgla brunatnego oraz energetyki podmioty prywatne mogą być uwzględniane w ustawie, natomiast w przypadku węgla kamiennego podmioty prywatne już nie

- zaznaczył.

 

"Przez 15 lat nie wzięliśmy z budżetu państwa ani jednego grosza"

Mówił także o tym, dlaczego PG Silesia jest prywatnym podmiotem.

Otóż kopalnią prywatną jesteśmy dlatego, że w latach 2008–2009 ówczesny rząd – praktycznie ten sam, który rządzi dziś – podjął decyzję o likwidacji kopalni Silesia. Była to jedna z najmniejszych kopalń w Polsce, więc łatwo było ją zamknąć: mało ludzi, mało hałasu, mało protestów. W związku z tym my, Solidarność oraz pozostałe organizacje związkowe, podjęliśmy próbę ratowania tej kopalni właśnie poprzez prywatyzację. Uciekaliśmy w ten sposób spod topora likwidacji, żeby utrzymać kopalnię w Czechowicach-Dziedzicach, zachować miejsca pracy i umożliwić ludziom pracę tutaj, na naszej ziemi, aż do emerytury. I to się udało. Znaleźliśmy inwestora i funkcjonowaliśmy przez 15 lat

- przypomniał Grzegorz Babij.

To nie było łatwe 15 lat. Przez ten czas nieustannie zmagaliśmy się z kolejnymi komplikacjami, aby w ogóle odnaleźć się na rynku i normalnie funkcjonować. Wiadomo przecież, że podmioty państwowe funkcjonują zupełnie inaczej niż prywatne. Chcę to jasno podkreślić: przez 15 lat funkcjonowania w formule prywatnej nie wzięliśmy z budżetu państwa ani jednego grosza

- podkreślił.

Natomiast do budżetu państwa wpłaciliśmy ponad miliard złotych w postaci różnego rodzaju danin, podatków i innych obowiązkowych opłat. Dlatego dziś, kiedy weszła w życie ustawa, trzeba jasno powiedzieć, co ona spowodowała. Spowodowała to, że jako kopalnia prywatna nie jesteśmy w stanie konkurować na rynku. Po prostu się nie da. Nie mamy takich samych praw ani takich samych możliwości wejścia na rynek, chociażby jeśli chodzi o cenę węgla. Dlatego podjęliśmy tak zaciętą walkę o to, aby nie dzielić Polaków i nie dzielić górników. My jesteśmy takimi samymi Polakami, tak samo płacimy podatki do budżetu państwa i tak samo powinniśmy uczestniczyć w określonych programach wsparcia

- powiedział przewodniczący Babij.

Chcę też jasno powiedzieć, bo tak bywa to przedstawiane, że nasi górnicy nie protestują po to, żeby dostać 170 tysięcy złotych. Nie! To jest bzdura. To są fejkowe informacje, z którymi również dziś walczymy. Zmagamy się z dezinformacją, z hejtem wymierzonym w górników i ich rodziny. Naprawdę jest tego bardzo dużo. Ale dajemy radę. Jesteśmy twardzi – jako górnicy – i potrafimy sobie z tym poradzić

- dodał.

 

"Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że to może się bardzo źle skończyć"

Przewodniczący odniósł się także do krążących pogłosek o tym, iż pracodawca może planować przerwanie łączności z protestującymi pod ziemią górnikami. 

Pojawiają się informacje, że okres świąteczny miał być w miarę spokojny, natomiast od jutra mogą się rozpocząć pewne działania. Być może to plotka, a być może nie – że protestujący mają zostać odcięci. Mam tylko nadzieję, że ktoś myśli. Bo jeżeli odcina się łączność z protestującymi, to odcina się im również dostęp do żywności. Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie z tego sprawę. W związku z tym – niech tego nie robią. Ci górnicy na to nie zasługują. Tak nie wolno postępować

- zaapelował przewodniczący.

Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że to może się bardzo źle skończyć. Ta sytuacja może się wylać i rozlać na bardzo szeroką skalę. Naprawdę – niech się dwa razy zastanowią, zanim podejmą jakiekolwiek decyzje

- podkreślił.

 

"Protestującym należy się ogromny szacunek"

Przewodniczący Jarosław Grzesik mówił z kolei o swoim spotkaniu z protestującymi.

Święta Bożego Narodzenia spędziłem – w większości – właśnie na kopalni PG Silesia. Razem z Grzegorzem oraz przedstawicielami pozostałych organizacji związkowych zjechaliśmy do naszych kolegów, którzy protestują już dziś siódmy dzień. Wtedy był to czwarty dzień protestu. Muszę powiedzieć, że wyszedłem z tej wizyty bardzo podbudowany na duchu. Po rozmowach z nimi, po spotkaniu, słuchając tego, co mówili, widząc ich reakcje i zachowanie – serce naprawdę rosło. To są bardzo silni ludzie. To są najsilniejsi z najsilniejszych

- powiedział Jarosław Grzesik. 

To ludzie, którzy mimo okresu rodzinnego, mimo świąt Bożego Narodzenia, zdecydowali się spędzić te święta pod ziemią. Podjęli tę decyzję w związku z tragiczną sytuacją przedsiębiorstwa górniczego Silesia, a przede wszystkim z tragiczną sytuacją pracowników tej kopalni. Zdecydowali się bronić swoich miejsc pracy, swoich interesów, swoich rodzin – ale nie tylko własnych. Zdecydowali się również bronić interesów swoich kolegów, wszystkich pracowników Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Za to należy im się ogromny szacunek. Jestem także pełen podziwu dla ich rodzin

- dodał.

 

Solidarność apeluje od 2006 roku

Odniósł się również do sytuacji całego polskiego górnictwa.

Cały problem polskiego górnictwa, a w zasadzie całej polskiej energetyki i gospodarki, zaczyna się od fatalnych rozwiązań przyjmowanych przez Komisję Europejską oraz Parlament Europejski. Niestety również przez polski parlament i polski rząd. Ulegliśmy presji Komisji Europejskiej i zgodziliśmy się na złe rozwiązania klimatyczne. I dziś jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy

- podkreślił przewodniczący Grzesik.

My apelujemy – właściwie odkąd pamiętam, od 2006 roku, kiedy zaczęto przyjmować te złe rozwiązania w postaci pakietów klimatycznych Komisji Europejskiej. Jako NSZZ „Solidarność”, a szczególnie Krajowy Sekretariat Górnictwa i Energetyki, nieustannie apelujemy do rządzących. Bez względu na to, jaka opcja polityczna sprawuje władzę – mówiąc kolokwialnie, bez względu na „maść” – apelujemy, aby nie ulegać presji i nie przyjmować rozwiązań szkodliwych dla polskiej gospodarki. I nie tylko polskiej

- zaznaczył.

Tak naprawdę ostatnim polskim rządem, który próbował nie ulegać presji Komisji Europejskiej, był rząd Beaty Szydło. Ostatnim ministrem odpowiedzialnym za kwestie klimatyczne, który realnie walczył o polskie interesy, był śp. prof. Jan Szyszko. Musiał on jednak walczyć nie tylko z Komisją Europejską, ale niestety także z wieloma politykami na własnym podwórku

- dodał.



 

Polecane