W grudniu 1970 roku na Okęciu w Warszawie wylądował na Okęciu samolot z krzyżami na kadłubie
Żyjemy w XXI wieku i ekshumacje zwłok przeprowadza się z należytym szacunkiem dla zmarłych. Ekshumacja jest postępowaniem medycznym, które ma wykazać dokładnie, jaka była przyczyna śmierci w indywidualnym przypadku.
Przypomnijmy, że na początku września 2015 roku podczas Wschodniego Forum Ekonomicznego we Władywostoku, Gazprom podpisał już umowę na budowę Nord Stream2 aż z 5 zachodnimi koncernami.
21 krajów europejskich, w tym Polska, Francja, Holandia, Austria, ale też Rosja i Turcja stosują w kwestii pobrania organów zasadę domniemanej zgody. Oznacza to, że bez wcześniejszego pisemnego sprzeciwu wobec pobrania organów, mogą być one pobrane automatycznie i bez zgody rodziny. Zapis prawny, o czym mało kto wie, jest najczęściej uniezależniony od kraju pochodzenia dawcy – oznacza to, że podczas urlopu w jednym z takich krajów można stać się dawcą mimo woli, nawet jeśli jest się obywatelem kraju nie posiadającym takiej regulacji prawnej. Najbardziej restrykcyjny zapis w tej kwestii posiada Bułgaria – tam, nawet wobec wyrażonego sprzeciwu, można pobrać organy od osób ze zdiagnozowaną tzw. śmiercią mózgu. Jest to naruszeniem zasady integralności ludzkiego ciała i elementem charakterystycznym dla ustrojów dyktatorskich.
Pisałem tu wielokrotnie, że moje poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości opiera się na jednej skromnej podstawie, w osobie Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli jego zabraknie – a niewykluczone, że on mnie przeżyje i z tym problemu mieć nie będziemy – będę pisał wyłącznie o moim parku, moim psie i ewentualnie wnukach. Gdy jednak dziś widzę, jak ministrowie Gliński i Sellin, widząc ewidentną nieuczciwość zajętych poszukiwaniem insightów dla pozycjonowania i komunikacji marek, marszczą w zadumie czoło i zaczynają się głaskać po brodzie, to coraz bardziej dochodzę do wniosku, że to zdecydowanie nie jest moje towarzystwo.
Nikt do tej pory nie podał wyczerpującej definicji faszyzmu. Funkcjonujące określenia tego nurtu politycznego są skażone subiektywizmem. Z jednej strony funkcjonują definicje badaczy lewicowych i neoliberalnych, a z drugiej oceny dokonują konserwatyści czy tez klasyczni liberałowie. Nawet definicje czysto akademickie, nie skażone polityką są zbyt rozwlekłe , a przez to mało czytelne i zachęcające do dalszej polemiki. Można by w końcu napisać, że im więcej definicji, tym bardziej jesteśmy dalej od sedna tematu – czym jest faszyzm. Ja też nie mam zamiaru rozwodzić się nad definicjami faszyzmu.
CETA po akceptacji Parlamentu Walonii
Wspomnienie
Jestem pewien, że ci którzy pamiętają słynny tekst z „Newsweeka” o polskiej białej nędzy zas$ywającej plaże w Darłówku i Ustce, wiedzą o co tu chodzi. To są właśnie wszyscy ci, którzy są dziś w ciężkim szoku i już tylko żyją satysfakcją, że to nie ja, to nie my. My nie mieszkamy w przyczepach, oglądamy „Szkło Kontaktowe” oraz Jimmy Kimmel Show i czytamy gazety, a jeśli jedziemy nad morze, to za ciężko zarobione pieniądze, a nie jakieś 500 zł, za które można sobie najwyżej kupić rybę usmażoną na starym oleju i się nią wyrzygać na wydmach. No a przede wszystkim my głosujemy i to głosujemy dobrze, tak jak wszyscy nasi wykształceni i kulturalni znajomi.
„W 2005 i 2006 roku, korporacja CitiGroup napisała trzy poufne notatki dla swoich najbogatszych inwestorów, o tym jak się mają sprawy. Doszli do wniosku, że USA to już nie demokracja, a plutonomia. Plutonomia to stan, gdzie społeczeństwo jest kontrolowane przez i dla najbogatszej 1% populacji, który posiada więcej dóbr, niż pozostałe 95% ludzi na świecie. Notatka rozpływa się nad rosnącą przepaścią między bogatymi, a biednymi, nad tym jak tworzą nową arystokrację. I że właściwie nic nie może im zagrozić.
Być może za jakiś czas zdarzy się coś, co sprawi, że wczorajszy wybór Amerykanów będzie dla nas ciężki do zniesienia. Ale i tak mamy lepiej niż ci wszyscy, niż cały ten mainstream, przekonany, że wie o co w tym wszystkim biega, gdy dostał tego potężnego kopa w jaja kiedy liczba elektorów Trumpa przekroczyła liczbę 270.
Jedną z lepszych definicji demokracji jaką dotąd udało mi się znaleźć, stworzył Czesław Miłosz na początku lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku w książce „Zniewolony umysł” - eseju o narzuconej Polakom po II wojnie światowej Nowej Wierze. Na co dzień Nową Wiarę reprezentował wówczas w Polsce Urząd Bezpieczeństwa i powszechny prosowiecki terror, a od święta uwiarygadniali ją intelektualiści, którym Nowa Wiara pozwalała żyć za cenę wolności myślenia. Miłosz książkę o prawdzie i jej poszukiwaniu zaczął od słów starego Żyda z Podkarpacia: \n„ Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55% racji, to bardzo dobrze i nie ma się co szarpać. A kto ma 60% racji? To ślicznie, to wielkie szczęście i niech Panu Bogu dziękuje! A co by powiedzieć o 75% racji? Mądrzy ludzie powiadają, że to bardzo podejrzane. No, a 100% racji? Taki co mówi, że ma 100% racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak”.
Jest to człowiek z niezwykłymi kwalifikacjami, który prowadził biznes w Chinach i doskonale zna ten kraj. Rozwiązania i decyzje gospodarcze windujące Chiny na druga gospodarkę świata, są mu zapewne dobrze znane, również z własnej praktyki zawodowej.
Proszę nie mieć mi za złe, że jestem wyczulony na zdeformowanych psychicznie maniakalnych oszustów. W ciągu dwudziestu kilku lat III RP zagnieździli się w mediach. Po czasach totalnego kłamstwa komunistycznego naiwni Polacy myśleli, że zaczniemy żyć w prawdzie. To się nie udało…
To nie Świat i zwykli ludzie są w szoku po zwycięstwie D. Trumpa w USA, to skompromitowane elity, sprzedajne media i zakłamani dziennikarze, banksterzy i lichwiarze oraz neoliberałowie i eurobiurokraci oraz szczególnie pazerni na kasę celebryci i artyści są pogrążeni w rozpaczy i zdezorientowani. Brednie, kłamstwa i zaklinanie rzeczywistości poniosły klęskę.
Przypomniało mi się to zdanie z filmu „Chłopaki nie płaczą” po tym jak ogłoszono wczoraj wyniki wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i okazało się, że w zasadzie wbrew wszystkim „przepowiedniom” wygrał je Donald Tramp.
Jak to się stało, że niemal o żadnym z wielkich przedsiębiorców, ludzi sportu, kultury, czy rozrywki nie możemy przeczytać tak dużo, jak o nim, o Donaldzie Trumpie? Czy on się jakoś dla świata zasłużył? Ależ skąd? Czy zrobił coś poza zdobywaniem pieniędzy – swoją drogą, jak się okazuje, wcale nie tak wielkich? Czy jest coś, co go wyróżnia na tle jego kolegów miliarderów? Nie bardzo. A może ma wybitnie piękną żonę, lub sam jest wyjątkowo miłym człowiekiem? Ależ skąd. Jakby wręcz przeciwnie.
Przez lata Barack Obama zrobił naprawdę wiele by Stany Zjednoczone z pozycji światowego mocarstwa przeszły na pozycję światowego pośmiewiska. Trump, często nazywany klaunem lub pajacem, jeśli zostanie następcą Obamy, ma więc małe pole do popisu w kwestii ronienia z USA pośmiewiska.
Donaldów dwóch...
Wyborcy w USA a wcześniej w Polsce i na Węgrzech pokazali, ze mają dość dotychczasowych elit