[WYWIAD] Michał Jach [PiS]: powinniśmy mieć fregaty, wkrótce poznamy plan modernizacji marynarki

O dotychczasowych problemach z modernizacją techniczną Marynarki Wojennej RP, znaczeniu sił morskich dla bezpieczeństwa Polski oraz o ich przyszłym kształcie w rozmowie z Portalem Stoczniowym mówi Michał Jach, poseł PiS, przewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
/ screen YouTube

Materiał Portalu Stoczniowego.

Portal Stoczniowy: Mamy sytuację następującą: nie ma planu modernizacji technicznej, nie ma też dokumentów precyzyjnie regulujących kwestię rozwoju Sił Zbrojnych, w tym Marynarki Wojennej RP. Co dalej z naszymi siłami morskimi, co z ich modernizacją?

Michał Jach: W przeciągu kilku miesięcy powinien zostać przyjęty nowy plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. I kierunek modernizacji technicznej floty wojennej będzie tam określony. Marynarka Wojenna jest Polsce niezbędna, ponieważ stoją przed nią ważne zadania, które nie zawsze są zrozumiałe nie tylko dla ogółu społeczeństwa, ale nawet dla ludzi Marynarki Wojennej. Kiedy rozmawiam z marynarzami, spotykam się z sytuacją, że oni nie za bardzo rozumieją zadania, jakie stoją przed współczesną marynarką. Często mówią o bitwach morskich i klasycznych operacjach wojennych. A tymczasem główne zadanie marynarki wojennej to projekcja siły państwa, nie tylko militarnej, ale także gospodarczej, zabezpieczenie transportu handlowego dla potrzeb gospodarki narodowej oraz udział w akcjach związanych ze zobowiązaniami sojuszniczymi. Dlatego niewątpliwie powinniśmy mieć okręty wojenne, które będą w stanie operować nie tylko na Bałtyku, ale także na większych akwenach. Powinniśmy mieć, powiedzmy, fregaty, a także okręty uzbrojone w broń, która będzie spełniać wymagania stawiane przed bronią odstraszającą. I do tego najbardziej nadają się pociski manewrujące. Powinniśmy mieć takie okręty, które będą wyposażone właśnie w takie pociski.

W lutym podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Obrony Narodowej wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz powiedział, że marynarka otrzyma okręty obrony wybrzeża „Miecznik”. Wskazał nawet konkretne lata, w których będą realizowane dostawy. Rozumiem więc, że to oznacza, iż w nowym planie modernizacji budowa okrętów „Miecznik” zostanie uwzględniona i będzie zajmowała ważną pozycję.

Program modernizacji jest intensywnie budowany. Myślę, że w stosunkowo krótkim czasie otrzymamy odpowiedź na pytanie o to, jak będzie wyglądał PMT na kolejne dziesięć, a być może na 15 lat. I ten plan rozwieje wszelkie wątpliwości. Najważniejsze jest to, że ministerstwo obrony narodowej – mam na myśli zarówno poprzednie, jak i obecne kierownictwo resortu – uważa, że powinniśmy mieć marynarkę wojenną, która będzie mogła spełniać wymienione przeze mnie funkcje. Wkrótce poznamy kierunki jej modernizacji.

Ale pozostaje pytanie: jak ta marynarka ma wyglądać i jak będzie wyglądała, jakie okręty w najbliższych latach dostaną polscy marynarze? I jeśli spojrzymy na ten problem z perspektywy okresu już po wyborach wygranych przez Zjednoczoną Prawicę, widzimy ogromne zamieszanie. Na początku mieliśmy budować okręty różnego typu. Rozumiem, że ze względów budżetowych nie jest możliwa jednoczesna realizacja programów dotyczących okrętów podwodnych, nawodnych wielozadaniowych okrętów bojowych, niszczycieli min itd.  Ale w pewnym momencie nastąpiła stanowcza zmiana priorytetów i MON postawił na program Orka. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie resort zaczął się z tego wycofywać. Czy oznacza to, że teraz priorytetem będzie budowa okrętów nawodnych?

W tym miejscu wracamy do pytania o termin. Plan modernizacji technicznej opracowuje Sztab Generalny Wojska Polskiego i jeszcze nie znam terminów czy kolejności realizacji poszczególnych programów. Mam nadzieję, że – jak deklaruje kierownictwo MON – będziemy inwestować zarówno w okręty nawodne, jak i w okręty podwodne.

W ujawnionej części Strategicznego Przeglądu Obronnego, który widnieje na stronie ministerstwa obrony, ani razu nie pada sformułowanie „okręty nawodne”. Czy dokument, w którym w ogóle nie mówi się o bojowych okrętach nawodnych, powinien być podstawą do projektowania nowego planu modernizacji technicznej?

SPO nie jest dokumentem formalnie obowiązującym, ponieważ nie został zatwierdzony, ale jest ważnym dokonaniem, które zresztą bardzo wysoko oceniam. Jest to jednak dokument, który jedynie nakreśla kierunki, w jakich powinny się rozwijać Siły Zbrojne, choć trzeba przyznać, że nakreśla je bardzo precyzyjnie. Ale w SPO nie zostało powiedziane, że nie potrzebujemy okrętów nawodnych. Jest tam raczej powiedziane, że inne okręty powinny być traktowane bardziej priorytetowo. Chodzi o potencjał odstraszania oraz o nasze potrzeby na Bałtyku. Oczywiście nie mówię o bitwie morskiej na Bałtyku. Kiedy rozmawiałem z twórcami SPO, nigdy od nich nie słyszałem, że marynarka nie powinna istnieć. Ale niestety wiele spraw rozbija się o pieniądze. Mam nadzieję, że zarówno okręty nawodne, jak i podwodne zostaną umieszczone w nowym PMT i że pan minister Błaszczak będzie te projekty realizował.

Zobacz też: TKMS w tarapatach. Czy Niemcy wyprzedadzą stocznie?

Dzisiaj blisko 90 proc. transportu światowego to transport morski. Jednym z zadań floty wojennej w czasie pokoju jest także zabezpieczenie strategicznych dostaw dla naszego kraju, np. ropy czy gazu. Czy nasza marynarka będzie w stanie ochronić nasze dostawy w przypadku wybuchu jakiegoś kryzysu czy konfliktu, jeśli za priorytet uznamy pozyskanie okrętów podwodnych?

Jesteśmy w NATO. Jestem daleki od tego, żeby zrzucać odpowiedzialność za nasze dostawy na Sojusz, ale w sytuacji kryzysu powinniśmy oczekiwać od naszych sojuszników wsparcia, nawet jeśli mamy słabsze siły morskie.  Cały czas udowadniamy, że zasługujemy na to wsparcie, ponieważ wielu naszych żołnierzy bierze aktywny udział w różnych misjach. Tymi działaniami pokazujemy naszym sojusznikom, że nie myślimy tylko o własnym podwórku, ale jesteśmy gotowi ponosić odpowiedzialność za sprawy, które bezpośrednio nas nie dotyczą. Na tym polega solidaryzm NATO.

Czy to na pewno poprawne rozumowanie? Na poziomie globalnym mówi się, że siłą odstraszania Polski jest siła odstraszania Sojuszu. Czy budując trzy okręty podwodne, rzeczywiście wzmocnimy tę siłę odstraszania i Polski, i Sojuszu? Przecież dysponując nowoczesną flotą wielozadaniowych okrętów nawodnych będziemy mogli w znacznie większym stopniu wywiązywać się ze zobowiązań sojuszniczych. Taka flota mogłaby brać udział w operacjach wymierzonych np. przeciwko terroryzmowi, piractwu, nielegalnej masowej imigracji, a także ochraniać strategiczne dostawy surowców.

Mamy okręty, które mogłyby częściej brać udział w stałych grupach morskich. Zresztą nasze okręty nawodne biorą udział w operacjach sojuszniczych. Ostatnio przez ponad pół roku całą grupą przeciwminową na Morzu Śródziemnym przewodził nasz Kontradmirał Xawery Czernicki, zresztą z wielkimi sukcesami, chociaż szkoda, że media informowały o tym bardzo lakonicznie. Takim udziałem pokazujemy, że Polska jest w stanie uczestniczyć w morskich misjach NATO. Oczywiście, chciałbym, żeby to uczestnictwo było jeszcze szersze i częstsze, ale już teraz wśród sojuszników nasz udział w takich misjach jest bardzo dobrze odbierany. Takimi misjami pokazujemy, że tam, gdzie trzeba, jesteśmy solidarni, i również my oczekujemy solidarnej odpowiedzi sojuszników na nasze największe zagrożenie, jakim jest niewątpliwie Rosja.

Z jednej strony mamy „Strategiczny Przegląd Obronny”, który powtarza tezy dotyczące marynarki wojennej zawarte w przygotowanym przez Narodowe Centrum Studiów Strategicznych raporcie pt. „Geografia Wojskowa Bałtyku. Wnioski dla kierunków modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP” z 2013 r. Nie ma się czemu dziwić, skoro pod oboma dokumentami jest to samo nazwisko. Z drugiej strony mamy przygotowaną przez zespół Biura Bezpieczeństwa Narodowego „Strategiczną Koncepcję Bezpieczeństwa Morskiego RP”. Czy pana zdaniem właśnie ta strategia powinna być podstawą, punktem wyjścia do przygotowania nowego planu modernizacji technicznej?

W przygotowanie SKBM byłem osobiście zaangażowany jako członek Rady Budowy Okrętów. Ale również ta strategia nie jest dokumentem obligującym instytucje państwa do zastosowania zawartych w niej propozycji. Nawet sam prezydent Andrzej Duda we wstępie zaznaczył, że jest to temat do dyskusji. Ale jest to chyba pierwszy oficjalny dokument po 1989 roku, który dość precyzyjnie ujmuje strategię morską. Można mieć odmienne zdanie, jak widać to w SPO. Ale w moim przekonaniu właśnie Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego otworzyła publiczną debatę na temat rozwoju sił morskich. Ostatni dokument rządowy dotyczący tej kwestii, przygotowany przez naszych poprzedników z uwagi na wymagania unijne, jest, powiedzmy, mało konkretny.

Zapytam inaczej. Dzisiaj w Polsce nie ma żadnego formalnie obowiązującego dokumentu strategicznego, regulującego kwestie rozwoju marynarki wojennej oraz jej modernizacji technicznej. Ale kiedy nie ma dokumentów planistycznych, mówią fakty. A fakty są takie, że programy budowy bojowych okrętów nawodnych zostały skasowane, ponieważ za priorytet uznano pozyskanie okrętów podwodnych. To jednak też nie doszło do skutku i nie wiadomo, co dalej. Z drugiej strony państwo polskie postanowiło kupić nowe niszczyciele min, holowniki oraz okręty ratownicze dla okrętów podwodnych Orka, których przecież nie kupiliśmy. Co to wszystko znaczy? Przecież to są zakupy, które nie zwiększają naszego potencjału militarnego na morzu ani nie podnoszą naszego ogólnego poziomu bezpieczeństwa. Dzisiaj na morzu jesteśmy kompletnie bezbronni. Czy nie uważa pan, że potrzebny jest narodowy program odbudowy marynarki wojennej?

Holowniki niewątpliwie są potrzebne. Tak samo co najmniej jeden okręt ratowniczy. Wynika to m.in. ze zobowiązań sojuszniczych i unijnych. Musimy to mieć. A co do narodowego programu, zgadzam się. Ale sam myślałem, że szybciej uda się przygotować dokumenty strategiczne, np. Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Ale kiedy przejęliśmy władzę, okazało się, że nie było nawet zarysów tych dokumentów. Nie było też żadnych zespołów dedykowanych do tych zadań. Dlatego z tak dużym uznaniem wypowiadam się na temat SKBM i SPO, które zostały przygotowane w sposób naprawdę profesjonalny. Zgadzam się, że obecna sytuacja Polski wymaga szybkich decyzji. Ale stoimy przed dylematem: czy zrobić szybko, czy zrobić dobrze. A żeby zrobić dobrze, musimy mieć dokumenty strategiczne obejmujące wiele kolejnych lat. Trzeba spojrzeć na to zagadnienie apolitycznie i postrzegać ją w dłuższej perspektywie czasowej.

Zobacz też: Kaliningrad: zwodowano kolejny okręt desantowy dla rosyjskiej marynarki wojennej.

Priorytetem obecnego rządu jest lokowanie produkcji w polskich fabrykach. Czy nasz przemysł stoczniowy jest przygotowany do realizacji zaawansowanych programów morskich? Nie chodzi przy tym tylko o technologię, ale też o systemy zarządcze w tych stoczniach i kapitał ludzki.

Są w Polsce ludzie, którzy kierowali bardzo nowoczesnymi stoczniami jeszcze na przełomie wieków. Są też znakomici specjaliści do wykorzystania. Są też bardzo doświadczeni konstruktorzy naprawdę zaawansowanych jednostek. Obecnie nie są oni zagospodarowani przez państwo polskie. Uważam, że polskie stocznie mogą to zrobić, oczywiście nie od razu. Być może rozpoczęcie odbudowy floty wojennej od fregaty byłoby niezwykle trudne, ale budowanie najpierw mniejszych jednostek pozwoli, żeby ludzie nabrali doświadczenia. To jest dobra droga.

Według informatorów Portalu Stoczniowego już zapadła decyzja o przejęciu przez ministra gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka nadzoru nad stoczniami, które dzisiaj znajdują się w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. To dobry ruch?

Pierwsze słyszę, żeby jakakolwiek decyzja w tej sprawie zapadła. Ale myślę, że byłoby to dobre rozwiązanie. Usytuowanie stoczni w funduszu MARS spowoduje, że ogon potężnych problemów finansowych tego funduszu będzie się ciągnął za stoczniami przez wiele lat.

Podpis: łp


 

POLECANE
Szefowa KRS: To będzie koniec TK z ostatniej chwili
Szefowa KRS: To będzie koniec TK

„Ci, którzy cieszyć się będą z siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego, będą płakać już następnego dnia, kiedy zrozumieją. To będzie koniec TK. Autorytetu też nie będzie. Krótkowzroczność nie jest zaletą” - napisała na platformie X Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa.

Przydacz do Tuska: Usuń twitta, a najlepiej konto gorące
Przydacz do Tuska: Usuń twitta, a najlepiej konto

„Usuń twitta, a najlepiej konto” - zwrócił się do Donalda Tuska Marcin Przydacz w odpowiedzi na komentarz premiera odnośnie do planów prezydenckich wizyt.

Media: Prezydent Nawrocki przyjedzie do Budapesztu, by poprzeć Orbana z ostatniej chwili
Media: Prezydent Nawrocki przyjedzie do Budapesztu, by poprzeć Orbana

W poniedziałek, w Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, prezydent Polski Karol Nawrocki przyjedzie z krótką wizytą do Budapesztu, by udzielić poparcia premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi przed wyborami parlamentarnymi 12 kwietnia - podał w sobotę Szabolcs Panyi, dziennikarz śledczy portalu Vsquare.

Czy mikrotubule są rozwiązaniem zagadki ludzkiej świadomości? tylko u nas
Czy mikrotubule są rozwiązaniem zagadki ludzkiej świadomości?

Czy świadomość człowieka powstaje dzięki efektom kwantowym w mózgu? To pytanie od lat dzieli naukowców – a najnowsze badania przynoszą zaskakujące wskazówki. Na dziś nie ma dowodów, że mikrotubule wyjaśniają świadomość – ale część badań sugeruje, że mogą odgrywać w niej rolę.

Konferencja CPAC: Trump z „całkowitym poparciem” dla Orbana z ostatniej chwili
Konferencja CPAC: Trump z „całkowitym poparciem” dla Orbana

Prezydent USA Donald Trump udzielił premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi swojego „całkowitego” poparcia w kwietniowych wyborach w nagraniu wideo wyświetlonym w sobotę na konferencji CPAC w Budapeszcie. W swoim przemówieniu premier Orban obiecał zwycięstwo i „zburzenie postępowych bram Brukseli”.

Rada Pokoju przedstawiła Hamasowi pisemną propozycję rozbrojenia z ostatniej chwili
Rada Pokoju przedstawiła Hamasowi pisemną propozycję rozbrojenia

Rada Pokoju przedstawiła Hamasowi pisemną propozycję rozbrojenia tej organizacji terrorystycznej - przekazał amerykański publiczny nadawca NPR. Zainaugurowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rada ma współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów, a początkowo koncentrować się na Strefie Gazy.

Prognoza pogody na 22 i 23 marca. Komunikat IMGW z ostatniej chwili
Prognoza pogody na 22 i 23 marca. Komunikat IMGW

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Europa centralna i wschodnia będzie pod wpływem wyżu wschodnio-europejskiego. Południe i północ kontynentu będą w zasięgu oddziaływania układów niskiego ciśnienia znad Pirenejów oraz znad Morza Norweskiego. Polska będzie pod wpływem słabnącego wyżu znad zachodniej Rosji, w powietrzu polarnym napływającym ze wschodu.

Nawrocki pod ostrzałem Giertycha. W tle USA i CPAC gorące
Nawrocki pod ostrzałem Giertycha. W tle USA i CPAC

Romanowi Giertychowi nie spodobało się zaproszenie, jakie do Karola Nawrockiego wystosowali amerykańscy konserwatyści. Doczekał się riposty szefa Kancelarii Prezydenta.

Zbigniew Bogucki: Plan B pana Żurka to plan bezprawia wideo
Zbigniew Bogucki: Plan B pana Żurka to plan bezprawia

„Plan B pana Żurka to plan bezprawia. Mam wrażenie, że pan Żurek staje się specjalistą od planów B.” - napisał na plaftormie X szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki odnosząc się do planów ministra sprawiedliwości zaprzysiężenia sędziów do Trybunału Konstytucyjnego z pominięciem obowiązku złożenia przysięgi przed prezydentem.

Tragiczny pożar w Warszawie. Cztery osoby nie żyją z ostatniej chwili
Tragiczny pożar w Warszawie. Cztery osoby nie żyją

Najpierw zapalił się bus, potem ogień objął remontowaną strzelnicę. Bilans pożaru na warszawskim Ursynowie jest tragiczny: nie żyją cztery osoby.

REKLAMA

[WYWIAD] Michał Jach [PiS]: powinniśmy mieć fregaty, wkrótce poznamy plan modernizacji marynarki

O dotychczasowych problemach z modernizacją techniczną Marynarki Wojennej RP, znaczeniu sił morskich dla bezpieczeństwa Polski oraz o ich przyszłym kształcie w rozmowie z Portalem Stoczniowym mówi Michał Jach, poseł PiS, przewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
/ screen YouTube

Materiał Portalu Stoczniowego.

Portal Stoczniowy: Mamy sytuację następującą: nie ma planu modernizacji technicznej, nie ma też dokumentów precyzyjnie regulujących kwestię rozwoju Sił Zbrojnych, w tym Marynarki Wojennej RP. Co dalej z naszymi siłami morskimi, co z ich modernizacją?

Michał Jach: W przeciągu kilku miesięcy powinien zostać przyjęty nowy plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. I kierunek modernizacji technicznej floty wojennej będzie tam określony. Marynarka Wojenna jest Polsce niezbędna, ponieważ stoją przed nią ważne zadania, które nie zawsze są zrozumiałe nie tylko dla ogółu społeczeństwa, ale nawet dla ludzi Marynarki Wojennej. Kiedy rozmawiam z marynarzami, spotykam się z sytuacją, że oni nie za bardzo rozumieją zadania, jakie stoją przed współczesną marynarką. Często mówią o bitwach morskich i klasycznych operacjach wojennych. A tymczasem główne zadanie marynarki wojennej to projekcja siły państwa, nie tylko militarnej, ale także gospodarczej, zabezpieczenie transportu handlowego dla potrzeb gospodarki narodowej oraz udział w akcjach związanych ze zobowiązaniami sojuszniczymi. Dlatego niewątpliwie powinniśmy mieć okręty wojenne, które będą w stanie operować nie tylko na Bałtyku, ale także na większych akwenach. Powinniśmy mieć, powiedzmy, fregaty, a także okręty uzbrojone w broń, która będzie spełniać wymagania stawiane przed bronią odstraszającą. I do tego najbardziej nadają się pociski manewrujące. Powinniśmy mieć takie okręty, które będą wyposażone właśnie w takie pociski.

W lutym podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Obrony Narodowej wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz powiedział, że marynarka otrzyma okręty obrony wybrzeża „Miecznik”. Wskazał nawet konkretne lata, w których będą realizowane dostawy. Rozumiem więc, że to oznacza, iż w nowym planie modernizacji budowa okrętów „Miecznik” zostanie uwzględniona i będzie zajmowała ważną pozycję.

Program modernizacji jest intensywnie budowany. Myślę, że w stosunkowo krótkim czasie otrzymamy odpowiedź na pytanie o to, jak będzie wyglądał PMT na kolejne dziesięć, a być może na 15 lat. I ten plan rozwieje wszelkie wątpliwości. Najważniejsze jest to, że ministerstwo obrony narodowej – mam na myśli zarówno poprzednie, jak i obecne kierownictwo resortu – uważa, że powinniśmy mieć marynarkę wojenną, która będzie mogła spełniać wymienione przeze mnie funkcje. Wkrótce poznamy kierunki jej modernizacji.

Ale pozostaje pytanie: jak ta marynarka ma wyglądać i jak będzie wyglądała, jakie okręty w najbliższych latach dostaną polscy marynarze? I jeśli spojrzymy na ten problem z perspektywy okresu już po wyborach wygranych przez Zjednoczoną Prawicę, widzimy ogromne zamieszanie. Na początku mieliśmy budować okręty różnego typu. Rozumiem, że ze względów budżetowych nie jest możliwa jednoczesna realizacja programów dotyczących okrętów podwodnych, nawodnych wielozadaniowych okrętów bojowych, niszczycieli min itd.  Ale w pewnym momencie nastąpiła stanowcza zmiana priorytetów i MON postawił na program Orka. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie resort zaczął się z tego wycofywać. Czy oznacza to, że teraz priorytetem będzie budowa okrętów nawodnych?

W tym miejscu wracamy do pytania o termin. Plan modernizacji technicznej opracowuje Sztab Generalny Wojska Polskiego i jeszcze nie znam terminów czy kolejności realizacji poszczególnych programów. Mam nadzieję, że – jak deklaruje kierownictwo MON – będziemy inwestować zarówno w okręty nawodne, jak i w okręty podwodne.

W ujawnionej części Strategicznego Przeglądu Obronnego, który widnieje na stronie ministerstwa obrony, ani razu nie pada sformułowanie „okręty nawodne”. Czy dokument, w którym w ogóle nie mówi się o bojowych okrętach nawodnych, powinien być podstawą do projektowania nowego planu modernizacji technicznej?

SPO nie jest dokumentem formalnie obowiązującym, ponieważ nie został zatwierdzony, ale jest ważnym dokonaniem, które zresztą bardzo wysoko oceniam. Jest to jednak dokument, który jedynie nakreśla kierunki, w jakich powinny się rozwijać Siły Zbrojne, choć trzeba przyznać, że nakreśla je bardzo precyzyjnie. Ale w SPO nie zostało powiedziane, że nie potrzebujemy okrętów nawodnych. Jest tam raczej powiedziane, że inne okręty powinny być traktowane bardziej priorytetowo. Chodzi o potencjał odstraszania oraz o nasze potrzeby na Bałtyku. Oczywiście nie mówię o bitwie morskiej na Bałtyku. Kiedy rozmawiałem z twórcami SPO, nigdy od nich nie słyszałem, że marynarka nie powinna istnieć. Ale niestety wiele spraw rozbija się o pieniądze. Mam nadzieję, że zarówno okręty nawodne, jak i podwodne zostaną umieszczone w nowym PMT i że pan minister Błaszczak będzie te projekty realizował.

Zobacz też: TKMS w tarapatach. Czy Niemcy wyprzedadzą stocznie?

Dzisiaj blisko 90 proc. transportu światowego to transport morski. Jednym z zadań floty wojennej w czasie pokoju jest także zabezpieczenie strategicznych dostaw dla naszego kraju, np. ropy czy gazu. Czy nasza marynarka będzie w stanie ochronić nasze dostawy w przypadku wybuchu jakiegoś kryzysu czy konfliktu, jeśli za priorytet uznamy pozyskanie okrętów podwodnych?

Jesteśmy w NATO. Jestem daleki od tego, żeby zrzucać odpowiedzialność za nasze dostawy na Sojusz, ale w sytuacji kryzysu powinniśmy oczekiwać od naszych sojuszników wsparcia, nawet jeśli mamy słabsze siły morskie.  Cały czas udowadniamy, że zasługujemy na to wsparcie, ponieważ wielu naszych żołnierzy bierze aktywny udział w różnych misjach. Tymi działaniami pokazujemy naszym sojusznikom, że nie myślimy tylko o własnym podwórku, ale jesteśmy gotowi ponosić odpowiedzialność za sprawy, które bezpośrednio nas nie dotyczą. Na tym polega solidaryzm NATO.

Czy to na pewno poprawne rozumowanie? Na poziomie globalnym mówi się, że siłą odstraszania Polski jest siła odstraszania Sojuszu. Czy budując trzy okręty podwodne, rzeczywiście wzmocnimy tę siłę odstraszania i Polski, i Sojuszu? Przecież dysponując nowoczesną flotą wielozadaniowych okrętów nawodnych będziemy mogli w znacznie większym stopniu wywiązywać się ze zobowiązań sojuszniczych. Taka flota mogłaby brać udział w operacjach wymierzonych np. przeciwko terroryzmowi, piractwu, nielegalnej masowej imigracji, a także ochraniać strategiczne dostawy surowców.

Mamy okręty, które mogłyby częściej brać udział w stałych grupach morskich. Zresztą nasze okręty nawodne biorą udział w operacjach sojuszniczych. Ostatnio przez ponad pół roku całą grupą przeciwminową na Morzu Śródziemnym przewodził nasz Kontradmirał Xawery Czernicki, zresztą z wielkimi sukcesami, chociaż szkoda, że media informowały o tym bardzo lakonicznie. Takim udziałem pokazujemy, że Polska jest w stanie uczestniczyć w morskich misjach NATO. Oczywiście, chciałbym, żeby to uczestnictwo było jeszcze szersze i częstsze, ale już teraz wśród sojuszników nasz udział w takich misjach jest bardzo dobrze odbierany. Takimi misjami pokazujemy, że tam, gdzie trzeba, jesteśmy solidarni, i również my oczekujemy solidarnej odpowiedzi sojuszników na nasze największe zagrożenie, jakim jest niewątpliwie Rosja.

Z jednej strony mamy „Strategiczny Przegląd Obronny”, który powtarza tezy dotyczące marynarki wojennej zawarte w przygotowanym przez Narodowe Centrum Studiów Strategicznych raporcie pt. „Geografia Wojskowa Bałtyku. Wnioski dla kierunków modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP” z 2013 r. Nie ma się czemu dziwić, skoro pod oboma dokumentami jest to samo nazwisko. Z drugiej strony mamy przygotowaną przez zespół Biura Bezpieczeństwa Narodowego „Strategiczną Koncepcję Bezpieczeństwa Morskiego RP”. Czy pana zdaniem właśnie ta strategia powinna być podstawą, punktem wyjścia do przygotowania nowego planu modernizacji technicznej?

W przygotowanie SKBM byłem osobiście zaangażowany jako członek Rady Budowy Okrętów. Ale również ta strategia nie jest dokumentem obligującym instytucje państwa do zastosowania zawartych w niej propozycji. Nawet sam prezydent Andrzej Duda we wstępie zaznaczył, że jest to temat do dyskusji. Ale jest to chyba pierwszy oficjalny dokument po 1989 roku, który dość precyzyjnie ujmuje strategię morską. Można mieć odmienne zdanie, jak widać to w SPO. Ale w moim przekonaniu właśnie Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego otworzyła publiczną debatę na temat rozwoju sił morskich. Ostatni dokument rządowy dotyczący tej kwestii, przygotowany przez naszych poprzedników z uwagi na wymagania unijne, jest, powiedzmy, mało konkretny.

Zapytam inaczej. Dzisiaj w Polsce nie ma żadnego formalnie obowiązującego dokumentu strategicznego, regulującego kwestie rozwoju marynarki wojennej oraz jej modernizacji technicznej. Ale kiedy nie ma dokumentów planistycznych, mówią fakty. A fakty są takie, że programy budowy bojowych okrętów nawodnych zostały skasowane, ponieważ za priorytet uznano pozyskanie okrętów podwodnych. To jednak też nie doszło do skutku i nie wiadomo, co dalej. Z drugiej strony państwo polskie postanowiło kupić nowe niszczyciele min, holowniki oraz okręty ratownicze dla okrętów podwodnych Orka, których przecież nie kupiliśmy. Co to wszystko znaczy? Przecież to są zakupy, które nie zwiększają naszego potencjału militarnego na morzu ani nie podnoszą naszego ogólnego poziomu bezpieczeństwa. Dzisiaj na morzu jesteśmy kompletnie bezbronni. Czy nie uważa pan, że potrzebny jest narodowy program odbudowy marynarki wojennej?

Holowniki niewątpliwie są potrzebne. Tak samo co najmniej jeden okręt ratowniczy. Wynika to m.in. ze zobowiązań sojuszniczych i unijnych. Musimy to mieć. A co do narodowego programu, zgadzam się. Ale sam myślałem, że szybciej uda się przygotować dokumenty strategiczne, np. Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Ale kiedy przejęliśmy władzę, okazało się, że nie było nawet zarysów tych dokumentów. Nie było też żadnych zespołów dedykowanych do tych zadań. Dlatego z tak dużym uznaniem wypowiadam się na temat SKBM i SPO, które zostały przygotowane w sposób naprawdę profesjonalny. Zgadzam się, że obecna sytuacja Polski wymaga szybkich decyzji. Ale stoimy przed dylematem: czy zrobić szybko, czy zrobić dobrze. A żeby zrobić dobrze, musimy mieć dokumenty strategiczne obejmujące wiele kolejnych lat. Trzeba spojrzeć na to zagadnienie apolitycznie i postrzegać ją w dłuższej perspektywie czasowej.

Zobacz też: Kaliningrad: zwodowano kolejny okręt desantowy dla rosyjskiej marynarki wojennej.

Priorytetem obecnego rządu jest lokowanie produkcji w polskich fabrykach. Czy nasz przemysł stoczniowy jest przygotowany do realizacji zaawansowanych programów morskich? Nie chodzi przy tym tylko o technologię, ale też o systemy zarządcze w tych stoczniach i kapitał ludzki.

Są w Polsce ludzie, którzy kierowali bardzo nowoczesnymi stoczniami jeszcze na przełomie wieków. Są też znakomici specjaliści do wykorzystania. Są też bardzo doświadczeni konstruktorzy naprawdę zaawansowanych jednostek. Obecnie nie są oni zagospodarowani przez państwo polskie. Uważam, że polskie stocznie mogą to zrobić, oczywiście nie od razu. Być może rozpoczęcie odbudowy floty wojennej od fregaty byłoby niezwykle trudne, ale budowanie najpierw mniejszych jednostek pozwoli, żeby ludzie nabrali doświadczenia. To jest dobra droga.

Według informatorów Portalu Stoczniowego już zapadła decyzja o przejęciu przez ministra gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka nadzoru nad stoczniami, które dzisiaj znajdują się w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. To dobry ruch?

Pierwsze słyszę, żeby jakakolwiek decyzja w tej sprawie zapadła. Ale myślę, że byłoby to dobre rozwiązanie. Usytuowanie stoczni w funduszu MARS spowoduje, że ogon potężnych problemów finansowych tego funduszu będzie się ciągnął za stoczniami przez wiele lat.

Podpis: łp



 

Polecane