Odbijanie Bożego światła. Wywiad z ks. prof. Dariuszem Kowalczykiem

- Zdaniem ks. prof. Dariusza Kowalczyk Kościół powinien przypominać, że żadne ideologie ani rozwój technologii, w tym sztucznej inteligencji, nie są w stanie zastąpić Chrystusa.
- Nowe technologie wymagają mądrego i etycznego korzystania - przypomina.
- Mówi także, że współczesny chrześcijanin potrzebuje osobistej relacji z Bogiem
Agnieszka Żurek (Tygodnik Solidarność): „Bez Boga nie ma zbawienia” to tytuł najnowszej książki Księdza Profesora. Wydawać by się mogło, że do niedawna prawda o tym, że bez Boga nie ma zbawienia, była tak oczywista, że niejako się na nią „znieczuliliśmy”. Czy wybór takiego tytułu książki zdradza, że żyjemy w czasach, kiedy trzeba na nowo uwrażliwiać ludzi, także wierzących, na znaczenie podstawowych prawd wiary? Taki jest właśnie cel wydania tej publikacji?
Ks. prof. Dariusz Kowalczyk: Prawdę mówiąc, tytuł pochodzi od redakcji Białego Kruka, która w tej sprawie zrobiła sondaż wśród czytelników. Ale mnie się podoba. Uważam, że to celny tytuł, choć w książce mowa jest o wielu innych sprawach. Tak! Dzisiaj, w czasach zamętu w świecie i w Kościele (inna sprawa: kiedy zamętu nie było?) trzeba przypominać sprawy fundamentalne. Bo z jednej strony mnożą się neomarksistowskie ideologie, które obiecują jakieś zbawienie, a nawet nieśmiertelność, a z drugiej w Kościele są środowiska, które niewiele mówią o zbawieniu w Jezusie Chrystusie, ale za to próbują nadążyć za lewicowo-liberalnymi ideologiami typu gender-LGBT, różne „zielone łady” czy też religia „świętego emigranta”.
Oczywiście Kościół od wieków wypowiada się na różne tematy. Wszak chrześcijaństwo jest religią Wcielenia, a zatem dotyczy tego, co stworzone, co doczesne. Do nieba idzie się poprzez świat. Niemniej jednak najważniejsza rzecz, jaką Kościół ma do powiedzenia, to prawda o Bogu, który najpełniej objawił się w Jezusie Chrystusie i który powołuje każdego człowieka do zbawienia, czyli do życia wiecznego mocą Jego łaski. Zbawienie jest tylko w Bogu. Opowieści o samozbawieniu, które miałoby stać się udziałem człowieka dzięki m.in. genetyce i sztucznej inteligencji, to nie tylko mrzonki, ale diabelskie kuszenie, którego celem jest zniszczenie człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga.
Czas, miejsce i miara
– Jak się obronić przed pokusą „samozbawienia” i w którym miejscu należy postawić granicę pomiędzy „korzystaniem ze zdobyczy medycyny, technologii, informatyki etc.” a pozwalaniem sztucznej inteligencji na zabieranie przestrzeni należnej jedynie człowiekowi? W jaki sposób katolik powinien np. umiejętnie korzystać z CzataGPT czy innych tego typu narzędzi? A może powinien trzymać się od tego z daleka?
– Nowe technologie są wymyślone przez człowieka po to, by służyły człowiekowi. I służą, choć jednocześnie – jeśli są źle używane – mogą obrócić się przeciw człowiekowi. To nic nowego. Generalnie jest tak, że rzeczy, wytwory natury lub człowieka, mogą człowiekowi służyć, pomagać, ale mogą też szkodzić. Wystarczy pomyśleć o energii atomowej. Może być użyta do destrukcji albo do zasilania miast i naszych domów. Albo coś takiego jak wino. Już w starotestamentalnej „Mądrości Syracha” czytamy:
„Jakież ma życie ten, który jest pozbawiony wina. […] Zadowolenie serca i radość duszy daje wino pite w swoim czasie i z umiarkowaniem”.
Właśnie! Trzeba znać czas, miejsce i miarę. Osobiście korzystam ze sztucznej inteligencji. Uważam, że to bardzo pomocne narzędzie. Zachęcam moich studentów do korzystania z AI. Ale jest oczywiste, że używanie AI w pracy akademickiej, naukowej wymaga uczciwości, kompetencji, znajomości rzeczy. Nowe technologie wymagają namysłu etycznego, rozsądku i mądrości. Wymagają także norm, regulacji na różnych poziomach. Kościół ma w tej kwestii ważne rzeczy do powiedzenia, czego przykładem jest encyklika Leona XIV „Magnifica humanitas”. Nie ma tu miejsca na głębsze analizy, ale trzeba podkreślić, że błędem byłoby demonizowanie nowych technologii, trzymanie się od nich z daleka, ale błędem byłoby także naiwne zachwycania się technicznymi nowinkami bez widzenia związanych z nimi niebezpieczeństw.
"Dorosłe dzieciaki"
– Polscy nauczyciele, a później pracodawcy wskazują, że młodzi ludzie są świetnie obeznani z nowymi technologiami, ale gdyby im przyszło choćby samodzielnie napisać list motywacyjny czy urzędowe podanie, będą mieli z tym problem. W książce „Bez Boga nie ma zbawienia” mówi Ksiądz o pokoleniu „bamboccionów”, czyli ludzi, którzy nie chcą dorosnąć. Jak pogodzić dojrzałość chrześcijańską z zachowaniem dziecięcej prostoty serca, o której mówi Ewangelia? I jak nie mylić tych dwóch pojęć?
– Problemy z napisaniem pisma urzędowego nie muszą świadczyć o niedojrzałości. Mogą na przykład świadczyć raczej o rozrośniętej biurokracji. Ale problem niedojrzałości, który nie jest problemem jedynie nielicznych jednostek, ale jest problemem społecznym, jak najbardziej istnieje. W języku włoskim istnieje przytoczone przez panią pojęcie „bamboccioni”, co można by przetłumaczyć „dorosłe dzieciaki”. To 30-, 40-latkowie, którzy nie są gotowi i nie chcą być gotowi do m.in. założenia rodziny, posiadania dzieci. „Bamboccioni” mają tzw. narzeczone, ale w gruncie rzeczy chodzi o partnerki do seksu, do spędzenia weekendu, do wspólnych wakacji, a nie o budowanie trwałych relacji. Ponadto pomimo chęci zrobienia korporacyjnej kariery pozostają w jakiejś mierze zależni od pieniędzy rodziców. Z czego taka postawa wynika? Z wygodnictwa, z lenistwa? Z postawy konsumpcyjnej? Pewnie tak.
Ale jest w tym coś bardziej niepokojącego, a mianowicie lęk przed budowaniem trwałych relacji. Zwraca Pani uwagę, że Ewangelia zaprasza nas do „dziecięcej prostoty serca”, do „bycia jak dzieci”. O co w tym chodzi? Oczywiście nie o trwanie w jakimś infantylizmie. Jaką cechę mają dzieci, która jest dobra także dla dorosłych? Otóż dzieci wiedzą dobrze, że nie są samowystarczalne. Potrafią prosić i z wdzięcznością przyjmować. I taka powinna być nasza postawa wobec Boga, bez którego łaski nic nie możemy uczynić. Przypomina mi się tutaj powiedzenie:
„Działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, a oczekuj na wyniki, jakby wszystko zależało tylko od Boga”.
Właśnie tak! Trzeba łączyć „dorosłe” branie odpowiedzialności za sprawy z dziecięcą ufnością.
Świętość dziś
– Wydaje się, że umiejętność życia zgodnie z ewangeliczną zasadą bycia „nieskazitelnymi jak gołębie, ale przebiegłymi jak węże” posiadło wielu polskich świętych - jak choćby św. Maksymilian, który umiał łączyć całkowite zawierzenie Bogu i Matce Bożej z trzeźwym pragmatyzmem działania. W książce porusza Ksiądz temat świętości. Jak być świętym w XXI wieku?
– Nie sądzę, aby można było opisać jakąś szczególną formę świętości dla XXI wieku. Świętość mieni się wieloma barwami i odcieniami w każdym pokoleniu. Polega ona generalnie na ukazywaniu świętości Boga, bo tylko Bóg jest święty sam z siebie. A to ukazywanie, czyli – powiedzmy – odbijanie Bożego światła, przyjmuje różne formy. Tak jak dawniej, tak i dziś mamy osoby, które wyróżniają się tyleż zdecydowanym, co inteligentnym wyznawaniem wiary i nauczaniem jej innych, albo też poświęcają się w służbie ubogim i potrzebującym. Nie brakuje też współczesnych męczenników.
Zwróciłbym jednak uwagę na jedną rzecz. Dawniej wiara katolicka w wielu społecznościach była rzeczywistością społeczną. Większość deklarowała się jako katolicy. Dziś to się zmieniło. Już 60 lat temu Karl Rahner stwierdził, że chrześcijanin przyszłości będzie mistykiem albo w ogóle go nie będzie. Nie chodziło mu oczywiście o chodzenie z głową w chmurach, ale o doświadczenie bliskości Boga, nawet jeśli inni wokół, w domu, w pracy, są niewierzący. Innymi słowy, dziś wielu katolików nie może czuć się niejako niesionych przez wiarę rodziny czy też kolegów w pracy. Wręcz przeciwnie! Dlatego też, by trwać w wierze, trzeba mieć głębokie, osobiste doświadczenia Jezusa Chrystusa. A takie doświadczenie to podstawowy element właśnie świętości. Można by zatem powiedzieć, że świadomość osobistego powołania do świętości jest dziś bardziej potrzebna niż w minionych wiekach.
[Śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Rafał Woś: Papierowy tygrys sztucznej inteligencji
Prawdziwe kłopoty ze sztuczną inteligencją. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"

Karol Nawrocki o wydarzeniach brzeskich. „Bronili wiary i ludzkiej godności”

Świadkowie Jehowy – pogubieni czy groźni?
Jak AI ocenia encyklikę papieża o sztucznej inteligencji?









