Paweł Jędrzejewski: Gdy kłamstwo jest doskonałe, prawdy już nie da się zobaczyć

- Rozwój generatywnej sztucznej inteligencji sprawia, że realistyczny film przestaje być dowodem na to, że pokazane wydarzenie naprawdę miało miejsce.
- Łatwość tworzenia dowolnych obrazów może odebrać wyjątkowym nagraniom ich dotychczasową siłę i podważyć zaufanie do filmu dokumentalnego.
- Sztuczna inteligencja może zrewolucjonizować kino fabularne, obniżając koszty produkcji i pozwalając przywracać na ekran nawet nieżyjące gwiazdy.
Nic już nie będzie niezwykłe
Jeszcze do niedawna zachwycały nas zjawiska, momenty i sytuacje, których wspólnym mianownikiem była ich niezwykłość, a które udało się zarejestrować. Coś, co wydawało się nieprawdopodobne, gdy zostało uwiecznione w filmie, udowadniało, że jednak jest możliwe. Na przykład akrobata wykonujący potrójne salto na grzbiecie słonia podczas żonglowania dziesięcioma talerzami. Było się czym zachwycać i co podziwiać.
Ta era właśnie się skończyła. Teraz możemy nakazać sztucznej inteligencji wygenerowanie nie jednego akrobaty, ale całej armii akrobatów wykonujących salta na piramidzie ze słoni z żonglowaniem dowolną liczbą talerzy. Mało tego! Możemy stworzyć realistyczny obraz filmowy pokazujący słonie wykonujące salta na plecach akrobatów i jednocześnie żonglujące miśnieńską zastawą - w składzie z porcelaną. I ci akrobaci ze słoniami na plecach mogą mieć realistyczne twarze dowolnych polityków.
Tylko po co? Bo - gdy wszystko jest możliwe do pokazania - czy cokolwiek jest jeszcze warte oglądania? Przecież gdy algorytm potrafi zwizualizować każdy, najbardziej fantazyjny kaprys naszej nieokiełznanej wyobraźni, nic już nie może być ani niezwykłe, ani zaskakujące, ani niesamowite.
Koniec reguły "zobaczyć to uwierzyć"
Od czasu wynalezienie filmu i kina, żyliśmy w przekonaniu, że gdy oglądamy rzeczywistość zarejestrowaną na taśmie filmowej (a później magnetycznej lub cyfrowej matrycy), to taka rzeczywistość realnie istnieje. Rzecz jasna, kino od zawsze nas okłamywało - montaż pozwalał manipulować czasem, a rozliczne efekty specjalne stwarzały światy, które nie istnieją. Jednak pod warstwą iluzji był zawsze człowiek, kamera oraz jednak jakiś fragment realnej rzeczywistości. To wszystko nie jest już potrzebne. Filmy generowane przez SI są w stu procentach sztuczne. Nie mają żadnych punktów wspólnych z realną rzeczywistością. W kilka sekund można zobaczyć wszystko, co tylko da się zwerbalizować w poleceniu wydanym SI. Konsekwencja jest poważniejsza, niż może się wydawać: te wytwory SI zrywają odwieczny związek tego, co widzą nasze oczy z pojęciem prawdy. Nigdy nie będziemy pewni, czy widzimy prawdę, czy stuprocentowe kłamstwo. To oznacza, że po tysiącleciach wiernej służby człowiekowi, widzialność przestaje być kryterium prawdy. Traci aktualność słynna zasada "zobaczyć to uwierzyć". Prawdy już nie da się zobaczyć. To, co widzimy, nie jest już żadnym świadectwem prawdy, a jedynie wizualizacją hipotezy.
Żegnaj zachwycie światem
Dziś sztuczność wizualnych tworów SI zdradzają jeszcze ich niedoskonałości, polegające - paradoksalnie - na tym, że obrazy są wciąż jeszcze zbyt doskonałe, prymitywnie zbyt perfekcyjne, aby uznać je za prawdziwe. Jednak już za moment SI nauczy się chropowatości i ułomności charakterystycznych dla filmowych wytworów człowieka i realnego świata. W obrazie, jego kolorach, prowadzeniu kamery, oświetleniu i dźwięku zyska ludzką niedoskonałość i wtedy już nie rozpoznamy tych fejkowych produktów, o ile ten, kto je nakazał stworzyć sam nam o tym nie powie (w UE od sierpnia 26 jest to wymagane). Algorytm potrafi w kilka sekund wyprodukować hiperrealistyczne "nagranie" z zapisem dowolnej kompromitacji dowolnego polityka, miastem pochłanianym przez tsunami lub lądowaniem kosmitów przed Biedronką w Konstancinie. To oznacza koniec filmu dokumentalnego, do którego istnienia konieczne jest zaufanie widza. Konsekwencje są ponure: to zarazem koniec fascynacji światem, na przykład jego pięknem w filmach przyrodniczych w stylu BBC. Koniec z operatorem kamery polującym na wyjątkowej momenty z życia zwierząt. Teraz wystarczy nasz rozkaz i to zwierzę w filmie zrobi wszystko: zatańczy walca i poprowadzi Ferrari na A1.
Jest to także pożegnanie z podziwem dla śmiałków skaczących po dachach wieżowców i fruwających nad przepaściami na górskich rowerach. Obecnie nie ma przepaści, której nie przeskoczą. Żegnamy się tym samym z naszą zdolnością do zachwytu światem - jego niezwykłością, pięknem i grozą oraz tym, co człowiek potrafi w tym świecie zrobić. Gdy każdy obraz jest tak łatwy do osiągnięcia, wszystkie przestają mieć jakąkolwiek wartość. Wszystko staje się tanie jak chińska tandeta.
Szansa dla fikcji. Czy Marilyn Monroe wróci na ekrany?
Wizualne świecidełka, paciorki szybko się znudzą. Kino, film, wszystko, co oglądamy w necie, a co chce nas zadziwić, nie będzie już żadnym lustrem rzeczywistości, żadną "widzialnością obcowania człowieka z materią". To będzie jałowa fabryka optycznych złudzeń, maszynka do produkcji mydlanych baniek. Wizualny przepych pozbawiony atrybutów realnej rzeczywistości będzie produktem bez smaku, zapachu i karmą dla oka, pozbawioną jakichkolwiek wartości odżywczych.
Jednak co innego w filmie świadomie i celowo nastawionym na fikcję - opowiadającym nam zmyślone historie fikcyjnych bohaterów. Dla tego gatunku powszechnie akceptowanej iluzji mogą nastać złote czasy. Wykorzystanie SI może radykalnie obniżyć kolosalne budżety. Maksymalnie uprościć proces produkcji. I zaoszczędzić wiele fortun na aktorach. Aktorów będzie można wykorzystywać bez ich fizycznego udziału. Tych znanych i uznanych. Na przykład, Marilyn Monroe może wrócić na ekrany w nowych produkcjach, gdy tylko właściciel jej wizerunku zaakceptuje cenę. I będzie można - tanio i bez ograniczeń - kreować aktorów nowych. Ciekawe, czy uda się stworzyć z nieistniejących istot rzeczywiste gwiazdy kina?
[Sekcja "Co musisz wiedzieć" od Redakcji]
Komentarze
Jak AI ocenia encyklikę papieża o sztucznej inteligencji?

Papież prezentując encyklikę: Nie bójmy się AI, ale stawiajmy pytanie o człowieka

Premiera pierwszej encykliki Leona XIV: Ludzkość w dobie sztucznej inteligencji [audiobook]

W poniedziałek prezentacja pierwszej encykliki Leona XIV








