Szukaj
Konto

AI w zbrojeniach. Europa przegrała wyścig

AI w zbrojeniach. Europa przegrała wyścig
Źródło: pexels.com | Autor: edu raw | Licencja: Pexels License | Wybuchy
Historia świata to historia imperiów, podbojów i wojen. Od kilku dekad badacze fascynują się jednak nowym zjawiskiem: wojny stały się rzeczywistością o znacznie mniejszym znaczeniu. Innowacje w świecie Zachodu rodziły się w sektorze cywilnym i dopiero z niego wędrowały do wojskowości, inaczej, niż było to w wielu znanych nam okresach z przeszłości. Ten czas się skończył. Paradoksalnie gwoździem do trumny stało się udostępnienie przez Open AI nowego modelu ChatGPT-6 Astra. Pomimo znaczącego podniesienia cen popyt na niego był tak duży, że już po kilku dniach Open AI musiał zablokować możliwość zakupu planu taryfowego z największą ilością tokenów (Pro 20x). Ten problem ma jednak dwa wymiary. Pierwszy jest strukturalny: możliwości AI rozwijają się znacznie szybciej niż moce obliczeniowe i dostępna energia do zasilania centrów danych. Do dalszego powszechnego rozwoju AI na Zachodzie zwyczajnie brakuje energii. „Szczęśliwie” Open AI ma jednak jeszcze zawartą umowę z Pentagonem. I tu dochodzimy do drugiego wymiaru: bezpieczeństwa – możliwości AI stały się tak duże, że państwa, z których pochodzą modele, chcą ich kluczowe zalety zatrzymać dla siebie. Również dlatego dostępność ChatGPT-6 Astra ma być ograniczona poza USA. Dynamika rozwoju nie zostanie więc wstrzymana ani nawet spowolniona – to przecież wyścig z Chinami, a USA nie zamierzają go przegrać. Po prostu najnowocześniejsze modele będą udostępniane w tylko wojsku i tylko w krajach, z których modele pochodzą.
Co musisz wiedzieć:
  • Wyścig AI wymusza powrót do taniej, stabilnej energii i odbudowy przemysłu.
  • AI staje się kluczową bronią w rywalizacji USA z Chinami.
  • Europa przespała ten wyścig i grozi jej gospodarcza oraz militarna marginalizacja.

Potencjalnie moment ten mógł nastąpić trochę później. Jednak zabójcza ideologia zielonej transformacji sprawiła, że niedobory energii elektrycznej i mocy produkcyjnych przemysłu ujawniły się bardzo szybko. Chińczycy dawno już zidentyfikowali kluczowy czynnik słabości gospodarki Zachodu – kapitalistyczną „chciwość”. Pierwszym sposobem wykorzystania tej słabości przeciw Zachodowi było przenoszenie całej produkcji i przemysłu do „tańszych” Chin. Na tym polegał „kapitalizm finansowy” USA, którego drugim biegunem był „kapitalizm produkcyjny” Chin. Krótkowzroczność modelu „offshoring” została już dostrzeżona i opisana, a Zachód zarządził pełen odwrót w kierunku „near shoring” i „friend shoring”.

Dalsza część artykułu przeznaczona jest dla osób z subskrypcją premium

 

Czas zawracać

Jednak na Zachodzie w międzyczasie rozplenił się model 2.0 – znacznie bardziej zaawansowanego wykorzystywania kapitalistycznej chciwości. Była nim „zielona transformacja”. Fundusze inwestycyjne zaczęły osiągać niebotyczne zwroty na wysokich cenach energii, uprawnieniach do emisji CO2 i całym modelu subsydiów i preferencji dla „zeroemisyjnych źródeł energii”. Pod tym płaszczykiem krył się realny zarobek Chin – za dostawę komponentów do OZE – i Rosji – na dostawach gazu – oraz dalsza deindustrializacja Europy i USA wywołana wysokimi cenami energii – tego już jednak menadżerowie funduszy nie dostrzegali. Po prostu na węglu czy przemyśle zarabiało się słabo, za to na OZE, przenoszeniu produkcji do Chin i uprawnieniach CO2 wspaniale – więc inwestowali w to, co generowało zwroty. Model ten tak się zakorzenił w lobbingu, regulacjach i propagandzie, że wydawało się, że jego kres nie nadejdzie już nigdy. Któż chciałby bronić „brudnej” fabryki czy huty, kiedy można ten „brud” wyeksportować do Chin, a samemu cieszyć się z zarobku na uprawnieniach do emisji CO2? I wtedy przyszedł czas na AI.

Sygnał do zwrotu przez rufę jako pierwszy dał Bill Gates:

„Zrobiliśmy już dla klimatu wystarczająco, teraz trzeba zadbać o dobrobyt ludzi”.

Przyczyna była oczywista: nagle okazało się, że potężnych ilości energii potrzebują nie brudne, wsteczne huty i fabryki, tylko czyste i przyszłościowe centra danych AI. Dopóki nabijanie zysków funduszom inwestycyjnym wymagało jedynie kuriozalnego tłumaczenia ludności, że ma się cofnąć do czasów przedindustrialnych: zacząć na powrót dostosowywać swój rytm życia do światła słonecznego i wiatru, włączać pralkę czy ładować samochód wtedy, kiedy akurat jest energia z OZE, a nie wtedy, kiedy jest to po prostu potrzebne – dopóty wszyscy dalej w to brnęli. Cóż znaczy wygoda obywateli wobec zysków potężnych i wpływowych właścicieli kapitału? Jednak kiedy okazało się, że energii dostępnej 24 godziny na dobę 365 dni w roku potrzebują nie zwykli ludzie, tylko sztuczna inteligencja, padła komenda: „Zawracać!”.

Przecież centrum danych nie może funkcjonować wtedy, kiedy akurat świeci czy wieje. Człowiek może, a nawet powinien śledzić, czy zawiało wystarczająco mocno, aby mógł tanio naładować swoje auto, ale AI ma mieć energię dostępną cały czas, czyli tak, jak było to przed nastaniem szaleństwa OZE: ze sterowalnych elektrowni konwencjonalnych na paliwa kopalne. I chociaż globalne emisje CO2 nadal stabilnie i dynamicznie rosną – ogłosić należy, że zagrożenie minęło. Później się do tego dorobi jakąś teorię. Sfinansuje się linię narracyjną, która wytłumaczy ludności „nowe odkrycia nauki”. Tymczasem trzeba zwiększać produkcję energii na wszelki możliwy sposób.

Czas pokaże, czy komenda zawrócenia potężnego okrętu naszej cywilizacji wydana została w ostatniej chwili, czy jednak za późno – już po uderzeniu w górę lodową, a obecnie trwa jeszcze jedynie bal, jak na Titanicu. Rak zielonej transformacji został zdiagnozowany, nie wiemy tylko na razie, czy ciężka operacja i chemioterapia jeszcze nas uratują, czy to już jednak faza terminalna. Węzłowy problem jest prosty: o dominacji na nadchodzące dekady zdecyduje wyścig w technologiach AI. Donald Trump zapytany niedawno, czy USA zamierzają spowolnić rozwój AI ze względów rzekomych zagrożeń dla bezpieczeństwa ludzkości, odpowiedział, że nie, ponieważ obecnie USA wyprzedzają Chiny (nieznacznie) i on nie zamierza tego zmieniać, bo kto wygra ten wyścig – wygra wszystko.

 

Walkower Europy

Pełna racja, jest jednak jeden problem: za rozwojem modeli AI, które są „software”, nadążyć musi „hardware”, w tym przypadku zainstalowane moce obliczeniowe i moce elektrowni je zasilających. A pod tym względem porównanie USA i Chin wypada niejednoznacznie. Chiny złapały Zachód „na wykroku”: podczas gdy u nich do systemu dodawane są setki gigawatów mocy wszelkiego rodzaju rocznie – na Zachodzie prawie nie ma nowych projektów energetycznych znacząco zwiększających podaż energii. Dlatego też USA blokują Chinom dostęp do najnowocześniejszych chipów. W ten sposób chcą spowolnić rozwój AI w Chinach przez kilka lat potrzebnych do zbudowania nowych elektrowni zasilających AI w USA. O Europie nie wspominam, bo nasz zdeindustrializowany kontynent został gospodarczo zmiażdżony przez regulacje powodowane zieloną ideologią i w tym wyścigu w ogóle nie bierzemy już udziału.

Tu dochodzimy do drugiego wymiaru. Zgodnie z wypowiedzią Donalda Trumpa wyścig w sektorze AI rozstrzygnie o dalszej globalnej dominacji konkretnego państwa. Tak, państwa, a nie ponadnarodowego bloku. Zdolności AI mają swój wymiar dominacji ekonomicznej – skokowego zwiększenia efektywności gospodarki – oraz wymiar dominacji wojskowej – broń oparta na AI rozstrzygnie o geopolitycznej przewadze na kolejne lata, a być może tak jak broń jądrowa – na dekady. Żadnego z tych wymiarów – ani dominacji ekonomicznej, ani tym bardziej wojskowej żadne państwo nie udostępni w pełni swoim sojusznikom. Państwa Europy oddały tę bitwę walkowerem. Jesteśmy zajęci „transformacją” i nieustannym podwyższaniem cen energii, a w nowoczesność nie inwestujemy. To przykre, bo doprowadzi do skrajnej marginalizacji Europy na arenie globalnej w nadchodzących dekadach.

 

Kluczowa broń nowoczesnych konfliktów

Warto jednak dodać kilka słów o AI jako broni. Z dużym prawdopodobieństwem okaże się, że to właśnie AI będzie tym, co zakończy erę dominacji broni jądrowej. Zajmują się tym w USA firmy takie jak Palantir, Anduril (symboliczna inspiracja twórczością J.R.R. Tolkiena), lecz także samo Open AI. Po imponującym z punktu widzenia wojskowego początku wojny USA z Iranem rozmawiałem o tym z prof. Wojciechem Myśleckim w ramach Debat Strategicznych organizowanych na portalu Literacki.com.pl. W kontekście zakończonej operacji w Wenezueli, rozpoczętej rozprawy z Iranem i wiszącej na włosku Kuby – zapytałem, jak ocenia możliwość militarnej konfrontacji USA z Koreą Północną. Taka konfrontacja byłaby koniecznym ostatnim krokiem przed ewentualnym militarnym starciem USA – Chiny w przyszłości. Prof. Myślecki odpowiedział, że do takiej konfrontacji mogłoby dojść, tylko jeśli USA miałyby nowy rodzaj broni, zdolny do unieszkodliwienia całego arsenału jądrowego Korei Północnej w jednej chwili.

To bardzo słuszne podejście do tematu: nikt nie może sobie pozwolić na zagrożenie, że choćby jedna głowica jądrowa sięgnie jego kraju. Zniszczenia byłyby zbyt dewastujące. Dlatego właśnie broń jądrowa przyniosła okres bez wojen światowych, który trwa już ponad 80 lat. Ostatnie konflikty pokazują dobitnie, że „tarcze antyrakietowe” nie dadzą nikomu pewności zabezpieczenia przed bronią jądrową przeciwnika, bo systemy te są i pozostaną zbyt dziurawe. Technologie obrony przeciwlotniczej nie przyniosą zatem przełomu w sztuce wojny. Wojsko upatruje przełomu w broni ofensywnej: w ramach operacji w Iranie USA osiągało zdolność atakowania nawet 1000 konkretnych celów na dobę. Było to możliwe właśnie dzięki wsparciu AI. Te zdolności ofensywne oparte na AI połączone z odpowiednią ilością głowic, w tym tych do niszczenia bunkrów i podziemnych umocnień – mogą w przyszłości dać komuś przekonanie o możliwości pełnego unieszkodliwienia arsenału przeciwnika w jednym uderzeniu, czyli tego, o czym wspominał prof. Myślecki.

AI staje się kluczową bronią nowoczesnych konfliktów. Bronią, która może zastąpić broń jądrową w systemie globalnej dominacji. Okres powszechnej popularyzacji AI zakończył się. Wiodący rozwój tej technologii będzie odbywał się w sektorach zbrojeniowych, a państwa będą zatrzymywać technologię dla siebie. W wyścigu tym jako Europa – ani jako Polska – nie bierzemy udziału. Oznacza to, że będziemy nie tylko zacofani gospodarczo, ale też bezbronni.

[Śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.09.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność 39/2026, oprac. Ludwik Pęzioł