Szukaj
Konto

Magdalena Okraska: Liberalne bajki o biedzie i pomocy

Magdalena Okraska: Liberalne bajki o biedzie i pomocy
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Magdalena Okraska
Ubóstwo to jedno z najbardziej obwarowanych stereotypami zjawisk społecznych/ekonomicznych. Wie się o jego skutkach, ale jednocześnie wini jednostki za przyczyny. Te przyczyny są jednak bardzo często inne niż tylko indywidualne wybory.
Co musisz wiedzieć:
  • Autorka zwraca uwagę, że bieda nie jest wyłącznie skutkiem indywidualnych wyborów.
  • Krzywdzące stereotypy o ubogich i pomocy społecznej ignorują rzeczywistość.
  • Hasła w rodzaju „Nie pozwól dzieciom kraść! Naucz je pracować” stygmatyzują biedne rodziny.

Stereotypy o beneficjentach pomocy społecznej – ale i o pracownikach systemu – też trzymają się niestety mocno. Krzywdzące, niesprawiedliwe, zupełnie fałszywe, oparte na niewiedzy – ale także naiwne, „zbawiające świat”, głupawe sformułowania oparte na poczuciu, że każdy człowiek potrzebujący i pomagający jest krystalicznie dobry.

Wypowiadający się o biedzie zazwyczaj ani o niej, ani o pomocy społecznej i pracy socjalnej nie wiedzą niemal nic. Panuje także przekonanie, że „dobre serca” spoza systemu pomagają lepiej, gdyż są z tym systemem niezblatowane. Tymczasem, żeby pomagać naprawę skutecznie i mieć pod ręką cały arsenał systemu, trzeba do tego systemu wejść.

 

Kradnące dzieci

Plakat o treści „Nie pozwól dzieciom kraść! Naucz je pracować, aby miały lepszą przyszłość” wisi przy kasie w jednym z cieszyńskich dyskontów.

Jest to tak złe na tylu poziomach, że nawet nie wiem, od czego zacząć.

To może zacznę od tego, że z hardkorową biedą i dziećmi z tzw. trudnych środowisk stykam się na co dzień i mam sporą, realną wiedzę o tym, jak wygląda takie życie. Nie jestem wolontariuszką, nie jestem „dobrą panią” z NGO z doskoku – pracuję w publicznej, pełnej procedur, wąsatej pomocy społecznej, która według państwa w zależności od sytuacji albo za mało robi, albo za bardzo wchrzania się ludziom w życie. Z osobami z tzw. środowisk defaworyzowanych spędzam wiele godzin dzień w dzień. I nie godzę się na takie plakaty, które stygmatyzują borykające się z trudnościami rodziny/dzieci, a jednocześnie zdejmują z państwa jego psie obowiązki.

Czy dzieci kradną? Pewnie, choć bardziej młodzież niż prezentowane na plakacie pięciolatki.

Czy to jest masowe w (haha) dwudziestej gospodarce świata? Z całą pewnością nie jest.

Dlaczego kradną? Z głodu, z chęci pozyskania czegoś bez pieniędzy (których nie mają, bo nikt im nie daje), z powodu złych wzorców rzecz jasna też.

 

Bieda nie jest wyborem

Jednak takie plakaty i takie hasła niosą neoliberalną opowieść, która została nam w Polsce wręcz przyspawana do kręgosłupa. Zgodnie z tą opowieścią istnieje wyłącznie jednostka i jej samodzielna odpowiedzialność za siebie i dzieci. Nikomu nic się nie należy. Nie istnieje żaden system, który defaworyzuje, daje i odbiera, który jedną decyzją spycha ludzi na koniec układu pokarmowego w kapitalizmie.

To ogromnie szkodliwe myślenie, według którego właściwie nic nie można zmienić inaczej niż samodzielnie, a przypływ powinien podnosić wszystkie łodzie, tylko nie te, których jakoś nie podniósł, i o których się potem nie mówi. 

Naprawdę rozumiem, że wkurza, jak dziecko ukradnie batona.

Naprawdę nie uważam, że trzeba strzelać z tak grubej rury, i to jeszcze w tak źle wymierzonym kierunku, kolportując bardzo szkodliwe przekonanie, że bieda jest decyzją/wyborem.

[Śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.08.2026 20:45
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 34/2026, oprac. Ludwik Pęzioł