Magdalena Okraska: Liberalne bajki o biedzie i pomocy

- Autorka zwraca uwagę, że bieda nie jest wyłącznie skutkiem indywidualnych wyborów.
- Krzywdzące stereotypy o ubogich i pomocy społecznej ignorują rzeczywistość.
- Hasła w rodzaju „Nie pozwól dzieciom kraść! Naucz je pracować” stygmatyzują biedne rodziny.
Stereotypy o beneficjentach pomocy społecznej – ale i o pracownikach systemu – też trzymają się niestety mocno. Krzywdzące, niesprawiedliwe, zupełnie fałszywe, oparte na niewiedzy – ale także naiwne, „zbawiające świat”, głupawe sformułowania oparte na poczuciu, że każdy człowiek potrzebujący i pomagający jest krystalicznie dobry.
Wypowiadający się o biedzie zazwyczaj ani o niej, ani o pomocy społecznej i pracy socjalnej nie wiedzą niemal nic. Panuje także przekonanie, że „dobre serca” spoza systemu pomagają lepiej, gdyż są z tym systemem niezblatowane. Tymczasem, żeby pomagać naprawę skutecznie i mieć pod ręką cały arsenał systemu, trzeba do tego systemu wejść.
Kradnące dzieci
Plakat o treści „Nie pozwól dzieciom kraść! Naucz je pracować, aby miały lepszą przyszłość” wisi przy kasie w jednym z cieszyńskich dyskontów.
Jest to tak złe na tylu poziomach, że nawet nie wiem, od czego zacząć.
To może zacznę od tego, że z hardkorową biedą i dziećmi z tzw. trudnych środowisk stykam się na co dzień i mam sporą, realną wiedzę o tym, jak wygląda takie życie. Nie jestem wolontariuszką, nie jestem „dobrą panią” z NGO z doskoku – pracuję w publicznej, pełnej procedur, wąsatej pomocy społecznej, która według państwa w zależności od sytuacji albo za mało robi, albo za bardzo wchrzania się ludziom w życie. Z osobami z tzw. środowisk defaworyzowanych spędzam wiele godzin dzień w dzień. I nie godzę się na takie plakaty, które stygmatyzują borykające się z trudnościami rodziny/dzieci, a jednocześnie zdejmują z państwa jego psie obowiązki.
Czy dzieci kradną? Pewnie, choć bardziej młodzież niż prezentowane na plakacie pięciolatki.
Czy to jest masowe w (haha) dwudziestej gospodarce świata? Z całą pewnością nie jest.
Dlaczego kradną? Z głodu, z chęci pozyskania czegoś bez pieniędzy (których nie mają, bo nikt im nie daje), z powodu złych wzorców rzecz jasna też.
Bieda nie jest wyborem
Jednak takie plakaty i takie hasła niosą neoliberalną opowieść, która została nam w Polsce wręcz przyspawana do kręgosłupa. Zgodnie z tą opowieścią istnieje wyłącznie jednostka i jej samodzielna odpowiedzialność za siebie i dzieci. Nikomu nic się nie należy. Nie istnieje żaden system, który defaworyzuje, daje i odbiera, który jedną decyzją spycha ludzi na koniec układu pokarmowego w kapitalizmie.
To ogromnie szkodliwe myślenie, według którego właściwie nic nie można zmienić inaczej niż samodzielnie, a przypływ powinien podnosić wszystkie łodzie, tylko nie te, których jakoś nie podniósł, i o których się potem nie mówi.
Naprawdę rozumiem, że wkurza, jak dziecko ukradnie batona.
Naprawdę nie uważam, że trzeba strzelać z tak grubej rury, i to jeszcze w tak źle wymierzonym kierunku, kolportując bardzo szkodliwe przekonanie, że bieda jest decyzją/wyborem.
[Śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Polska czechofilia – nieodwzajemniona emocja

Remigiusz Okraska: Tankowanie liberalnych bzdur
Tylko Solidarność powstrzyma dryf ku zamordyzmowi

Rafał Woś: Pod flagą „S” spotkali się ludzie z różnych baniek

Magdalena Okraska: Liberalne elity uderzają w pierwszą damę za pochodzenie








