Magdalena Okraska: Lewica nie szanuje polskiej racji stanu

- Autorka przekonuje, że lewica i liberałowie przedkładają interesy migrantów oraz Ukrainy nad polską rację stanu.
- Tekst zarzuca środowiskom liberalnym brak przywiązania do pojęcia narodu.
Grupa, której trudno jest dostrzec, że nie wszystkie interesy Ukrainy są obecnie interesami Polski, jest niewielka – ale to ona częściowo kształtuje dyskurs medialny, to ona ciągle walczy o triumf na polu symbolicznym. Przyjmuje perspektywę ofiary, jednak tą ofiarą jest zawsze migrant – Ukrainiec, osoba z Azji czy Afryki, uchodźca przedzierający się przez granicę białoruską. Może i taka perspektywa świadczy o wrażliwości (chociaż moim zdaniem chodzi w niej głównie o sygnalizowanie własnej cnoty), jednak ogromna szkoda, że zawsze, zawsze braknie w niej dostrzeżenia strony polskiej i polskiej racji. Jeśli zaś wyjątkowo nie braknie, to jest obwarowana wielkim, czerwonym „ale…”. Wprawdzie Ukraińcy nie odżegnują się od UPA, ALE to skandal, że prezydent Karol Nawrocki odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu order. Wprawdzie rośnie społeczna niechęć w stosunku do osób innych narodowości i ich zachowań w Polsce, ALE nic się złego nie dzieje, to tylko „odwieczny polski rasizm”.
Zawsze zły moment
Dla lewicy i liberałów istnieje może społeczeństwo (choć chcą oni wybierać, kto się w jego gronie znajdzie), nie istnieje jednak naród. To byt, którego według nich nie ma – ewentualnie pojęcie to jest nieprawidłowo sformułowane, więc wymaga zdystansowania się. Co ciekawe, prawa innych narodów do przetrwania, zachowania godności, samostanowienia – np. narodu palestyńskiego – dla tej samej grupy rozumieją się same przez się. To tylko naród polski wymaga zawsze dyscyplinowania, nie ma pojęcia, czego mu potrzeba i o co mu chodzi, a poza tym zawsze powinien wstydzić się przed Zachodem.
Szydzenie z polskich nastrojów, planów, zamiarów, społecznych potrzeb, polityki historycznej, było zawsze dla liberałów miarą ich wyjątkowości. Odcinali się od korzeni sprawnie i z dumą. Niczego nie potrzebowali od „polskiej formy” – może jedynie tego, by ją wyśmiać. Historia narodów się liczy, pod warunkiem, że nie jest to naród polski. My zawsze musimy przepraszać, wybaczać, zapominać, czekać. Na nasze potrzeby i roszczenia, na naszą perspektywę historyczną czy geopolityczną jest zawsze zły moment. Gdyby pozwolić lewicy czy liberałom rozgrywać nasze interesy międzynarodowe, ich postawa opierałaby się na przepraszaniu czy tworzeniu pola dla cudzej perspektywy. Nie rozumieją społecznej dumy, urazy. Nie widzą, że wyśmiewanie nastrojów własnego narodu to ślepa uliczka.
[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Stracone ukraińskie złudzenia

Karol Nawrocki po decyzji ws. Zełenskiego: Tak wyobrażam sobie rolę prezydenta

Bandera w Panteonie Ukrainy? „Reakcja Polski nie wpłynie na decyzję”

Prezydent rozważa ograniczenie kontaktów z Zełenskim. Kluczowy może być 11 lipca

Szef MON: Nam też nikt nie będzie mówił, jak głosować za wejściem Ukrainy do UE






