Remigiusz Okraska: Dwie liberalne lewe ręce

- Bezrobocie w Polsce wzrosło w lipcu do 5,9 proc., choć latem – ze względu na pracę sezonową – powinno naturalnie spadać.
- Autor wiąże wzrost bezrobocia z polityką gospodarczą rządu.
- Wskazuje m.in. na likwidację miejsc pracy w przemyśle, motoryzacji, meblarstwie i IT.
Rząd z brzytwą
Bezrobocie wyniosło w lipcu 5,9% wobec 5,8% w czerwcu. W ciągu miesiąca przybyło niemal 6000 osób bez pracy. Przybyło, choć powinno ubywać. Nie trzeba w tym celu nic robić. Samo się robi.
Lato to czas prac sezonowych. W rolnictwie, budowlance i wszelkich pracach inwestycyjnych, których wykonywaniu sprzyjają dobra pogoda i suchsza pora roku. A przede wszystkim w turystyce, rekreacji i wypoczynku. Przy sezonowej obsłudze milionów ludzi ruszających na wyjazdy wakacyjne i urlopowe. To mnóstwo dodatkowych potrzeb, zajęć, wydatków. Zarabiania jednych na odpoczywaniu innych.
Zawsze latem przybywało pracy. Nawet osoby mające kłopoty z jej znalezieniem mogły się nająć do dorywczych zajęć.
Ale to już było
Rok 2023 to 5,1% bezrobocia w czerwcu i 5% w lipcu. Odpowiednio 6 i 5,9% w 2021 r. W 2019 r. z kolei 5,3 i 5,2%. Nie było za rządów PiS ani jednego roku, gdy bezrobocie między lipcem a czerwcem wzrosło. Ostatnia taka sytuacja zaistniała w 2009 r. Jednak nawet za poprzednich rządów PO zdarzyła się tylko raz.
„Ale to już było i nie wróci więcej” – chciałoby się zacytować znany przebój. Za obecnych rządów wszystko się posypało. Już w 2024 r. był wzrost bezrobocia między czerwcem a lipcem. W 2025 r. też, w dodatku spory. Wtedy tłumaczono to pokrętnie zmianą zasad rejestrowania w urzędach pracy.
Dziś już nie mają się czym tłumaczyć. Mamy kolejny przypadek wzrostu bezrobocia latem. Jak oni to robią? To po prostu „polityka przemysłowa” liberałów, czyli jej brak. W efekcie mamy w ciągu roku wzrost wskaźnika bezrobocia z 5,4 do 5,9%. W ujęciu liczbowym między lipcem obecnego a zeszłego roku przybyło 77 tysięcy osób bez pracy. Między ostatnim lipcem pod rządami PiS a lipcem 2026 r. jest to wzrost liczby bezrobotnych o 125 tysięcy.
To wszystko w czasach, gdy naprawdę grube pieniądze trafiły do gospodarki w ramach programów KPO i SAFE. Gdzie one są? Zapewne w głębokich kieszeniach tłustych kotów. Bo wpompowanie takiej forsy w gospodarkę powinno szybko zbijać bezrobocie. Nawet gdyby wydać te pieniądze na kopanie dołów, a następnie zasypywanie ich.
Dwie liberalne lewe ręce
W dodatku każdego miesiąca odchodzą na emerytury osoby urodzone w rocznikach wyżów demograficznych. Zastępują ich na rynku pracy młodzi z lat, gdy dzieci rodziło się znacznie mniej. Nawet bez rozwoju, przy samym tylko utrzymaniu dotychczasowych miejsc pracy, bezrobocie powinno szybko maleć.
Tymczasem ubywa miejsc pracy. Tylko w ciągu roku liczba etatów w przemyśle motoryzacyjnym zmalała o 4%. Podobnie z meblarstwem i przemysłem drzewnym. I z branżą tekstylną. A nawet z nowoczesnym sektorem IT. I innymi. Za to wzrost skali rejestrowania się w urzędach pracy osób zwolnionych z przyczyn leżących po stronie zatrudniającego wyniósł wiosną aż 11% rok do roku.
Gdy po Polsce grasuje rząd z brzytwą, nikt nie powinien czuć się bezpieczny. Każdy etat mogą wyciąć. Dwoma lewymi liberalnymi rękami.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Sejm wybrał nowego prezesa IPN. Tusk reaguje

Polityczne trzęsienie ziemi. Fatalny sondaż dla Tuska

Warszawa likwiduje sześć przedszkoli. Radni KO zdecydowali

WP: Jak VIP-y, a nie zwykli pacjenci. Tak radni KO korzystali z przychodni w Piasecznie

Rząd KO na równi pochyłej. Sondaże potwierdzają potężny kryzys ekipy Tuska







