Szukaj
Konto

Czy Europa jest gotowa na konflikt z Rosją? Michta: „Dudnienie się w pierś nie jest strategią”

Grafika ilustracyjna wygenerowana przez AI
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT | Grafika ilustracyjna wygenerowana przez AI
W ostatnich miesiącach przedstawiciele NATO i europejscy politycy coraz częściej mówią o konieczności przygotowania się na możliwość przyszłej konfrontacji z Rosją. Mark Rutte zapewniał, że NATO jest dziś zdolne do obrony swojego terytorium, ale jednocześnie ostrzegał przed niewystarczającą produkcją uzbrojenia. Radosław Sikorski wskazywał natomiast na przewagę NATO nad Rosją w powietrzu. Andrew A. Michta uważa, że same deklaracje o sile nie są wystarczającym dowodem gotowości Europy.
Co musisz wiedzieć:
  • Rutte: NATO może obronić się dziś, ale bez wzrostu produkcji sytuacja może być gorsza pod koniec dekady.
  • Sikorski wskazuje na przewagę NATO w powietrzu i ocenia, że w przypadku rosyjskiego ataku Sojusz odpowiedziałby bardzo skutecznie.
  • Michta kwestionuje gotowość samej Europy, wskazując na produkcję przemysłową, zapasy i przygotowanie społeczeństw.

Rutte: NATO gotowe dziś, ale to może się zmienić

Jedna z najbardziej jednoznacznych deklaracji padła z ust sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego. Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w styczniu 2026 roku został zapytany, czy Europa i NATO są przygotowane na sytuację, w której po zakończeniu wojny w Ukrainie Rosja mogłaby skierować swój potencjał wojskowy przeciwko Zachodowi.

Tak, jesteśmy gotowi już dziś. Nie ma co do tego wątpliwości

– odpowiedział Rutte.

Szef NATO zastrzegł jednak, że obecna gotowość nie oznacza, iż Sojusz może zrezygnować z dalszych inwestycji. Jego zdaniem problemem pozostaje m.in. niewystarczająca produkcja przemysłu obronnego zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych.

Musimy być gotowi w 2027, 2029 i 2031 roku

– podkreślał.

Rutte wskazywał przy tym na konieczność realizacji zobowiązań dotyczących zwiększania nakładów na obronność oraz rozbudowy przemysłu zbrojeniowego.

„Jeśli chcesz zapobiec wojnie, przygotuj się do wojny”

Podczas tej samej dyskusji sekretarz generalny NATO odniósł się bezpośrednio do obaw, że rosnące wydatki wojskowe mogą zwiększać napięcie.

Jeśli chcesz zapobiec wojnie, przygotuj się do wojny

– powiedział Rutte.

Według niego celem wzmacniania potencjału militarnego jest odstraszanie. Potencjalny przeciwnik ma wiedzieć, że odpowiedź NATO na atak byłaby zdecydowana. Rutte ocenił jednocześnie, że gdyby państwa Sojuszu pozostały przy wcześniejszym poziomie wydatków obronnych i nie zwiększyły możliwości produkcyjnych, w kolejnych latach ich gotowość mogłaby być niewystarczająca.

To istotne zastrzeżenie: wypowiedź Ruttego nie oznacza, że uznał europejskie przygotowania za zakończone. Przeciwnie – mówił o obecnej zdolności NATO do obrony, równocześnie wskazując na konieczność dalszego dozbrajania.

Sikorski: europejskie państwa NATO mają dużą przewagę w powietrzu

Do dyskusji o gotowości Zachodu na ewentualną konfrontację z Rosją odniósł się ostatnio także Radosław Sikorski. Podczas konferencji Yalta European Strategy (YES) w Kijowie szef polskiego MSZ przekonywał, że w przypadku rosyjskiego ataku państwa NATO dysponowałyby zdecydowaną przewagą.

Jeśli Rosja zdecydowałaby się zaatakować nas, to pokonalibyśmy ją bardzo szybko

– mówił Sikorski.

Minister wskazywał przede wszystkim na przewagę Sojuszu w powietrzu, która – jak argumentował – jest znacząca nawet bez uwzględnienia potencjału Stanów Zjednoczonych. Zwrócił również uwagę na skuteczność ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę naftową, sugerując, że możliwości uderzeniowe NATO byłyby w tym zakresie znacznie większe.

Ocena Sikorskiego odnosiła się przede wszystkim do przewagi NATO w powietrzu i możliwości uderzeń na rosyjską infrastrukturę. Nie jest to samo w sobie pełna analiza przebiegu potencjalnej wojny, która obejmowałaby także wojska lądowe, logistykę, zapasy, odporność społeczeństw i ryzyko eskalacji nuklearnej.

„Dudnienie się w pierś nie jest strategią”

Michta argumentuje, że gotowości do wojny nie można oceniać jedynie przez liczbę systemów uzbrojenia. W jego ujęciu równie ważne są zdolność przemysłu do zwiększenia produkcji, zapasy, mobilizacja gospodarcza, odporność społeczna oraz polityczna gotowość do ponoszenia kosztów długotrwałego konfliktu.

Dudnienie się w pierś nie jest strategią na radzenie sobie z Rosją. A gotowość to nie tylko kwestia zapasów broni, amunicji, systemów AMD itp. To nie armie, lecz narody toczą wojny, a jeśli politycy o tym zapomną, to nie mają prawa wypowiadać się na temat obrony narodowej

- wskazywał Andrew A. Michta.

Sądząc po wszystkim, co widziałem podczas moich lat pracy w Europie i teraz, gdy odwiedzam, mówi mi to, że Europa nie jest gotowa. Obywatele nie zostali uświadomieni, jak niebezpieczny stał się świat wokół nich. Gospodarki nie są zmobilizowane do produkcji w razie wojny. Brak pilności

- dodał.

Zamiast tego widzę nieustanne konsultacje, debaty, panele grup eksperckich przeplatane niemal identycznymi twierdzeniami, jakby klasa polityczna nadal postrzegała bezpieczeństwo narodowe jako grę w dopieszczanie instytucji i rozmowy o wartościach, zamiast przygotowywać się na najgorsze

- zauważył.

Andrew A. Michta przypomniał, że „Cesarstwo Rzymskie nie upadło dlatego, że miało wyższy standard życia, lepszą sztukę czy instytucje niż barbarzyńcy. Upadło, ponieważ plemiona barbarzyńców miały topory i lubiły zabijać, gwałcić i plądrować”.

Widzę uderzające podobieństwa do dzisiejszych czasów, gdy USA zmniejsza swoje zaangażowanie

- konkludował.

„Musimy być przygotowani do wojny z Rosją”

Podobne ostrzeżenia pojawiały się już wcześniej. W marcu 2025 r. była minister obrony Litwy, a obecnie europosłanka Rasa Juknevičienė mówiła:

Jeśli chcemy uniknąć jeszcze większej wojny w Europie, musimy w możliwie najkrótszym czasie być przygotowani do wojny z Rosją.

Juknevičienė przekonywała, że państwa UE powinny zwiększać wydatki obronne, mocniej wspierać Ukrainę oraz integrować ukraiński przemysł zbrojeniowy z europejskim. Jej zdaniem Europa musi również wypełniać luki w swoich zdolnościach wojskowych, jednocześnie zachowując więź transatlantycką.

W tym przypadku przekaz jest jednak inny niż u Ruttego. Litewska polityk nie stwierdziła, że Europa już jest w pełni przygotowana. Przekonywała, że musi osiągnąć taką gotowość możliwie szybko.

Polska również przygotowuje się na najgorszy scenariusz

O przygotowaniach do potencjalnego konfliktu mówią także przedstawiciele polskich władz. Ministerstwo Obrony Narodowej konsekwentnie przedstawia rozwój zdolności wojskowych, w tym program Tarcza Wschód, przede wszystkim jako element odstraszania.

W sierpniu 2026 roku wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz wskazywał na rosyjskie działania hybrydowe, cyberataki, sabotaż oraz przypadki naruszania przestrzeni powietrznej. Podkreślał, że odpowiedzią mają być silna armia, silne sojusze i odporne społeczeństwo. Tarcza Wschód obejmuje m.in. fortyfikacje oraz rozwój systemów dronowych i antydronowych.

W przestrzeni publicznej pojawiła się również wypowiedź wiceministra obrony Cezarego Tomczyka, który w sierpniu mówił, że Polska „przygotowuje się do wojny, mając nadzieję, że ona nigdy nie nadejdzie”. Sens tej deklaracji był podobny: przygotowania wojskowe mają przede wszystkim zmniejszać prawdopodobieństwo ataku poprzez zwiększenie zdolności odstraszania.

Co właściwie oznacza gotowość do wojny?

Gotowość militarna nie sprowadza się do liczby czołgów, samolotów czy żołnierzy. Obejmuje także zapasy amunicji, logistykę, obronę powietrzną i przeciwrakietową, transport, zdolność uzupełniania strat oraz przemysł zdolny szybko zwiększyć produkcję. Dochodzą do tego odporność infrastruktury i przygotowanie społeczeństwa na długotrwały kryzys.

Dlatego stwierdzenie Ruttego, że NATO jest dziś zdolne do obrony, nie musi bezpośrednio przeczyć argumentowi Michty, że europejskie państwa nie są jeszcze przygotowane do długiej wojny przy ograniczonym wsparciu USA.

Czy z tych wypowiedzi wynika, że wojna jest nieunikniona?

Nie. Przytoczone deklaracje przedstawiają wzmacnianie potencjału obronnego przede wszystkim jako instrument odstraszania. Rutte w Davos mówił wprost, że celem większych wydatków i produkcji jest zniechęcenie przeciwnika do ataku poprzez pokazanie, że odpowiedź NATO byłaby zdecydowana.

Różnica między stanowiskami dotyczy przede wszystkim oceny poziomu gotowości. Rutte uważa, że NATO jako Sojusz jest dziś zdolne do obrony, natomiast Michta zwraca uwagę na szerszą zdolność europejskich gospodarek, przemysłu i społeczeństw do prowadzenia potencjalnie długotrwałego konfliktu.

Kim jest Andrew A. Michta?

Andrew A. Michta to profesor studiów strategicznych w Hamilton School na University of Florida. Specjalizuje się w bezpieczeństwie międzynarodowym, NATO oraz bezpieczeństwie Europy, ze szczególnym uwzględnieniem Europy Środkowej i państw bałtyckich. Wcześniej był m.in. Senior Fellow w Atlantic Council.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.09.2026 22:49
Źródło: X, Tysol.pl