Szukaj
Konto

Rosja spróbuje destabilizować Polskę przed wyborami? Żaryn wskazuje możliwe scenariusze

Prezydent Rosji Władimir Putin
Źródło: PAP/EPA | Autor: EPA/VYACHESLAV PROKOFYEV | Licencja: PAP/EPA | Prezydent Rosji Władimir Putin
Stanisław Żaryn, były zastępca ministra koordynatora służb specjalnych, uważa, że wraz ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi Polska powinna liczyć się z możliwością nasilenia rosyjskich działań hybrydowych. Wśród potencjalnych zagrożeń wymienia cyberataki, dezinformację, dywersję i próby pogłębiania napięć społecznych. Jego komentarz pojawił się po wypowiedzi wiceministra Ireneusza Rasia dotyczącej możliwej eskalacji działań Rosji i jej wpływu na sytuację w Polsce.
Co musisz wiedzieć:
  • Żaryn ostrzega przed możliwością nasilenia rosyjskich działań destabilizacyjnych w Polsce przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r.
  • Jego komentarz nawiązuje do wypowiedzi wiceministra Ireneusza Rasia, który mówił o możliwości wystąpienia sytuacji nadzwyczajnej w przypadku dalszej eskalacji ze strony Rosji.
  • Stan nadzwyczajny może wpłynąć na termin wyborów — Konstytucja nie pozwala przeprowadzać wyborów parlamentarnych w czasie jego trwania ani przez 90 dni po jego zakończeniu.

Kolejny przedstawiciel rządu publicznie mówi o możliwości poważnego pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa Polski. Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś, pytany w Radiu Wnet o przyszłoroczne wybory parlamentarne, zwrócił uwagę, że polityczne kalkulacje mogą zostać zaburzone przez rozwój sytuacji międzynarodowej.

Jeżeli kraj agresywny, Rosja, będzie chciała eskalować wojnę dalej, to będziemy mieć sytuację nadzwyczajną

– mówił Raś.

Polityk zaznaczał przy tym, że rozważa scenariusz hipotetyczny. Jego wypowiedź padła w kontekście dyskusji o formule startu obecnej koalicji rządzącej w wyborach w 2027 roku. Raś mówił, że decyzje polityczne mogą wyglądać inaczej, jeżeli Polska znajdzie się w nadzwyczajnej sytuacji związanej z rosyjską eskalacją.

Żaryn: trzeba brać pod uwagę próbę destabilizacji Polski

Do wypowiedzi wiceministra odniósł się Stanisław Żaryn, były zastępca ministra koordynatora służb specjalnych. Jego zdaniem zagrożenie należy rozpatrywać szerzej – również w kontekście przyszłorocznej kampanii wyborczej.

Żaryn wskazuje na możliwość nasilenia rosyjskich działań hybrydowych: cyberataków, operacji dezinformacyjnych, presji militarnej i politycznej oraz prób wykorzystywania napięć i wydarzeń społecznych do destabilizowania sytuacji wewnętrznej.

Według przedstawionego przez niego scenariusza celem takich operacji mogłoby być zastraszenie społeczeństwa, podważanie zaufania do państwa, pogłębianie konfliktów społeczno-politycznych oraz próba oddziaływania na decyzje podejmowane przez wyborców.

Żaryn idzie jednak dalej. Uważa, że analizując zagrożenia na 2027 rok, państwo powinno uwzględniać także poważniejsze warianty – włącznie z rosyjskimi działaniami o charakterze terrorystycznym lub dywersyjnym. W jego ocenie skutkiem szczególnie poważnego kryzysu bezpieczeństwa mogłaby być konieczność zastosowania nadzwyczajnych instrumentów konstytucyjnych, co miałoby również konsekwencje dla kalendarza wyborczego.

Czy stan nadzwyczajny rzeczywiście może wpłynąć na termin wyborów?

Tak, ale tylko w przypadku formalnego wprowadzenia jednego z konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych. Mechanizm ten wynika z art. 228 ust. 7 Konstytucji RP. W czasie obowiązywania stanu nadzwyczajnego oraz przez 90 dni po jego zakończeniu nie mogą zostać przeprowadzone wybory do Sejmu i Senatu ani wybory Prezydenta RP. W tym okresie nie można również skrócić kadencji Sejmu, a kadencje odpowiednich organów ulegają przedłużeniu.

Konstytucja przewiduje trzy rodzaje stanów nadzwyczajnych: stan wojenny, stan wyjątkowy oraz stan klęski żywiołowej. Mogą być one wprowadzone w sytuacji szczególnego zagrożenia, gdy zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające.

Oznacza to, że gdyby w okresie poprzedzającym wybory parlamentarne został zgodnie z Konstytucją wprowadzony stan nadzwyczajny, wybory nie mogłyby odbyć się w czasie jego trwania ani przez kolejnych 90 dni po jego zakończeniu. Nie jest to więc uznaniowa decyzja o „odwołaniu wyborów”, lecz skutek prawny przewidziany przez samą Konstytucję.

Warto przy tym podkreślić, że samo wystąpienie aktu dywersji, zamachu, cyberataku czy innego zagrożenia nie powoduje automatycznie przesunięcia wyborów. Taki skutek wiąże się z formalnym wprowadzeniem jednego z konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach.

Co wiemy o zabezpieczeniu wyborów w 2027 roku?

W publicznie dostępnych informacjach nie ma na razie zapowiedzi specjalnego programu ochrony wyborów parlamentarnych w 2027 r. na wzór „Parasola Wyborczego” z 2025 r. Wiadomo jednak, że administracja wyborcza uwzględnia już kwestie cyberbezpieczeństwa przyszłych wyborów.

Szef Krajowego Biura Wyborczego Rafał Tkacz informował w Senacie, że system informatyczny PKW i KBW jest stale rozwijany i zabezpieczany, a planowane wydatki mają służyć również jego bezpieczeństwu w roku wyborczym 2027. Jak mówił, KBW „na pewno myśli” o przyszłych wyborach „od strony bezpieczeństwa, cyberbezpieczeństwa”.

Państwo dysponuje ponadto doświadczeniami z „Parasola Wyborczego”, w ramach którego w 2025 r. współpracowały m.in. KBW i PKW, NASK, CSIRT GOV działający w ABW, MSWiA i służby. Ochrona obejmowała systemy wyborcze, wykrywanie cyberataków, testowanie podatności, przeciwdziałanie dezinformacji i zagranicznej ingerencji oraz szybkie reagowanie na incydenty.

Skala działań nie była wyłącznie formalna. Według raportu Ministerstwa Cyfryzacji od lutego do czerwca 2025 r. CSIRT GOV zakwalifikował 1544 zgłoszenia jako faktyczne incydenty bezpieczeństwa teleinformatycznego, z czego 27 dotyczyło podmiotów związanych z procesem wyborczym.

W 2026 r. dodatkowo wzmocniono krajowe ramy cyberbezpieczeństwa: weszła w życie nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, rozszerzająca kompetencje krajowych CSIRT-ów i ustanawiająca Połączone Centrum Operacyjne Cyberbezpieczeństwa, a rząd przyjął Strategię Cyberbezpieczeństwa RP do 2029 r.

Nie wiadomo jednak jeszcze, czy przed wyborami 2027 r. powstanie specjalna operacja na wzór „Parasola Wyborczego”, jakie instytucje zostaną do niej włączone i jakie dodatkowe procedury zostaną uruchomione wobec ryzyka rosyjskiej ingerencji. To właśnie pozostaje najważniejszym otwartym pytaniem dotyczącym zabezpieczenia przyszłorocznych wyborów.

Tusk również ostrzegał przed rosyjską eskalacją

Obawy dotyczące rosyjskich działań przeciwko Polsce nie pojawiły się jednak dopiero przy okazji wypowiedzi Rasia.

17 września 2026 r. premier Donald Tusk przedstawił w Sejmie informacje dotyczące możliwego rozwoju sytuacji bezpieczeństwa. Powołując się na oceny wywiadów, Tusk mówił, że w rosyjskich planach mają znajdować się hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. Podkreślał jednocześnie, że nie mówi o zagrożeniu rosyjską inwazją na Polskę.

Premier mówił również o rosyjskich próbach wpływania na sytuację polityczną w państwach europejskich, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów. Wskazywał na dezinformację i działania służące osłabianiu społecznej woli przeciwstawiania się Rosji.

Nie jest to zresztą nowe stanowisko władz. Już w listopadzie 2025 roku, po aktach dywersji na polskiej kolei, Tusk mówił w Sejmie, że Rosja realizuje kolejny etap wojny hybrydowej, której celem jest destabilizacja Polski. Informował wówczas również o zatrzymaniach osób podejrzewanych o działania dywersyjne i wywiadowcze na zlecenie rosyjskich służb.

Żaryn krytykuje przygotowania rządu

Zdaniem Żaryna sama świadomość zagrożenia nie wystarcza. Kluczowe pytanie dotyczy przygotowania państwa na możliwą eskalację właśnie w okresie kampanii i wyborów parlamentarnych.

Jak zabezpieczone zostaną infrastruktura krytyczna i system wyborczy? Czy państwo jest przygotowane na skoordynowane operacje cybernetyczne i informacyjne? Jak służby mają reagować na próby wywoływania niepokojów społecznych, akty dywersji czy operacje prowadzone przez rosyjskie służby za pośrednictwem werbowanych wykonawców?

To właśnie w tych obszarach – zdaniem Żaryna – potrzebna jest publiczna debata oraz wyraźne podniesienie profesjonalizmu całego systemu bezpieczeństwa.

Były zastępca ministra koordynatora służb specjalnych krytycznie ocenia przy tym działania obecnego rządu. Twierdzi, że część decyzji gabinetu Donalda Tuska, a zwłaszcza sposób komunikowania spraw dotyczących bezpieczeństwa, może zwiększać podatność Polski na rosyjskie działania. Jest to polityczna ocena Żaryna. Sam rząd przedstawia swoją politykę inaczej i wskazuje m.in. na wzmacnianie zdolności obronnych, zabezpieczanie infrastruktury oraz współpracę z sojusznikami. We wrześniowym wystąpieniu Tusk mówił m.in. o wzmacnianiu infrastruktury wojskowej przy przejściach granicznych oraz współpracy z Ukrainą w zakresie zdolności antybalistycznych.

Wybory mogą stać się celem operacji hybrydowych

Z wypowiedzi Rasia, wcześniejszych wystąpień premiera oraz komentarza Żaryna wyłania się wspólny problem: bezpieczeństwo przyszłorocznych wyborów trzeba analizować nie tylko w kategoriach krajowej rywalizacji politycznej, lecz również odporności państwa na ingerencję zewnętrzną.

Nie oznacza to, że scenariusz wskazywany przez Żaryna — obejmujący akty dywersji, działania terrorystyczne czy wprowadzenie stanu nadzwyczajnego — się zrealizuje. Na dziś wiadomo natomiast, że administracja wyborcza przygotowuje systemy także pod kątem bezpieczeństwa wyborów w 2027 r., a państwo dysponuje doświadczeniami i procedurami wypracowanymi podczas „Parasola Wyborczego” w 2025 r. Nie wiadomo jeszcze, czy zostanie uruchomiony odrębny program ochrony przyszłorocznych wyborów.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.09.2026 15:45
Źródło: X, Radio WNET