Szukaj
Konto

Sprawa Zondacrypto. Jest oświadczenie byłego agenta CBA ws. Jadczaka

rękaw munduru z naszywką cba
Źródło: cba.gov.pl | Autor: CBA | Licencja: CBA | CBA
Artur Chodziński odpowiedział na publikację dotyczącą jego współpracy z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem. Były agent CBA stanowczo odrzuca część przedstawionych ustaleń i kieruje poważne zarzuty pod adresem Szymona Jadczaka. Twierdzi m.in., że dziennikarz próbował zrobić z niego informatora, a później miał nakłaniać go do zdobycia materiałów z Pegasusa i skrzynek mailowych zabezpieczonych w sprawie Polnordu.
Co musisz wiedzieć:
  • Artur Chodziński odpowiedział na publikację dotyczącą jego współpracy z Przemysławem Kralem.
  • Były agent CBA oskarża Szymona Jadczaka o nakłanianie go do zdobywania materiałów ze śledztw.
  • Chodziński zaprzecza, by jego wynagrodzenie było zapłatą za "wpływy".

Chodziński odpowiada na publikację

Artur Chodziński zabrał głos po publikacji Szymona Jadczaka i Michała Fuji dotyczącej jego współpracy z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem. We wpisie zamieszczonym na platformie X były agent CBA przedstawił własną wersję wydarzeń i skierował szereg zarzutów pod adresem Jadczaka.

Przez wiele miesięcy, już po moim odejściu ze służby, @SzJadczak próbował namówić mnie na bycie jego informatorem. Nie wystarczyły mu zwykłe, ogólne konsultacje przez telefon na temat różnych działań służb. Po jakimś czasie zaczął mnie nakłaniać do popełniania przestępstw - przyniesienia jakichś materiałów z Pegasusa lub ze skrzynek mailowych zabezpieczonych w sprawie Polnordu. Nigdy takich materiałów nie dostał, bo nigdy ich nie miałem. Nie zapomniał mi tego

 - napisał Artur Chodziński.

 

"Teraz próbuje je nielegalnie wykorzystywać"

Były agent CBA przekazał, że poza licznymi rozmowami telefonicznymi i wymianą wiadomości dwukrotnie spotkał się z Jadczakiem osobiście. Według Chodzińskiego obie rozmowy zostały nagrane mimo jego wyraźnych zastrzeżeń.

Obie te rozmowy, mimo moich wyraźnych zastrzeżeń, nagrał, a teraz próbuje je nielegalnie wykorzystywać

 - stwierdził Chodziński i jak dodał, w ostatnich tygodniach otrzymał od dziennikarza kilkadziesiąt oficjalnych pytań. Chodziński twierdzi, że zostały one oparte m.in. na fragmentach wyjaśnień osoby podejrzanej o zlecenie zabójstwa Sylwestra Suszka oraz na materiałach, które określa jako sfabrykowane.

W ostatnich tygodniach przysłał mi kilkadziesiąt oficjalnych pytań, opartych na fragmentach wyjaśnień osoby podejrzanej o zlecenie zabójstwa Sylwestra Suszka oraz na sfabrykowanych, fałszywych fragmentach jakichś screenshotów rzekomych wiadomości z komunikatorów. Na wszystkie pytania uzyskał oficjalną odpowiedź, ale gdy zgodnie z prawem prasowym zażądałem autoryzacji moich wypowiedzi, odpowiedział, że nie ma ochoty na spełnianie moich zachcianek

 - napisał były agent CBA.

 

Chodziński zaprzecza w sprawie Czarnka

Chodziński odniósł się również do opisanych w publikacji kontaktów z politykami. Stanowczo zaprzeczył, aby kiedykolwiek rozmawiał z Przemysławem Czarnkiem lub ustalał z nim spotkanie.

Zaznaczę tutaj jedynie, że nigdy w życiu nie rozmawiałem z Przemysławem Czarnkiem i nie uzgadniałem z nim żadnego spotkania, a przedstawiona w publikacji teza, że moje wynagrodzenie było zapłatą za 'wpływy', to kłamstwo, które jednoznacznie obalają dokumenty - dowody wykonywanej przeze mnie, udokumentowanej pracy analitycznej i OSINT

 - oświadczył Chodziński.

 

"Przyjdzie czas na ujawnienie całej prawdy"

Były agent CBA zapowiedział również, że obecnie nie zamierza przedstawiać za pośrednictwem mediów wszystkich posiadanych przez siebie informacji. Uzasadnił to trwającym postępowaniem i czynnościami wykonywanymi przez prokuraturę.

"Przyjdzie czas na ujawnienie całej prawdy o takim dziennikarstwie i o kontaktach Szymona Jadczaka z prokuratorem odsuniętym od śledztwa. Na razie jednak, z uwagi na trwające postępowanie i wykonywane w nim przez prokuraturę czynności, nie będę obecnie prowadził za pośrednictwem mediów równoległego postępowania dowodowego" - stwierdził Chodziński i zapewnił, że pozostaje w kontakcie z organami prowadzącymi śledztwo i zamierza przekazać im "pełną wiedzę oraz posiadane materiały".

"Każdemu radzę tylko zastanowić się bardzo dokładnie przed jakimkolwiek kontaktem z tym człowiekiem" - podsumował Chodziński.

 

Pół miliona złotych od spółki szefa Zondacrypto

Wpis Chodzińskiego jest reakcją na publikację dotyczącą jego relacji z Przemysławem Kralem. Według ustaleń Wirtualnej Polski były agent CBA współpracował z szefem Zondacrypto, wystawiając należącej do niego czeskiej spółce faktury na łączną kwotę przekraczającą pół miliona złotych.

Chodziński i Kral mieli poznać się za pośrednictwem Cezarego Gmyza. Według publikacji pierwsza faktura została wystawiona 30 czerwca 2025 roku i opiewała na 7 tys. euro. Kolejne, wystawiane co miesiąc do marca 2026 roku, miały wynosić po 15 tys. euro.

Jadczak i Fuja podali, że podczas spotkania 31 lipca Chodziński miał szczegółowo potwierdzić wcześniejsze ustalenia dotyczące m.in. nawiązywania relacji z politykami PiS i przygotowywania raportów dotyczących dziennikarzy. Później miał jednak zmienić swoją wersję dotyczącą charakteru współpracy z Kralem. "Moje wynagrodzenie nie było wynagrodzeniem za organizowanie kontaktów politycznych, pośrednictwo w uzyskiwaniu decyzji instytucji państwowych ani jakiekolwiek 'załatwianie' spraw Przemysława Krala przy pomocy takich kontaktów" - przekonywał Chodziński.

 

Raport dotyczący dziennikarza TVN24 i siostry Sylwestra Suszka

Według dziennikarzy współpraca Chodzińskiego z Kralem nie ograniczała się do analizy akt sądowych. Były agent miał również zajmować się zbieraniem informacji o dziennikarzach oraz osobach, które mogły im pomagać. Autorzy publikacji opisali plik o nazwie "FUJSUSZ", który według zachowanej korespondencji Chodziński miał przesłać Kralowi. Pierwsza część dokumentu miała dotyczyć Michała Fuji z TVN24 i zawierać jego dane wrażliwe, w tym adres domowy oraz listę bliskich znajomych.

Druga część dotyczyła Nicole Suszek, siostry Sylwestra Suszka - twórcy BitBay, z którego wyrosła Zondacrypto, zaginionego w 2022 roku. Miały się tam znaleźć m.in. jej zdjęcie, adres e-mail oraz inne dane.

"Potwierdzam, że na zlecenie Przemysława Krala przygotowałem taką analizę" - powiedział Chodziński w odniesieniu do części dotyczącej Nicole Suszek. W przypadku informacji na temat Michała Fuji były agent zasłaniał się niepamięcią dotyczącą poszczególnych elementów raportu. Zapewniał jednocześnie, że nie pozyskiwał ani nie przekazywał danych zdobytych poprzez nieuprawniony dostęp.

 

Kontakty z politykami i wątek BBN

Według WP Chodziński miał następnie pomagać Kralowi w nawiązywaniu kontaktów z politykami. Dziennikarze opisali m.in. skontaktowanie szefa Zondacrypto ze Zbigniewem Ziobrą oraz udział byłego agenta w zaaranżowaniu spotkania posła Michała Moskala z Kralem na Ibizie.

W publikacji przytoczono również korespondencję, z której - według jej autorów - wynika, że Chodziński przedstawiał się Kralowi jako osoba posiadająca wpływy w instytucjach państwowych. Miał m.in. zapewniać, że wpłynął na urzędnika podległego prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. Dziennikarze opisali także wątek nagrań, o których wcześniej mówił prokurator generalny Waldemar Żurek. Ich zdaniem mogło chodzić o zarejestrowane rozmowy funkcjonariuszy ABW z przedstawicielami Zondacrypto.

Według publikacji Chodziński miał w marcu 2026 roku udać się z tymi nagraniami oraz skargami Krala na działalność ABW do Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Później miał ponownie interweniować w BBN po publikacjach Wirtualnej Polski i Money.pl dotyczących sytuacji Zondacrypto.

 

W publikacji pojawił się również wątek Czarnka

Jadczak i Fuja opisali także, że Chodziński miał zapewniać Krala o pracy nad doprowadzeniem do jego spotkania z Przemysławem Czarnkiem. Były minister przekazał jednak dziennikarzom, że nie zna ani Krala, ani Chodzińskiego oraz nie otrzymywał od byłego agenta żadnych propozycji współpracy, wsparcia, świadczeń czy zaproszeń. Według dziennikarzy Chodziński miał również przekonywać szefa Zondacrypto, że dysponuje na Węgrzech kontaktami z ludźmi Viktora Orbana, a węgierski premier miał zobowiązać się do zainwestowania w giełdę.

Inwestycja miała zostać przeprowadzona przez oligarchę będącego właścicielem jednego z węgierskich banków. Ostatecznie plan nie doszedł do skutku.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.09.2026 10:43
Źródło: x