Sławomir Jastrzębowski: Policjanty biją się same!

- Policjanci pobili się po cywilnemu na stacji benzynowej, a umundurowani koledzy próbowali sprawę wyciszyć.
- Autor proponuje, by urzędnicy i beneficjenci budżetu państwa częściej „załatwiali” swoje kosztowne pomysły między sobą, zamiast obciążać obywateli.
- Sprawa posłanki Małgorzaty Pępek pokazuje kolejny przykład politycznych kontrowersji związanych z publicznymi pieniędzmi i immunitetem.
Dziś, jeśli Państwo pozwolą, o dwóch rzeczach, ale zacznę od niezwykłości. Nikomu z nas nie podoba się, jak policjanci biją tymi pałkami niewinnych ludzi, na przykład w czasie pokojowych zgromadzeń związkowców. Bogu ducha winni obywatele cierpią, a policjant, no wiadomo, policjant spocić się musi, bo ma w sobie nagromadzoną energię. Tu pojawia się inicjatywa wałbrzyska, oddolna, i ona powinna być moim zdaniem przyjęta przez społeczeństwo z aplauzem, z akceptacją. Inna sprawa, że okoliczności były sprzyjające, ale do rzeczy, do rzeczy.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.





